Podczas ulew większość deszczu trafia od razu do kanalizacji deszczowej, a stamtąd do rzek, zamiast zasilać zasoby wód podziemnych.
Gdy mówi się o suszy, najczęściej przed oczami stają wyschnięte uprawy i kłopoty rolników. Tymczasem ten problem coraz mocniej daje się we znaki również w aglomeracjach. Specjaliści coraz częściej wskazują na suszę miejską, która oddziałuje nie tylko na kondycję zieleni, ale też na komfort życia mieszkańców, temperaturę w przestrzeni publicznej, zagrożenie lokalnymi podtopieniami oraz dostęp do wody.
– W mieście susza przybiera zupełnie inną postać, bo beton, asfalt i zwarta zabudowa działają jak ogromna bariera, przez którą woda opadowa nie może wsiąkać tam, gdzie powinna. Kiedy nad Raciborzem przechodzi intensywny deszcz, woda z opadów zamiast uzupełniać zasoby wód gruntowych niemal natychmiast płynie kanalizacją do Odry, a miejska zieleń zostaje bez potrzebnej wilgoci – wyjaśnia raciborski magistrat. W praktyce oznacza to szybkie przesychanie gleby i brak wody dla roślin, nawet jeśli okresowo deszczu spada bardzo dużo.
Susza rozwija się stopniowo. Najpierw pojawia się susza meteorologiczna, czyli długi czas bez wystarczających opadów. Potem dochodzi do suszy glebowej, kiedy rośliny mają coraz mniej wody do dyspozycji. W miastach skutkiem są obumierające trawniki, krzewy i drzewa oraz pogarszająca się jakość podłoża. Końcowym etapem jest susza hydrologiczna, widoczna w niskich poziomach wód w rzekach, jeziorach i stawach.
Skutki suszy miejskiej wykraczają daleko poza gorszy wygląd terenów zielonych. Osłabione drzewa tracą część swoich naturalnych właściwości chroniących przed upałem. Ich korony dają cień, obniżają temperaturę wokół i zwiększają wilgotność powietrza. Kiedy drzewa są w złej kondycji, nasila się efekt miejskiej wyspy ciepła, czyli wyższej temperatury w silnie zabudowanych częściach miasta. Według danych Europejskiej Agencji Środowiska różnice między centrami miast a obszarami podmiejskimi mogą sięgać nawet kilku stopni Celsjusza, a podczas upałów asfalt i beton lokalnie nagrzewają się do ponad 50–60°C.
To również kwestia zdrowia mieszkańców. Sucha gleba łatwiej się pyli, co obniża jakość powietrza i może pogłębiać objawy u osób z alergiami oraz chorobami układu oddechowego. Dodatkowo przesuszone podłoże gorzej chłonie wodę. Gdy po długim okresie bez opadów nadejdzie ulewa, woda zamiast wsiąkać spływa po powierzchni, zwiększając ryzyko podtopień i przeciążenia kanalizacji deszczowej.
Na narastanie problemu wpływają także zmiany klimatyczne. Z danych Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej wynika, że w Polsce coraz częściej występują długie okresy bez deszczu, po których następują gwałtowne ulewy. Oznacza to, że całoroczna suma opadów nie musi być znacząco inna, ale deszcz pojawia się rzadziej i pada dużo intensywniej. W takich realiach zatrzymywanie wody tam, gdzie spadła, staje się jednym z kluczowych elementów przystosowania miast do nowych warunków klimatycznych.
Coraz więcej samorządów, w tym Miasto Racibórz, opracowuje Miejskie Plany Adaptacji do zmian klimatu. W takich dokumentach przewiduje się zwiększanie powierzchni biologicznie czynnych, rozwijanie zielono-błękitnej infrastruktury oraz wdrażanie rozwiązań pozwalających gromadzić wodę opadową. Celem jest tworzenie tzw. „miast gąbek”, które zatrzymują deszczówkę i oddają ją stopniowo w okresach niedoboru wody. Czytaj więcej: Racibórz przygotowuje się na zmiany klimatu. Ruszyły konsultacje społeczne
W łagodzeniu skutków suszy miejskiej duże znaczenie mają także sami mieszkańcy. Dobrym rozwiązaniem jest zakładanie łąk kwietnych zamiast intensywnie koszonych trawników. Rośliny z różnymi systemami korzeniowymi skuteczniej zatrzymują wilgoć w glebie, poprawiają jej budowę i wspierają bioróżnorodność. Ważne jest również zbieranie deszczówki, którą można później wykorzystać do podlewania ogrodów i zieleni, ograniczając zużycie wody pitnej.
Takie działania wspiera program „Mikroretencja” prowadzony przez Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach. Mieszkańcy województwa śląskiego mogą otrzymać wsparcie finansowe na zakup i montaż zbiorników na deszczówkę, zakładanie ogrodów deszczowych oraz instalację systemów zagospodarowania wód opadowych. Domowe zbiorniki o pojemności 1000 lub 2000 litrów pozwalają nie tylko używać wody do podlewania roślin, lecz także zmniejszają ilość deszczówki odprowadzanej do kanalizacji podczas silnych opadów.
fot. arch. red.
oprac. /kp/



.jpg)


.jpg)
.jpg)









