• +48 533 367 799

Zadłużenie firm przekroczyło 11,7 miliarda złotych

Projekt: Finanse
Zadłużenie firm przekroczyło 11,7 miliarda złotych

Województwo śląskie znalazło się w czołówce regionów z największą liczbą zadłużonych przedsiębiorstw.

Na zakończenie pierwszego kwartału 2026 roku w Krajowym Rejestrze Długów figurowało 265 tys. firm, co stanowi spadek o 0,9% w porównaniu z poprzednim rokiem, gdy w rejestrze znajdowało się 267,5 tys. przedsiębiorstw. Najwięcej zadłużonych firm pochodziło z województw mazowieckiego (55,7 tys.), śląskiego (31,9 tys.) oraz wielkopolskiego (26,3 tys.).

Eksperci podkreślają, że drobny spadek w liczbie zarejestrowanych przedsiębiorców nie świadczy o znacznej poprawie sytuacji w gospodarce. Według nich mamy do czynienia ze stabilizacją, ponieważ liczba firm, które zmagają się z terminowym regulowaniem swoich długów, pozostaje na wysokim poziomie. – Statystyki krajowe pokazują, że nie obserwujemy znaczących zmian. Okazuje się, że niektóre przedsiębiorstwa radzą sobie dobrze i działają w branżach odpornych na wzrost kosztów surowców czy presję zwiększania wynagrodzeń dla pracowników, którzy są na rynku niedostępni. Obecność wymienionych regionów jest związana z ich charakterystyką i liczebnością ludności – mówi Jeremi Mordasewicz, doradca w Konfederacji Lewiatan.

Pomimo niewielkiego spadku liczby zadłużonych firm całkowite zobowiązania wzrosły. Z danych KRD wynika, że na koniec marca łączne zadłużenie wyniosło 11,7 miliarda złotych, co oznacza wzrost o około 680 milionów złotych w porównaniu do poprzedniego roku, co stanowi wzrost o 6,2%.

Jak zwraca uwagę Adrian Parol, radca prawny i doradca w zakresie restrukturyzacji, rosnąca całkowita kwota zadłużenia przy równoczesnym zmniejszeniu liczby dłużników może wskazywać na pogłębiające się trudności finansowe niektórych firm z największymi zobowiązaniami. Jego zdaniem, podwyższa to ryzyko wystąpienia opóźnień w płatnościach, ponieważ firmy, które mają problemy ze spłatą własnych długów, zazwyczaj opóźniają regulacje wobec kontrahentów, dostawców i podwykonawców. Jeremi Mordasewicz zauważa również, że w porównaniu z wieloma krajami Unii Europejskiej, zadłużenie polskich firm, wciąż pozostaje na relatywnie niskim poziomie. – To jednak nie znaczy, że sytuacja jest dobra, gdyż firmy rzadko inwestują. Dostrzegamy ostrożniejsze podejście. To przyczynia się do braku fali bankructw, co jest pozytywne, ale zarazem nie wykorzystujemy dostępnych środków na stymulację rozwoju – zauważa.

Specjaliści zwracają uwagę, że największe ryzyko zadłużenia występuje w sektorach działających na niskich marżach, które są zależne od terminowych płatności. Dotyczy to głównie branży budowlanej, transportowej, handlowej oraz części usług.

Najwyższe zobowiązanie jednego przedsiębiorcy wpisanego do KRD na koniec pierwszego kwartału 2026 roku wyniosło 20,5 miliona złotych. To osiągnięcie, podobnie jak w ubiegłym roku, należy do przedsiębiorcy z województwa mazowieckiego. Z perspektywy Adriana Parola, kwoty przekraczające 20 milionów zł świadczą zazwyczaj o długoterminowych kryzysach finansowych danej firmy. – Tak wysoka wartość jest zazwyczaj wynikiem wielu skumulowanych czynników. Może to być związane z nieudanymi inwestycjami, utratą kluczowych kontraktów, błędnymi decyzjami strategicznymi, zbyt szybką ekspansją lub pogorszeniem sytuacji rynkowej. Największe zadłużenia często są owocem wieloletnich problemów. Nie można także wykluczyć wpływu czynników zewnętrznych – dodaje.

Wartości średnich zobowiązań przedsiębiorców również wzrosły. Średnia kwota zadłużenia firmy w KRD na koniec marca wyniosła 44 tys. zł, w porównaniu do 41 tys. zł w roku ubiegłym, co oznacza wzrost o 7,2%. Łukasz Goszczyński, radca prawny i doradca w zakresie restrukturyzacji, zwraca uwagę, że dla dużych firm taka kwota może nie stanowić poważnego problemu, jednak dla mniejszych przedsiębiorstw jest to bardziej poważne obciążenie. – Dla mikroprzedsiębiorców i jednoosobowych działalności to może być znaczący ciężar. W wielu przypadkach stanowi to równowartość kilku miesięcy zysków lub gorzej, większej części rocznych dochodów właściciela. Takie zadłużenie ma kluczowy wpływ na płynność finansową tych firm – mówi.

Obserwuje się również skrócenie przeciętnego okresu zalegania ze spłatą zobowiązań. Na koniec pierwszego kwartału 2026 roku wynosił on 705 dni, w porównaniu do 867 dni w roku poprzednim. Łukasz Goszczyński zauważa, że może to świadczyć o poprawie efektywności w zakresie windykacji i restrukturyzacji oraz stopniowym zwiększaniu zdolności niektórych przedsiębiorstw do płatności. Mimo to, przeciętne opóźnienie wynosi nadal niemal dwa lata.

Jeremi Mordasewicz ocenia, że przedstawione dane nie świadczą o dramatycznym pogorszeniu sytuacji przedsiębiorstw. – Uważam, że dane dotyczące opóźnień w spłacie zobowiązań nie są zbyt niepokojące. Wynika z nich, że sytuacja może nie być idealna, ale przedsiębiorcy nie alarmują. Powiedziałbym, że jest nawet lepiej niż oczekiwano, ponieważ dwa lata temu zmagaliśmy się z kryzysem związanym z cenami energii. Oczywiście, mogłoby być lepiej, ale stale uczymy się funkcjonować w gospodarce rynkowej. Większość przedsiębiorców chciałaby żyć w kraju, gdzie umowy są dotrzymywane, płatności regulowane na czas, a tam, gdzie to możliwe, korzysta się z kredytów – podsumowuje ekspert.

fot. magnific.com
oprac. /kp/