Wielu ludzi w pierwszych dniach po przestawieniu zegarów cierpi na gorszy sen oraz trudności z regeneracją.
29 marca, czyli nadchodząca niedziela, będzie dniem, w którym nastąpi zmiana czasu z zimowego na letni. Choć oznacza to jedynie przesunięcie wskazówek zegara o jedną godzinę do przodu, eksperci zauważają, że może to mieć szereg konsekwencji dla środowiska pracy oraz gospodarki. Badania pokazują, że w pierwszych dniach po przestawieniu czasu obserwuje się spadek koncentracji, pogorszenie pamięci oraz oceny sytuacji, co skutkuje mniejszą efektywnością i wydajnością pracowników.
Psycholog Jakub Mazurkiewicz z Uniwersytetu SWPS zwraca uwagę, że zmiana czasu zakłóca pracę naszego biologicznego zegara, który nie dostosowuje się do nowych godzin tak łatwo jak mechanizmy zegarowe. – Badania pokazują, że przestawienie czasu na letni wpływa niekorzystnie na naszą pamięć, uważność i zdolność do oceny różnych sytuacji. Co gorsza, obniżona pamięć i uwaga prowadzi do trudności w uczeniu się, gorszych wyników w pracy oraz w sporcie – wyjaśnia specjalista.
Zmiana czasu szczególnie oddziałuje na osoby pracujące w godzinach porannych, których rytm dnia ulega największym zaburzeniom. W grupie najbardziej narażonej na negatywne skutki znajdują się także młodzież, seniorzy oraz osoby z przewlekłymi schorzeniami lub stosujące leki. W przypadku tych ostatnich zmiana rytmu dobowego może dodatkowo komplikować codzienne funkcjonowanie, jako że leczenie farmakologiczne często związane jest z określonymi porami dnia.
Wprowadzenie zmiany czasu ponad sto lat temu miało na celu efektywniejsze wykorzystanie światła dziennego oraz zmniejszenie zużycia energii elektrycznej. Obecnie jednak coraz częściej poddaje się w wątpliwość zasadność tej praktyki. Analizy wskazują, że aktualnie nie przynosi to wymiernych oszczędności, a może wręcz negatywnie wpływać na zdrowie oraz funkcjonowanie społeczeństwa.
Jak tłumaczy Jakub Mazurkiewicz, problem polega na rozbieżności pomiędzy trzema kategoriami czasu, zgodnie z którymi funkcjonują ludzie: czasem słonecznym, czasem społecznym oraz biologicznym. Czas słoneczny odnosi się do naturalnego cyklu dnia i nocy, czas społeczny to godziny wskazywane przez zegarki, natomiast zegar biologiczny reguluje nasze procesy fizjologiczne, takie jak sen, temperatura ciała oraz wydzielanie hormonów. – Nasz zegar biologiczny w głównej mierze oparty jest na czasie słonecznym. Gdy słońce wschodzi, nasz organizm zmniejsza wydzielanie melatoniny (hormonu snu) oraz zwiększa wydzielanie kortyzolu (hormonu stresu). Działanie to ma na celu obudzenie nas i przygotowanie do nadchodzącego dnia – mówi. Po przestawieniu czasu równowaga ta zostaje zaburzona, gdyż budzik dzwoni, kiedy organizm jest jeszcze w fazie nocnej. Dodatkowo dłuższe narażenie na światło wieczorem opóźnia wydzielanie melatoniny, co utrudnia zasypianie. Sytuację tę określa się jako społeczny jetlag. W tym stanie organizm doświadcza stresu fizjologicznego. Badania sugerują, że w tym okresie poziom kortyzolu może wzrosnąć średnio o 4,8%. Zimą ten efekt nie występuje.
Negatywne skutki są widoczne również w statystykach zdrowotnych. Jak zauważa psycholog, w pierwszych dniach po wiosennej zmianie czasu następuje zauważalny wzrost liczby hospitalizacji związanych z udarami mózgu o około 3%, a ryzyko wystąpienia zawału serca rośnie o około 4%. Mimo że wartości procentowe mogą wydawać się niewielkie, w kontekście dużej populacji są to setki dodatkowych przypadków. Analizy dotyczące Stanów Zjednoczonych wskazują na około 450 dodatkowych udarów. Dlatego część naukowców apeluje o rezygnację z sezonowych zmian czasowych. Wiele badań sugeruje, że standardowy czas zimowy lepiej współgra z naturalnym rytmem dobowym człowieka.
Jakub Mazurkiewicz podkreśla jednak, że negatywne skutki zmiany czasu można częściowo złagodzić. Jednym z proponowanych rozwiązań jest stopniowe przesuwanie godziny snu na kilka dni przed przestawieniem zegarów, na przykład o około 10 minut dziennie. Taki zabieg daje organizmowi więcej czasu na adaptację do nowego rytmu. Ograniczenie kontaktu ze światłem niebieskim przed snem, szczególnie emitowanym przez smartfony czy inne urządzenia elektroniczne, może być również pomocne. To światło hamuje wydzielanie melatoniny i prowadzi do problemów z zasypianiem.
– Choć nie mamy bezpośredniego wpływu na zmianę czasu, możemy ograniczyć związane z nią negatywne efekty. Dobrze przemyślane nawyki dotyczące snu oraz niewielkie zmiany w codziennych przyzwyczajeniach mogą ułatwić organizmowi przystosowanie się do nowego czasu. Mimo że możemy od razu przestawić zegar w sprzęcie domowym, nasz biologiczny zegar wymaga więcej uwagi. Ważne jest, aby dać organizmowi przestrzeń na stopniową adaptację – podsumowuje Jakub Mazurkiewicz.
fot. freepik.com
oparc. /kp/

