Specjaliści zwracają uwagę na utrzymujący się trend spadku inflacji, przede wszystkim dzięki stabilizacji cen żywności oraz intensywnej rywalizacji cenowej wśród dyskontów.
Wzrost cen w sklepach detalicznych ulega spowolnieniu. Z najnowszego badania „Indeks Cen w Sklepach Detalicznych” opracowanego przez UCE Research oraz Uniwersytet WSB Merito wynika, że w maju ceny żywności, napojów oraz innych produktów codziennego użytku były średnio o 3,4% wyższe niż w tym samym miesiącu rok wcześniej. To kolejny miesiąc ze spadkiem dynamiki podwyżek. W kwietniu odnotowano wzrost cen na poziomie 3,7% rok do roku, a w marcu i lutym wynosił on 3,8%.
Eksperci podkreślają, że trendy wskazują na trwające spowolnienie inflacyjne. – To długotrwałe i systematyczne hamowanie, a nie jednorazowe zjawisko. Istotne jest to, że inflacja CPI według danych GUS wyniosła w maju 3,1% w porównaniu do roku poprzedniego, co było znacznie poniżej prognoz rynkowych, które domenowały na poziomie 3,7%. Informacje z UCE Research pokrywają się z tymi wynikami. Wzrost cen nadal ma miejsce, ale jego wskaźnik wyraźnie maleje – zauważa dr Piotr Arak, główny ekonomista VeloBanku.
Szczególny spadek zauważalny jest w kategorii żywności. W maju ceny artykułów spożywczych wzrosły średnio o 2,4% w porównaniu do tego samego okresu w roku ubiegłym. Dla porównania, w kwietniu wyniósł on 3,3%, w marcu 3,2%, a w lutym 3,4%. Jak twierdzi dr Robert Orpych z Uniwersytetu WSB Merito, żywność, która długo była kluczowym czynnikiem wpływającym na inflację, obecnie przyczynia się do stabilizacji sytuacji. – Istnieje kilka równocześnie działających czynników. Po pierwsze, to stabilizacja cen na rynkach rolnych. Po drugie, występuje zażarta konkurencja pomiędzy dyskontami w zakresie najczęściej porównywanych produktów podstawowych. Po trzecie, zachodzi efekt niskiej bazy. Maj 2024 roku to okres relatywnie wyższych cen żywności – wyjaśnia analityk.
Dodatkowo dane GUS wskazują, że w maju ceny żywności oraz napojów bezalkoholowych spadły o około 1% w odniesieniu do poprzedniego miesiąca. W ujęciu rocznym wzrosły zaledwie o 0,5%. Zgodnie z opinią dr inż. Anny Motylskiej-Kuźmy z Uniwersytetu DSW Ideis, to może wskazywać nie tylko na spowolnienie w tempie wzrostu cen, ale także na tymczasową korektę cenową w niektórych kategoriach produktów spożywczych. – Taki obraz rynku mógł być uwarunkowany oddziaływaniem kilku czynników jednocześnie. Wciąż utrzymuje się silna konkurencja między sieciami handlowymi, które w warunkach wysokiej wrażliwości konsumentów na ceny mają ograniczone możliwości ich podnoszenia. Ponadto, sytuacja podażowa w niektórych kategoriach żywności, zwłaszcza sezonowych, poprawiła się. Co więcej, koszty importu pozostają względnie stabilne, wspomagane przez stosunkowo silnego złotego – wskazuje.
Specjaliści zauważają, że rynek żywności jest szczególnie wrażliwy na konkurencję cenową. To ceny podstawowych produktów, takich jak chleb, mleko czy mięso, są najczęściej porównywane przez konsumentów, dlatego sieci handlowe intensywnie rywalizują o klientów w tym sektorze. Dzięki temu ceny żywności obecnie rosną wolniej niż wiele innych towarów i usług uwzględnionych w koszyku inflacyjnym.
Eksperci ignorują także sytuację globalną. Mimo obaw związanych z konfliktami w regionie Bliskiego Wschodu, ich wpływ na ceny żywności wydaje się być ograniczony. Wyjątek stanowi rynek olejów roślinnych, gdzie odnotowano wzrosty. Równocześnie wysoka podaż produktów rolnych na całym świecie łagodzi presję cenową na międzynarodowych rynkach. – Obawialiśmy się, że napięcia w regionie Bliskiego Wschodu mogą znacząco przyspieszyć inflację poprzez wzrost cen paliw i energii. Jednak program CPN, który obniżył ceny paliw o około 1-1,2 zł za litr, skutecznie ograniczył oczekiwania inflacyjne. Dodatkowo ceny paliw w maju spadły o 0,1% w porównaniu do poprzedniego miesiąca. Efekty drugiej rundy inflacyjnej, czyli przenoszenia wyższych kosztów energii na inne dobra, nie były zbyt wyraźnie odczuwalne. Z pewnością presja nie ustąpiła – podsumowuje dr Piotr Arak.
fot. magnific.com
oprac. /kp/

