Najnowsze raporty z Głównego Urzędu Statystycznego wskazują, że w 2025 roku wskaźnik dzietności wyniesie 1,068.
Polska zauważa kolejny spadek wskaźnika dzietności, a eksperci twierdzą, że powrót do liczby dzieci potrzebnej do zastępowalności pokoleń jest już nieosiągalny. Demografowie zaznaczają, że ocena sytuacji powinna być szersza niż tylko analiza liczby urodzeń, ponieważ społeczeństwo żyje dłużej, a czas życia w zdrowiu również się wydłuża.
Zgodnie z danymi Głównego Urzędu Statystycznego, w 2025 roku współczynnik dzietności ma wynieść 1,068, co oznacza dalszy spadek w porównaniu z 2024 rokiem, kiedy to wyniósł 1,099. Aby zapewnić zastępowalność pokoleń, konieczne jest osiągnięcie wartości około 2,1 dziecka na kobietę.
Prof. Irena E. Kotowska z Instytutu Statystyki i Demografii SGH zauważa, że choć istnieje możliwość nieznacznego podniesienia poziomu urodzeń, to nie zatrzyma to ogólnego spadku. – Nie ma już szans na powrót do poziomu gwarantującego zastępowalność pokoleń. Jednak nie można określać tego jako kryzysu demograficznego, gdyż średnia długość życia rośnie, a warunki zdrowotne też się poprawiają – stwierdza. Dodaje, że Polska stała się krajem, do którego przybywa wielu migrantów, a w 2024 roku około 7% urodzeń to dzieci matki spoza kraju. – Migracje mogą spowolnić spadek liczby urodzeń, ale nie zmienią ogólnej tendencji – ocenia.
Ekspertka zwraca uwagę, że decyzje o posiadaniu dzieci są uwarunkowane różnorodnymi czynnikami. Ważne są warunki życia, stabilność pracy, relacje w związku oraz poczucie bezpieczeństwa finansowego. Coraz częściej podnosi się także potrzebę rozbudowy systemowego wsparcia dla rodzin w trudnych sytuacjach zdrowotnych lub życiowych. – Dłuższe urlopy dla rodziców wcześniaków to zbyt mało. Ochrona rodzin borykających się z chorobami dorosłych i dzieci powinna być integralnym elementem polityki rodzinnej – podkreśla prof. Irena E. Kotowska.
Kwestia zdrowia reprodukcyjnego pozostaje kluczowa dla liczby urodzeń. – To zagadnienie w Polsce jest silnie związane z polityką. Programy leczenia niepłodności wymagają nie tylko stabilnego i większego wsparcia finansowego. Potrzebna jest również rzetelna edukacja dla dorosłych oraz młodych ludzi – zaznacza specjalistka. Wyniki międzynarodowego badania Generations and Gender Survey, przeprowadzonego w latach 2020–2023, pokazują, że wiele osób nie ma takiej liczby dzieci, jaką planowano, przez trudności związane z płodnością. Wśród osób z niższą liczbą dzieci niż zamierzali, niepłodność potwierdzało 22,5% mężczyzn i 32,3% kobiet. Podobne dane dotyczą również osób bezdzietnych, które pragnęły mieć dzieci (odpowiednio 18,1% i 32%), a także rodziców jednego dziecka, którzy nie zrealizowali wcześniejszych planów rodzicielskich (29,5% i 36,8%).
Według ekspertów dyskusja na temat niskiego wskaźnika dzietności często pomija szerszy kontekst społeczny. Wstępne rezultaty badań w Polsce pokazują, że około 80% osób w wieku od 18 do 59 lat obawia się możliwości wybuchu wojny. Poczucie niepewności dotyczące przyszłości może wpływać na decyzje o zakładaniu rodziny i posiadaniu dzieci. Podobne obawy odnotowywane są też w innych krajach Europy Środkowej i Wschodniej. – Należy pamiętać, że w Polsce dodatkowe zmartwienia związane z prokreacją wynikają z ograniczeń dostępu do legalnej aborcji po orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego w 2020 roku. Badania pokazują, że prawa reprodukcyjne w Polsce stanowią istotną przeszkodę w decyzji o urodzeniu pierwszego i drugiego dziecka, zwłaszcza w przypadku kobiet – podsumowuje prof. Irena E. Kotowska.
Czytaj także: Polska to najszybciej starzejący się kraj w Unii Europejskiej
fot.
oprac. /kp/

