Powrót po urlopie to nie tylko wejście w codzienny tryb obowiązków, ale też moment, w którym pracownik na nowo ocenia, czy nadal widzi dla siebie miejsce w organizacji.
Dla wielu przedsiębiorstw wrzesień uchodzi za swoisty „drugi start” w roku. Po letniej przerwie zespoły znów wracają do pracy, a w kalendarzach szybko przybywa spotkań, zadań i planów związanych z ostatnim kwartałem. Taki powrót do zawodowej codzienności nie zawsze oznacza jednak przypływ motywacji. Dla części osób staje się on impulsem do zastanowienia się nad obecną pracą i dalszym kierunkiem kariery.
Monika Smulewicz, ekspertka z zakresu prawa pracy i HR, zwraca uwagę, że po urlopie pracownik zderza się z rzeczywistością zawodową, od której przez kilka tygodni był odcięty. Po odpoczynku czekają na niego zwykle zaległe wiadomości, projekty, nowe wyzwania i niezałatwione sprawy. Gwałtowny powrót do pełnego obciążenia może sprawić, że zamiast świeżej energii pojawi się irytacja i poczucie nadmiaru obowiązków. – To działa jak nagły szok. Nie ma chwili na łagodne wejście. Od razu zaczynamy na najwyższych obrotach, a ciało i głowa wciąż są jeszcze po stronie wakacji – tłumaczy ekspertka.
Wolne dni mogą też zmienić sposób patrzenia na własną sytuację zawodową. Oderwanie od codziennego rytmu daje przestrzeń, by zastanowić się, czy aktualne miejsce pracy nadal spełnia oczekiwania, zapewnia rozwój i daje satysfakcję. Według Moniki Smulewicz decyzje o odejściu podejmowane zaraz po urlopie bywają jednak zbyt pochopne. – To chwila, kiedy emocje są najmocniejsze. Ale nie zawsze widzimy całość. Wtedy łatwo o nietrafiony ruch. Wysyłam CV i zobaczę, co się wydarzy. A potem nagle jesteśmy w nowej firmie. Niekoniecznie w lepszej – zaznacza.
Osoby zajmujące się HR radzą, aby przed złożeniem wypowiedzenia pozwolić sobie na spokojny powrót do zawodowego rytmu. Pomocne może być spisanie refleksji, które pojawiły się podczas urlopu, oraz sprawdzenie, czy trudności da się rozwiązać w obecnej firmie. Dobrym krokiem bywa również rozmowa z przełożonym albo zespołem o oczekiwaniach, zakresie zadań i możliwościach dalszego rozwoju.
Po wakacjach trudniej mają także pracodawcy i liderzy zespołów. Wrzesień może przynosić wyższe ryzyko odejść pracowników, dlatego coraz większe znaczenie mają działania wspierające zaangażowanie i utrzymanie ludzi w organizacji. Jak podkreśla ekspertka, kierownicy powinni w tym okresie uważnie obserwować sygnały od pracowników, rozmawiać z nimi indywidualnie i dać im przestrzeń na spokojny powrót do pełnego tempa pracy.
Monika Smulewicz ostrzega też przed traktowaniem września jako dobrego momentu na gwałtowne przemeblowania czy duże zmiany w firmie bez wcześniejszego przygotowania zespołu. Znacznie ważniejsze mogą okazać się dostępność liderów, regularne informacje zwrotne i otwarte rozmowy z pracownikami. Takie podejście pozwala wcześniej zauważyć narastające problemy, zanim doprowadzą one do decyzji o odejściu.
Powrót po wakacjach może więc stać się dla obu stron czasem podsumowań i oceny dotychczasowej współpracy. – Milczenie po urlopie nie zawsze oznacza spokój. Czasem jest to dopiero początek decyzji, które dopiero zaczynają się rodzić – przestrzega Monika Smulewicz.
fot. magnific.com
oprac. /kp/


.png)

















.png)










