Obecnie proces uzyskiwania zezwolenia na pracę może ciągnąć się przez kilka miesięcy, a w niektórych sytuacjach na wizę trzeba czekać dłużej niż rok.
Liczba obcokrajowców zatrudnionych w Polsce rośnie, ale mimo atrakcyjnych warunków na rynku pracy, coraz częściej nie jest on ich priorytetowym wyborem. Kluczowym problemem są złożone i długotrwałe procedury związane z legalizacją zatrudnienia oraz pobytu. Ten problem dostrzegają również pracodawcy, którzy zauważają, że bez pracowników z innych krajów trudno by im było pokryć rosnące zapotrzebowanie na siłę roboczą.
Według danych Głównego Urzędu Statystycznego, na koniec ubiegłego roku w Polsce pracowało ponad 1,2 miliona obywateli krajów spoza Unii Europejskiej. Mowa o osobach, które legalnie płacą składki i są zarejestrowane w Zakładzie Ubezpieczeń Społecznych. To wzrost o ponad 7% w porównaniu do roku minionego. Najnowsze dane ZUS sugerują, że na koniec lutego 2026 roku liczba obcokrajowców objętych ubezpieczeniem emerytalnym i rentowym wyniosła prawie 1,3 miliona i w dalszym ciągu rośnie. – Zapotrzebowanie na pracowników z zagranicy również ma na to wpływ. W rozmowach z pracodawcami nieustannie słyszymy, że z uwagi na problemy demograficzne potrzebują coraz więcej pracowników z innych krajów – wskazuje Nadia Winiarska, zastępca dyrektora Departamentu Pracy w Konfederacji Lewiatan.
Największą grupę stanowią obywatele Ukrainy, których w rejestrach ZUS jest przeszło 865 tysięcy. Na kolejnych miejscach znajdują się Białorusini (132 tys.) oraz pracownicy z bardziej odległych państw, takich jak Indie (25 tys.) czy Kolumbia (20 tys.). – Jesteśmy atrakcyjną lokalizacją dla obywateli krajów spoza UE, głównie z Ukrainy i Białorusi. Obecnie coraz więcej osób przyjeżdża z oddalonych krajów, często objętych ruchem bezwizowym. Przybywają do Polski, aby podjąć pracę, co czyni tę migrację przeważnie ekonomiczną. Niestety, długotrwałe procedury sprawiają, że Polska nie zawsze jest preferowanym kierunkiem dla tych osób – zauważa ekspertka.
Mimo wprowadzenia przepisów od 1 czerwca 2025 roku, mających na celu uproszczenie i przyspieszenie procesów legalizacyjnych, w praktyce czas oczekiwania na decyzje znacząco się wydłużył. Uzyskanie zezwolenia na pracę może teraz trwać nawet kilka miesięcy, a w niektórych przypadkach uzyskanie wizy zajmuje ponad rok. Co więcej, proces zdobywania zezwolenia na pobyt po przyjeździe do Polski średnio wynosi przeszło 340 dni, co ogranicza mobilność pracowników i komplikuje sytuację pracodawców.
Według raportu "Obcokrajowcy na polskim rynku pracy 2025. Jak biznes ocenia współpracę z pracownikami zagranicznymi" opracowanego przez Smart Solutions HR, głównym problemem dla firm jest długotrwałe oczekiwanie na dokumenty legalizujące zatrudnienie obcokrajowców, co wskazuje 50,5% przedsiębiorców. Ważne są również skomplikowane procedury (39,6%) oraz trudności w pozyskiwaniu pozwoleń na pracę (31,5%). Koszty formalności są wskazywane jako bariera znacznie rzadziej (9%). – Z perspektywy pracodawców istotne jest, aby zmiany w przepisach dotyczyły także ułatwień dla uczciwych przedsiębiorców. Z tego punktu widzenia kluczowe są przyspieszenia dla rzetelnych firm w kwestii legalizacji pobytu i pracy oraz zgłaszania do ubezpieczeń społecznych. Naszym zdaniem ich wnioski powinny mieć priorytet, jednak obecne rozwiązania dotyczą tylko niewielu podmiotów – komentuje Nadia Winiarska.
Wdrożona ścieżka przyspieszona, tzw. fast track, obejmuje jedynie niewielką grupę firm i zawodów, przede wszystkim tych strategicznych lub deficytowych. Przedstawiciele biznesu zwracają uwagę na potrzebę dalszych usprawnień, w tym rozszerzenia listy zawodów objętych preferencyjnymi procedurami oraz szybszego rozpatrywania wniosków od rzetelnych pracodawców. – Oczekujemy na publikację listy zawodów deficytowych. Mamy nadzieję, że usprawni to proces uzyskiwania dokumentów pobytowych dla obcokrajowców zatrudnionych w sektorach dotkniętych niedoborami kadrowymi. W szczególności dotyczą one branż takich jak przemysł, usługi, budownictwo, a także transport – wskazuje ekspertka.
Zapotrzebowanie na pracowników z zagranicy w dużym stopniu wynika z wyzwań demograficznych. Prognozy przewidują regularny spadek liczby osób w wieku produkcyjnym w Polsce, co w nadchodzących latach może prowadzić do niedoboru nawet dwóch milionów pracowników. Już teraz firmy zmagają się z brakami kadrowymi w sektorach takich jak przemysł, budownictwo, transport oraz usługi, a także w opiece nad starszymi osobami.
– Obecne regulacje prawne oraz procedury wizowe nie są wystarczające do efektywnego pozyskiwania zagranicznych specjalistów i utrzymania ich w Polsce. System ten bywa niewydolny, co negatywnie wpływa na możliwości rekrutacji zarówno wysoko wykwalifikowanych pracowników, jak i pracowników wykonujących proste zadania, których nasza gospodarka potrzebuje – mówi ekspertka z Lewiatana. – Nadal pozostaje wiele do zrobienia w zakresie usprawnienia procedur. Na ten moment to hamuje rozwój polskich firm oraz ich decyzje inwestycyjne, co wymaga zdecydowanego przyspieszenia – podsumowuje Nadia Winiarska.
zdjęcie:
opracowanie /kp/

