W pierwszym półroczu 2026 r. lekarze wystawili pracującym Polakom ok. 4,7 tys. zaświadczeń z kodem C. Choć to mniej niż rok wcześniej, eksperci podkreślają, że takie dane pokazują tylko fragment zjawiska.
Skromny spadek, duże zastrzeżenia
W pierwszej połowie 2026 r. w systemie ZUS pojawiło się ok. 4,7 tys. zaświadczeń lekarskich z kodem C, czyli wskazujących na niezdolność do pracy spowodowaną nadużyciem alkoholu. W porównaniu z analogicznym okresem ubiegłego roku oznacza to spadek o 5,7%, z blisko 5 tys. do obecnego poziomu.
Specjaliści przestrzegają jednak przed wyciąganiem z tych danych prostych wniosków. Michał Pajdak, wykładowca akademicki związany z platformą ePsycholodzy.pl, ocenia, że przy kilku tysiącach przypadków taka różnica nie musi mieć znaczenia statystycznego. Zwraca też uwagę, że kod C obejmuje wyłącznie sytuacje, w których niezdolność do pracy była bezpośrednio związana z alkoholem, a więc jest to wąska kategoria administracyjna, a nie pełny obraz problemu wśród osób aktywnych zawodowo.
Jak podkreśla ekspert, sam system może zaniżać skalę zjawiska, bo kod C pociąga za sobą konsekwencje finansowe. ZUS obniża podstawę wymiaru zasiłku chorobowego o 25% za pierwsze dni niezdolności do pracy spowodowanej nadużyciem alkoholu, co może skłaniać część pacjentów do wyboru innego rozpoznania. To właśnie mechanizm systemowy, a nie pojedyncza deklaracja pracownika, sprawia, że liczba takich zaświadczeń nie oddaje realnej skali problemu.
O podobnej ostrożności mówi Magdalena Sołkowicz z Polskiego Towarzystwa Gospodarczego. Jej zdaniem na liczbę zwolnień wpływają m.in. poziom konsumpcji alkoholu, zmiany akcyzy, sytuacja na rynku pracy, liczba osób zatrudnionych i niechęć części pracowników do sięgania po L4 z kodem C. Z tego powodu same dane ZUS nie pozwalają przesądzić, że nadużywanie alkoholu wśród pracujących wyraźnie się zmniejszyło.
Jak wyglądają absencje w praktyce
Zaświadczenia z kodem C przełożyły się w pierwszej połowie 2026 r. na blisko 46 tys. dni absencji chorobowej. To o 8,9% mniej niż rok wcześniej, gdy odnotowano 50,4 tys. dni. Michał Murgrabia, psycholog, zaznacza, że taki spadek może oznaczać mniej szczególnie długich przypadków, choć wpływ mają też różnice w leczeniu, dokumentowaniu niezdolności do pracy i gotowości pacjentów do korzystania ze zwolnień.
Na tle całego rynku pracy to niewielki wycinek. W 2025 r. polscy pracownicy spędzili z powodu choroby łącznie 290,5 mln dni w domu, co po proporcjonalnym podziale daje ok. 145 mln dni absencji w pierwszej połowie roku. Dni zwolnień oznaczonych kodem C stanowiły więc ok. 0,03% wszystkich dni absencji chorobowej.
Jednocześnie Murgrabia przypomina, że koszty nie kończą się na samym zwolnieniu. Nadużywanie alkoholu może wcześniej obniżać koncentrację i wydajność, zwiększać liczbę błędów, wywoływać konflikty, prowadzić do wypadków i mocniej obciążać współpracowników.
Kto najczęściej korzystał ze zwolnień
W statystykach wiekowych największą grupę stanowili pracownicy w wieku 40–44 lata. W tej kategorii wystawiono 839 zaświadczeń, czyli 17,9% wszystkich. Niewiele mniej dotyczyło osób w wieku 45–49 lat – 725 dokumentów, oraz 35–39 lat – 723. Obie grupy odpowiadały po 15,5% całości.
Na drugim biegunie znalazły się osoby najmłodsze i najstarsze. Wśród osób w wieku 19 lat i mniej odnotowano 25 zaświadczeń, a w grupie 65 lat i więcej – 44. Na taki układ wpływa jednak także liczebność poszczególnych roczników na rynku pracy i objęcie ich ubezpieczeniem chorobowym.
Pod względem długości absencji najczęściej pojawiały się zwolnienia trwające od jednego do pięciu dni – ok. 1,7 tys., czyli 37% wszystkich. Kolejne 1,3 tys., a więc 28%, obejmowało okres od 11 do 20 dni, a około 1,2 tys. dotyczyło nieobecności od 6 do 10 dni. Zwolnienia na 21–30 dni stanowiły 7% całości, natomiast te przekraczające 30 dni należały do wyraźnej mniejszości.
W zbiorczych danych nie widać, ilu pracowników wracało po takie zaświadczenia wielokrotnie, ale właśnie powtarzające się krótkie nieobecności mogą być sygnałem narastających trudności. Kod C pokazuje przyczynę konkretnej niezdolności do pracy, nie mówi natomiast, czy dana osoba jest uzależniona ani jak długo trwa jej problem.
Mężczyźni dominują, a województwa różnią się skalą
W pierwszej połowie 2026 r. większość zaświadczeń trafiła do mężczyzn. Otrzymali oni ok. 3,6 tys. dokumentów, czyli 76,7% całości. Kobiety odpowiadały za ok. 1,1 tys., co dało 23,3%. Rok wcześniej proporcje były bardzo podobne: 77,4% wobec 22,6%.
Dane regionalne także pokazują spore różnice. Najwięcej zaświadczeń z kodem C wystawiono w województwie mazowieckim – 668. Na kolejnych miejscach znalazły się województwo wielkopolskie z wynikiem 536 oraz województwo śląskie, gdzie odnotowano 517 takich dokumentów.
Po drugiej stronie zestawienia znalazły się województwa lubuskie i opolskie, w których wystawiono po 135 zaświadczeń, oraz podlaskie z liczbą 150. fot. Magnific
oprac. /kp/


.png)















.png)













