Poza rosnącą obywatelską czujnością za liczbą zawiadomień mogą stać także pomyłki w ocenie sytuacji, pogłoski oraz prywatne i zawodowe spory.
W pierwszym półroczu do jednostek Krajowej Administracji Skarbowej wpłynęło 45,5 tys. sygnałów o możliwych nieprawidłowościach. To o 20,2% więcej niż w analogicznym okresie poprzedniego roku i o 28,1% więcej niż w pierwszych sześciu miesiącach 2024 r. Sam wzrost liczby doniesień nie musi jednak oznaczać, że równie szybko rośnie też skala łamania prawa.
Z danych z 16 izb administracji skarbowej wynika, że w pierwszej połowie tego roku zarejestrowano łącznie 45,5 tys. informacji sygnalnych. Dla porównania: rok wcześniej było ich około 38 tys., a w pierwszym półroczu 2024 r. – 35,5 tys. – Większa liczba zgłoszeń nie musi przekładać się na proporcjonalny wzrost naruszeń prawa. Może to być efekt wyższej świadomości społecznej, łatwiejszego dotarcia do kanałów zgłaszania oraz większej gotowości do informowania administracji o podejrzeniach. Znaczenie mogło mieć też upowszechnienie pojęcia sygnalisty i debata dotycząca ochrony takich osób – mówi Marek Zieliński, ekspert BCC i były dyrektor Urzędu Kontroli Skarbowej we Wrocławiu.
Renata Kostowska, rzeczniczka Izby Administracji Skarbowej w Olsztynie, zaznacza, że samo złożenie informacji nie uruchamia automatycznie kontroli ani nie potwierdza opisanych w niej zarzutów. – Każde zgłoszenie trafia do odpowiedniego systemu, jest dalej analizowane i oceniane. Jeśli wiadomość nie dotyczy spraw podatkowych lub celnych, przekazujemy ją do właściwej instytucji, na przykład do Państwowej Inspekcji Pracy, Zakładu Ubezpieczeń Społecznych albo policji. W strukturach KAS sygnał może zostać skierowany do pogłębionej analizy, czynności sprawdzających, kontroli lub nabycia sprawdzającego. To procesy czasochłonne, często wymagające udziału podatnika – wyjaśnia.
Największym wyzwaniem pozostaje jednak to, że część zawiadomień okazuje się nietrafiona. Statystyki z wybranych izb pokazują, że przeważająca liczba sygnałów nie znajduje potwierdzenia. W Rzeszowie dotyczy to około 70% zgłoszeń, w Białymstoku – według danych szacunkowych – od 75% do 85%, a w Lublinie w pierwszym półroczu bieżącego roku ponad 77%. W Krakowie odsetek niepotwierdzonych informacji wyniósł 56%. Trzeba przy tym pamiętać, że część spraw z tego roku nadal jest rozpatrywana.
Z kolei dane z Bydgoszczy pokazują, że w latach wcześniejszych za wiarygodne uznawano mniej więcej 20–25% sygnałów i to one stawały się podstawą dalszych działań. Reszta kończyła się bez ustaleń wskazujących na naruszenie przepisów albo po weryfikacji okazywała się niezgodna z rzeczywistością.
Nie oznacza to jednak, że obywatelskie sygnały są mało istotne. Jak podkreśla Marek Zieliński, takie informacje mogą naprowadzać na sprawy, których nie dałoby się wykryć wyłącznie przy użyciu standardowej analizy danych. W następstwie takich zgłoszeń mogą pojawić się m.in. korekty deklaracji i zeznań, mandaty, decyzje podatkowe, a także ujawnienie nielegalnych automatów do gier czy wyrobów tytoniowych.
Specjaliści zwracają więc uwagę, że kluczowe nie jest ograniczanie możliwości zgłaszania, lecz lepsze odsiewanie napływających informacji. – Nie widzę obecnie potrzeby gruntownej przebudowy samego modelu weryfikacji informacji sygnalnych. Jeśli szukać zmian, to przede wszystkim w usprawnieniu wstępnej selekcji oraz oceny ryzyka. Ważne byłoby też wyraźniejsze odróżnianie zgłoszeń opartych na konkretnych, możliwych do sprawdzenia faktach od tych, które opierają się wyłącznie na niepopartych dowodami przypuszczeniach. Taki system pozwoliłby KAS zachować otwartość na wartościowe sygnały, a jednocześnie ograniczyć koszty obsługi zgłoszeń o niewielkiej przydatności – ocenia Aldona Międlar-Adamska, radca prawny z kancelarii Ars Aequi.
Za częścią niepotwierdzonych zawiadomień może stać brak wiedzy podatkowej i błędne odczytanie obserwowanych zdarzeń. Wśród możliwych powodów wymienia się też plotki oraz konflikty. – Z naszych obserwacji wynika, że często nie potwierdzają się zgłoszenia, których źródłem są zawiść albo spór. Może to prowadzić do pomówień, na przykład o wynajmowanie nieruchomości bez rozliczenia podatku czy o bliżej niesprecyzowane oszustwa podatkowe. Takie sytuacje pojawiają się między sąsiadami, byłymi małżonkami oraz pracodawcami i dawnymi pracownikami – podsumowuje dr Sebastian Osiński, rzecznik prasowy Izby Administracji Skarbowej w Szczecinie.
fot. magnific.com
oprac. /kp/


.png)















