Na katowickim forum padła zapowiedź, która może w przyszłości zmienić codzienne podróże po regionie i nie tylko. Samorządowi przewoźnicy kolejowi chcą wcześniej przygotować się na tłok, jaki już dziś widać na dworcach i torach.
Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, za kilka lat pasażerowie na Śląsku i w innych regionach mogą zobaczyć na peronach zupełnie nowe składy piętrowe. Dla wielu osób oznaczałoby to więcej miejsc w pociągu bez konieczności dokładania kolejnych torów, których pojemność nie jest z gumy.
Coraz więcej podróżnych, coraz mniej miejsca
W ubiegłym roku polska kolej przewiozła niemal 439 mln pasażerów, a to był najlepszy wynik od połowy lat 90. minionego stulecia. W ciągu ostatnich pięciu lat liczba podróżnych wzrosła o prawie 100 proc., a od stycznia do lipca z kolei skorzystało już 269,9 mln pasażerów.
To dobra wiadomość dla kolei, ale jednocześnie sygnał ostrzegawczy. Po 2030 roku nie będziemy w stanie obsłużyć tej ilości pasażerów przy ograniczeniach infrastrukturalnych, ponieważ dworce i tory mają swoją pojemność - powiedział Krzysztof Klimosz, prezes Kolei Śląskich i członek zarządu Związku Przewoźników Samorządowych Kolejowych.
Pomysł z wyprzedzeniem, żeby producenci mieli czas
Właśnie dlatego samorządowe spółki kolejowe zaczynają rozmawiać o wspólnej specyfikacji dla pociągu piętrowego. Klimosz podkreślił, że chodzi o to, by nie zostawiać rynku z pytaniem, czego dokładnie potrzeba, tylko dać jasny sygnał wcześniej.
- Chcemy z wyprzedzeniem zrobić specyfikację na pociąg piętrowy samorządowy czy regionalny, żeby producenci mogli się przygotować i w swojej ofercie taki produkt dostarczyć, bądź już zacząć homologację na Polskę - mówił.
Temat pojawił się podczas katowickiej debaty "Produkcja dla nowej mobilności" w trakcie Forum Nowego Przemysłu.
Powrót do rozwiązania sprzed lat
Pociągi piętrowe nie są w Polsce czymś zupełnie nowym. W latach 60., 70. i 80. PKP kupowały od dostawców z NRD wagony piętrowe w dużych ilościach. Po transformacji ustrojowej takie zakupy zanikły, a z czasem stare wagony niemal całkowicie zniknęły z ruchu.
Dziś z tego typu taboru korzystają przede wszystkim Koleje Mazowieckie. Kilka wagonów, wyprodukowanych jeszcze w latach 80., ma też Polregio. Pozostałe samorządowe spółki nie mają ich w swoich flotach.
Nowy impuls po zamówieniu PKP Intercity
Do powrotu zainteresowania piętrusami przyczynił się też ruch PKP Intercity. Pod koniec ubiegłego roku spółka podpisała z Alstomem kontrakt na budowę 42 piętrowych pociągów ekspresowych, licząc między innymi na zwiększenie własnych możliwości przewozowych. Nowe składy mają przewieźć od 100 tys. do 160 tys. pasażerów w ciągu jednej doby, podczas gdy obecnie cała spółka przewozi średnio około 220 tys. pasażerów dziennie.
Ten ruch nie umknął przewoźnikom regionalnym, którzy także zaczynają myśleć o takim taborze w przyszłej perspektywie finansowej Unii Europejskiej.
Zamówienia już teraz, bo później może zabraknąć mocy
Klimosz zwrócił uwagę, że branża już dziś działa na granicy możliwości produkcyjnych. W obecnej perspektywie finansowej unijne spółki samorządowe kupiły prawie 400 nowych pociągów, w tym ponad 200 elektrycznych zespołów trakcyjnych.
- Dzisiaj ciężko znaleźć firmę produkującą pociągi, która miałaby jeszcze do roku 2030 moce przerobowe. Na dzień dzisiejszy terminy oczekiwania na produkcję pociągów to są trzy lata. My dzisiaj rozstrzygamy przetargi i liczymy, że na koniec 2029 r. te pociągi będą w stanie dojechać - mówił prezes Kolei Śląskich.
Według niego przewoźnicy już teraz szykują się na kolejne zakupy, bo popyt na kolej nie słabnie, a miejsca w pociągach zaczyna brakować szybciej, niż jeszcze niedawno się wydawało.
Przeczytaj też inne artykuły dotyczące kolei:
Koleje Śląskie świętują 15-lecie. Więcej pociągów, pasażerów i połączeń
Wspólny bilet kolejowy w UE coraz bliżej. Pasażerowie mają zyskać nowe prawa
Pociągi z Raciborza do Krzanowic? Na razie nie ma takich planów


.png)











.png)

























