• +48 533 367 799

Firmy z potencjałem na rynki międzynarodowe, ale wciąż z dominującą obecnością lokalną

Projekt: Gospodarka
Firmy z potencjałem na rynki międzynarodowe, ale wciąż z dominującą obecnością lokalną

Koncept „born global”, który zakłada od samego początku ukierunkowanie działalności i produktów na rynki światowe, jest dostrzegalny zwłaszcza w krajach o mniejszych rozmiarach.

Wiele przedsiębiorstw ma zdolność do budowania globalnych marek, jednak ich rozwój wciąż skupia się na krajowym rynku. Eksperci zauważają, że szczególnie w krajach z większymi gospodarkami, jak Polska, gdzie liczba konsumentów na rynku wewnętrznym sięga kilkudziesięciu milionów, wiele firm nie myśli o międzynarodowej ekspansji od samego początku swojej działalności. Taka strategia może utrudniać późniejsze rozbudowanie działalności oraz pozyskiwanie nowych rynków.

Rozwój technologiczny oraz globalizacja otwierają przed wieloma przedsiębiorstwami szansę na ekspansję poza granice własnego kraju. Specjaliści wskazują, że rośnie znaczenie podejścia znanego jako „born global”, które polega na projektowaniu działalności oraz produktów z myślą o międzynarodowej publiki już na starcie funkcjonowania firmy. Jest to szczególnie widoczne w mniejszych gospodarkach Europy, gdzie ograniczona baza klientów na rynku lokalnym popycha firmy do szybkiego wyjścia z ofertą na rynki zagraniczne.

Dr Maciej Kawecki z Instytutu Lema oraz dyrektor Centrum Innowacji na Uniwersytet WSB Merito w Warszawie podkreśla, że przykład krajów skandynawskich i bałtyckich dowodzi, że europejskie firmy potrafią efektywnie tworzyć globalne marki. - Gdy spojrzymy na funkcjonowanie Szwecji, Finlandii, Litwy, Łotwy, zobaczymy, że to kraje, gdzie powstały globalne przedsiębiorstwa. Dlaczego? Bo od samego początku zdawały sobie sprawę, że ich rynek lokalny – 8 milionów mieszkańców w Szwecji, 7 milionów w Finlandii, 2 miliony w Litwie – nie jest wystarczający do skomercjalizowania produktu. Dlatego projekty od początku miały charakter globalny. Przykłady takich marek to Ikea, Nordea, Bolt, Skype, Nokia czy Angry Birds. Te firmy, które powstały w naszym regionie, zdobyły status globalny – zauważa ekspert.

Z danych przedstawionych przez PayPal oraz Startup Hub Poland wynika, iż wiele młodych technologicznych firm z Europy Środkowej wciąż skupia się w początkowej fazie działalności na rynku lokalnym. W raporcie „Early-Stage Startup Index. Wyzwania w dobie transgraniczności” wskazano, że niemal połowa badanych start-upów koncentrowała sprzedaż swoich produktów lub usług głównie w Polsce, a ekspansja na rynki zagraniczne była planowana w późniejszym czasie. W przeciwieństwie do tego, w przypadku firm zakładanych przez imigrantów, ponad 70% z nich od razu kieruje swoje usługi do klientów z poza kraju.

Dr Maciej Kawecki zauważa, że jednym z powodów takiego lokalnego podejścia jest skala rynku krajowego. - 40 milionów obywateli powinno wystarczyć do sensownej komercjalizacji, co prowadzi do tego, że wiele firm nie myśli o globalnych produktach od samego początku. Należy tworzyć je z myślą o globalnym rynku, budując struktury oparte na języku angielskim, a nie tylko na polskim, co otwiera na rynek amerykański. Bez dotarcia na rynek USA, w zachodniej kulturze trudno zbudować globalną firmę. Zatem najlepszą radą, jaką mogę dać, jest myślenie globalne od samego początku – mówi.

Wiele europejskich firm, zwłaszcza z sektora nowych technologii, decyduje się na rozwój w Stanach Zjednoczonych. Amerykański rynek uważany jest za atrakcyjny ze względu na lepszy dostęp do funduszy, sprzyjającą innowacjom atmosferę oraz mniej rygorystyczne przepisy prawne. W rezultacie część firm z Europy przenosi swoje centra badawcze lub działalność biznesową do USA.

Michał Kanownik, prezes Związku Cyfrowa Polska, zwraca uwagę na znaczenie odpowiedniego środowiska regulacyjnego i finansowego. Jego zdaniem, europejskie firmy technologiczne potrzebują trzech kluczowych elementów, aby efektywnie konkurować na rynku globalnym. - Po pierwsze, mądrych regulacji i zasad działania, ale nie barier regulacyjnych. Po drugie, budowania solidnych kompetencji cyfrowych społeczeństwa, abyśmy mogli powiedzieć, że mamy przedsiębiorców, którzy umieją wykorzystywać technologię do tworzenia nowych produktów czy usług, a także musimy kształcić konsumentów, jak efektywnie i bezpiecznie korzystać z usług cyfrowych. Trzeci kluczowy element to kapitał. Potrzebujemy wyraźnego i przejrzystego modelu wsparcia innowacyjności poprzez stworzenie silnego, europejskiego funduszu inwestycyjnego – wymienia ekspert.

W kontekście tych zagadnień, Związek Cyfrowa Polska przedstawił swoje propozycje dotyczące planowanego przez Komisję Europejską przeglądu przepisów cyfrowych znanego jako Digital Fitness Check. Eksperci są zdania, że przegląd ten powinien stanowić szansę na uproszczenie regulacji i stworzenie bardziej sprzyjających warunków dla innowacji w Unii Europejskiej. Obecny system przepisów technologicznych staje się coraz bardziej skomplikowany, a nowe akty prawne często obejmują podobne obszary działalności. W rezultacie rosną koszty związane z dostosowaniem się do regulacji, zwiększa się niepewność prawna, a rozwój nowych technologii w Europie staje się coraz trudniejszy.

fot.
oprac. /kp/