Poprawki po wykonaniu usługi, przesuwane terminy i wyższa cena końcowa to najpowszechniejsze kłopoty, z jakimi mierzą się Polacy zamawiający pomoc fachowców.
Więcej niż 3 na 4 Polaków korzystających z usług specjalistów natknęło się podczas realizacji zlecenia przynajmniej na jeden problem. Najczęściej padają odpowiedzi dotyczące słabej jakości pracy, konieczności późniejszego poprawiania efektów oraz niedotrzymywania terminów. Nie brakuje też uwag o kwotach wyższych od wcześniej ustalonych.
Z raportu „Doświadczenia Polaków z fachowcami. Edycja 2026”, opracowanego na podstawie badania CAWI, wynika, że 76,1% uczestników badania miało do czynienia co najmniej z jedną nieprawidłowością przy współpracy z ekipami remontowymi, stolarzami, hydraulikami, elektrykami czy tzw. złotymi rączkami. Brak jakichkolwiek problemów wskazało 23,9% ankietowanych. – Wyniku ponad 76% nie można odczytywać jako informacji, że trzy czwarte wszystkich usług zostało wykonanych źle. Raport pokazuje udział osób, które zetknęły się przynajmniej z jednym z opisanych kłopotów. Jeden respondent mógł mieć doświadczenia z kilkoma wykonawcami i zaznaczyć więcej niż jedną odpowiedź. Mimo to rezultat jest mocnym sygnałem, że na rynku wciąż brakuje przewidywalności i jednolitych standardów obsługi – ocenia Adam Skłodowski, od lat związany z rynkiem remontowo-budowlanym.
Najczęściej wskazywanym mankamentem była konieczność późniejszych poprawek wynikająca z niezadowalającego wykonania – ten problem podało 22,9% badanych. Niewiele mniej, bo 22,7%, doświadczyło wyraźnego przekroczenia terminu zakończenia prac. – Jakość i terminowość zwykle mają wspólne źródło, czyli źle zaplanowaną organizację robót. Zdarza się, że wykonawcy przyjmują zbyt wiele zleceń, których nie są w stanie sprawnie obsłużyć. Zbyt optymistycznie szacują czas realizacji albo nie biorą pod uwagę dostępności ludzi, podwykonawców i materiałów. Gdy jedno zlecenie się opóźnia, uruchamia to kolejne przesunięcia. Próby nadrabiania strat sprzyjają wtedy pośpiechowi, skrótom i błędom jakościowym – wyjaśnia Adam Skłodowski.
Na trzecim miejscu znalazł się wyższy od uzgodnionego koszt końcowy usługi, na co wskazało 19,8% respondentów. Następne były: brak pojawienia się fachowca w umówionym terminie bez wcześniejszej informacji (15,9%) oraz doliczanie dodatkowych opłat, które wcześniej nie zostały ustalone (14,1%). – Klient nie powinien potrzebować wiedzy z budownictwa, by wiedzieć, ile finalnie zapłaci. Jeżeli cena rośnie w trakcie realizacji, bardzo często problemem nie jest sama dodatkowa praca, lecz brak przejrzystych zasad – zaznacza Paweł Szumlański z platformy Fachurra.pl.
Tomasz Jefimow, prezes Stowarzyszenia Branży Wykończeniowej, podkreśla jednak, że nie każda zmiana ceny między początkiem a końcem zlecenia oznacza nieuczciwe działanie. – W remontach bardzo często wychodzą na jaw trudności, których nie da się rzetelnie ocenić przed startem prac, na przykład stan podłoża, instalacji czy wcześniejszych warstw wykończeniowych. Mogą też pojawić się roboty dodatkowe albo modyfikacje zgłaszane przez inwestora. Kłopot zaczyna się wtedy, gdy takie sytuacje nie są na bieżąco omawiane i zatwierdzane – tłumaczy.
Wśród innych trudności badani wymieniali wykonanie usługi niezgodnie z ustaleniami (11,8%), porzucenie rozpoczętych prac przed ich zakończeniem (11,1%) oraz urwanie kontaktu po ujawnieniu wad albo usterek (9%).
Rzadziej pojawiały się najbardziej drastyczne przypadki. 7,5% ankietowanych spotkało się z odmową wystawienia rachunku lub faktury, 7,3% z brakiem deklarowanych kwalifikacji albo uprawnień, a 7,1% z pobraniem zaliczki bez wykonania usługi. – Te dane na pewno powinny skłaniać do zastanowienia, ale nie wyciągałbym z nich prostego wniosku, że dokładnie taki odsetek rynku działa w szarej strefie. Badanie pokazuje doświadczenia klientów, a nie strukturę całej branży wykonawczej. Odmowa wystawienia rachunku czy faktury może być sygnałem działania poza formalnym obiegiem gospodarczym, ale może też świadczyć po prostu o braku profesjonalnych standardów prowadzenia firmy – wyjaśnia Tomasz Jefimow.
– Największą bolączką polskiego rynku remontowego nie jest brak specjalistów, tylko trudność w odróżnieniu prawdziwego fachowca od osoby, która tylko się za niego podaje. Klient często potrafi porównać stawki, ale nie ma równie łatwej możliwości sprawdzenia rzeczywistych kompetencji. A najtańszy remont bardzo szybko przestaje być okazją, kiedy trzeba usuwać błędy – podsumowuje Tomasz Jefimow.
fot. magnific.com
oprac. /kp/


.png)















.png)










