Długotrwałe wystawienie na hałas nie tylko negatywnie wpływa na jakość życia, lecz również niesie za sobą zdrowotne skutki. Może przyczyniać się do około 66 tysięcy przedwczesnych zgonów rocznie.
Zanieczyszczenie hałasem jest jednym z poważniejszych problemów środowiskowych w Polsce oraz na kontynencie europejskim. Z raportu Europejskiej Agencji Środowiska wynika, że przeszło 110 milionów obywateli Europy, co stanowi około 20% populacji, jest narażonych na długotrwały hałas związany z transportem, który generowany jest przez ruch drogowy, kolejowy i lotniczy. Według danych Głównego Urzędu Statystycznego, w polskich miastach liczących powyżej 100 tysięcy mieszkańców ponad 280 tysięcy ludzi żyje w warunkach hałasu przekraczającego dozwolone normy.
Specjaliści podkreślają, iż główną przyczyną tego problemu jest rosnąca liczba urządzeń emitujących dźwięki. – Poziom hałasu w naszych otoczeniach rośnie, ponieważ bardzo szybko przybywa sprzętów, które go wytwarzają. Żyjemy w najgłośniejszych czasach w historii, ponieważ nigdy wcześniej tak wiele urządzeń, maszyn i innych rozrywkowych środków nie generowało hałasu. Niestety, to ma bardzo konkretne konsekwencje dla naszego samopoczucia, wydajności oraz możliwości w codziennym życiu. Jesteśmy bardziej zestresowani, ciągle zmęczeni i pozbawieni energii – tłumaczy Agnieszka Kantaruk, redaktor portalu edukacyjnego „Coraz głośniej”.
Problem ten zauważono na całym świecie już w 1995 roku, gdy po raz pierwszy obchodzono Międzynarodowy Dzień Świadomości Zagrożenia Hałasem, z inicjatywy amerykańskiej organizacji The Center for Hearing and Communication. Natomiast w 2002 roku Unia Europejska wprowadziła regulacje dotyczące oceny i zarządzania hałasem w środowisku, które uwzględniają wskaźniki umożliwiające analizę natężenia dźwięku w ciągu dnia i nocy. Pomimo wielu działań, tempo poprawy sytuacji pozostaje niewystarczające. W latach 2017-2022 liczba osób doświadczających znaczącego hałasu zmniejszyła się jedynie o 3%, co komplikuje osiągnięcie celu redukcji hałasu o 30% do 2030 roku.
W Polsce monitoring hałasu odbywa się, między innymi, poprzez obowiązek tworzenia strategicznych map akustycznych przez największe miasta, powyżej 100 tysięcy mieszkańców. Wynika z nich, że największa liczba osób narażona jest na hałas drogowy (270 tysięcy), a znacznie mniej na hałas przemysłowy (9,9 tys.), kolejowy (2,2 tys.) oraz lotniczy (2,5 tys.). Różnice są widoczne także w poszczególnych miejscowościach – najwyższy odsetek takich osób w stosunku do całej populacji zanotowano w Gliwicach, Chorzowie i Szczecinie, natomiast najniższy w Toruniu, Dąbrowie Górniczej i Olsztynie.
W tym kontekście wzrasta znaczenie odpowiedniego projektowania miast. Układ komunikacyjny, rozmieszczenie stref mieszkalnych oraz usługowych, obecność terenów zielonych, a także wykorzystanie ekranów akustycznych mogą znacznie ograniczyć ekspozycję mieszkańców na hałas. Planowanie przestrzenne z uwzględnieniem aspektów akustycznych staje się kluczowym narzędziem polepszania jakości życia w miastach, zwłaszcza w obliczu rosnącej liczby pojazdów i intensywnego ruchu. – Obecnie w kraju znajduje się 27 milionów pojazdów, podczas gdy jeszcze niedawno było ich 3 miliony, więc wzrost jest ogromny. Oczywiście to nie zdarzyło się w jednym roku, lecz na przestrzeni dziesięcioleci, ale dzieci, które były małe 20 lat temu, żyły w zupełnie innym akustycznym świecie niż te, które dorastają teraz. To będzie miało wpływ na ich rozwój. To zanieczyszczenie wiele nam odbiera – zauważa Agnieszka Kantaruk.
Długotrwałe narażenie na hałas nie tylko obniża komfort życia, ale również prowadzi do poważnych zdrowotnych konsekwencji. Może skutkować problemami ze snem, chronicznym zmęczeniem oraz stresem, a w dłuższej perspektywie zwiększa ryzyko schorzeń układu krążenia, problemy metaboliczne oraz psychiczne. Szacuje się, że w Europie skutki te mogą przyczyniać się do 66 tysięcy przedwczesnych zgonów rocznie. Wyjaśnia to Grzegorz Bogusz, lekarz medycyny, wskazując, że mechanizm oddziaływania hałasu powiązany jest z reakcją organizmu na zagrożenie, która w warunkach ciągłego bodźca traci funkcję ochronną i przekształca się w czynnik chorobotwórczy. – W okresie ewolucji nasze ciała wykonały obronne mechanizmy, których celem było szybkie i skuteczne reagowanie na zewnętrzne zagrożenia, sygnalizowane przez nagłe hałasy, ryki drapieżników, eksplozje wulkanów czy okrzyki innego plemienia. Odpowiedzią na takie zjawiska jest: walcz lub uciekaj. Fizjologia tej reakcji polega na wydzielaniu się hydrokortyzonu, adrenaliny, wzroście ciśnienia krwi, przyspieszeniu akcji serca i wzmożeniu napięcia mięśniowego. Wszystko to ma na celu przygotowanie organizmu do działania. Przy ciągłym hałasie przestaje to być obroną, a staje się przyczyną chorób. Ciągle czujemy się zmęczeni, ponieważ organizm musi zużyć znaczne zasoby, aby utrzymać wszystkie systemy w stanie gotowości, co w końcu prowadzi do ich niedoboru i powstania problemów – tłumaczy lekarz.
Pomimo że regulacje określają dopuszczalne poziomy hałasu, ich przestrzeganie bywa niewystarczające, a część źródeł dźwięku nie jest całkowicie objęta przepisami. Równocześnie pojawiają się lokalne inicjatywy mające na celu ograniczenie uciążliwości, zarówno za sprawą działań władz samorządowych, jak i aktywności mieszkańców. – Można podejmować różnorodne działania, aby walczyć z hałasem. Najważniejsze to współdziałać. Tam, gdzie mieszkańcy współpracują, tematy te są rozwiązywane dużo sprawniej i łatwiej niż wtedy, gdy działa jednostka. Dlatego, jeśli to możliwe, warto zgłosić nasz problem na Mapie problemów z hałasem. To aplikacja, dzięki której możemy zaznaczyć nasze trudności i znaleźć innych, którzy borykają się z podobnymi sprawami w tej samej okolicy – zwraca uwagę Agnieszka Kantaruk.
Podkreśla, że pierwszym krokiem powinno być zgłoszenie kwestii do odpowiedniego źródła zakłóceń lub do zarządu budynku, spółdzielni czy wspólnoty mieszkaniowej. Można również zwrócić się do lokalnych władz dzielnicy lub gminy. – Jeżeli to nie przyniesie rezultatów, albo sytuacja jest bardziej skomplikowana, ponieważ nie jest w zakresie kompetencji wójta, burmistrza lub prezydenta miasta, istnieją inne instytucje, które mogą rozwiązać powstały problem. Musimy najpierw ustalić, gdzie powinniśmy się zgłosić z odnośną sprawą hałasu, a następnie to zrealizować. Jeżeli ta droga okaże się nieskuteczna, a organ odpowiedzialny za ochronę przed hałasem nie zareaguje prawidłowo, zawsze pozostaje ścieżka postępowania karnego, co jest uproszczoną wersją postępowania sądowego i jest bezpłatne. Jeśli i to nie zadziała, na koniec pozostaje sprawa cywilna. W sądzie można dochodzić swoich praw do spokoju i ciszy w obrębie własnych czterech ścian – podsumowuje Agnieszka Kantaruk.
fot.
oprac. /kp/

