Poziom zatrudnienia nieustannie spada od dziewięciu miesięcy. W tym samym czasie władze zdecydowały o znacznym zmniejszeniu budżetu z Funduszu Pracy na wsparcie aktywizacji zawodowej.
W Polsce wskaźnik bezrobocia rejestrowanego wzrasta z miesiąca na miesiąc przez dziewięć ostatnich miesięcy. Ostatnie informacje Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej wskazują, że w lutym wyniósł on 6,1% (to wzrost o 0,1 p.p. w porównaniu do stycznia), a zarejestrowanych jest przeszło 956 tysięcy osób bez pracy (więcej o 22,1 tys.). W kontekście pogarszających się danych i rosnącej liczby osób poszukujących pracy, rząd postanowił drastycznie ograniczyć fundusze na programy aktywizacyjne. Budżet Funduszu Pracy na 2026 rok zmniejszył się o ponad 1,5 miliarda złotych, co oznacza spadek o niemal 40% w porównaniu do roku minionego.
Taka sytuacja stawia przed Powiatowymi Urzędami Pracy poważne wyzwania, zwłaszcza że w połowie ubiegłego roku nałożono na nie nowe obowiązki. Reformowane regulacje w obszarze zatrudnienia miały dopasować system do aktualnych wyzwań demograficznych oraz technologicznych, wprowadzając szereg ułatwień dla klientów. Nowe przepisy m.in. znoszą ograniczenia wiekowe w dostępie do form aktywizacji zawodowej oferowanych przez urzędy pracy, umożliwiają rejestrację w miejscu zamieszkania zamiast zameldowania oraz stwarzają możliwości wsparcia dla rolników oraz rodziców samotnie wychowujących dzieci. Zwiększono także kwoty stypendiów na staż oraz wprowadzono nowe instrumenty, jak pożyczki edukacyjne czy dotacje na zatrudnianie osób w wieku emerytalnym. Jak podkreślają kierownicy urzędów, bez odpowiedniego wsparcia finansowego te nowoczesne rozwiązania pozostaną jedynie na papierze.
Niedługo po wdrożeniu nowelizacji pojawiły się doniesienia o dużym zmniejszeniu środków przeznaczonych na te działania. W budżecie na 2026 roku zapisano około 2,15 miliarda złotych na finansowanie programów związanych z zatrudnieniem i aktywizacją zawodową. Dla porównania, w roku ubiegłym kwota ta wyniosła ponad 3,65 miliarda złotych. To oznacza spadek o ponad 1,5 miliarda zł, co stanowi przeszło 40% zmniejszenia wydatków.
Brak funduszy już teraz daje się we znaki w wielu regionach, a lokalne urzędy pracy sygnalizują całkowite wyczerpanie limitów na bieżące działania. Na przykład w powiecie świdnickim odnotowano spadek dostępnych środków o niemal 80%. Przypisana kwota nie wystarcza nawet na zaspokojenie zobowiązań z poprzedniego roku, co praktycznie wstrzymuje wszelkie nowe aktywacje. Eksperci oraz kierownicy urzędów, w tym przedstawiciele Ogólnopolskiego Konwentu Dyrektorów PUP, otwarcie określają aktualną politykę rządu jako fikcyjną walkę. Zwracają uwagę, że brak środków negatywnie wpłynie nie tylko na osoby bezrobotne, ale również na sektor małych i średnich firm, które korzystały z dotacji na tworzenie miejsc pracy oraz przygotowywanie zawodowe młodocianych pracowników.
Krytyczne opinie pojawiają się także ze strony organizacji branżowych oraz partnerów społecznych. Związek Rzemiosła Polskiego oraz Rada Dialogu Społecznego podkreślają, że Fundusz Pracy od lat traktowany jest jako rezerwowe źródło finansowania zadań, które nie są bezpośrednio związane z bezrobociem, takich jak zasiłki pogrzebowe czy staże w zawodach medycznych. Takie rozproszenie funduszy w czasie gospodarczej stagnacji osłabia możliwości państwa w przeciwdziałaniu negatywnym skutkom demograficznym. Efektem tego urzędy pracy, zamiast stawać się nowoczesnymi centrami wsparcia kariery, mogą zostać zawężone do roli instytucji ewidencyjnych, pozbawionych realnych narzędzi pomocy dla blisko miliona osób pozostających bez pracy.
fot. freepik.com
oprac. /kp/

