W praktyce oznacza to, że pracownik z karty nadal może kupić obiad czy gotowy posiłek, ale jeśli kontrola nad wydatkami jest zbyt „pośrednia”, ZUS może uznać, że od tych pieniędzy trzeba zapłacić składki. Spór dotyczy już nie samej karty, lecz tego, kto naprawdę pilnuje, na co idą środki.
Gdzie zaczyna się problem
Sprawa nie dotyczy tylko firm i księgowych. W codziennym życiu pracownika chodzi o to, czy karta lunchowa będzie zwykłym benefitem do jedzenia, czy jednak zostanie potraktowana jak część wynagrodzenia. W interpretacji z 30 lipca 2026 r. Zakład Ubezpieczeń Społecznych uznał, że sam fakt przekazywania 450 zł miesięcznie na kartę przedpłaconą nie wystarczy do zwolnienia ze składek, jeśli pracodawca nie ma nad tym wydatkiem rzeczywistej kontroli.
Wnioskodawca planował dać takie karty pracownikom i zleceniobiorcom. Środki miały być do wykorzystania wyłącznie na posiłki i gotowe produkty w określonych punktach gastronomicznych i handlowych, wskazanych przez kody MCC lub numery MID. Zasady miały wynikać z regulaminu u pracodawcy, ale także z regulaminu dystrybutora kart.
Dlaczego ZUS powiedział „nie”
Według ZUS sam mechanizm nie dawał płatnikowi pełnej możliwości sprawdzenia, jak wydawane są pieniądze. Na bieżąco robił to dystrybutor karty, a pracodawca mógł jedynie korzystać z takiego rozwiązania. Organ uznał więc, że to za mało, by ustalić prawidłową podstawę wymiaru składek.
W praktyce oznacza to ważną zmianę akcentu. Dotąd chodziło głównie o to, czy istnieje narzędzie ograniczające wydatki do właściwego celu. Teraz ZUS mocniej patrzy na to, czy narzędzie jest pod kontrolą pracodawcy i czy to on potrafi wykazać, że warunki zwolnienia zostały spełnione.
Nie wystarczy sama blokada na sklep
Eksperci zwracają uwagę, że ograniczenie transakcji przez kody MCC nie załatwia wszystkiego. Taki kod pokazuje przede wszystkim rodzaj miejsca, a nie konkretny produkt w koszyku. A zwolnienie ze składek dotyczy posiłków, nie dowolnych zakupów spożywczych.
Dlatego może się zdarzyć, że pracownik zapłaci kartą w odpowiednim punkcie, ale kupi coś, co nie spełnia definicji posiłku. W takim układzie sama blokada miejsca zakupu nie daje pełnej odpowiedzi, czy wydatek rzeczywiście mieści się w zasadach zwolnienia.
Jakie rozwiązania wcześniej akceptował ZUS
W interpretacji z 16 września 2025 r., znak DI/100000/43/847/2025, ZUS uznał zwolnienie z oskładkowania, jeśli pracodawca zastrzegł sobie prawo do kontroli prawidłowości wykorzystania środków, zwłaszcza przez analizę transakcji, a zestawienie miało być udostępniane na jego wniosek przez wydawcę, agenta lub dystrybutora karty.
To pokazuje, że wcześniej wystarczało samo prawo do wglądu i żądania danych. W interpretacji z 30 lipca 2026 r. oczekiwanie idzie dalej: kontrola ma być realna i możliwa do wykazania po stronie pracodawcy, a nie tylko technicznie prowadzona przez zewnętrzny podmiot.
Agata Majewska, radca prawny z JGA Kancelaria Radców Prawnych, wskazuje, że w interpretacjach z kwietnia 2026 r. ZUS akceptował modele, w których pracodawca miał własny dostęp do historii transakcji, prawo prowadzenia kontroli oraz możliwość żądania od pracownika paragonu lub innego dowodu zakupu. Jej zdaniem decyzja z 30 lipca 2026 r. pokazuje raczej granicę, przy której samo zapewnienie kontroli przez dostawcę może już nie wystarczyć.
Co to oznacza dla zwykłego pracownika
Dla osób korzystających z kart lunchowych najważniejsze jest jedno: benefity nadal są możliwe, ale organizacja zasad ich działania musi być bardzo staranna. Pracodawca powinien mieć własną, możliwą do pokazania podczas kontroli ZUS ścieżkę sprawdzania transakcji, a także procedurę na wypadek wydatku niezgodnego z przeznaczeniem.
Bartosz Zwoliński, radca prawny z HRLS Zwolińska & Zwoliński, podkreśla, że płatnik stosujący wyłączenie musi też umieć wykazać spełnienie warunków tego wyjątku. Z jego perspektywy korzystanie z zewnętrznego operatora samo w sobie nie jest zakazane, ale problem zaczyna się wtedy, gdy operator przejmuje rolę płatnika w kontroli, zamiast być tylko jego narzędziem.
Spór jeszcze się nie skończył
Eksperci nie mówią na razie o całkowitym odwróceniu linii ZUS, lecz o jej zaostrzeniu. Nie zaobserwowano też, by pracodawcy masowo wykorzystywali preferencje składkowe wbrew ich celowi. Jednocześnie nowe podejście może utrudnić stosowanie kart lunchowych tam, gdzie kontrola jest rozdzielona między kilka podmiotów.
Jak zauważa Bartosz Zwoliński, szczególnie duże organizacje mogą mieć trudność z zapewnieniem takiego poziomu nadzoru, jakiego może oczekiwać organ. Dla pracowników najważniejsze pozostaje jednak to, by karta nadal była narzędziem na obiad, a nie skomplikowanym problemem przy wypłacie i składkach.


.png)


















