W czwartek w Sejmie przeszła ustawa, która ma pomóc osobom pracującym w zawodach artystycznych utrzymać ciągłość ubezpieczenia i dostęp do świadczeń. Dla wielu twórców oznacza to prostsze rozliczanie składek, zwłaszcza wtedy, gdy zlecenia pojawiają się nieregularnie.
Przyjęte przez Sejm przepisy mają przede wszystkim odciążyć tych artystów, którzy żyją od projektu do projektu i nie osiągają wysokich, stałych dochodów. W głosowaniu w czwartek ustawę o zabezpieczeniu społecznym osób wykonujących zawód artystyczny poparło 232 posłów, 197 było przeciw, a 4 wstrzymało się od głosu.
W praktyce najważniejsza ma być dopłata do składek. Państwo ma ją kierować do tych osób, których średni miesięczny przychód z ostatnich trzech lat nie przekraczał 125 proc. minimalnego wynagrodzenia, czyli około 68 tys. zł rocznie brutto. Według szacunków wsparcie obejmie około 21 tys. osób.
Kogo obejmie pomoc, a kogo nie
Ministra kultury i dziedzictwa narodowego Marta Cienkowska podkreślała w Sejmie, że wokół projektu pojawiło się wiele nieporozumień. Jak mówiła, wsparcie nie jest przeznaczone „do celebrytów. Nie do gwiazd. Nie do artystów, którzy zarabiają gigantyczne pieniądze”. O przyznaniu dopłaty ma decydować dochód, a nie rozpoznawalność.
Do wyliczeń mają się liczyć wszystkie przychody, także z praw autorskich. Ważne jest też to, że z systemu wyłączeni są przedsiębiorcy. Prowadzenie działalności gospodarczej oznacza brak statusu artysty, a jego utrata następuje także po jej podjęciu.
Warunkiem pozostaje potwierdzony dorobek i wykazanie, że twórczość stanowi istotną część pracy zawodowej. Jak zaznaczyła Cienkowska, nie wystarczy samodzielnie nazwać się artystą.
Jak ma działać dopłata
Środki nie trafią bezpośrednio do rąk twórców. Dopłata będzie bezgotówkowa i automatyczna, a ZUS ma ją odnotowywać na kontach ubezpieczonych. Mechanizm ma uzupełniać składki na ubezpieczenia społeczne i zdrowotne do poziomu liczonego od minimalnego wynagrodzenia, ale tylko w tych miesiącach, w których własne dochody nie wystarczą.
Cienkowska mówiła też, że to nie jest żaden dodatkowy przywilej emerytalny. „To nie jest dodatkowa emerytura. To co najwyżej droga do emerytury minimalnej” — wyjaśniała. Jeśli dochód artysty wzrośnie, dopłata ma maleć albo całkiem znikać.
Prawo do wsparcia będzie przyznawane na okres do 12 miesięcy. Dochody potwierdzi Krajowa Administracja Skarbowa, a w pozostałym zakresie artysta złoży oświadczenie pod rygorem odpowiedzialności karnej. Od decyzji ZUS będzie można odwołać się do sądu pracy i ubezpieczeń społecznych.
Decyzje, opinie i droga odwoławcza
W systemie przewidziano Komisję Opiniującą liczącą 145 osób, tak by reprezentowała wszystkie dziedziny twórczości. 120 członków mają wskazać organizacje artystów, 10 organizacje zbiorowego zarządzania, a po 5 minister kultury, minister właściwy do spraw zabezpieczenia społecznego i prezes ZUS.
Wnioski ma analizować trzyosobowy zespół. Sama komisja nie będzie wydawać decyzji, lecz jedynie opinię. Status artysty nada dyrektor Centrum Edukacji i Pracy Artystycznej, a od tej decyzji przysługuje odwołanie do ministra kultury i dalej skarga do sądu administracyjnego. O dopłacie decyduje ZUS.
Ile wyniesie system i skąd będą pieniądze
W pierwszym pełnym roku działania, czyli w 2027, całość ma kosztować około 375 mln zł. Z tej kwoty 252 mln zł pochłoną dopłaty do składek, 101 mln zł zasiłki chorobowe i inne świadczenia, a 21 mln zł obsługa systemu we wszystkich instytucjach. Koszty administracyjne mają stanowić niecałe 6 proc. całości, a w czwartym roku funkcjonowania systemu nieco ponad 2 proc.
Finansowanie ma pochodzić z budżetu państwa, a nie ze składek innych ubezpieczonych ani z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych. Jak wynika z założeń, fundusze ubezpieczeniowe i NFZ mają nawet zyskać nowe wpływy. Ustawa przewiduje limit wydatków na lata 2027-2036 oraz mechanizm korygujący.
Po trzech latach zaplanowano ewaluację, która ma sprawdzić między innymi, czy ktoś nie rezygnuje z etatu albo działalności po to, by wejść do systemu. Dla artystów, zwłaszcza tych z mniejszych dochodami, najważniejszy ma być jednak prosty efekt: większa pewność, że przerwy między zleceniami nie przerwą im ubezpieczenia i nie odetną od lekarza ani od ciągłości emerytalnej.


.png)










.png)


















