W Polsce rozwój rynku pojazdów elektrycznych postępuje wolniej niż w innych krajach Unii Europejskiej – w pierwszym kwartale 2026 roku udział elektryków wyniósł 13,5%.
W 2025 roku na całym świecie sprzedano 21 milionów samochodów elektrycznych, co sprawiło, że ich udział w globalnej sprzedaży osiągnął ponad 25%. Zgodnie z prognozami Międzynarodowej Agencji Energii, w 2026 roku sprzedaż ma wzrosnąć do 23,4 miliona pojazdów, a udział elektryków w rynku ma wynieść 28%. Do roku 2035 całkowita sprzedaż pojazdów elektrycznych może wynieść od 49 do 55 milionów rocznie, co stanowiłoby więcej niż połowę globalnej sprzedaży nowych aut.
Jak zauważa Adam Juszczak, starszy doradca w Polskim Instytucie Ekonomicznym, zwiększająca się liczba elektryków ma istotny wpływ na rynek paliw na całym świecie. – W 2025 roku światowa flota samochodów elektrycznych (75 milionów) spowodowała redukcję zapotrzebowania na ropę o 1,7 miliona baryłek dziennie. Zgodnie z prognozami MAE, zmniejszenie zapotrzebowania na ropę może wynosić od 9 mb/d w scenariuszu bazowym do 15 mb/d w scenariuszu zeroemisyjnym – zwraca uwagę ekspert.
W krajach Unii Europejskiej, w pierwszym kwartale 2026 roku, udział elektryków w sprzedaży nowych pojazdów osiągnął 29%. Przewagę uzyskały pojazdy w pełni elektryczne, które stanowiły 19,3% rynku, a hybrydy typu plug-in mają udział na poziomie 9,5%. Dania pozostaje liderem elektromobilności, gdzie samochody elektryczne realizowały 81% nowych rejestracji.
W Polsce rozwój sektora jest wolniejszy niż średnia unijna. W pierwszym kwartale 2026 roku udział elektryków wyniósł 13,5%, w tym 5,8% samochodów w pełni elektrycznych i 7,7% hybryd plug-in. – Pomimo że jest to wartość poniżej przeciętnej dla UE, warto zauważyć, że aż 51,5% zarejestrowanych w tym czasie samochodów konwencjonalnych to hybrydy, podczas gdy średnia dla UE wynosi 38,6%. To wyraźnie wskazuje na etap przejściowy w kierunku zmniejszenia udziału samochodów spalinowych w niektórych krajach UE. Udział powyżej 50% występuje także na Węgrzech, w Rumunii, na Cyprze, w Grecji czy we Włoszech – podkreśla Adam Juszczak.
Jak stwierdza, kluczowy wpływ na rozwój rynku pojazdów elektrycznych mają chińscy producenci – w 2025 roku marki z Chin odpowiadały za około 60% światowej sprzedaży elektryków. – Produkując więcej niż potrzeby krajowe, Chiny podwoiły eksport do 2,5 miliona pojazdów. 55% elektryków sprzedawanych poza Europą i USA pochodziło z chińskich fabryk – w porównaniu do 2024 roku, sprzedaż wzrosła o 130% w Azji Południowo-Wschodniej, o 60% na Bliskim Wschodzie oraz o 55% w Ameryce Południowej – zauważa ekspert.
Coraz wyraźniejsza jest obecność chińskich producentów także na europejskim rynku. Mimo że wciąż dominują europejskie koncerny, takie jak Volkswagen, BMW czy Mercedes, marka BYD znalazła się w pierwszej lidze producentów samochodów elektrycznych w Europie, a w kwietniu 2026 roku udział wszystkich chińskich marek pierwszy raz przekroczył 15% rynku.
Adam Juszczak wyjaśnia, że rozwój branży samochodów elektrycznych synergicznie przyspiesza wpływ sytuacji na globalnych rynkach energii. – Malejący koszt nabycia elektryków oraz niewielkie zaufanie do stabilności cen paliw kopalnych (w ostatnich czterech latach mieliśmy do czynienia z dwoma długimi okresami, w których cena ropy Brent przekraczała 100 USD, co nie zdarzyło się od 2013 roku) spowoduje dalszy wzrost zainteresowania elektrykami, który będzie się utrzymywał na wysokim poziomie, nawet jeśli Cieśnina Ormuz zostanie otwarta. Jednocześnie rosnąca saturacja chińskiego rynku lokalnym wytwarzaniem może prowadzić do zwiększonego eksportu i rosnącego wpływu chińskich marek na rynkach zagranicznych, zwłaszcza w krajach rozwijających się – podsumowuje ekspert PIE.
fot.
oprac. /kp/

