ONZ podkreśla, że trzeba równocześnie ciąć emisje, wzmacniać odporność na skutki kryzysu klimatycznego i rozwijać rozwiązania, które w przyszłości pozwolą obniżać temperaturę Ziemi.
Zatrzymanie wzrostu średniej temperatury na poziomie 1,5°C względem czasów przedindustrialnych staje się coraz mniej realne, ale nadal powinno być głównym punktem odniesienia dla działań klimatycznych. Najnowszy raport ONZ „Limiting Overshoot” pokazuje, że konieczne jest jednoczesne ograniczanie emisji, przygotowanie się na skutki ocieplenia oraz rozwijanie badań nad sposobami łagodzenia jego następstw.
Z danych przytoczonych w opracowaniu wynika, że obecnie globalne ocieplenie sięga około 1,4°C, a średnia temperatura planety rośnie mniej więcej o 0,25°C na dekadę. Jeśli obecny trend się utrzyma, poziom 1,5°C może zostać przekroczony około 2030 r. Równocześnie światowy budżet węglowy, czyli pula emisji, którą można jeszcze wyemitować przy założeniu utrzymania ocieplenia w granicach 1,5°C, może wyczerpać się w ciągu około trzech lat.
Twórcy raportu zaznaczają, że przekroczenie tego poziomu nie oznacza nagłego przejścia z bezpiecznego świata do świata zagrożeń. Ryzyko klimatyczne narasta stopniowo wraz z temperaturą, a im wyższe ocieplenie, tym trudniejsze staje się przystosowanie społeczeństw i gospodarek do nowych warunków. Im dłużej temperatura pozostanie ponad tym progiem, tym większe będzie zagrożenie dla systemów klimatycznych i tym poważniejsze mogą być zmiany o charakterze trwałym.
W raporcie podkreślono jednak, że wartość 1,5°C nadal ma ogromne znaczenie jako wyznacznik polityki klimatycznej. Zanim podpisano Porozumienie Paryskie, prognozy wskazywały, że do 2100 r. świat może ogrzać się nawet o 3,5–4°C. Dzisiejsze szacunki sugerują, że działania podjęte po konferencji w Paryżu mogą ograniczyć wzrost temperatury do około 2,6°C. To wciąż bardzo niebezpieczny scenariusz, ale zdecydowanie lepszy niż wcześniejsze przewidywania.
Przekroczenie granicy nie sprawia jednak, że jej znaczenie znika. Możliwy jest wariant tymczasowego wyjścia ponad 1,5°C, a następnie stopniowego powrotu poniżej tego poziomu. Wymagałoby to przede wszystkim zatrzymania dalszego wzrostu emisji, bardzo głębokich redukcji, a w dalszej perspektywie także trwałego usuwania dwutlenku węgla z atmosfery. Nie wszystkie konsekwencje ocieplenia dałoby się jednak w ten sposób odwrócić.
Jednym z kluczowych zagrożeń są tzw. punkty krytyczne w systemie Ziemi. Dłuższe utrzymywanie temperatury powyżej 1,5°C może zwiększać prawdopodobieństwo zmian w obszarach takich jak lądolody, wieczna zmarzlina, lasy tropikalne czy atlantycki obieg termohalinowy. Ich skutki mogą być długotrwałe, a część z nich może okazać się nieodwracalna. Dlatego potrzebne są dalsze badania i ciągłe obserwowanie zachodzących zmian środowiskowych.
Konsekwencje przekroczenia progu odczują także ludzie, firmy i państwa. Silniejsze zjawiska pogodowe mogą niszczyć infrastrukturę, obniżać plony, pogarszać stan zdrowia, zakłócać naukę, zwiększać zadłużenie i prowadzić do przesiedleń. Z tego powodu nowe inwestycje powinny uwzględniać warunki klimatyczne, z jakimi przyjdzie się mierzyć przez kolejne dekady.
Za podstawę działań uznano przede wszystkim szybkie cięcie emisji gazów cieplarnianych i odchodzenie od paliw kopalnych. Duże znaczenie może mieć zwłaszcza ograniczenie metanu, który w perspektywie 20 lat zatrzymuje w atmosferze znacznie więcej ciepła niż dwutlenek węgla. Raport wskazuje też na możliwość stosowania technologii usuwania CO₂ z atmosfery, choć nie powinny one zastępować bezpośredniego ograniczania emisji. ONZ wspomina również o bardziej kontrowersyjnych koncepcjach, takich jak modyfikacja promieniowania słonecznego, polegająca na odbijaniu części promieni słonecznych z powrotem w przestrzeń kosmiczną. Tego typu rozwiązania obciążone są jednak dużą niepewnością co do wpływu na klimat, środowisko i poszczególne regiony świata. Mogłyby zmieniać rozkład opadów, oddziaływać na rolnictwo, a nawet powodować nowe napięcia geopolityczne.
Jak zauważa Piotr Florek z serwisu Nauka o Klimacie, pierwszym podstawowym wnioskiem raportu jest stwierdzenie, że Porozumienie paryskie z 2015 r. poniosło porażkę. – Przekroczenie tego progu, który znalazł się w treści Porozumienia dzięki inicjatywie koalicji małych państw wyspiarskich, od których istnienia krytycznie zależy poziom oceanu, w najbliższych kilku latach jest już nieuchronne – wskazuje ekspert. – Co więc dalej? Główną część raportu ONZ stanowi opis scenariuszy „overshoot”, czyli czasowego „przestrzelenia” granicy 1,5 stopnia: przy założeniu, że emisje gazów cieplarnianych uda się zatrzymać, odwrócić, a następnie sprowadzić do zera, a nawet poniżej zera – dzięki zastosowaniu metod trwałego pochłaniania dwutlenku węgla z atmosfery i jego magazynowania na dużą skalę – można byłoby „cofnąć klimatologiczny zegar” i zejść z temperaturą globalną poniżej progu 1,5°C. Raport ONZ zaznacza jednak, że nawet w takim wariancie część skutków zmian klimatu może okazać się z perspektywy naszej cywilizacji nieodwracalna – przykładem jest długofalowy wzrost poziomu morza – dlatego adaptacja do tych zmian będzie miała kluczowe znaczenie w nadchodzących dekadach – wyjaśnia Piotr Florek. – Choć raport pokazuje możliwe kierunki działania, które mogłyby pomóc wrócić poniżej 1,5°C, takie jak głęboka redukcja emisji metanu czy szerokie wdrażanie metod wychwytywania i sekwestracji dwutlenku węgla, jednocześnie przypomina, że lepiej jest nie dopuścić do emisji CO₂ dziś, niż próbować naprawiać jej skutki w przyszłości – podsumowuje ekspert.
Czytaj także: Oceany coraz cieplejsze. Rekord padł w nietypowym momencie roku
fot. magnific.com
oprac. /kp/


.png)
















.png)












