Ministerstwo Finansów pracuje nad zmianami, które mają uderzyć w popularne „taniej bez VAT” i ograniczyć szarą strefę w budowlance.
Przy malowaniu, układaniu paneli czy naprawie instalacji coraz częściej może paść nie tylko pytanie o termin, ale też o dokument sprzedaży. Resort finansów zapowiada bowiem działania, które mają utrudnić rozliczanie usług remontowych bez śladu w papierach i w praktyce dotkną zarówno wykonawców, jak i klientów.
Co może się zmienić przy zamawianiu fachowca?
Ministerstwo Finansów informuje, że trwają prace nad rozwiązaniami ograniczającymi szarą strefę w budownictwie. W grę wchodzą m.in. nowe zasady wystawiania faktur i paragonów dla części usług, większe wykorzystanie informacji z dziennika budowy, a także analiza płatności bezgotówkowych i rachunków firmowych. Jak podkreśla resort, rozważane jest odejście od kryterium wartości czy statusu nabywcy.
Równolegle grupa zadaniowa działająca w ramach Międzyresortowego Zespołu do spraw Przeciwdziałania Szarej Strefie analizuje też sposób monitorowania zatrudnienia, przepływów finansowych oraz współpracę KAS z organami nadzoru budowlanego. W planach są również działania edukacyjne, bo celem ma być nie tylko kontrola, ale też ograniczenie przyzwolenia na rozliczanie się „pod stołem”.
Skala zjawiska: dokumentu nie dostaje prawie co trzeci klient
Z raportu UCE Research i Fachurra.pl wynika, że 32,6% konsumentów korzystających z usług fachowców najczęściej płaci bez żadnego dokumentu. W badaniu uwzględniono ekipy remontowe, wykończeniowe, stolarzy, hydraulików, elektryków i tzw. złote rączki. Paragon lub fakturę wskazało 26,9% z ponad tysiąca badanych, a łącznie jakikolwiek dokument otrzymuje 58,7% klientów. Jednocześnie 17,7% osób nie dostało nic, choć wcześniej nie ustalano z wykonawcą kwestii dokumentu.
W około połowie przypadków klient nie otrzymuje dokumentu potwierdzającego transakcję – ocenia dr Grzegorz Poniatowski, Partner Syntesia Policy & Economics, kierownik badania luki VAT w krajach UE, realizowanego na zlecenie Komisji Europejskiej. Zastrzega jednak, że nie oznacza to automatycznie połowy rynku w szarej strefie. Jego zdaniem, przy założeniu, że problem najmocniej dotyczy usług dla gospodarstw domowych, można orientacyjnie mówić o szarej strefie równej mniej więcej jednej czwartej obrotów całej branży remontowo-budowlanej.
Budowlanka wysoko w nieoficjalnych statystykach
Resort finansów wskazuje, że korzysta z danych GUS, a według tych pomiarów branża budowlana jest drugą co do wielkości w Polsce pod względem szarej strefy. Udział tej sekcji w całym obszarze budownictwa w 2024 r. wyniósł 1,5% PKB.
GUS podaje też, że w szarej strefie najczęściej pojawiały się remonty i naprawy budowlano-instalacyjne. Jak wyjaśnia Krzysztof Jedlak, rzecznik prezesa GUS, wykonywało je 18,7% osób przyznających się do pracy nierejestrowanej. Kolejne 5,6% deklarowało pracę nierejestrowaną w usługach budowlanych i instalacyjnych. Łącznie daje to 24,3% osób zajmujących się szeroko rozumianą działalnością remontowo-budowlano-instalacyjną.
GUS zaznacza przy tym, że udział tzw. gospodarki nieobserwowanej w PKB maleje. W latach 2021-2024 wyniósł kolejno 12,5%, 11,3%, 10,2% i 9,9%, a sekcja budownictwo odpowiadała za 2,3%, 1,9%, 1,4% i 1,5% PKB. Według rzecznika niezmiennie największy udział w gospodarce nieobserwowanej mają jednostki prowadzące działalność handlową, budowlaną oraz obsługę rynku nieruchomości.
Dlaczego „bez rachunku” bywa ryzykowne także dla klienta
Marek Zieliński, były dyrektor Urzędu Kontroli Skarbowej we Wrocławiu, zwraca uwagę, że tak duży udział rozliczeń bez dokumentu to sygnał ostrzegawczy, choć nie dowód na nielegalność każdej transakcji. Najbardziej niepokoi go społeczna akceptacja hasła „taniej bez rachunku”. W razie sporu to klient może mieć problem z udowodnieniem zakresu prac, ceny, zapłaty albo odpowiedzialności za wady.
Prof. dr hab. Witold Modzelewski, prezes Instytutu Studiów Podatkowych i były wiceminister finansów, podkreśla z kolei, że remont mieszkania nie jest dochodem osoby fizycznej, tylko kosztem jej życia. Zwraca uwagę, że przy usługach związanych z nieruchomościami mieszkalnymi państwo opodatkowuje wydatki potrzebne do codziennego funkcjonowania, a jednocześnie nie premiuje wystawiania dokumentów i utrudnia sytuację wystawcom rachunków.
Miliardy złotych w grze
Autorzy raportu oszacowali również możliwą skalę finansową zjawiska. W wariancie centralnym przyjęto, że potencjalnie nieujawniony obrót stanowi około 12% rynku, którego robocza baza wynosi 54,6 mld zł. To prowadzi do kwoty około 6,6 mld zł rocznie.
Nie jest to wysokość niezapłaconych podatków ani strata budżetu państwa – zaznacza Paweł Szumlański z Fachurra.pl. Dodaje, że model uwzględnia tylko część rozliczeń bez dokumentu jako ukryty przychód, a część zlecanych przez klientów prac ma niższą wartość niż całe transakcje.
UCE Research podaje też, że przy innych założeniach możliwy zakres wynosi około 5,9-8,4 mld zł potencjalnie nieujawnionego obrotu rocznie. Z kolei dr Grzegorz Poniatowski wskazuje, że jeśli część tej kwoty powinna być objęta ośmioprocentową stawką VAT, ubytek wpływów z VAT w skrajnym wariancie mógłby sięgnąć około 4 mld zł. Jak dodaje prof. dr hab. Witold Modzelewski, przy większym udziale fakturowania dochody roczne mogłyby być wyższe o ponad 5 mld zł, bo działałby też efekt ciągniony po stronie zakupów i odliczeń.


.png)











