We wrześniu w Europie zarejestrowano ponad 300 tys. samochodów elektrycznych. Najwyższe wyniki notują kraje skandynawskie, podczas gdy w Polsce i Czechach elektryki nadal stanowią niewielką część nowych rejestracji.
Rynek samochodów elektrycznych w Europie przyspiesza, a we wrześniu ich udział w nowych rejestracjach sięgnął około jeden trzeciej. Rozkład sprzedaży jest jednak bardzo nierówny: od niemal pełnej dominacji w Norwegii po jednocyfrowe wyniki w Polsce, Włoszech i Czechach.
Skandynawia wyraźnie przed resztą kontynentu
Od początku roku w całej Europie zarejestrowano już 1,98 mln pojazdów elektrycznych, czyli o 38,1% więcej niż w analogicznym okresie roku ubiegłego. Sam wrzesień przyniósł ponad 300 tys. sztuk, a ich udział w rynku sięgnął 32,6%. To oznacza wzrost o 70,3% rok do roku.
Najmocniej trend elektryfikacji widać w krajach skandynawskich. W Norwegii „elektryki” odpowiadały za 98,8% nowych rejestracji, w Danii za 88,8%, w Finlandii za 62,7%, a w Szwecji za 49%.. W okolicach połowy rynku znalazły się także Irlandia, Portugalia, Belgia i Holandia.
Niżej w zestawieniu znalazły się Francja z wynikiem 41,7% i Niemcy z 34,6%.. Na drugim biegunie pozostają natomiast Czechy, Włochy oraz Polska, gdzie udział aut elektrycznych wyniósł odpowiednio 11,2%, 7,6% i 6,2%.
Pieniądze, ceny i dopłaty napędzają rynek
Reuters wskazuje, że wzrost sprzedaży wspierają wysokie ceny ropy naftowej, większa dostępność tańszych modeli i dotacje. W Niemczech za w pełni elektryczny model można otrzymać dopłatę do 3 tys. euro, a za hybrydę typu plug-in – do 1,5 tys. euro.
Wsparcie nie kończy się na obecnych programach. W planach budżetowych do 2029 r. rząd federalny przewidział na ten cel 3 mld euro, co ma pozwolić na dopłaty do zakupu 800 tys. samochodów.
Znacząca część tych pieniędzy trafia do chińskich firm, które odpowiadają za 60% globalnej produkcji „elektryków”. Europejscy producenci także inwestują, ale analitycy zwracają uwagę, że chińscy producenci wytwarzają auta średnio o 30% taniej niż europejscy.
Europejskie marki liczą na doświadczenie
Jacek Opala, prezes zarządu Exact x Forestall, wskazuje na dane EuroMotoBarometru 2026 i podkreśla, że chińskie marki konkurują ceną, technologią i wyposażeniem, ale część klientów ma pytania o ich długoterminową obecność na rynku, dostępność serwisu, trwałość pojazdów czy wartość rezydualną. –Europejscy producenci przez dekady wypracowali duży kapitał w postaci rozpoznawalności marek, wieloletniej historii i rozwiniętych sieci serwisowych. To przewaga, której nie da się zbudować z dnia na dzień – przekonuje.
Z badania wynika, że 32% przedstawicieli europejskiego sektora automotive uważa, iż w 2035 r. liderem sprzedaży EV na tym rynku będzie producent z Chin. 31% wskazuje natomiast na europejską markę. Dwa lata temu proporcje były wyraźnie inne: na Chiny stawiało 44% badanych, a na producentów z Europy 36%.
Jacek Opala zaznacza, że nie oznacza to osłabienia chińskiej konkurencji. Jak mówi, pod względem skali, kosztów, szybkości działania i rozwoju technologii pozostaje ona bardzo silna. – Zmieniło się natomiast postrzeganie możliwości europejskich producentów. Branża coraz wyraźniej widzi, że ten wyścig nie jest jeszcze rozstrzygnięty. Europa musi jednak dobrze wykorzystać najbliższe lata: przyspieszyć inwestycje, skrócić procesy decyzyjne i zaoferować samochody konkurencyjne nie tylko jakością, ale również ceną – podsumowuje ekspert.
Przeczytaj także inne artykuły dotyczące elektromobilności:
Firmowe parkingi muszą przygotować się na rosnącą liczbę elektryków


.png)







.png)
















