Popyt na pracowników napędza dziś głównie potrzeba zastępowania osób odchodzących z firm, a nie ambitne plany rozbudowy zatrudnienia.
W lipcu Wskaźnik Rynku Pracy prowadzony przez Biuro Informacji i Cykli Ekonomicznych zwiększył się o 0,8 pkt. i osiągnął 77,7 pkt. Przed miesiącem jego poziom wynosił 76,9 pkt. Taki ruch może sygnalizować, że sytuacja na rynku pracy zacznie się pogarszać, a poprawa widoczna w ostatnich miesiącach wyraźnie zwolni.
Eksperci BIEC podkreślają, że od początku roku wskaźnik był bardzo niestabilny. – Na przestrzeni pierwszych miesięcy trzykrotnie notował spadek i trzykrotnie wzrost. W rezultacie w lipcu był o 0,5 pkt. wyżej niż pod koniec 2025 r. Równocześnie stopa bezrobocia rejestrowanego kolejny raz zmniejszyła się miesiąc do miesiąca o 0,1 p.p. i w czerwcu osiągnęła 5,8%. To drugi z rzędu miesiąc poniżej granicy 6%, choć część tej poprawy nadal może wynikać z sezonowości i czynników statystycznych – zaznaczają analitycy. Ich zdaniem jednoczesny wzrost wartości WRP wskazuje, że obecne ożywienie na rynku pracy może w najbliższym czasie mocno osłabnąć.
Z sześciu składowych Wskaźnika Rynku Pracy tylko dwa elementy sugerują możliwość dalszego obniżania bezrobocia. Pozostałe cztery wskazują natomiast na większe ryzyko pogorszenia warunków i wzrostu rejestrowanego bezrobocia w kolejnych miesiącach.
W czerwcu liczba osób, które zostały wykreślone z ewidencji urzędów pracy z powodu znalezienia zatrudnienia, wzrosła niemal o 7%. Mimo tego skala tego zjawiska wciąż pozostaje niewielka w porównaniu z napływem nowych bezrobotnych i stanowi około 53% liczby osób rejestrujących się jako bezrobotne. – Trzeba przy tym pamiętać, że pracę znajdują zazwyczaj osoby pozostające bez zatrudnienia stosunkowo krótko. Tymczasem znaczną część bezrobotnych w Polsce stanowią osoby długotrwale pozostające bez pracy, czyli takie, które w ciągu ostatnich dwóch lat były zarejestrowane przez co najmniej 12 miesięcy. Oznacza to, że sam bilans napływu i odpływu nie pokazuje pełnego obrazu rynku pracy, choć dobrze oddaje rotację wśród bezrobotnych – wyjaśniają specjaliści.
Z opracowania wynika także, że wzrost liczby osób podejmujących pracę odbywa się przy nadal ograniczonej liczbie nowych ofert zgłaszanych do powiatowych urzędów pracy. Liczba wyrejestrowań z powodu podjęcia zatrudnienia odpowiadała około 62% liczby nowych wakatów. Zdaniem analityków może to oznaczać, że znaczna część rekrutacji prowadzona jest poza publicznym systemem pośrednictwa pracy.
Autorzy raportu zauważają równocześnie, że po ubiegłorocznym osłabieniu liczba publikowanych ogłoszeń o pracę stopniowo rośnie i obecnie jest wyższa niż przed rokiem. Najmocniej widać to w zawodach innych niż fizyczne, gdzie nadal dominuje trend spadkowy. BIEC zaznacza jednak, że obecne odbicie trwa zbyt krótko, by mówić o trwałej zmianie tendencji.
Z kolei badanie koniunktury Głównego Urzędu Statystycznego pokazuje, że saldo odpowiedzi firm na pytania o plany dotyczące zatrudnienia pozostaje ujemne i nie poprawiło się w istotny sposób. Może to świadczyć o tym, że obecne zapotrzebowanie na pracowników wynika przede wszystkim z konieczności zastępowania osób odchodzących, a nie z planów rozwoju przedsiębiorstw i zwiększania liczby etatów.
Analitycy zwracają też uwagę na drugi z kolei wzrost liczby osób rejestrujących się w urzędach pracy po zwolnieniach z przyczyn leżących po stronie pracodawców. W czerwcu takich rejestracji było prawie o 3% więcej niż miesiąc wcześniej, a tempo wzrostu okazało się wyższe niż w poprzednim okresie. – Choć bezwzględna skala zjawiska nadal nie jest duża, ten wskaźnik warto obserwować, ponieważ należy do najbardziej czułych sygnałów zmian w firmach. Utrzymywanie się wzrostu może sugerować stopniowe pogarszanie się koniunktury oraz większą ostrożność pracodawców przy decyzjach kadrowych – podsumowuje BIEC.
fot. magnific.com
oprac. /kp/


.png)














