Eksperci uspokajają, że ostre podwyżki w sklepach są mało prawdopodobne. Wzrost kosztów może być bardziej odczuwalny w cenach paliw oraz usług podróżniczych.
Wielu Polaków obawia się, że konflikty w rejonie Bliskiego Wschodu mogą wpłynąć na ceny produktów przed zbliżającą się Wielkanocą. Specjaliści zauważają jednak, że choć sytuacja geopolityczna może mieć wpływ na gospodarkę, to podczas świąt ceny w sklepach zazwyczaj rosną w umiarkowanym tempie, a w tym roku również nie przewiduje się nagłych podwyżek.
Z przeprowadzonych badań wynika, że 73% Polaków ma obawy dotyczące wpływu konfliktu w Bliskim Wschodzie na ceny artykułów świątecznych – informują badania realizowane przez Shopfully Poland oraz UCE Research. Z kolei 14,3% respondentów ma inne zdanie, a 12,7% nie wykształciło własnej opinii w tej sprawie. – Większość opinii o możliwościach wzrostu cen wynika oraz z uzasadnionych przesłanek ekonomicznych, jak i z utrzymującej się wśród konsumentów wrażliwości na czynniki mogące spowodować ponowną presję inflacyjną. Doświadczenia z ostatnich lat spowodowały, że Polacy znacznie uważniej obserwują globalne wydarzenia i częściej powiązują je z potencjalnymi zmianami cen w handlu detalicznym – tłumaczy Robert Biegaj z Shopfully Poland.
Na podstawie ocen głównego ekonomisty PZU, Dawida Pachuckiego, wątpliwości konsumentów nie wynikają tylko z tzw. psychologii inflacyjnej – i konflikt w regionie Bliskiego Wschodu ma realny wpływ na globalne rynki surowców, co może przełożyć się na koszty działania gospodarki. – Nasze aktualne prognozy wskazują, że inflacja CPI w Polsce może w marcu i kwietniu wzrosnąć do poziomu około 3% w skali roku. Na początku roku wynosiła nieco powyżej 2%. Kluczowe dla dalszej dynamiki cen będzie jednak to, jak długo potrwa blokada Cieśniny Ormuz oraz jej wpływ na światowe ceny ropy oraz gazu. Na tym etapie niepewność jest zbyt duża, aby tworzyć dokładne prognozy. Ryzyko zaostrzenia konfliktu pozostaje wysokie. Jednocześnie ze strony rządu dotarły do nas zapowiedzi prac nad rozwiązaniami niwelującymi wpływ wzrostu cen paliw na polskich konsumentów – dodaje.
Specjaliści przypominają, że wzrost cen przed okresem świątecznym to zjawisko typowe, związane z rosnącym popytem na produkty spożywcze. W typowym czasie przedświątecznym ceny niektórych artykułów zazwyczaj wzrastają o średnio 2-5%. W tym roku, napięcia geopolityczne mogą ponownie wzmocnić presję kosztową w gospodarce, jednak według ekspertów sprzedawcy raczej nie będą skłonni do podwyższania cen, aby nie zniechęcić klientów do zakupów.
Marcin Luziński, ekonomista Santander Bank Polska, zwraca uwagę, że bardziej odczuwalny będzie wzrost cen paliw oraz wydatków związanych z podróżami. – Więcej zapłacimy za wyjazdy i spotkania w gronie rodzinnym. Rosnąć mogą również ceny biletów lotniczych. Z analizy szerokich danych wynika, że przed tegoroczną Wielkanocą nie przewiduje się znaczących podwyżek w sklepach. Gdyby jednak faktycznie jakieś miały się wydarzyć, powiedziałbym, że w kwietniu na ogół o kilka procent drożeją produkty takie jak chleb, jajka oraz wołowina i wędliny – dodaje ekspert.
Analitycy wskazują, że przyszłość zaostrzenia konfliktu mogłaby bardziej dotknąć koszty rozwoju gospodarki. Takie sytuacje w tym regionie często oddziałują na światowe rynki ropy, a wzrost cen paliw prowadzi do wyższych wydatków na transport, energię oraz produkcję. W przypadku takiej sytuacji część tych kosztów mogłaby zostać przerzucona na ceny detaliczne w sklepach. – Zamiast standardowych kilku procent wokół wzrostu cen w wybranych kategoriach mogłyby sięgnąć około 5-8%, a w przypadku produktów szczególnie wrażliwych na koszty energii oraz transportu – nawet do 10%. Nie byłby to jednak efekt wyłącznie strategii sieci handlowych. To raczej konsekwencje wzrostu kosztów w całym łańcuchu dostaw – od producentów, przez logistykę, aż po handel detaliczny. Niemniej jednak uważam, że w tym roku przed świętami doświadczymy standardowych wzrostów cen, gdyż sprzedawcy nie będą chcieli, aby konsumenci się wystraszyli. Ceny mogą znacznie wzrosnąć dopiero w kolejnych okresach – prognozuje Robert Biegaj.
Analitycy z UCE Research zauważają, że obawy konsumentów co do możliwych podwyżek mogą skłonić część ludzi do robienia nadmiernych zapasów. Takie działania prowadzą do zwiększonego popytu, co w niektórych przypadkach może dodatkowo wpływać na wzrost cen. Dlatego specjaliści podkreślają wagę spokojnego i przemyślanego planowania zakupów.
Eksperci wskazują również, że nie należy obawiać się niedoborów produktów na okres świąteczny. Polska oraz inne państwa Unii Europejskiej produkują większość artykułów spożywczych lokalnie, a łańcuchy dostaw w tym segmencie pozostają stabilne. Ewentualne zakłócenia mogą dotyczyć głównie towarów ściślej związanych z transportem morskim, takich jak elektronika, zabawki czy wybrane produkty przemysłowe.
Jednakże, jeśli konflikt na Bliskim Wschodzie się przedłuży, jego skutki mogą wpłynąć na szerszą gospodarkę. – Wyższe ceny paliw oraz gazu przekładają się na wzrost kosztów transportu, ogrzewania, produkcji energii elektrycznej, procesów przemysłowych oraz nawozów sztucznych. To wpłynie na praktycznie wszystkie towary i usługi. Wojna wpływa również na osłabienie złotego, co może podnosić ceny importowanych produktów – podsumowuje Marcin Luziński.
fot. freepik.com
oprac. /kp/

