Rehabilitacja Ukrainy może wymagać zatrudnienia od 4 do nawet 5 milionów pracowników z różnych sektorów gospodarki.
W nadchodzących latach polski rynek pracy będzie musiał zmierzyć się z istotnym wyzwaniem związanym z rosnącym popytem na wykwalifikowanych pracowników. Równoległe prowadzenie dużych projektów inwestycyjnych w Polsce oraz planowana odbudowa Ukrainy stworzą zapotrzebowanie na specjalistów w tych samych branżach, co może pogłębić już teraz zauważalne braki kadrowe.
Zgodnie z danymi opublikowanymi przez Główny Urząd Statystyczny, na koniec pierwszego kwartału 2026 roku na rynku pracy w sektorze przedsiębiorstw zatrudnionych było ponad 6,38 miliona osób, a liczba wolnych etatów przekroczyła 100 tysięcy. Najwięcej braków występuje w zawodach technicznych i przemysłowych, gdzie najbardziej poszukiwani są elektrycy, energetycy, monterzy instalacji budowlanych, operatorzy maszyn oraz spawacze. Według analityków z Grupy Progres, Polska może stanąć w obliczu tzw. podwójnej presji popytowej, co oznacza, że krajowe inwestycje infrastrukturalne i projekty realizowane na Ukrainie będą rywalizować o tych samych ekspertów. Problem dotknie branż, które już teraz borykają się z niedoborem pracowników.
Objętość zatrudnienia w takich sektorach jest naprawdę ogromna. W przemyśle pracuje ponad 2,3 miliona ludzi, w transporcie i logistyce około 655 tysięcy, w budownictwie około 410 tysięcy, a w energetyce ponad 109 tysięcy pracowników. Równocześnie są to obszary, które od lat zmagają się z trudnościami w obsadzaniu wakatów – tylko w pierwszym kwartale bieżącego roku w przemyśle istniały przeszło 20 tysięcy niezapełnionych miejsc pracy, w transporcie było to ponad 13 tysięcy, a w budownictwie ponad 10 tysięcy.
Magda Dąbrowska, prezes Grupy Progres i dyrektor przedstawicielstwa Polsko-Ukraińskiej Izby Gospodarczej w województwie pomorskim, wskazuje, że odbudowa Ukrainy stanowić będzie ogromny test dla polskiego rynku pracy. – Mówimy o sektorach, które już teraz działają na granicy swoich możliwości kadrowych. Wiele firm zmaga się z brakiem chętnych do podjęcia pracy. Dlatego założenie, że mamy wiele niewykorzystanych zasobów na rynku pracy, jest błędne – te zasoby wyczerpały się już dawno. Obecnie krajowe, zagraniczne oraz przyszłe zlecenia związane z odbudową Ukrainy konkurują o tych samych pracowników. To nie tyle ilość wolnych miejsc – obecnych oraz przyszłych – jest najpoważniejszym problemem, lecz ich struktura, skoncentrowana w zawodach, które trudno szybko uzupełnić – wyjaśnia ekspertka.
Na koniec 2025 roku w Polsce pracowało ponad 1,1 miliona obcokrajowców, z czego przeszło 755 tysięcy stanowili Ukraińcy. Najwięcej z nich zatrudnionych było w administracji oraz usługach wspierających (159,1 tys.), przemyśle (155,7 tys.), budownictwie (104,9 tys.) oraz transporcie i logistyce (92,6 tys.). Z badania Grupy Progres wynika, że około 55% Ukraińców pracujących w Polsce planuje powrót do ojczyzny po zakończeniu konfliktu. Ponadto dane Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji pokazują, że w pierwszym kwartale 2026 roku znacznie spadła liczba wydawanych wiz i zezwoleń na pracę dla cudzoziemców. Może to ograniczyć możliwości szybkiego uzupełniania braków kadrowych pracownikami zagranicznymi, szczególnie w kontekście niskiego poziomu bezrobocia i starzejącego się społeczeństwa.
Magda Dąbrowska zauważa, że rozwiązanie tego problemu wymaga złożonych działań. Kluczowe zadania to inwestycje w szkolenie i przekwalifikowanie osób w brakujących zawodach, stworzenie systemu do monitorowania umiejętności dostępnych na rynku pracy, rozwijanie współpracy z Ukrainą w zakresie mobilności pracowników oraz wprowadzenie długoterminowej polityki migracyjnej. – Polska od dłuższego czasu nie wypracowała spójnego systemu odpowiadającego na potrzeby rynku pracy, a w obliczu rosnącego zapotrzebowania na specjalistów oraz możliwego odpływu części cudzoziemców będzie to kluczowy element do zachowania konkurencyjności polskiej gospodarki. Kolejnym istotnym czynnikiem jest wzrost wydajności – nie tylko poprzez automatyzację, ale dodatkowo reorganizację procesów pracy oraz efektywniejsze wykorzystanie umiejętności pracowników już zatrudnionych. Dopiero połączenie inwestycji w zdolności, monitorowania potencjału kadrowego, przemyślanej polityki migracyjnej oraz efektywności może ograniczyć ryzyko jednoczesnych braków kadrowych w Polsce i na Ukrainie oraz zmniejszyć konkurencyjność między największymi projektami infrastrukturalnymi – podsumowuje ekspertka.
Skala przyszłych potrzeb może być ogromna. Szacunki międzynarodowych instytucji, w tym Banku Światowego, wskazują, że odbudowa Ukrainy może wymagać zaangażowania od 4 do nawet 5 milionów pracowników w różnych branżach gospodarki. To sugeruje, że rywalizacja o wysoko wykwalifikowanych specjalistów będzie w nadchodzących latach jednym z kluczowych wyzwań dla rynku pracy w Polsce oraz całym regionie Europy Środkowo-Wschodniej.
Czytaj także: 38% Ukraińców mieszkających w Polsce nie zamierza wracać do rodzimego kraju
fot. pexels.com
oprac. /kp/

