Najsilniej konsekwencje gorąca odczuwa przemysł oparty na pracy fizycznej, a z czasem mogą one przełożyć się także na inwestycje, zatrudnienie i budżet państwa.
Coraz dłuższe i intensywniejsze fale gorąca nie są już jedynie tematem prognoz pogodowych. Stają się realnym obciążeniem dla firm i całych gospodarek. Wysoka temperatura obniża efektywność pracowników, podnosi koszty prowadzenia działalności i ogranicza przestrzeń do inwestowania. W najbardziej zagrożonych państwach do 2030 r. nakłady inwestycyjne mogą być nawet o 15% niższe niż w wariancie, w którym ekstremalne upały nie nasilają się.
Z analiz Działu Analiz Ekonomicznych Allianz Trade wynika, że niekorzystny wpływ zaczyna się już po przekroczeniu 30°C. Każdy następny stopień może obniżać produktywność pracy o około 3% wartości dodanej na godzinę, a równocześnie zwiększać zużycie energii o mniej więcej 1,2%. Szczególnie mocno cierpią branże o dużym udziale pracy fizycznej, takie jak budownictwo, transport, logistyka, przemysł i rolnictwo, a także sektory energochłonne.
W praktyce oznacza to słabszą rentowność biznesu. – To jest dosyć ciekawe i też niepokojące, ponieważ oceniamy, że zdolność do inwestowania w tych warunkach również drastycznie spada. Spadek skłonności do inwestowania przez firmy jest bezpośrednio spowodowany presją na marżę związaną ze spadkiem efektywności pracy oraz ze wzrostem kosztów. W takich warunkach firmy odkładają na bok myślenie o inwestycjach, mimo że są one bardzo istotnym elementem, jeżeli chodzi o przygotowanie do walki ze zmieniającym się klimatem – tłumaczy Sławomir Bąk, dyrektor zarządzający ds. oceny ryzyka, szkód i windykacji w Allianz Trade w Polsce.
W scenariuszu przygotowanym przez Allianz Trade, zakładającym, że każdego roku będą się powtarzać największe fale upałów z ostatniej dekady, inwestycje w największych gospodarkach świata do 2030 r. mogłyby zmaleć nawet o 15%. To z kolei oznaczałoby spadek PKB w najmocniej zagrożonych krajach o 5–7% względem scenariusza bazowego. Szacunki strat obejmują około 240 mld dolarów we Francji, 147 mld dolarów we Włoszech, 131 mld dolarów w Niemczech i 120 mld dolarów w Hiszpanii. – Jeśli porównać wielkość niemieckiej gospodarki do wielkości polskiej gospodarki, w naszym kraju ten wpływ może być rzędu 20–50 mld dolarów. To jest bardzo ogólny szacunek, natomiast pamiętajmy o tym, że polska gospodarka ma trochę inną strukturę – większy jest udział branż, gdzie liczy się praca fizyczna, czyli budownictwo i transport, dlatego wpływ może być znacznie mocniejszy. Do tego jeżeli Niemcy – nasz największy partner gospodarczy – będą ponosić koszty, to przez ich problemy będą się potęgować problemy polskich przedsiębiorców – podkreśla Sławomir Bąk.
Źródłem części strat nie są wyłącznie wysokie temperatury, lecz także niedostateczne przygotowanie infrastruktury. W Europie klimatyzacja dostępna jest średnio w ok. 19% budynków, podczas gdy w Stanach Zjednoczonych wskaźnik ten sięga ok. 90%. – Upały stały się realnym ryzykiem biznesowym. Należy na nie pod tym kątem patrzeć i próbować w jakimś stopniu zmniejszać wpływ tego ryzyka. Jest cały szereg działań, które przedsiębiorcy powinni prowadzić, przede wszystkim inwestycje w termomodernizację. Ona nam się kojarzy z zimą, czyli ochroną przed uciekaniem ciepła i obniżaniem rachunków za energię, natomiast termomodernizacja to jest również ochrona przed nadmiernymi upałami. To powinno iść w parze z modernizacją czy budowaniem systemów klimatyzacyjnych i chłodzenia, ale to należy robić mądrze, najlepiej w połączeniu z inwestowaniem w odnawialne źródła energii, żeby korzystanie z nich nie powodowało nadmiernego wzrostu kosztów energii – przekonuje Sławomir Bąk.
Ekstremalne temperatury mogą też wymusić przebudowę organizacji pracy. Część firm może w przyszłości przejąć model znany z południa Europy, gdzie największa aktywność przypada na poranne i wieczorne godziny, gdy jest chłodniej. Coraz istotniejsze staje się również sprawdzanie, jak odporni na skutki upałów są partnerzy biznesowi oraz czy są w stanie utrzymać płynność dostaw.
Konsekwencje gorąca odczuwają także finanse publiczne. Mniejsza aktywność gospodarcza oznacza niższe wpływy z podatków, a jednocześnie rosną wydatki na ochronę zdrowia, odbudowę infrastruktury i likwidowanie skutków katastrof naturalnych. W Europie coraz większym obciążeniem stają się również koszty gaszenia pożarów lasów, które co roku obejmują setki tysięcy hektarów. Zdaniem ekspertów dostosowanie przedsiębiorstw i infrastruktury do nowych warunków klimatycznych będzie jednym z najważniejszych wyzwań dla gospodarki w nadchodzących latach.
fot. pexels.com
oprac. /kp/


.png)
















.png)









