Na przełomie roku łatwiej trafić na oferty pracy na kilka tygodni, kilka zmian albo weekendy. Jednocześnie coraz więcej osób, także młodych, szuka takiego zajęcia, by domknąć budżet przed świętami i początkiem nowego roku.
Końcówka roku przynosi wyraźny ruch na rynku prac dorywczych. Z badania przygotowanego przez agencję pracy natychmiastowej Tikrow wynika, że w czwartym kwartale 2026 r. dodatkowe zatrudnienie planuje 70 proc. firm. Dla wielu z nich to czas, gdy trzeba po prostu obsadzić grafiki w okresie zwiększonego popytu i przed świątecznym szczytem.
Najczęściej o dodatkowych pracowników będą zabiegać zakłady produkcyjne. W tej branży taką potrzebę deklaruje 79 proc. firm, czyli o 7 pkt proc. więcej niż w trzecim kwartale. W handlu i logistyce wynik jest niższy, ale nadal bardzo wysoki – po 65 proc. przedsiębiorstw zapowiada rekrutację sezonową.
Więcej ofert na krótko, mniej etatów na stałe
Firmy sięgają po tymczasowe wsparcie przede wszystkim dlatego, że rosną koszty zatrudnienia. Ten powód wskazuje 43 proc. badanych przedsiębiorstw. To pokazuje, że presja wydatków nie znika i nadal pcha pracodawców w stronę elastycznych modeli obsady.
Wynik 70 proc. firm oznacza wzrost o 5 pkt proc. względem trzeciego kwartału i jednocześnie dokładnie taki sam poziom jak przed rokiem. Ostatnie miesiące roku w praktyce często oznaczają więc więcej ogłoszeń o pracy zmianowej, weekendowej lub na określony czas.
Polacy chcą dorobić, bo codzienne wydatki są coraz cięższe
Po drugiej stronie rynku widać podobną potrzebę. 17 proc. Polaków deklaruje, że w ostatnich miesiącach roku planuje podjąć dorywcze zajęcie. To mniej o 2 pkt proc. niż w trzecim kwartale, ale o 1 pkt proc. więcej niż przed rokiem.
Najmocniej wybrzmiewa dziś argument finansowy: 52 proc. badanych jako główny powód dorabiania podaje wysokie koszty życia i utrzymania. To wzrost o 7 pkt proc. rok do roku i o 4 pkt proc. w porównaniu z poprzednim kwartałem. Tyle samo osób wskazuje potrzebę zdobycia pieniędzy na dodatkowe wydatki, choć w tym przypadku wynik jest niższy aż o 17 pkt proc. rok do roku.
Coraz częściej o dodatkowej pracy myślą też uczniowie i studenci. W ich grupie odsetek osób planujących dorabianie w końcówce roku wzrósł o 8 pkt proc. i wynosi 31 proc. wobec 23 proc. rok wcześniej.
Studenci szukają elastycznych grafów i pieniędzy na życie
W ankiecie Tikrow dotyczącej kosztów życia studentów na początku nowego roku akademickiego 79 proc. badanych przyznało, że w codziennym utrzymaniu pomagają im rodzice. To o 2 pkt proc. więcej niż rok wcześniej. Tyle samo osób spodziewa się też wzrostu wydatków, a ponad połowa zakłada skok o 10-20 proc. względem poprzedniego roku akademickiego.
Największa grupa studentów, czyli 29 proc., przeznacza na swoje utrzymanie od 2000 do 3000 zł miesięcznie. Dla 24 proc. wystarcza 1500–2000 zł, dla 13 proc. potrzeba 3000 do 4000 zł. Co dziesiąty ankietowany wskazał kwotę do 1000 zł, a 7 proc. – 4000 zł i więcej. W tych wydatkach mieszczą się koszty mieszkania, przejazdów i wyżywienia.
Nic więc dziwnego, że 42 proc. studentów rozważa podjęcie pierwszej lub dodatkowej pracy. Jednocześnie odsetek osób, które nie pracują, spadł do 37 proc. Z lipcowego badania przeprowadzonego na zlecenie Fundacji WBI wynika też, że co piąty student zarabia już ponad 4 tys. zł netto miesięcznie.
Magda Dąbrowska, prezeska Grupy Progres, zwraca uwagę, że dla młodych praca w czasie studiów coraz częściej nie jest tylko sposobem na zdobycie doświadczenia. To także element układania domowego budżetu i szukania niezależności. Studenci najchętniej wybierają oferty z elastycznymi godzinami, zmianami, pracą w weekendy albo częścią etatu.
Jakie zajęcia trafiają do młodych
Analiza Grupy Progres obejmująca 124 tys. ogłoszeń z całej Polski opublikowanych we wrześniu 2026 r. pokazuje, że najwięcej ofert dla młodych i uczących się kandydatów pochodzi z handlu i sprzedaży, HoReCa oraz TSL. Na dalszych miejscach znalazły się administracja biurowa i edukacja.
Wśród najczęściej poszukiwanych osób są kasjerzy, sprzedawcy, kelnerzy, pracownicy gastronomii, magazynierzy, osoby kompletujące zamówienia, recepcjoniści, pracownicy obsługi klienta i korepetytorzy. Część propozycji nie wymaga doświadczenia, bo pracodawcy zapewniają wdrożenie od podstaw.
Stawki zależą od branży i kompetencji. Pracownicy magazynowi mogą liczyć na 31,40-37 zł brutto za godzinę, kelnerzy na 31,40-36,40 zł, a osoby pracujące w restauracjach hotelowych na około 33 zł brutto za godzinę. W produkcji stawki dochodzą do około 36 zł, a w administracji wynoszą 33-36 zł brutto za godzinę.
Wyraźnie lepiej płatne są zajęcia wymagające konkretnych umiejętności. Korepetytorzy przedmiotów ścisłych dostają średnio 40-100 zł za godzinę, nauczyciele języka angielskiego około 80-100 zł. Zdarzają się też oferty po 200 zł za godzinę, między innymi za przygotowanie do egzaminów maturalnych czy 8-klasisty.
Pracodawcy konkurują o studentów nie tylko pieniędzmi. W ogłoszeniach pojawiają się pojedyncze zmiany, elastyczne grafiki, praca weekendowa, część etatu, zdalne lub hybrydowe modele pracy, premie, bonusy, dodatki za nocne zmiany, dofinansowanie posiłków i dojazdów, zniżki pracownicze oraz szkolenia.


.png)












.png)

















