• +48 533 367 799

Ponad 30% energii z odnawialnych źródeł. Polska przyspiesza w transformacji energetycznej

Projekt: Ekologia, Środowisko, jakość życia, ekologia, Transformacja energetyczna
Ponad 30% energii z odnawialnych źródeł. Polska przyspiesza w transformacji energetycznej

Utrzymanie systemu energetycznego głównie opartego na węglu może do 2040 roku okazać się droższe o 40% w porównaniu do rozwoju energetyki wykorzystującej odnawialne źródła energii.

W Polsce zauważalnie przyspiesza proces transformacji energetycznej, chociaż nadal istnieją znaczące przeszkody. Jednym z kluczowych wyzwań są długotrwałe procedury administracyjne związane z pozyskiwaniem zezwoleń na realizację projektów w zakresie odnawialnych źródeł energii.

Z danych Ministerstwa Klimatu i Środowiska wynika, że w 2024 roku odsetek OZE w produkcji energii elektrycznej w naszym kraju po raz pierwszy przekroczył 30% i wyniósł 31,41%. Dla porównania, w 2020 roku wynosił zaledwie 18%. To oznacza, że instalacje korzystające z OZE wygenerowały prawie 55 tys. GWh energii. Do końca 2025 roku udział odnawialnych źródeł w całkowitej mocy zainstalowanej w krajowym systemie energetycznym przekroczył 50%, osiągając wartość 37 777 MW, co stanowi ponad trzykrotny wzrost w stosunku do 2020 roku. Największy rozwój zanotowała energetyka słoneczna, której moc wzrosła do 24 808 MW, oraz energetyka wiatrowa z 10 555 MW.

Pomimo rosnącego znaczenia OZE, Polska nadal wypada poniżej średniej unijnej. Z danych Eurostatu wynika, że w 2024 roku udział OZE w całkowitej konsumpcji energii elektrycznej w Polsce wyniósł 30,37%, a w ogólnym zużyciu energii brutto 17,7%. W Unii Europejskiej średnie wartości wyniosły odpowiednio 47,5% i 25,2%.

Eksperci podkreślają, że proces transformacji energetycznej napotyka liczne trudności i wymaga dalszego zwiększenia tempa, aby zrealizować cele zawarte w Krajowym Planie Energii i Klimatu. Zgodnie z jego przewidywaniami, udział OZE w produkcji energii elektrycznej ma wynieść 51,6% do 2030 roku w scenariuszu zrównoważonej transformacji oraz 53,2% w scenariuszu przyspieszonym. Do roku 2040 wskaźniki te mają wzrosnąć odpowiednio do 65% i 68%. Plan zakłada również, że udział odnawialnych źródeł w końcowym zużyciu energii brutto wzrośnie do 30% w scenariuszu WEM i do 32% w scenariuszu WAM. - Inwestycje w OZE powinny być postrzegane jako korzystne, a nie jedynie jako konieczny wydatek. To inwestycja w nasze bezpieczeństwo, zwłaszcza w obecnych czasach niepewności geopolitycznej. Każdy megawat z lokalnych źródeł jest nieoceniony – zapewnia Tomasz Guzowski, prezes OX2 Polska.

Jednakże polska gospodarka nadal w dużej mierze opiera się na paliwach kopalnych. Jak wynika z raportu MKiŚ, koszt importu surowców energetycznych w 2024 roku wyniósł około 112 miliardów złotych, a ogólny wskaźnik zależności od importu wzrósł do 45%. Analizy Polskiego Instytutu Ekonomicznego pokazują, że utrzymywanie systemu opartego głównie na węglu może do 2040 roku być nawet 40% droższe niż rozwój energetyki opartej w większym stopniu na OZE. Na takie koszty wpływają rosnące ceny emisji CO2, wysokie ceny paliw kopalnych na rynkach światowych oraz konieczność modernizacji przestarzałych elektrowni węglowych w obliczu malejącego wydobycia węgla krajowego.

Jednym z kluczowych wyzwań dla rozwoju OZE pozostają zawiłe procesy administracyjne. - Zwróciłbym uwagę na konieczność uproszczenia tych procesów, a także umożliwienia równoczesnego przeprowadzania kilku procedur, co jest wykonalne i obecnie omawiane w ramach zmian regulacyjnych, takich jak implementacja dyrektywy RED III do polskiego prawa – podkreśla Tomasz Guzowski. Dyrektywa nakłada obowiązek, aby do 2030 roku udział energii z odnawialnych źródeł w końcowym zużyciu energii brutto w UE wynosił przynajmniej 42,5%, z dążeniem do osiągnięcia 45%.

Z kolei niedawne zmiany legislacyjne mogą odegrać istotną rolę. Na początku kwietnia prezydent przyjął nowelizację Prawa energetycznego, będącą częścią tzw. pakietu antyblackoutowego oraz działań deregulacyjnych. Nowe regulacje mają na celu m.in. zwiększenie dostępności mocy przyłączeniowych przez eliminację projektów blokujących dostęp do sieci, a także uproszczenie formalności i skrócenie procedur związanych z przyłączaniem nowych instalacji.

Tomasz Guzowski twierdzi, że szczególną uwagę trzeba zwrócić na rozwój lądowej energetyki wiatrowej. Proces przygotowania takich przedsięwzięć zajmuje sporo czasu i obejmuje m.in. uzyskanie decyzji środowiskowej, zabezpieczenie prawa do gruntu, zgodność z planami zagospodarowania przestrzennego oraz warunki przyłączenia do sieci. - Na zakończenie tego procesu oczekuje się na pozwolenie budowlane. Z uwagi na realia, czas potrzebny do realizacji projektów lądowej energetyki wiatrowej wynosi nawet kilkanaście miesięcy, podczas których czekamy na decyzje środowiskowe. Wszelkie rozwiązania usprawniające ten proces są wskazane – wyjaśnia ekspert.

Dodatkowo rozwój energetyki wiatrowej na lądzie był przez lata ograniczany przez wprowadzenie w 2016 r. tzw. ustawy odległościowej, która nakładała obowiązek lokalizowania turbin wiatrowych w odległości co najmniej 10-krotności ich wysokości od budynków mieszkalnych oraz terenów chronionych. Po zmianach przepisów minimalna odległość została ustalona na 700 m. W zeszłym roku rząd sugerował obniżenie tej odległości do 500 m, jednak projekt nowelizacji został odrzucony przez prezydenta, który tłumaczył swoją decyzję m.in. brakiem poparcia społecznego. - Niezbędna jest szeroka komunikacja z mieszkańcami oraz promocja technologii, która jest tania, łatwa do wdrożenia i rozwoju, oraz szeroko zakrojona akcja informacyjna, jak miało to miejsce w przypadku energetyki atomowej. Niestety, nadal toczy się wiele dyskusji i sporów w tej sprawie, które są zdecydowanie bardziej polityczne niż merytoryczne – stwierdza Tomasz Guzowski. Badania przeprowadzone w sierpniu 2025 roku przez More in Common Polska pokazują, że 64% Polaków popiera rozwój lądowych farm wiatrowych, podczas gdy 24% mają odmienne zdanie. Ponadto, ponad połowa ankietowanych zadeklarowała pozytywne nastawienie do budowy takich instalacji w pobliżu swojego miejsca zamieszkania.

fot. freepik.com
oprac. /kp/