W ciągu pierwszych 10 miesięcy działania systemu kaucyjnego zebrano około 2,3 mld opakowań. Skutki widać już w lasach i miejscowościach turystycznych.
Pierwsze miesiące obowiązywania systemu kaucyjnego pokazują wyraźnie, że rozwiązanie to ogranicza liczbę porzucanych plastikowych butelek oraz aluminiowych puszek. Równocześnie rośnie jednak znaczenie innego problemu: jednorazowego szkła, zwłaszcza małych butelek po alkoholu. Ministerstwo Klimatu i Środowiska zapowiada, że jesienią ruszą prace nad objęciem tej grupy opakowań systemem kaucyjnym.
Przez pierwsze 10 miesięcy funkcjonowania systemu zebrano około 2,3 mld opakowań. Osoby uczestniczące w sprzątaniu terenów przyrodniczych oceniają, że przełożyło się to na mniejszą liczbę porzucanych butelek z plastiku i puszek. Obecnie system nie obejmuje jednak szkła jednorazowego, które nadal często trafia do lasów, nad jeziora, rzeki i na górskie oraz piesze szlaki.
MKiŚ chce rozszerzyć system właśnie o szkło jednorazowe, w tym popularne, niewielkie butelki po alkoholu. Pod koniec lipca wiceministra Anita Sowińska podczas posiedzenia sejmowej Komisji Ochrony Środowiska, Zasobów Naturalnych i Leśnictwa poinformowała, że jesienią ma rozpocząć się proces legislacyjny w tej sprawie. Resort przyznaje, że takie rozwiązanie oznaczałoby dodatkowe wyzwania logistyczne dla firm, operatorów systemu i sklepów. Dlatego rozważane jest wydłużone vacatio legis, które ma dać czas na przygotowanie się do nowych obowiązków.
Rozmiar problemu z porzucanym szkłem jest bardzo duży. Jeśli przyjąć, że jedna mała szklana butelka waży około 150 gramów, liczba takich opakowań może oznaczać od mniej więcej 71 do 110 tys. ton szkła rocznie. Z raportu Eko-Unii „Wakacje ze śmieciami, czyli co zostawiamy po sobie w miejscach wypoczynku” wynika, że niewielkie butelki po napojach wysokoprocentowych mogą odpowiadać za około połowę szklanych odpadów zbieranych podczas akcji „Sprzątanie Świata”. Podczas inicjatywy „Czysta Odra” udział szkła wśród zebranych odpadów wzrósł z 30% w 2022 r. do 50% w 2024 r. Zanieczyszczenie dostrzegają także mieszkańcy. Badanie wykonane na zlecenie Eko-Unii na przełomie zimy i wiosny pokazało, że 60% ankietowanych wskazało szklane butelki jako najbardziej zauważalne śmieci po roztopach.
Lasy Państwowe podkreślają, że dane z pierwszego półrocza nie pozwalają jeszcze na pełną ocenę wpływu systemu kaucyjnego na ogólną ilość śmieci, ale widać już niewielką poprawę. W pierwszych sześciu miesiącach 2026 r. z lasów zarządzanych przez Państwowe Gospodarstwo Leśne Lasy Państwowe zebrano 28,2 tys. m³ odpadów, a koszty tych działań wyniosły 12,2 mln zł. Rok wcześniej, w tym samym okresie, było to 33,4 tys. m³, a w 2024 r. 34,6 tys. m³. W całym 2025 r. zebrano 74,7 tys. m³ śmieci, co pochłonęło ponad 30 mln zł. Porzucane szkło to nie tylko problem wizualny. Rozbite butelki mogą ranić ludzi i zwierzęta, a odłamki ukryte pod ściółką stanowią dodatkowe zagrożenie. Leśnicy zwracają też uwagę na ryzyko pożarowe związane z butelkami pozostawionymi w nasłonecznionych miejscach.
Podobne spostrzeżenia mają osoby regularnie organizujące akcje sprzątania terenów wypoczynkowych. Hubert Pietrzak z Częstochowskiego Alarmu Smogowego, inicjator akcji #JurabezPlastiku, mówi, że podczas sprzątania Jury Krakowsko-Częstochowskiej wciąż znajdują się duże ilości szklanych butelek. Jednocześnie w ostatnich akcjach zauważono mniejszą liczbę opakowań objętych systemem kaucyjnym. – Obecnym kształtem systemu kaucyjnego powinny się zająć organy kontrolne państwa. System działa ponad 10 miesięcy i nadal nie mamy możliwości zwrotu większości opakowań szklanych. A te, zwłaszcza po alkoholu, piętrzą się wszędzie, także w pięknych i cennych przyrodniczo miejscach – zaznacza. – Polskie ciche przyzwolenie na śmiecenie szklanymi opakowaniami to sytuacja wręcz absurdalna. U naszych niemieckich czy czeskich sąsiadów oddawanie szklanych butelek po napojach jest czymś całkowicie naturalnym. Nie rozumiem, dlaczego w Polsce wciąż się to nie udało – dodaje.
Na ten sam problem zwracają uwagę ekolodzy działający przy sprzątaniu rzek. Dominik Dobrowolski, związany m.in. z inicjatywami „Czysta Wisła” i „Czysta Odra”, wskazuje, że szkło jednorazowe powinno zostać objęte systemem kaucyjnym, ale potrzebne są też szersze zmiany. – Na pewno dobrym rozwiązaniem byłoby wprowadzenie szklanych opakowań wielorazowych na znacznie większą skalę niż obecnie. Dzisiejsze automaty nie są przygotowane do zbiórki szkła. Gdyby wszystkie szklane opakowania można było oddawać jako wielorazowe, nie trafiałyby do środowiska, tylko do recyklingu – uważa.
Jak podkreślają organizacje ekologiczne, kolejnym krokiem reformy ma być między innymi Rozszerzona Odpowiedzialność Producentów, czyli mechanizm, w którym wytwórcy pokrywają większą część kosztów zbiórki i recyklingu opakowań, które wprowadzają na rynek. – System kaucyjny zdał egzamin – widać to w lasach, nad morzem i na szlakach. Ale jego największą luką pozostaje nadal szkło jednorazowe. To właśnie szklane butelki dominują dziś wśród porzucanych opakowań, bo jako jedyne nie zostały objęte tym samym mechanizmem, który ograniczył zaśmiecanie plastikiem i puszkami. Rozszerzenie systemu o szkło jednorazowe jest niezbędnym domknięciem reformy – podkreśla Paweł Pomian, wiceprezes Stowarzyszenia Ekologicznego Eko-Unia. – Tam, gdzie pojawiła się kaucja, opakowania przestały być „śmieciami”, stały się wartościowym odpadem i surowcem, a nie zalegają już w środowisku. Tam, gdzie jej nie ma, jedyną wartością pozostaje koszt sprzątania, który ponosimy wszyscy. Dlatego każdy kolejny miesiąc zwłoki w objęciu szkła jednorazowego systemem kaucyjnym oznacza następne miliony złotych na sprzątanie i kolejne tysiące potłuczonych butelek pozostawionych w przyrodzie – dodaje.
fot. magnific.com
oprac. /kp/


.png)

















.png)











