Nowelizacja ustawy dotyczącej PIP ma na celu osiągnięcie zobowiązań zapisanych w Krajowym Planie Odbudowy oraz wzmocnienie działań przeciwko nadużyciom w zatrudnieniu. Jednak liczne organizacje pracodawców wyrażają sprzeciw wobec proponowanych zmian.
W Sejmie toczą się prace nad rządowym projektem zmieniającym ustawę o Państwowej Inspekcji Pracy, który ma na celu zwiększenie uprawnień inspektorów w zakresie kontrolowania form zatrudnienia. Celem reformy jest skuteczniejsza walka z nadużywaniem umów cywilnoprawnych, w tym tzw. „pozornych” zleceń oraz kontraktów B2B. W ramach projektu inspektorzy otrzymają prawo do administracyjnego przekształcania tych umów w umowy o pracę, z zastrzeżeniem możliwości odwołania się do sądu pracy.
Proponowane zmiany stanowią część zobowiązań zawartych w Krajowym Planie Odbudowy. Rząd podkreśla, że realizacja kluczowego kamienia milowego, który dotyczy wzmocnienia PIP, jest istotna dla uruchomienia funduszy z KPO, a termin wprowadzenia odpowiednich regulacji mija z końcem czerwca. Pierwotna wersja projektu, która została szeroko skrytykowana przez środowiska biznesowe, została wstrzymana na polecenie premiera Donalda Tuska. Następnie zaprezentowano nową propozycję, która została zaakceptowana przez rząd 17 lutego.
Zgodnie z aktualną wersją projektu, inspektor pracy będzie mógł wydać administracyjną decyzję nakładającą obowiązek zmiany umowy cywilnoprawnej lub B2B na umowę o pracę, jeśli uzna, że dane porozumienie spełnia kryteria stosunku pracy. Pracodawca będzie miał 30 dni na złożenie odwołania od takiej decyzji do sądu pracy, który, według zapowiedzi rządowych, powinien podjąć decyzję w ciągu następnych 30 dni. Projekt przewiduje również możliwość nałożenia przez sąd zabezpieczenia na czas procedury, co ma na celu zagwarantowanie, że ewentualne zmiany umowy będą zgodne z przepisami prawa pracy.
Reprezentanci organizacji pracodawców krytykują zaproponowane rozwiązania. – W nowelizacji ustawy o Państwowej Inspekcji Pracy, niestety wbrew twierdzeniom rządzących, nie dostrzegamy nic, co mogłoby przynieść korzyści przedsiębiorcom. Ustawa jest zawiła, trudna do realizacji, a jedynymi beneficjentami będą kancelarie prawne. Oryginalna ustawa miała tylko sześć stron, a po poprawkach zwiększyła się do 30 stron – mówi Marek Kowalski, przewodniczący Federacji Przedsiębiorców Polskich i członek Prezydium Rady Dialogu Społecznego. – Sugerowane zabezpieczenia w tej ustawie są pozorne. W sądach obecnie czeka się trzy do czterech lat na rozstrzyganie spraw. Przy wysokiej liczbie nowych spraw, ten czas zapewne wydłuży się do pięciu lat. Do tego momentu przedsiębiorca nie będzie wiedział, czy postępuje właściwie, a po pięciu latach może się okazać, że był w błędzie, co spowoduje ogromne straty finansowe – dodaje.
Wątpliwości dotyczą także zakresu kompetencji inspektora. Projekt zakłada, że inspektor będzie miał prawo nie tylko do przekształcania umowy, ale także do określania jej warunków, w tym rodzaju pracy, miejsca jej realizacji oraz wysokości wynagrodzenia. Przedstawiciele pracodawców zwracają uwagę, że takie regulacje to daleko idąca interwencja administracyjna w relacje między stronami i naruszają strefę, która dotychczas należała do sądów powszechnych.
Szczególnie kontrowersyjna jest kwestia umów B2B. Pracodawcy podnoszą, że wielu z nich wiąże swoją działalność gospodarczą z inwestycjami, zakupem sprzętu czy rozliczaniem VAT-u, co utrudnia łatwą zmianę formy współpracy na umowę o pracę. – Jak można przekształcić umowę B2B w umowę o pracę? Prowadząc działalność, odprowadzamy VAT, posiadamy środki trwałe – co z nimi zrobić? To pytania, na które brakuje odpowiedzi – zauważa Marek Kowalski.
Przedstawiciele pracodawców są zdania, że wprowadzenie ustawy w obecnej formie może przynieść tylko negatywne konsekwencje – od ryzyka zastoju w sądach po zaburzenie konkurencyjności na rynku, jeśli kontrole i decyzje będą dotyczyły firm w sposób nierówny. – Wprowadza to duży element niepewności. Zagraża również konkurencyjności na rynku, gdyż ci, którzy zostaną skontrolowani, znajdą się w gorszej sytuacji niż ci, którzy nie będą poddani kontrolom. Gdybyśmy chcieli określić reformę jako udaną, musielibyśmy spodziewać się 4 mln spraw, ponieważ mamy 1,8 mln pracowników zatrudnionych na podstawie umów zlecenia i 2,2 mln na umowach B2B. Jeżeli zamierzamy te wszystkie umowy zmienić na umowy o pracę, to przede wszystkim potrzebujemy na to 87 lat, co dokładnie obliczyliśmy, a ponadto polski system sądownictwa tego nie udźwignie – zaznacza przewodniczący FPP.
Organizacja proponuje alternatywne podejście poprzez stopniowe wprowadzanie pełnego oskładkowania umów zleceń z odpowiednim okresem przejściowym. Tego rodzaju rozwiązanie pozwoliłoby na ograniczenie nierówności konkurencyjnych bez radykalnych wstrząsów dla rynku.
Ministerstwo pracy zasugerowało wprowadzenie instytucji interpretacji indywidualnej wydawanej przez Głównego Inspektora Pracy na wniosek przedsiębiorcy. Ma ona umożliwić uzyskanie klarownego stanowiska w kwestii, czy dany stosunek prawny spełnia warunki umowy o pracę.
fot.
oprac. /kp/

