• +48 533 367 799

Czy system zwrotu butelek naprawdę zminimalizuje odpady? Eksperci są sceptyczni

Projekt: Ekologia, Środowisko, jakość życia, ekologia, Zero Waste. Gospodarka odpadami, Plastik
Czy system zwrotu butelek naprawdę zminimalizuje odpady? Eksperci są sceptyczni

Najwięcej kontrowersji budzi wykluczenie jednorazowych szklanych butelek, jednak istnieją również problemy organizacyjne oraz dezinformacja.

System zwrotu butelek wprowadzono w Polsce od 1 października 2025 roku i od samego początku wzbudza on wiele dyskusji społecznych. Chociaż wiele osób w kraju akceptuje ideę zwracania opakowań i zmniejszania liczby odpadów, w praktyce pojawia się mnóstwo wątpliwości dotyczących efektywności nowych regulacji.

System zwrotów oraz planowana reforma rozszerzonej odpowiedzialności producentów mają na celu zmniejszenie ilości odpadów w środowisku oraz przeniesienie odpowiedzialności na przedsiębiorstwa wprowadzające produkty do obrotu. Eksperci zwracają uwagę, że aby system działał skutecznie, musi być spójny i obejmować jak najszerszy zakres opakowań. Początkowe miesiące funkcjonowania programu ujawniły zarówno jego możliwości, jak i mankamenty. O wadach informują zarówno członkowie branży odpadowej, operatorzy systemu, pracownicy sklepów, jak i sami klienci.

Z raportu „System bez wykluczeń. Na drodze do sprawiedliwej i efektywnej legislacji systemu zwrotów i ROP” opracowanego przez Stowarzyszenie Ekologiczne Eko-Unia wynika, że długoterminowy udział w systemie zwrotów może wspierać proekologiczne zachowania społeczeństwa. – Proces zwracania opakowań stopniowo staje się nawykiem, który wpisuje się w codzienną rutynę zakupową, a nie jest jedynie aktem świadomego działania na rzecz środowiska. W ten sposób mechanizmy ekonomiczne nie tylko wpływają na jednostkowe postawy, ale także stopniowo kształtują kulturę konsumpcji, w której odpowiedzialne zarządzanie opakowaniami staje się normą – wyjaśnia dr hab. inż. Agnieszka Cholewa-Wójcik, profesor Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie.

Jednak obecna konstrukcja systemu ma wiele wyłączeń, które według specjalistów osłabiają jego skuteczność. Najczęściej wskazywanym mankamentem jest brak jednorazowych szklanych butelek w systemie. Problem dotyczy m.in. małych butelek alkoholowych, znanych jako „małpki”, których sprzedaż w Polsce wynosi około 2 miliony dziennie i często trafiają one do przestrzeni publicznych. Badanie Yotta dla Eko-Unii wykazało, że według Polaków, wśród najbardziej zauważalnych śmieci w czasie wiosennych roztopów dominują psie odchody (64,9%), a tuż za nimi wymienia się właśnie małe butelki po alkoholu (60,3%). – Brak szkła jednorazowego w systemie zwrotów jest oczywistym niedopatrzeniem. Dodatkowo to, że browary zostały wykluczone, to była okazja na ujednolicenie butelek wielokrotnego użytku. Niestety, pozostanie tak jak jest – komentuje Jacek Werder, doświadczony analityk rynku gospodarki odpadami.

Choć pierwotnie planowano uwzględnić szkło wielorazowe, głównie w kontekście butelek po piwie, ostatecznie zdecydowano się na pozostawienie go w dotychczasowym, rozproszonym systemie zbiórki. Oznacza to, że browary będą mogły operować poza systemem zwrotów przynajmniej do 2028 roku. Niektóre organizacje ekologiczne oceniają, że takie podejście może utrudnić realizację wysokich celów zbiórki i obniżyć przejrzystość całego systemu. – Aktualny system zwrotów idzie w dobrym kierunku, ale sam ogranicza swoją efektywność. Zbyt duża liczba wyjątków osłabia jego dynamikę i jasność. Aby rzeczywiście zmniejszyć zanieczyszczenie i zwiększyć recykling, musimy uwzględnić jednorazowe szkło oraz kartonowe opakowania po napojach w systemie. Konsument powinien mieć prostą zasadę: każde opakowanie po napoju podlega zwrotowi. System zwrotów musi być powszechny, inaczej nie będzie w pełni efektywny. W przeciwnym razie stworzymy rozwiązanie, które wygląda dobrze na papierze, ale nie odmieni rzeczywistości w parkach, lasach czy przy drogach – ocenia Paweł Pomian, wiceprezes Eko-Unia.

Innym niepokojącym problemem są kwestie organizacyjne. W wielu sklepach brakuje działających automatów do przyjmowania opakowań, co utrudnia funkcjonowanie systemu. Pracownicy detaliczni zwracają uwagę na dodatkowe zadania związane z obsługą tego systemu i z problemami z załadunkiem dużej ilości zwracanych opakowań. Kasjerzy zauważają również, że klienci często zgłaszają kłopoty z działaniem automatów, co generuje napięcia w sklepach. Zdarza się również, że niektórzy klienci próbują wykorzystać luki w działaniu systemu, aby uniknąć zwrotu opakowań.

Niemniej jednak, przedstawiciele operatorów systemu dostrzegają postępy w jego implementacji. Z każdym dniem zwiększa się liczba produktów oznaczonych symbolem kaucji, a sieć punktów zwrotu się rozwija. Coraz więcej klientów korzysta z automatów, które zaczynają odpowiadać za większość zwracanych butelek i puszek. Operatorzy podkreślają również potrzebę dołączania do systemu mniejszych sklepów, które mimo że nie są zobowiązane do uczestnictwa, często decydują się na to. – Dane z rynków zagranicznych, takich jak Litwa czy Niemcy, pokazują, że placówki zapewniające wygodne zwroty opakowań notują wzrost liczby klientów o średnio 10-15%. Mechanizm jest prosty: klient, który oddaje butelki, często robi również zakupy, co generuje tzw. footfall, czyli stały ruch, a tym samym prowadzi do budowania lojalności. Klienci wracają tam, gdzie łatwo załatwiają swoje codzienne sprawy, a naszym celem jako operatora jest dostarczanie narzędzi, które pozwolą sklepom skutecznie rozwijać swój biznes, zachowując płynność obsługi – podkreśla Magdalena Markiewicz, prezes PolKa – Polska Kaucja.

Eksperci zaznaczają, że dla efektywności systemu kluczowe będzie również usprawnienie komunikacji oraz edukacji społecznej. – W przestrzeni publicznej ukazywały się wyliczenia kosztów, które ignorowały oczywiste czynniki. Na przykład twierdzono, że producenci zawsze dążą do optymalizacji transportu. Jeden z najbardziej uderzających przykładów to raport sugerujący, że puste butelki będą przemieszczać się na trasie liczącej setki kilometrów przez cały kraj. Te założenia były całkowicie odrealnione – zauważa Magdalena Zając, przewodnicząca Rady Fundacji Rodzice dla Klimatu. Ekspertka postuluje o zwiększenie efektywności polityki informacyjnej z naciskiem na szybką reakcję na dezinformację, większą częstotliwość odbioru opakowań w mniejszych miejscowościach oraz wsparcie dla małych sklepów oraz zwrócenie uwagi na ich obowiązki.

Także Jacek Werder zauważa brak „silnej kampanii edukacyjnej i informacyjnej”. – W rezultacie występuje nadmiar dezinformacji na temat systemu, często uważanego za kosztowny, stworzony w celu zysku dla zachodnich firm dostarczających maszyny do zwrotu, operatorów systemu, oraz o tym, że przynosi on niewielkie korzyści lub wręcz szkodzi środowisku – podsumowuje.

fot.
oprac. /kp/