Mimo, że ogólny wzrost cen w sklepach nieco zwolnił, w przypadku żywności zauważalny był niewielki miesięczny wzrost cen.
Ceny artykułów spożywczych w Polsce wciąż rosną, mimo że tempo tych podwyżek pozostaje w miarę stabilne. Z raportu „Indeks Cen w Sklepach Detalicznych”, zrealizowanego na podstawie analizy blisko 104 tys. cen w ponad 48 tys. punktów sprzedaży, wynika, że w kwietniu zakupy były średnio o 3,7% droższe w porównaniu do roku ubiegłego. To odrobinę mniej niż w lutym i marcu, kiedy wzrost wyniósł 3,8% w skali roku. Podobny poziom odnotowano także w styczniu.
Raport obejmuje 17 różnych kategorii towarów, w tym żywność, napoje oraz artykuły chemiczne i produkty dla dzieci. Jeśli chodzi o żywność, wzrost w kwietniu wyniósł średnio 3,3% w ujęciu rocznym. Dla porównania w marcu było to 3,2%, a w lutym 3,4%. Eksperci zwracają uwagę, że mimo symptomów stabilizacji, rynek pozostaje narażony na czynniki zewnętrzne, które mogą w najbliższej przyszłości znowu zwiększyć presję inflacyjną.
Jak zauważa dr Mariusz Dziwulski z PKO BP, ceny detaliczne żywności są związane z niższymi cenami surowców rolnych. – Z danych GUS wynika, że ceny zakupu podstawowych produktów rolnych w marcu były o 11,5% niższe niż rok temu. Owszem, indeks cen żywności FAO w marcu i kwietniu wykazywał niewielki wzrost z powodu m.in. skutków konfliktu na Bliskim Wschodzie, lecz ogólna reakcja rynków rolnych była raczej stabilna. Wzrosty odnotowywały głównie oleje roślinne, co związane było ze wznoszącymi się kosztami ropy. Warto jednak zaznaczyć, że powyższy indeks wyrażony w polskich złotych nadal był niższy niż przed rokiem – wyjaśnia. Analityk dodaje, że długo trwający konflikt na Bliskim Wschodzie może wpłynąć na dalszy wzrost cen żywności. Wysokie ceny nośników energii wpływają na koszty produkcji i transportu. Dodatkowymi zagrożeniami są warunki pogodowe, takie jak susze w wielu częściach świata oraz straty wynikające z przymrozków w Polsce.
Z kolei dr Joanna Myślińska-Wieprow z Uniwersytetu WSB Merito zauważa, że obecna sytuacja wskazuje na stabilizację cen, jednak utrzymującą się na wysokim poziomie. – Z jednej strony, nasilenie presji kosztowej wciąż podnosi ceny w sklepach. Z drugiej strony, ograniczony popyt konsumpcyjny oraz walka sieci handlowych o klientów skutecznie powstrzymują podwyżki dzięki promocjom i rabatom. W efekcie ta względna stabilność cen nie jest trwałym fundamentem, lecz raczej niepewną równowagą, która może zostać naruszona w momencie zmiany któregokolwiek z występujących czynników. Może to być na przykład nagły wzrost cen surowców bądź spowolnienie działań promocyjnych w sklepach – tłumaczy ekspertka.
Marcin Luziński z Santander Bank Polska ocenia, że stabilność cen żywności była wspierana przez dobre zbiory w ubiegłym roku, jednak w nadchodzących kwartałach może ulec zmianie. – Długotrwałe zablokowanie cieśniny Ormuz, przez którą przemieszcza się wiele surowców niezbędnych do produkcji nawozów w przemyśle spożywczym, takich jak gaz, siarka czy mocznik, spowoduje rosnącą presję kosztową na produkcję żywności, co przełoży się na wzrost dynamiki cen. Dodatkowo, wstępne oceny przetrwania upraw w Polsce wskazują na gorszy wynik niż w ubiegłym roku. Obecnie nie spodziewam się znacznego wzrostu dynamiki cen żywności, ale im dłużej będzie trwała blokada, tym wyższe ceny mogą nas czekać – przewiduje.
Eksperci wskazują również, że choć ogólny wzrost cen w sklepach nieco wyhamował, to w przypadku żywności zauważalny był niewielki wzrost cen w ujęciu miesięcznym. Dr Joanna Myślińska-Wieprow twierdzi, że to potwierdza, że proces stabilizacji cen w gospodarce nie przebiega w jednolity sposób – produkty spożywcze wciąż są bardziej narażone na wzrost kosztów produkcji, transportu i sezonowości niż inne kategorie towarów.
Dr Artur Fiks z Uniwersytetu WSB Merito dodaje, iż presja na rynku żywności jest obecnie umiarkowana, a wzrosty cen w innych segmentach rynku wyraźnie osłabły. – Różnice pomiędzy wszystkimi kategoriami towarów a żywnością mogą wynikać m.in. z statystycznej bazy oraz poziomu cen żywności sprzed roku. Ponadto, napływ towarów spoza UE ogranicza tempo wzrostu ich cen, a silna konkurencja pomiędzy sklepami jeszcze bardziej wzmacnia tę sytuację – ocenia.
Jednak analitycy UCE Research przewidują, że w najbliższym czasie ceny mogą znów przyspieszyć. Producenci coraz częściej wyrażają obawy dotyczące rosnących kosztów działalności związanych z sytuacją geopolityczną oraz cenami energii. – Polski rynek detaliczny wszedł w fazę inflacji pełzającej. Ceny rosną przewidywalnie, ale systematycznie. Dla rodzin oznacza to, że realna siła nabywcza dochodów wciąż rośnie, choć wolniej niż by tego oczekiwali. Napięcia geopolitczne na Bliskim Wschodzie oraz wzrosty cen ropy zobaczą całkowicie na sklepowych półkach w najbliższych miesiącach. Efekt niestety będzie zauważalny, miejmy nadzieję, że nie na długo – podsumowuje dr Piotr Arak, analityk VeloBanku.
fot.
oprac. /kp/

