Statystyki dotyczące presji wodnej wskazują, że obciążenie zasobów wodnych w Polsce jest na średnim poziomie, jednak wciąż należy do wyższych w Unii Europejskiej.
Polska należy do krajów o najniższym poziomie dostępnych zasobów wodnych na osobę w Unii Europejskiej, a zmiany klimatyczne pogarszają tę sytuację. Niestabilne warunki hydrologiczne stają się problemem nie tylko dla ludności, ale także dla sektora rolnictwa i całej gospodarki. Specjaliści zwracają uwagę, że dotychczasowe podejścia doraźne powinny być zastąpione rozwiązaniami systemowymi, takimi jak rozwój systemów retencji, rekultywacja ekosystemów wodnych czy lepsze zarządzanie zasobami wodnymi.
Polska dysponuje rocznie około 60 miliardami metrów sześciennych odnawialnych zasobów wód słodkich, jednak w czasie suszy ta liczba spada poniżej 40 miliardów metrów sześciennych. Na mieszkańca oznacza to poziom od 1,1 do 1,6 tys. metrów sześciennych rocznie, co jest poniżej bezpieczeństwa wodnego wyznaczonego przez ONZ na poziomie 1,7 tys. metrów sześciennych. To z kolei prowadzi do coraz większego ryzyka niedoborów wody.
Eksperci zauważają, że obecne warunki hydrologiczne są niekorzystne. – Po zimie z obfitymi opadami, nastąpił kilku miesięczny okres bez deszczu, co sprawia, że wchodzimy w sezon wegetacyjny wiosna-lato z niewystarczającymi zasobami wody. Już teraz doświadczamy suszy rolniczej i obserwujemy obniżające się poziomy wód w rzekach, co prowadzi do narastającego problemu wodnego w naszym kraju – wyjaśnia dr Kamil Jawgiel, specjalista w dziedzinie geografii i hydrologii oraz prezes Fundacji Wody Warta „Hydroni”.
Niedobory wody coraz bardziej wpływają na różne sektory gospodarki, zwłaszcza na rolnictwo, które coraz częściej polega na zasobach wód gruntowych. Ekspert ostrzega, że może to doprowadzić do ich nadmiernej eksploatacji i lokalnych problemów. – W ostatnich latach zmagają się z niedoborem wody w przydomowych gospodarstwach nie tylko mieszkańcy wsi, ale i miast. Warto zaznaczyć, że co roku 200–300 firm zajmujących się wodociągami w Polsce nawołuje do drastycznego ograniczenia zużycia wody przez obywateli – podkreśla dr Kamil Jawgiel.
Wskaźniki dotyczące tzw. stresu wodnego – czyli porównania ilości używanej wody do dostępnych zasobów – pokazują, że presja na zasoby wodne w Polsce jest umiarkowana, lecz nadal znajduje się w czołówce w UE. W ostatnich latach wskaźnik ten nieznacznie spadł, co jest częściowo wynikiem obniżenia zużycia wody na osobę. Niemniej eksperci podkreślają, że sytuacja wymaga dodatkowych akcji, szczególnie w kontekście nasilających się zmian klimatycznych, które wpływają zarówno na dostępność, jak i jakość wody.
Woda jest coraz częściej postrzegana jako strategiczny zasób, kluczowy dla funkcjonowania społeczeństwa i gospodarki. Jej braki mogą mieć bezpośredni wpływ na jakość życia oraz ciągłość działań w wielu sektorach, w tym w przemyśle i leśnictwie. Z tego powodu ważne staje się długofalowe, systemowe podejście do gospodarowania zasobami wodnymi, które powinno łączyć działania sektora publicznego, biznesowego i naukowego. – Woda jest jedyną substancją na Ziemi, która odgrywa tak istotną rolę w naszym życiu i nie ma zastępców wśród innych surowców. Niedobory wody będą zatem miały negatywne skutki, co bezpośrednio wpływa na jakość naszego życia oraz stabilność gospodarki – zaznacza dr Kamil Jawgiel.
Jednym z kluczowych działań wskazywanych przez specjalistów jest rozwój efektywnej retencji, zwłaszcza naturalnej, obejmującej m.in. renaturyzację cieków, tworzenie terenów podmokłych i torfowisk oraz wprowadzanie rozwiązań takich jak ogrody deszczowe czy lokalne systemy zatrzymywania wód opadowych. Te kroki mają znaczenie zarówno dla minimalizowania skutków suszy, jak i ograniczania ryzyka powodzi.
W Polsce realizowane są już projekty mające na celu zwiększenie retencji wodnej, w tym "Program przeciwdziałania niedoborowi wody na lata 2022–2027 z perspektywą do 2030 roku", zakładający realizację 727 inwestycji, w tym 94 obiektów retencyjnych (zbiorniki) i 633 obiektów poprawiających retencję (w tym budowle piętrzące i regulacyjne). Równocześnie wzrasta pojemność tzw. małej retencji – w latach 2015–2024 została zwiększona z 830 tys. do 881 tys. dm³.
Eksperci podkreślają, że skuteczne działania w obliczu kryzysu wodnego wymagają skoordynowanych inicjatyw oraz traktowania wody jako dobra o strategicznym znaczeniu. Coraz częściej podkreśla się także znaczenie współpracy między biznesem, samorządami a środowiskiem naukowym, skoncentrowanych nie tylko na ograniczaniu zużycia wody, ale również na jej odnawianiu i ochronie na poziomie całych zlewni.
fot.
oprac. /kp/

