Pociągiem do Istebnej? Na razie nie ma takich planów

Pociągiem do Istebnej? Na razie nie ma takich planów

Platforma Gospodarcza PLUSYdlaBIZNESU

Platforma Gospodarcza PLUSYdlaBIZNESU - więcej niż portal

Mieszkańcy Trójwsi Beskidzkiej od dawna czekają na wygodniejsze dojazdy. Resort infrastruktury wyjaśnia jednak, że zanim pojawi się jakakolwiek szansa na tory, potrzebne będą analizy i decyzje po stronie regionu.

Dojazd do Istebnej, Koniakowa i Jaworzynki nadal opiera się głównie na samochodach i autobusach. W sezonie turystycznym oraz zimą oznacza to większy ruch na lokalnych drogach i mniej wygodne podróże dla mieszkańców oraz gości.

Właśnie z tego powodu poseł Michał Woś (PiS) zwrócił się do ministra infrastruktury Dariusza Klimczaka z pytaniem o możliwość budowy połączenia kolejowego do Istebnej i całej Trójwsi Beskidzkiej. Jak wskazał w interpelacji, sygnały w tej sprawie płyną od mieszkańców, którzy liczą na lepszy dojazd do regionu.

Bez kolei, ale z dużym ruchem na drogach

W interpelacji podkreślono, że Istebna, Koniaków i Jaworzynka to miejscowości o dużym znaczeniu turystycznym, a jednocześnie pozbawione bezpośredniego dostępu do transportu kolejowego. W efekcie mieszkańcy i turyści korzystają przede wszystkim z transportu drogowego, co szczególnie w okresie zimowym zwiększa obciążenie dróg.

Zdaniem posła takie połączenie mogłoby poprawić dostępność komunikacyjną regionu, podnieść jego atrakcyjność turystyczną i dać alternatywę dla samochodów. Pomysł nie jest przy tym nowy – przed II wojną światową planowano przedłużenie linii kolejowej od Wisły-Głębce aż do Zwardonia. Udało się zbudować odcinek do Wisły-Głębce i postawić duże wiadukty, ale wojna przerwała dalsze prace.

Ministerstwo: na razie tego nie ma w planach

Resort infrastruktury nie daje teraz powodów do optymizmu. Budowa połączenia kolejowego do Trójwsi Beskidzkiej nie została wpisana ani do Krajowego Programu Kolejowego, ani do dokumentu „PKP Polskie Linie Kolejowe - zamierzenia inwestycyjne na lata 2021-2030 z perspektywą do 2040 roku”.

Piotr Malepszak przypomina, że przy przedsięwzięciach o znaczeniu regionalnym ważną rolę odgrywa organizator transportu publicznego w województwie, czyli marszałek województwa. To on ma decydujący głos przy ustalaniu priorytetów dla takich inwestycji.

Najpierw analiza, potem ewentualne decyzje

Wiceminister zaznacza też, że zanim jakiekolwiek zadanie mogłoby trafić do przyszłych programów, potrzebne byłyby szczegółowe analizy. Chodzi między innymi o ocenę zasadności inwestycji, jej efektywność ekonomiczną, prognozowane potoki ruchu i zgodność z celami polityki transportowej państwa.

Takich prac dziś jednak nie prowadzi się. Nie ma też gotowego terminu, w którym inwestycja mogłaby zostać ujęta w dokumentach strategicznych jako przedsięwzięcie przewidziane do realizacji. Resort nie prowadzi obecnie również działań przygotowawczych związanych z tą linią.

W pytaniach do ministerstwa pojawił się także wątek współpracy z samorządem województwa śląskiego oraz zainteresowanymi samorządami lokalnymi. Na razie jednak odpowiedź sprowadza się do jednego: bez wcześniejszych analiz i decyzji po stronie regionu trudno mówić o dalszych krokach.

Stary pomysł, nowe nadzieje

Reaktywację dawnego kolejowego planu od pewnego czasu przypominają lokalni aktywiści, samorządowcy i parlamentarzyści. Dla mieszkańców południa województwa śląskiego sprawa nie jest abstrakcyjną mapą w dokumentach, lecz pytaniem o codzienne dojazdy, korki i wygodę podróży w góry.

Na razie jednak Trójwieś Beskidzka pozostaje bez bezpośredniego połączenia kolejowego, a sprawa wróci do dyskusji dopiero wtedy, gdy pojawią się konkretne analizy i decyzje o wpisaniu inwestycji do planów państwa lub regionu.

Autor:KP

Zobacz również

Zobacz również

Wydarzenia

Wszystkie wydarzenia

Twój region zawsze pod ręką.

Aplikacja Śląsk.online — wiadomości, wydarzenia i ciekawe miejsca zawsze pod ręką.

Zainstaluj aplikację

W ramach projektu

Projekt: Turystyka i rekreacja