• +48 533 367 799

Nowe regulacje mogą utrudnić zakładanie rezerwatów przyrody

Projekt: Ekologia, Środowisko, jakość życia, ekologia
Nowe regulacje mogą utrudnić zakładanie rezerwatów przyrody

Propozycja modyfikacji w ustawie o ochronie środowiska przewiduje zwiększenie wpływu samorządów na ustanawianie rezerwatów.

Planowane zmiany w ustawie o ochronie przyrody, które zaprezentowali przedstawiciele Polskiego Stronnictwa Ludowego oraz Polski 2050, budzą wiele wątpliwości wśród specjalistów i organizacji ochrony środowiska. Ich zdaniem nowe regulacje mogą w rzeczywistości zniechęcać lub wręcz uniemożliwiać zakładanie kolejnych rezerwatów przyrody w Polsce. Krytycy wskazują, że proponowany system przypomina mechanizm tzw. weta samorządowego, który przez ponad dwie dekady znacząco ograniczył opcje tworzenia nowych parków narodowych. Zmiany mogą również wpłynąć na budżety gmin.

Projekt noweli ustawy został zaprezentowany 14 kwietnia przez posłów PSL – Krzysztofa Paszyka i Urszulę Pasławską oraz parlamentarzystów Polski 2050 – Bartosza Romowicza i Pawła Śliza. Wprowadza on nowe zasady dotyczące tworzenia rezerwatów przyrody poprzez ograniczenie kompetencji Regionalnych Dyrekcji Ochrony Środowiska. Zgodnie z nowym podejściem, decyzja w sprawie utworzenia rezerwatu miałaby należeć do rady gminy, a wojewoda miałby możliwość uchwały tej decyzji. Autorzy projektu argumentują, że takie zmiany mają na celu wzmocnienie głosu społeczności lokalnych oraz pomoc w zrównoważeniu ochrony przyrody z potrzebami rozwojowymi regionów.

Jednak organizacje działające na rzecz ochrony środowiska oceniają te propozycje krytycznie. Uważają, że powierzenie kluczowych decyzji dotyczących rezerwatów samorządom może spowodować, że kwestie ich powstawania będą się kierowały logiką polityczną oraz lokalnymi interesami, a nie walorami przyrodniczymi. – Możemy zaakceptować, że o tworzeniu rezerwatów decydują rady gmin, ale jedynie pod warunkiem, że wszyscy ich członkowie będą posiadali odpowiednie wykształcenie i doświadczenie w zakresie ochrony przyrody – komentuje Radosław Ślusarczyk z Państwowej Rady Ochrony Przyrody oraz Pracowni na rzecz Wszystkich Istot.

Zgodnie z aktualnymi regulacjami, rezerwaty przyrody powstają na terenach o szczególnie cennych wartościach ekologicznych. Proces ich tworzenia oparty jest na ekspertyzach oraz analizach sporządzanych przez specjalistów. Ostateczna decyzja należy do Regionalnego Dyrektora Ochrony Środowiska, który konsultuje się z Regionalną Radą Ochrony Przyrody. W ocenie niektórych ekspertów, ten model pozwala na oddzielenie kwestii ochrony przyrody od bieżących konfliktów politycznych. – Przyroda nie jest własnością samorządów, lecz wszystkich obywateli. Decyzja o utworzeniu rezerwatu powinna mieć charakter państwowy i strategiczny, w żaden sposób nie może być uzależniona od lokalnych układów – wpływu myśliwych i leśników. Jeśli decyzje w sprawie tworzenia rezerwatów trafią do rad gminy, dojdzie do politycznych sporów, a sprawy środowiskowe będą marginalizowane – przekonuje Radosław Ślusarczyk.

Ponadto, wprowadzone zmiany mogą mieć również skutki finansowe dla samorządów. Od 2025 roku gminy będą otrzymywały tzw. subwencję ekologiczną, której wysokość będzie zależała m.in. od powierzchni obszarów chronionych. Ograniczenie możliwości zakupu nowych rezerwatów mogłoby więc spowolnić wzrost dochodów gmin w tej dziedzinie.

Dane Ministerstwa Klimatu i Środowiska pokazują, że fundusze na ochronę przyrody mogą być dla samorządów znaczącym wsparciem finansowym. W przypadku gmin Bliżyn, Łączna i Suchedniów, pozycjonowanych wokół rezerwatu Bliżyńskie Lasy Naturalne w województwie świętokrzyskim, szacowany zysk netto wynikający z istniejących form ochrony przyrody w latach 2025-2026 wyniesie około 2,9 mln zł. Natomiast gminy Lutowiska, Czarna i Cisna z obszaru Bieszczadzkiego Parku Narodowego mogą w tym czasie osiągnąć około 24,1 mln zł, a samorządy położone w rejonie Magurskiego Parku Narodowego – Dębowiec, Dukla, Krempna, Lipinki, Nowy Żmigród, Osiek Jasielski i Sękowa – łącznie około 31,4 mln zł.

Radosław Ślusarczyk podkreśla, że rezerwaty często obejmują tereny o wyjątkowych walorach przyrodniczych, które mogą być jednocześnie istotne dla różnych grup interesów, w tym środowisk łowieckich. – Każda ekspansja rezerwatów ogranicza polowania. Dla wąskich interesów, które reprezentuje myśliwa Urszula Pasławska, gminy mogą stracić środki. To kolejny raz w tej kadencji, gdy PSL wraz z PiSem i Konfederacją blokuje korzystne dla przyrody zmiany – zauważa.

Ekspert zwraca również uwagę, że w ciągu ostatnich dwóch lat powstały nowe rezerwaty przyrody, które zajmują jedynie około 0,2% całkowitej powierzchni lasów w Polsce. Jego zdaniem, to pokazuje, że tempo rozwoju sieci obszarów chronionych jest małe, a mimo to propozycje dalszego ich rozwoju stały się przedmiotem sporów politycznych. Jego zdaniem, projekt nowelizacji jest sprzeczny z deklaracjami o wzmocnieniu ochrony przyrody, które były przedstawiane w trakcie kampanii wyborczej obecnej większości parlamentarnej. – Politycy, którzy obiecali dbać o ochronę przyrody, proponują rozwiązania, które zablokują rozwój obszarów chronionych oraz związane z nimi zyski dla gmin. To jest oszustwo polityczne, którego wyborcy nie zaakceptują. Apeluję do Marszałka Sejmu o odrzucenie projektu Romowicza i skierowanie go tam, gdzie jego miejsce, do kosza – podsumowuje Radosław Ślusarczyk.

Czytaj także: Głębokie Doły mogą zostać rezerwatem przyrody

fot.
oprac. /kp/