W Polsce rozwój zawodowy staje się jednym z najważniejszych warunków przy wyborze pracy, ale dla wielu osób to także codzienna gonitwa między obowiązkami a kolejnym kursem. Z danych i opinii ekspertów wynika, że chęć nauki rośnie szybciej niż przestrzeń, by tę naukę naprawdę wcisnąć w zwykły dzień.
Do 2030 roku nawet 39 proc. obecnego zestawu umiejętności pracowników może się zmienić lub zdezaktualizować. To oznacza, że dla wielu osób kolejne lata przyniosą nie tylko nowe wymagania, ale też potrzebę uczenia się w zupełnie innym tempie niż dotąd.
Bez rozwoju nie ma oferty pracy
W praktyce temat kompetencji nie jest już dodatkiem do kariery, lecz jednym z jej warunków. W badaniu Randstad Workmonitor 41 proc. Polaków powiedziało, że nie przyjęłoby propozycji zatrudnienia, jeśli nie dawałaby możliwości rozwoju. Jednocześnie 48 proc. badanych uznaje, że za rozwój zawodowy odpowiada przede wszystkim pracodawca, a 17 proc. wskazuje na samych pracowników.
Światowe Forum Ekonomiczne w raporcie „The Future of Jobs Report 2025” pokazuje, jak duża skala zmian czeka rynek pracy. Gdyby globalną siłę roboczą sprowadzić do 100 osób, 59 z nich do 2030 roku będzie musiało podnieść kwalifikacje albo się przekwalifikować. Z kolei 85 proc. pracodawców badanych przez WEF mówi, że rozwój kompetencji zespołów będzie jednym z priorytetów.
Czego będziemy potrzebować najbardziej
Na liście umiejętności, które rosną na znaczeniu, WEF wymienia przede wszystkim AI i big data, sieci i cyberbezpieczeństwo oraz kompetencje technologiczne. Ważne pozostają jednak także myślenie analityczne i kreatywne, odporność, elastyczność, przywództwo oraz współpraca.
Wśród pracowników nie brakuje też ciekawości, co chcieliby rozwijać najbardziej. W polskiej edycji Randstad Workmonitor na pierwszym miejscu znalazła się sztuczna inteligencja, którą wskazało 19 proc. badanych. IT i technologie wybrało 11 proc., a dobrostan, programowanie oraz analitykę danych po 7 proc. Myślenie kreatywne i analityczne oraz umiejętności liderskie dostały po 6 proc. wskazań.
W badaniu Multi.Life pojawiają się też potrzeby niezwiązane bezpośrednio z pracą. 43 proc. Polaków chciałoby lepiej dbać o zdrowie fizyczne, 36 proc. zdobyć większą wiedzę o profilaktyce zdrowia psychicznego, a 28 proc. nauczyć się zasad świadomego i zdrowego odżywiania.
Najczęściej uczymy się do obecnej pracy, nie do kolejnego kroku
Choć hasło lifelong learning brzmi atrakcyjnie, w codziennym życiu najczęściej oznacza coś bardziej przyziemnego: szkolenie potrzebne tu i teraz. Z danych PARP wynika, że ponad dwie trzecie Polaków uczestniczących w kursach robi to głównie po to, by lepiej odnaleźć się na obecnym stanowisku. Tylko 10 proc. szkoli się z myślą o awansie albo zmianie swojej pozycji na rynku pracy.
To najwyższy wynik wśród krajów OECD analizowanych w raporcie „Rynek pracy, edukacja, kompetencje”. Jednocześnie 42 proc. pracujących Polaków w wieku 25-65 lat wskazuje, że przeszkadzają im obowiązki zawodowe i rodzinne. Dla 9,7 proc. barierą jest brak wsparcia pracodawcy, podczas gdy średnia w krajach OECD wynosi 4,8 proc.
Różnice widać też między miejscem zatrudnienia. Pracownicy dużych organizacji mieli o 13,9 proc. większą szansę na udział w szkoleniach niż osoby z małych firm. Z kolei 94 proc. szkoleń pozaformalnych w Polsce kończy się w ciągu tygodnia lub szybciej, co jest najwyższym wynikiem wśród państw OECD.
Izabela Nasiłowska-Włodarek, business development director w Benefit Systems, zwraca uwagę, że sama dostępność kursu nie wystarczy, jeśli nie da się go pogodzić z rytmem dnia. Jak podkreśla, ważna jest nie tylko oferta, ale też forma nauki i możliwość korzystania z niej wtedy, gdy naprawdę jest potrzebna. Według niej rozwój powinien być możliwy także małymi krokami, w dogodnym momencie, zarówno dla pracownika, jak i pracodawcy.
Kiedy rozwój zamienia się w presję
Coraz wyraźniej widać też drugą stronę całego trendu. Lifelong learning nie może oznaczać nieustannego nacisku na kolejne osiągnięcia, bo wtedy zamiast wsparcia pojawia się przeciążenie. Wielu ludzi zaczyna myśleć, że stale muszą się doskonalić i zdobywać następne umiejętności, inaczej przestaną być atrakcyjni na rynku pracy.
Psycholog pracy i organizacji, rekruter oraz konsultant w firmie szkoleniowej Illustro Natalia Kotas-Rippel mówi, że dziś bardzo silnie promowana jest kultura sukcesu, doskonałości i bycia najlepszym we wszystkim, co robimy. Zwraca uwagę, że nawet niewinne aktywności, jak sport, szybko zmieniają się w ambitne wyzwania i mierzenie postępów.
Jak podkreśla, problem zaczyna się wtedy, gdy przeciętność przestaje być akceptowana, a człowiek zaczyna wierzyć, że albo jest najlepszy, albo coś jest z nim nie tak. W jej ocenie to właśnie ta spirala zewnętrznej i wewnętrznej presji sprawia, że część osób zaczyna działać wbrew sobie.
Ekspertka zaznacza też, że rozwój nie musi być szybki, ciągły i intensywny. Porównywanie się z innymi i wejście na „autostradę rozwoju” jako jedyną normę może prowadzić do przeciążenia, szczególnie u osób, które nie mają takiej potrzeby albo predyspozycji.
Twój region zawsze pod ręką.
Aplikacja Śląsk.online — wiadomości, wydarzenia i ciekawe miejsca zawsze pod ręką.
Zainstaluj aplikację

.png)









.png)















