Zaledwie 14,5% ankietowanych pracowników uważa, że system zastępstw w ich firmie jest jasno zaplanowany i działa bez większych problemów.
Letnie wyjazdy i masowe urlopy każdego roku wystawiają firmy na próbę organizacyjną. Z badania SW Research przygotowanego na zlecenie agencji rekrutacyjnej Devire wynika, że tylko nieliczne przedsiębiorstwa mają dobrze uporządkowany model zastępstw. W większości przypadków obowiązki osób nieobecnych rozkładają się na pozostałych członków zespołu, co nierzadko kończy się większym przeciążeniem, przesuwaniem terminów i rosnącą presją.
Wyniki raportu pokazują, że jedynie 14,5% uczestników badania ocenia sposób organizowania zastępstw w swojej firmie jako formalnie przygotowany i skuteczny. Prawie 20% respondentów twierdzi, że gdy ktoś idzie na urlop, wszystkie jego zadania trafiają do jednej osoby, co wyraźnie zwiększa jej obciążenie. 16,9% ankietowanych przyznaje natomiast, że zastępstwa ustalane są w sposób przypadkowy, dopiero wtedy, gdy pojawia się taka potrzeba. Badanie ujawnia też, że w części firm część zadań po prostu czeka na powrót pracownika z wolnego — taką sytuację wskazało 28,5% badanych. Tylko 13,4% osób mówi, że pracodawca sięga w takich momentach po dodatkową pomoc, na przykład pracowników tymczasowych. Co więcej, 11% ankietowanych nie potrafi powiedzieć, jak dokładnie wygląda organizacja zastępstw w ich miejscu pracy.
Czas urlopów oznacza również wyraźnie więcej pracy dla tych, którzy pozostają w biurze. Ponad 22% badanych przyznaje, że w tym okresie ich lista obowiązków istotnie się wydłuża. Kolejne 17,4% musi przejmować zadania nieobecnych współpracowników, co wiąże się z większym napięciem. 14,5% respondentów odczuwa silniejszą presję czasu, a 13,9% zauważa, że realizacja projektów i zleceń trwa dłużej niż zwykle. Z kolei 11,6% badanych uważa, że nadmiar obowiązków odbija się na jakości wykonywanej pracy. Łącznie około 65% pracowników doświadcza w wakacje przeciążenia albo kłopotów organizacyjnych.
Adrian Siwak, Head of Business Services Outsourcing w Devire, podkreśla, że w wielu organizacjach zastępstwa istnieją głównie na papierze. – Ogromna różnica jest między firmą, w której „Marek wie, jak to zrobić”, a taką, gdzie wszystko jest dokładnie opisane, dzięki czemu można przekazać zadania i bez problemu je przejąć. Druga kwestia to sprawdzenie, czy zastępowalność naprawdę działa, czy tylko dobrze brzmi w deklaracjach. Prawdziwa zastępowalność zaczyna się tam, gdzie da się ją uruchomić bez stresu, czyli kiedy osoba przejmująca obowiązki dokładnie wie, co ma robić, i nie musi wypytywać urlopującego kolegi SMS-ami. Innymi słowy, sezon urlopowy bywa testem dla całej kultury organizacyjnej. Kiedy zespół się kurczy, bardzo szybko wychodzi na jaw, co rzeczywiście funkcjonuje, a co tylko tak wygląda – komentuje ekspert.
Czytaj także: Tylko co trzeci Polak naprawdę odpoczywa na urlopie
fot. magnific.com
oprac. /kp/


.png)











