Coraz częściej pojawiają się zgłoszenia anonimowe, co może oznaczać, że pracownicy obawiają się ujawniania swojej tożsamości i możliwych następstw takiego kroku.
W pierwszych sześciu miesiącach 2026 r. do Państwowej Inspekcji Pracy trafiło około 1,5 tys. sygnałów dotyczących podejrzeń mobbingu. To wzrost o 7,8% względem tego samego okresu rok wcześniej, kiedy liczba takich zgłoszeń wynosiła blisko 1,4 tys. Równocześnie mocno zmniejszyła się liczba skarg uznanych za zasadne. W analizowanym półroczu było ich 63, podczas gdy rok wcześniej 97, co oznacza spadek o 35,1%.
Specjaliści podkreślają, że większa liczba zawiadomień nie musi oznaczać rzeczywistego nasilenia mobbingu. Jak wyjaśnia Michał Pajdak, wykładowca akademicki i ekspert platformy ePsycholodzy.pl, rosnąca świadomość społeczna sprawia, że pracownicy częściej zgłaszają sytuacje, które wcześniej mogły nie być tak nazywane. – Dziś o mobbingu mówi się częściej w mediach, podczas szkoleń BHP i w kampaniach społecznych, dlatego pracownikom łatwiej przypisać swoje doświadczenia właśnie do tego pojęcia. Problem polega też na tym, że jego definicja prawna jest dość wąska: musi chodzić o działania powtarzalne, długotrwałe i celowe. W praktyce bywa to mylone ze zwykłym konfliktem, trudnym stylem zarządzania albo po prostu stresem związanym z pracą, co naturalnie powoduje rozjazd między liczbą zgłoszeń a liczbą spraw potwierdzonych. Dodatkową przeszkodą jest dokumentowanie takich sytuacji, bo mobbing rzadko zostawia jednoznaczne ślady lub świadków, którzy chcieliby potwierdzić przebieg zdarzeń – zaznacza.
W pierwszym półroczu PIP przeprowadziła 664 czynności kontrolne dotyczące podejrzeń mobbingu. To o 30,5% mniej niż przed rokiem, kiedy takich działań było 956. Oznacza to, że mimo większej liczby skarg, liczba kontroli spadła wyraźnie. Według Michała Pajdaka może to mieć związek m.in. z ograniczeniami kadrowymi i organizacyjnymi inspekcji. – Możliwe też, że część spraw jest obecnie rozpatrywana bez uruchamiania formalnej kontroli, na przykład poprzez korespondencję wyjaśniającą albo mediacje. Wtedy statystyka kontroli maleje, choć faktyczne zaangażowanie Inspekcji niekoniecznie jest mniejsze. Nie można też wykluczyć, że zgłoszenia są dziś dokładniej filtrowane i już na wstępnym etapie odrzucane są te najwyraźniej bezzasadne – dodaje psycholog.
Przedstawiciele organizacji pracodawców oceniają z kolei, że dostępne dane nie wskazują na wyraźne pogorszenie sytuacji związanej z mobbingiem w polskich firmach. – Potwierdza to choćby wyraźny spadek liczby skarg uznanych za zasadne. Ograniczaniu mobbingu sprzyja też sama kondycja rynku pracy. Niskie bezrobocie oraz trudna sytuacja demograficzna powodują, że pracodawcy muszą walczyć o pracowników, których po prostu jest za mało. Bardzo ważna jest tu również reputacja. Jeżeli firma zacznie być postrzegana jako miejsce, w którym nie szanuje się ludzi, będzie miała problem z obsadzaniem stanowisk – mówi Piotr Rogowiecki, dyrektor Departamentu Analiz i Legislacji Pracodawców RP.
Jednocześnie wyraźnie przybywa anonimowych zgłoszeń. W pierwszym półroczu 2026 r. stanowiły one 12,8% wszystkich zawiadomień, czyli 193 z około 1,5 tys. skarg. Rok wcześniej odsetek taki wynosił 11,6%, co przekładało się na 162 zgłoszenia. Rosnący udział anonimowych sygnałów może sugerować, że pracownicy obawiają się reakcji otoczenia, utraty zatrudnienia albo odwetu po ujawnieniu nieprawidłowości. Robert Lisicki, dyrektor Departamentu Pracy w Konfederacji Lewiatan, zwraca też uwagę, że w ubiegłym roku tylko co piąty pracownik skorzystał z wewnętrznej procedury przygotowanej na wypadek dyskryminacji. – Po zmianach w Kodeksie pracy kwestia przejrzystości i poczucia bezpieczeństwa przy zgłaszaniu naruszeń oraz niepożądanych działań w miejscu pracy będzie miała duże znaczenie. Z drugiej strony trzeba też uwzględniać obawy przedsiębiorców, którzy wskazują na ryzyko wykorzystywania anonimowych sygnałów do celów odwetowych, z różnych powodów i w różnych okolicznościach – podkreśla.
W lipcu Sejm przyjął nowelizację Kodeksu pracy dotyczącą mobbingu. Przewiduje ona m.in. prostsze ujęcie definicji tego zjawiska, silniejszą ochronę osób doświadczających niepożądanych zachowań w pracy, rozwiązania ograniczające liczbę fałszywych oskarżeń oraz wyższe odszkodowania dla ofiar mobbingu. Na razie nie podano jeszcze terminu wejścia nowych przepisów w życie. Organizacje pracodawców ostrzegają jednak, że zbyt szeroka lub nieprecyzyjna definicja mobbingu może zwiększyć liczbę sporów i utrudnić zarządzanie zespołami oraz egzekwowanie obowiązków pracowniczych.
fot. magnific.com
oprac. /kp/


.png)














.png)









