Wyższe temperatury oraz coraz częstsze skrajne zjawiska pogodowe wymuszają przebudowę infrastruktury, zmianę sposobu planowania przestrzeni i wzmocnienie systemu zarządzania kryzysowego.
Postępujące zmiany klimatu sprawiają, że gwałtowne zjawiska pogodowe pojawiają się częściej, a w wielu sytuacjach stają się też silniejsze. Badacze podkreślają, że taki kierunek nie powinien dziwić, bo od dawna wskazywały go modele klimatyczne. Prawdziwym problemem pozostaje dziś to, czy społeczeństwa, infrastruktura i instytucje potrafią przygotować się na skutki tych procesów.
Jak zauważa Michał Brennek z Zakładu Fizyki Atmosfery Instytutu Geofizyki PAN, Polska według danych meteorologicznych wchodzi w wymagający etap. – Czekają nas bardziej gwałtowne typy pogody, które będą sprawdzać wytrzymałość naszej infrastruktury cywilizacyjnej. Dla mnie ogromnym zaskoczeniem jest to, jak bardzo nasza debata polityczna i społeczna nie dorasta do tych wyzwań: do rozmowy o nich i do egzekwowania od polityków działań oraz reakcji – mówi.
Klimatolodzy zwracają też uwagę na obecność w debacie publicznej treści niezgodnych z wiedzą naukową. Prof. Szymon Malinowski z Komitetu ds. Kryzysu Klimatycznego PAN oraz prof. Bogdan Chojnicki z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu jako przykład wskazują projekt ustawy przygotowany przez Prawo i Sprawiedliwość, dotyczący wycofania Polski z unijnego systemu handlu emisjami ETS. W uzasadnieniu pojawiły się m.in. twierdzenia podważające wpływ człowieka na klimat oraz znaczenie obecnego poziomu dwutlenku węgla w atmosferze. – Ludzie nie rozumieją i nie podejmują działań, dopóki coś bardzo nie zaboli. A klimat ma dużą bezwładność, więc kiedy już zaboli, nie będzie powrotu do stabilnego stanu – podkreśla Michał Brennek.
Skala zmian znajduje potwierdzenie w danych Światowej Organizacji Meteorologicznej. Z raportu „Stan globalnego klimatu 2025” wynika, że lata 2015–2025 były najcieplejszą dekadą w historii pomiarów. W 2025 r. średnia temperatura na świecie była wyższa o około 1,43°C niż w latach 1850–1900. Równocześnie rośnie temperatura oceanów, lodowce nadal tracą masę, a pokrywa lodu morskiego w Arktyce utrzymuje się blisko historycznie najniższych wartości. WMO po raz pierwszy uwzględniła również nierównowagę energetyczną Ziemi wśród najważniejszych wskaźników klimatycznych. W 65-letnim okresie obserwacji osiągnęła ona najwyższy poziom.
Również prognozy na kolejne lata nie dają powodów do uspokojenia. Według WMO średnia temperatura w latach 2026–2030 może być o 1,3 do 1,9°C wyższa niż w epoce 1850–1900. Szansa, że przynajmniej jeden rok przyniesie chwilowe przekroczenie progu 1,5°C, została oceniona na 91%. Z kolei prawdopodobieństwo ustanowienia w tym okresie nowego światowego rekordu ciepła wynosi 86%.
Michał Brennek zaznacza, że przyszła skala zagrożeń zależy nie tylko od dalszego przebiegu zmian klimatycznych, ale także od tego, co zrobimy już teraz. – Założono, że najgorszy scenariusz ocieplenia się nie urzeczywistni, ale nie dlatego, że nauka się pomyliła, tylko dlatego, że podjęliśmy skuteczne działania i ograniczyliśmy emisje CO2 oraz innych gazów cieplarnianych. Druga kwestia dotyczy tego, jak cywilizacyjnie przygotujemy się choćby do ochrony najmłodszych i najstarszych. We wrześniu marszałek Sejmu zapowiedział debatę o adaptacji do zmian klimatu i bezpieczeństwie klimatycznym. Do tej pory politycy w ogóle nie zajmowali się tym tematem, a jest on bardzo istotny – przekonuje ekspert PAN.
Od stycznia 2025 r. miasta liczące co najmniej 20 tysięcy mieszkańców muszą opracować miejskie plany adaptacji do zmian klimatu. Obowiązek ten obejmuje 209 ośrodków. Dokumenty mają uwzględniać lokalne zagrożenia meteorologiczne i hydrologiczne oraz wskazywać działania ograniczające ich skutki. Wśród rozwiązań wymienia się m.in. powiększanie terenów zielonych i lepsze gospodarowanie wodami opadowymi.
Wciąż jednak problemem pozostaje stopień przygotowania obywateli i instytucji. Z badania More in Common wynika, że 59% Polaków dostrzega, iż fale upałów są coraz częstsze i bardziej uciążliwe. Jednocześnie zaledwie 7% ankietowanych uważa, że państwo jest dobrze przygotowane na ekstremalne zjawiska pogodowe. Połowa respondentów ocenia, że państwo nie zapewnia wystarczającej ochrony przed skutkami zmian klimatu, natomiast 11% jest zdania, że instytucje publiczne sprawnie zapobiegają kryzysom i właściwie na nie reagują. – Cywilizacyjnie projektujemy miasta przede wszystkim dla aut, a nie dla ludzi pieszych, wycinamy tyle, ile się da, i zalewamy betonem wszystko, co możliwe. Nie jesteśmy gotowi na sytuację, w której budynki nie będą już wymagały izolacji dlatego, że na zewnątrz jest zimno, lecz dlatego, że jest zbyt gorąco. Nie będziemy już liczyć, ile energii potrzeba zimą, ale także ile trzeba jej latem, by utrzymać chłód. Mam wrażenie, że w Polsce bardzo odstawiliśmy się od tej transformacji – ocenia Michał Brennek.
Równocześnie rozwijają się narzędzia pozwalające coraz precyzyjniej przewidywać pogodę i badać przyszłe zmiany klimatu. Ekspert wskazuje tu na znaczenie Europejskiego Centrum Średnioterminowych Prognoz Pogody (ECMWF), które łączy państwa współpracujące przy tworzeniu prognoz meteorologicznych i klimatycznych. Polska nie należy obecnie ani do grona członków, ani do państw stowarzyszonych z tą instytucją, choć korzysta z przygotowywanych przez nią produktów. ECMWF skupia 23 kraje członkowskie, a kolejne 12 ma status współpracujących. Wśród nich są m.in. Czechy, Słowacja, Węgry, Rumunia, Bułgaria, Litwa i Łotwa. Udział w pracach centrum daje dostęp do danych prognostycznych w czasie rzeczywistym, a także do mocy obliczeniowej i archiwów meteorologicznych, przy czym państwa członkowskie mogą dodatkowo wykorzystywać superkomputery ECMWF. Zdaniem Michała Brennka większe zaangażowanie Polski w tę organizację mogłoby wzmocnić krajowy system osłony meteorologicznej i poprawić zdolność reagowania na coraz częstsze ekstremalne zjawiska pogodowe.
fot. magnific.com
oprac. /kp/


.png)

















.png)











