Coraz więcej osób kończy studia, zmienia się sytuacja demograficzna, a szybki wzrost płacy minimalnej sprawił, że wykształcenie i doświadczenie zawodowe dają dziś mniejszą przewagę finansową.
Jeszcze niedawno ukończenie studiów wyższych i długi staż pracy wyraźnie mocniej przekładały się na wysokość pensji. Dziś ta zależność jest już słabsza — wynika z analizy przygotowanej przez badaczki z Uniwersytetu Łódzkiego. Autorki opracowania wskazują, że do takiej zmiany przyczyniły się m.in. rosnąca liczba absolwentów, przemiany demograficzne, coraz większa standaryzacja pracy oraz szybkie podnoszenie płacy minimalnej, za którym nie szły równie wysokie wzrosty wynagrodzeń osób lepiej wykształconych i z większym doświadczeniem.
Jak tłumaczy dr hab. Aleksandra Majchrowska, prof. Uniwersytetu Łódzkiego z Katedry Makroekonomii, w ciągu ostatnich dwóch dekad premia za ukończenie studiów wyższych spadła o kilka do kilkunastu procent, zależnie od badanej grupy pracowników. – Ogólnie kierunek zmian jest spadkowy – zaznacza.
Z przeprowadzonych obliczeń wynika, że przeciętna stopa zwrotu z edukacji zmniejszyła się z 17,2% w 2004 r. do 15,5% w 2024 r. Najmocniej widoczny był ten spadek wśród kobiet. Od 2018 r. to właśnie one osiągają niższe korzyści płacowe z wyższego wykształcenia niż mężczyźni. Podobny trend dotyczy także doświadczenia zawodowego, którego znaczenie szybciej malało w przypadku kobiet. – Wyniki sugerują, że kobiety na rynku pracy są znacznie bardziej wzajemnie zastępowalne niż mężczyźni. Częściowo można to wyjaśnić tym, że panowie częściej mają zróżnicowane profile kompetencji, wybierają kierunki techniczne, a ich kwalifikacje są trudniejsze do zastąpienia przez inną osobę. Kobiety kończące ekonomię czy tzw. kierunki miękkie mają często zbliżony zestaw umiejętności, więc z perspektywy pracodawcy łatwiej je wymienić jedną na drugą – wyjaśnia dr hab. Aleksandra Majchrowska.
Badanie pokazuje również, że największe dodatki płacowe nadal otrzymują osoby z dyplomem uczelni, choć ich przewaga systematycznie się kurczy. Jednocześnie lepiej niż absolwenci liceów ogólnokształcących wypadają osoby z wykształceniem zawodowym. – W naszym badaniu chcieliśmy ustalić, skąd bierze się obserwowany spadek premii za studia wyższe. Wnioski wskazują na dwa główne powody. Pierwszym jest zmiana względnej podaży pracy osób z wyższym wykształceniem. W ostatnich 20 latach na rynek weszło bardzo wielu absolwentów szkół wyższych, szczególnie kobiet. Tym samym podaż pracy osób z dyplomem wzrosła mocniej niż podaż pracy osób ze średnim wykształceniem – wskazuje ekspertka.
Drugim czynnikiem są procesy demograficzne, a także coraz szersze wykorzystanie komputerów i ujednolicanie wielu zadań w pracy. Zdaniem badaczek powoduje to, że osoby o podobnym poziomie wykształcenia łatwiej zastępować, a znaczenie doświadczenia zawodowego słabnie. Coraz częściej młodszy pracownik może wykonywać obowiązki niemal tak samo dobrze jak ktoś z wieloletnim stażem.
Widać to także w danych dotyczących premii za doświadczenie zawodowe. Między 2004 r. a 2024 r. spadła ona z 16,1% do 11,2%. Oznacza to, że dziś długie lata pracy przekładają się na mniejszy wzrost wynagrodzenia niż jeszcze kilkanaście lat temu.
Na spłaszczenie różnic płacowych wpływa również stały wzrost płacy minimalnej. W 2004 r. wynosiła ona 824 zł brutto miesięcznie, w 2020 r. sięgała 2,6 tys. zł, a obecnie przekracza 4,8 tys. zł brutto. Zdaniem badaczki pensje osób z wyższym wykształceniem i większym doświadczeniem nie zwiększały się w podobnym tempie, co doprowadziło do wyrównania struktury płac. – Płaca minimalna odgrywa ogromną rolę. Wynagrodzenia osób ze średnim i wyższym wykształceniem nie nadążały za tym tempem. Efektem jest bardzo silne spłaszczenie rozkładu płac w Polsce. Dane GUS pokazujące strukturę wynagrodzeń wskazują, że obecnie 70% zatrudnionych zarabia nie więcej niż dwie płace minimalne. Kiedyś osoba po studiach otrzymywała trzy- albo czterokrotność płacy minimalnej. Dziś, przy silnym wzroście najniższego wynagrodzenia i wolniejszym wzroście pensji lepiej wykształconych pracowników, jest to już zwykle dwu- albo dwuipółkrotność – podsumowuje dr hab. Aleksandra Majchrowska.
fot. magnific.com
oprac. /kp/


.png)















.png)









