Minimalna potrzeba na urządzenia do odbioru opakowań szacowana jest na około 30–35 tys. sztuk. Aktualnie istnieje zaledwie około 6,5–8 tys. punktów.
System zwrotów wciąż jest w fazie rozwoju. Specjaliści zauważają, że aktualna liczba punktów przyjmujących opakowania zaspokaja jedynie około 25% rzeczywistego zapotrzebowania w kraju, a klienci zwracają uwagę na krótki okres ważności bonów wydawanych po oddaniu opakowań.
Z danych Ministerstwa Klimatu i Środowiska wynika, że od uruchomienia systemu w październiku 2025 roku do końca marca 2026 roku zebrano około 520 mln pustych pojemników. Od początku nowego roku system działa zgodnie z obowiązującymi przepisami prawnymi, a jego infrastruktura wciąż jest w trakcie rozbudowy. Obecnie w Polsce działa około 6,5–8 tys. punktów, w których można oddać pojemniki do automatów, podczas gdy minimalne zapotrzebowanie na takie urządzenia szacowane jest na około 30–35 tys. sztuk.
Operatorzy systemu podkreślają, że rozwój sieci automatów zwrotnych to proces rozciągnięty w czasie. Piotr Okurowski, prezes Kaucja.pl – Krajowego Systemu Kaucyjnego, przewiduje, że do końca roku liczba urządzeń może wzrosnąć do około 12–14 tys., a pełne nasycenie rynku powinno wydarzyć się w ciągu dwóch do trzech lat. – Jako operatorzy postrzegamy rozwój infrastruktury jako proces, który ma swoje etapy i przebiega zgodnie z ustalonym planem. Z drugiej strony, konsumenci mogą to odbierać jako niedogodność. Kiedy przychodzą z opakowaniami do automatu, którego nie ma tak wiele, jak by powinno być, mogą się spotkać z zatorami, a urządzenia czasami wymagają wielokrotnego opróżniania w ciągu dnia. To rodzaj problemów dzieciństwa, które dostrzegamy i rozumiemy. Klienci mają prawo oczekiwać, że system będzie działał bez zarzutu od samego początku – dodaje ekspert.
Z badań przeprowadzonych przez Instytut Badań Opinii IQS wynika, że z systemu kaucyjnego korzysta 62% respondentów, z czego 40% czyni to regularnie. Najważniejszym wskazywanym problemem jest konieczność przechowywania opakowań w domu przed ich zwrotem, co dostrzega 46% badanych. Kolejne trudności to nieczynne automaty (41%), zbyt daleka lokalizacja punktów odbioru lub przepełnione urządzenia (po 32%). Wśród osób, które nie korzystają z systemu, 34% wskazuje na brak dostępnych punktów zwrotu w okolicy. – Kiedy przynosimy opakowania do sklepu, a automat jest niedostępny lub nie działa, warto zapytać o możliwość manualnego zwrotu. Sklepy są przygotowane do przyjęcia zwracanych opakowań przez manualne skanowanie – radzi Jacek Wodzisławski, prezes Fundacji Recal.
Zgodnie z aktualnymi regulacjami przepisów, w każdej gminie powinien istnieć przynajmniej jeden stały punkt przyjmowania opakowań objętych systemem zwrotów. Prawo pozwala również na tworzenie dodatkowych punktów odbioru poza lokalami handlowymi. – Mamy obowiązek, aby operatorzy systemu zwrotów dotarli do każdej gminy w Polsce, więc liczba punktów cały czas wzrasta, jednak należy głośno powiedzieć, że wciąż jest ich za mało – dodaje ekspert.
Regulacje stanowią, że po zwrocie opakowania oznaczonego symbolem kaucji, konsument powinien otrzymać zwrot pieniędzy, na przykład w gotówce lub na kartę płatniczą. W praktyce jednak wielu operatorów korzysta z systemu bonów, które później można wymienić na gotówkę. Część użytkowników wskazuje, że takie rozwiązanie jest mniej wygodne. – Aby system zwrotów był bardziej przyjazny, postulujemy, aby kaucja mogła być pobierana bezpośrednio, na przykład za pomocą karty kredytowej lub od razu w punkcie sprzedaży. Bony mają złą reputację, szczególnie z powodu ich ograniczonej ważności, zarówno formalnej, jak i fizycznej z powodu jakości druku – podkreśla Gabriela Lenartowicz, posłanka na Sejm RP z Koalicji Obywatelskiej.
Aby opakowanie mogło być przyjęte przez system, musi być puste, nieuszkodzone i mieć czytelny kod kreskowy. Dla niektórych konsumentów stanowi to wyzwanie, ponieważ opakowania nie powinny być zgniatane przed oddaniem. Automaty muszą bowiem zreadować kod z etykiety oraz rozpoznać kształt, rozmiar i wagę opakowania. Dopiero wtedy urządzenie może je zaakceptować. – Najważniejszą wartością i celem, dla którego wprowadziliśmy system zwrotów, jest zebranie wszystkich butelek i puszek wprowadzonych na rynek oraz przetworzenie ich na nowe opakowania. Aby zrobić to skutecznie i bez strat, urządzenia nie powinny nadmiernie niszczyć materiałów. Puszki nie mogą być cięte na małe kawałki, ponieważ mogą nie trafić do recyklingu, zgubić się w transporcie lub zmieszać z opakowaniami plastikowymi. Zwracamy uwagę producentom RVM na konieczność budowy takich urządzeń, które jedynie zgniatają puszki aluminiowe, zamiast je ciąć czy perforować – wyjaśnia Piotr Okurowski.
Kolejnym kwestią jest działanie wielu operatorów jednocześnie. – Obecnie jest ich siedmiu i niestety brakuje jednego centralnego punktu, który widziałby wszystkie operacje przeprowadzane na rynku. Każdy operator ma dostęp tylko do swojej części danych. Jeśli dojdzie do sytuacji, że będą kwestionować swoje rozrachunki, może okazać się, że nie ma źródła danych, które w sposób jasny i wiarygodny potrafiłoby rozstrzygnąć, który z tych operatorów ma rację – zaznacza Jacek Wodzisławski, który postuluje o stworzenie jednej organizacji, która nadzorowałaby rynek. Ten pomysł popiera Gabriela Lenartowicz. – Z uwagi na to, że weszliśmy w system wielooperatorowy i mamy problemy z nadzorem nad przepływami, w tym również pieniężnymi związanymi z niespłaconą kaucją, organizacja nadzorująca zwiększyłaby przejrzystość całego procesu. Mogłaby monitorować, nawet cyfrowo, aby zminimalizować ryzyko, że którykolwiek z operatorów systemu zwrotów zbankrutuje, na przykład z powodu niedostatecznej efektywności. Co wtedy z jego zobowiązaniami? – komentuje posłanka.
Według niej doświadczenia zdobyte podczas wprowadzania systemu zwrotów mogą być cenne w przygotowywaniu kolejnych regulacji dotyczących gospodarki opakowaniami. Dotyczy to zwłaszcza projektowanych przepisów z zakresu rozszerzonej odpowiedzialności producenta, które mają wprowadzić opłaty za recykling opakowań i promować stosowanie materiałów bardziej ekologicznych. – Obecnie projekt, po kolejnej modyfikacji, jest w trwających międzyresortowych konsultacjach. Propozycja nie zmienia się znacząco i nie spełnia oczekiwań kluczowych interesariuszy, zarówno mieszkańców, jak i firm wprowadzających. Prowadzimy bardzo merytoryczną dyskusję, aby stworzyć skuteczny projekt, przyjazny środowisku, a przede wszystkim dla nas, obywateli – podsumowuje Gabriela Lenartowicz.
fot.
oprac. /kp/

