W sektorze górnictwa i wydobycia zarejestrowano najniższy wzrost wynagrodzeń, który wyniósł 3,1%.
Według wstępnych statystyk Głównego Urzędu Statystycznego, średnie miesięczne wynagrodzenie brutto w Polsce w 2025 roku osiągnęło 8903,56 zł, co stanowi wzrost o 9,1% w porównaniu z 2024 rokiem, gdy średnia pensja brutto wynosiła 8181,72 zł.
Analiza danych ujawnia, że wynagrodzenia różnią się znacznie w poszczególnych sektorach. Najniższą przeciętną płacę zanotowano w branży zakwaterowania i gastronomii, która wyniosła 5990,92 zł brutto, podczas gdy najwyższe wynagrodzenia otrzymywali pracownicy sektora IT, gdzie średnia pensja wynosiła 14 689,70 zł brutto miesięcznie. Były to wartości odpowiednio o 32,7% niższe oraz o 65% wyższe od średniej krajowej.
W minionym roku w każdej kategorii Polskiej Klasyfikacji Działalności zaobserwowano wzrost nominalnych wynagrodzeń. Najmniejszy wzrost wystąpił w górnictwie i wydobywaniu, gdzie wynagrodzenia zwiększyły się o 3,1%, natomiast największy w opiece zdrowotnej, osiągając poziom 14%.
Z danych wstępnych wynika, że średnie zatrudnienie w Polsce w 2025 roku wzrosło do 11,04 mln etatów, co jest na podobnym poziomie jak rok wcześniej. Największą część zatrudnienia miało przemysł przetwórczy, który obejmował 22,5% wszystkich etatów. W większości branż liczba zatrudnionych zwiększyła się, z najsilniejszym wzrostem w pozostałych usługach (o 3%), edukacji (2,1%) oraz w sektorze nieruchomości (2%). Zmniejszenie liczby etatów odnotowano w górnictwie i wydobywaniu (o 3%) oraz w handlu i naprawie aut (1,6%).
Rosnące wynagrodzenia oraz stabilność rynku pracy mają wpływ na nastroje konsumenckie – jak podał GUS, w czerwcu nastąpiła poprawa zarówno bieżących, jak i przyszłych oczekiwań. Bieżący wskaźnik ufności konsumenckiej wzrósł do -9,9 z -11,3 punktu w poprzednim miesiącu, a wskaźnik wyprzedzający wzrósł z -8,5 do -7,7 punktu. Oznacza to trzeci miesiąc z rzędu poprawy ocen dotyczących bieżącej sytuacji oraz przyszłych oczekiwań.
Jak zauważa Mariusz Zielonka, główny ekonomista Konfederacji Lewiatan, zmiany w postrzeganiu inflacji są szczególnie istotne. – Saldo odpowiedzi odnośnie zmian cen w ostatnich 12 miesiącach spadło do 47,9 z 54,3 w maju, co jest jednym z najniższych wyników w historii badania. Tylko raz zarejestrowano niższy wynik, w kwietniu 2018 roku, kiedy inflacja była znacznie niższa. Oczekiwania inflacyjne na kolejne 12 miesięcy również spadły, osiągając w czerwcu poziom 20,2 w porównaniu do 24,7 w maju. To najniższa wartość od trzech lat – podkreśla. Ekspert zaznacza, że wcześniejsze obawy dotyczące rosnących cen ropy naftowej oraz napięć na Bliskim Wschodzie nie przełożyły się na długotrwałe pogorszenie nastrojów.
Badania pokazują, że Polacy pozostają jednak ostrożni w podejmowaniu większych decyzji zakupowych. Pomimo pozytywnej oceny własnej sytuacji finansowej oraz trwałej skłonności do oszczędzania, nie widać wyraźnego wzrostu planów dotyczących większych wydatków. Gospodarstwa domowe skłaniają się bardziej do oszczędzania niż do realizacji kosztownych zakupów.
– Z perspektywy Rady Polityki Pieniężnej stanowi to dodatkowy argument za kontynuowaniem dotychczasowej strategii. Czerwcowe dane sugerują, że szok naftowy był efemeryczny i nie przyczynił się do trwale wyższych oczekiwań inflacyjnych. Jeżeli sytuacja na Bliskim Wschodzie będzie kontynuowana w pozytywnym kierunku, wzrost inflacji i cen producentów zauważony w kwietniu może zacząć powoli wygasać w danych za maj i czerwiec. W takim przypadku RPP nie będzie miała podstaw do reakcji i będzie mogła nadal monitorować sytuację bez wprowadzania zmian w polityce monetarnej – podsumowuje Mariusz Zielonka.
Źródło: magnific.com
oprac. /kp/

