Wzrost liczby pasażerów nie będzie oznaczał wyłącznie większej liczby składów na torach. Równie ważne stanie się to, czy istniejąca sieć pozwoli na ich sprawne i częste kursowanie.
Największy ciężar nadchodzącej zmiany spadnie nie na sam zakup nowych pociągów, lecz na utrzymanie ich w ruchu, serwis oraz możliwość przepuszczenia większej liczby składów przez już istniejącą infrastrukturę. Dla firm z polsko-czeskiego pogranicza to sygnał, że rynek usług i dostaw dla kolei powinien wyraźnie przyspieszyć.
Rekordowy wzrost popytu w skali świata
Według wyliczeń Alstomu do 2050 r. kolej ma osiągnąć 11,74 bln pasażerokilometrów (PKm), podczas gdy w 2022 r. było to 5,96 bln. Oznacza to podwojenie skali przewozów w ciągu 25 lat, a więc także większe zapotrzebowanie na tabor, części, naprawy i usługi towarzyszące.
Zmiana nie ograniczy się do jednego regionu. Wzrost ma objąć zarówno Europę i obie Ameryki, jak i szybko rozwijające się rynki Azji oraz Australii. W Polsce koleją podróżowało w 2025 r. 439 mln pasażerów, a w 2050 r. ma ich być 720 mln pasażerów. Jak mówił w czerwcu Piotr Malepszak, wiceminister ds. kolei, daje to wzrost względem 2025 r. o 64%.
Torów nie przybędzie w takim tempie jak pasażerów
Kevin Cogo, dyrektor ds. strategii Alstomu, zwraca uwagę, że największym ograniczeniem nie musi być liczba zamawianych składów. Kluczowe będzie lepsze wykorzystywanie istniejącej sieci i skracanie odstępów między pociągami, czyli zwiększanie przepustowości, a nie tylko dokładanie kolejnych pojazdów.
Przykład TGV na trasie między Paryżem a Lyonem pokazuje, jak bardzo liczy się organizacja ruchu: pociągi jadące 300 km/h mogą kursować co trzy minuty. To właśnie taki poziom intensywności będzie coraz bardziej potrzebny na najmocniej obciążonych odcinkach.
Szansa na nowych operatorów i więcej zamówień
W Europie pojawienie się wielu nowych operatorów ma dodatkowo zwiększyć ruch na torach. To również efekt regulacji unijnych, które najpóźniej do 2030 r. otwierają dostęp do infrastruktury przewoźnikom komercyjnym.
Najwięcej nowych zamówień przypadnie przewoźnikom regionalnym oraz aglomeracyjnym, bo to duże miasta i ich otoczenie będą najmocniej napędzać rozwój rynku. Obecnie około połowa sprzedawanego taboru trafia właśnie do operatorów miejskich i aglomeracyjnych.
Dla firm współpracujących z koleją oznacza to napięty harmonogram i dłuższe oczekiwanie na efekty nowych zamówień. Zanim pierwszy pasażer wsiądzie do nowego pociągu, minie kilka lat, a równolegle trzeba będzie finansować remonty starszych pojazdów.
W praktyce rynek będzie więc potrzebował nie tylko większej liczby składów, ale też sprawnego zaplecza technicznego i umiejętnego planowania. Przy rosnącej liczbie pasażerów decydujące stanie się to, czy system wytrzyma większe obciążenie bez przeciążania sieci.


.png)































