Zaledwie 27% respondentów przyznało, że w czasie rekrutacji otrzymywało informacje o jej kolejnych etapach i decyzjach podejmowanych przez pracodawcę.
Firmy potrafią dostać dziesiątki, a nawet setki zgłoszeń na jedno stanowisko, jednak tylko nieliczni kandydaci docierają do końca rekrutacji. Z danych Grupy Progres wynika, że spośród wszystkich osób aplikujących na daną ofertę do rozmowy kwalifikacyjnej trafia około 38%, a pierwszego dnia pracy stawia się jedynie 12%.
Na każdym etapie selekcji część osób znika z procesu. Jedni nie odbierają telefonu od rekrutera albo nie pojawiają się na umówionym spotkaniu, inni wycofują się po zapoznaniu się ze szczegółami zatrudnienia. Bywa też tak, że kandydat akceptuje propozycję, ale później wybiera inną ofertę. Przykładowy schemat opracowany przez Grupę Progres na podstawie rekrutacji prowadzonych dla zakładów pracy w dużych miastach pokazuje, jak maleje liczba uczestników w kolejnych krokach: z całej grupy startowej około 38% dochodzi do rozmowy, 23% otrzymuje ofertę, 17% ją przyjmuje, a tylko 12% faktycznie rozpoczyna pracę.
Poważnym kłopotem są również nieobecności na kolejnych etapach. Wśród osób zaproszonych na rozmowę kwalifikacyjną Grupa Progres notuje około 30% absencji. Z kolei w grupie kandydatów, którzy zaakceptowali ofertę, 10–15% nie pojawia się w pierwszym dniu zatrudnienia.
Szybkość zatrudnienia zależy też od rodzaju pracy. Przy stanowiskach w produkcji i logistyce, jeśli nie trzeba wykonywać dodatkowych badań, cały proces może zamknąć się w ciągu tygodnia. Gdy konieczne są badania sanepidowskie, cała procedura wydłuża się zwykle o około dwa tygodnie.
Jak zaznacza Łukasz Przesmycki, Dyrektor Regionu w Grupie Progres, samo zainteresowanie ogłoszeniem nie oznacza jeszcze gotowości do podjęcia pracy. – Zwłaszcza w okresach, gdy rynek oferuje wiele możliwości, kandydaci często prowadzą równolegle kilka rekrutacji i zabezpieczają sobie różne warianty. Mogą przyjąć więcej niż jedną propozycję, a ostatecznie zdecydować się na tę, która najlepiej pasuje do ich sytuacji. Wynagrodzenie jest ważne, ale równie duże znaczenie mają zmiana organizacji pracy, dojazd, zakres obowiązków czy rozpoznawalność pracodawcy. Dlatego firmy powinny traktować rekrutację nie jako jednorazową akcję, lecz jako pełny ciąg decyzji, w którym każdy kolejny krok może zadecydować, czy stanowisko rzeczywiście zostanie obsadzone – podkreśla.
Justyna Lach, Dyrektor Linii Progres HR Logistics w Grupie Progres, zwraca uwagę, że przeciętnie 20–30% kandydatów rezygnuje z procesu jeszcze przed rozpoczęciem pracy. Najczęściej dzieje się to na etapie przedstawiania warunków, zanim dojdzie do podpisania umowy. Wśród najczęściej wskazywanych powodów są przede wszystkim wysokość pensji, system zmian, czas dojazdu i realne warunki wykonywania obowiązków. – Jeśli w trakcie rekrutacji pojawiają się nowe informacje albo okazuje się, że rzeczywistość odbiega od oczekiwań, kandydat potrafi bardzo szybko zmienić zdanie. Dlatego kluczowa jest spójność komunikacji od pierwszego kontaktu aż po start pracy. Nie chodzi wyłącznie o to, by nakłonić osobę do przyjęcia oferty, ale przede wszystkim o to, by dokładnie wiedziała, na co się decyduje. Im mniej różnic między zapowiedzią a rzeczywistością, tym większa szansa, że kandydat nie odpadnie tuż przed końcem procesu – mówi ekspertka.
Z badania Grupy Progres „Rynek pracy 360” wynika, że jedynie 27% ankietowanych otrzymywało podczas rekrutacji informacje o jej przebiegu oraz o decyzjach pracodawcy. Jednocześnie 11% badanych zetknęło się z sytuacją, w której firma wycofała ofertę zatrudnienia mimo wcześniejszej deklaracji przyjęcia do pracy. Z kolei 3% kandydatów przyznało, że samodzielnie przerwało proces bez poinformowania pracodawcy.
Trudności pojawiają się także po drugiej stronie rynku. W badaniu 68% pracodawców wskazało niewystarczające kompetencje jako jedno z głównych wyzwań rekrutacyjnych, a dla 49% firm problemem była rezygnacja kandydata z udziału w rozmowie kwalifikacyjnej.
Sposobem na ograniczenie liczby przypadkowych zgłoszeń może być większa przejrzystość ofert pracy. Po zmianach w Kodeksie pracy obowiązujących od 24 grudnia 2025 r. wiele firm zaczęło zamieszczać widełki płacowe już w ogłoszeniach. – To istotna zmiana w podejściu do skuteczności rekrutacji. Mniejsza liczba CV nie musi oznaczać gorszego procesu, jeśli większy odsetek aplikujących naprawdę interesuje się ofertą i finalnie podejmuje pracę. Dla przedsiębiorstw oznacza to konieczność analizowania nie tylko kosztu pozyskania aplikacji i ich liczby, ale także tego, ile z nich przekłada się na realne zatrudnienie – wyjaśnia Justyna Lach.
– Wyniki badania pokazują, że rekrutacja nie działa w jedną stronę. Pracodawcy mają wymagania wobec kandydatów, ale kandydaci również oceniają, w jaki sposób firma prowadzi proces. Informowanie o kolejnych etapach, dotrzymywanie wcześniejszych ustaleń i sprawna komunikacja wpływają na doświadczenie kandydata oraz na to, czy zdecyduje się pozostać w procesie. Gdy firmy konkurują o pracowników, każdy z tych elementów może przesądzić o tym, czy rekrutacja zakończy się rzeczywistym zatrudnieniem – podsumowuje Łukasz Przesmycki.
fot. magnific.com
oprac. /kp/


.png)













.png)










