W obliczu narastającego niedoboru słodkiej wody rośnie zainteresowanie technologiami pozwalającymi wykorzystywać wodę morską i kopalnianą.
Z danych Najwyższej Izby Kontroli wynika, że w latach 2020–2023 śląskie kopalnie wprowadziły do dorzecza Wisły 469 mln m³ zasolonych wód, a do dorzecza Odry 264,5 mln m³. Część z tej wody mogłaby w przyszłości trafić do instalacji chłodzących.
Dlaczego temat pojawia się teraz
W Europie słodkiej wody ubywa, a wraz z tym rośnie zainteresowanie technologiami, które ograniczają zużycie wody lub pozwalają korzystać z zasobów mniej oczywistych. Dotyczy to nie tylko energetyki czy petrochemii, ale także centrów danych i serwerowni.
W praktyce oznacza to odejście od klasycznych wież chłodniczych z odparowaniem na rzecz zamkniętych obiegów. Taki układ pozwala wyraźnie zmniejszyć roczne zużycie wody. Coraz częściej rozważa się też zmianę samego źródła wody: zamiast rzek i studni głębinowych mogą to być oczyszczalnie ścieków, a w dalszej perspektywie także słone wody podziemne.
Jak chłodzi się serwery wodą morską
Przykład już działa od lat. Centrum danych Hamina w Finlandii, należące do Google, wykorzystuje chłodzenie wodą morską i funkcjonuje od 2011 r. Jak podkreślają eksperci, w skali świata to wciąż pojedyncze instalacje.
Robert Wojtynek, dyrektor ds. strategii i rozwoju spółki Zetkama, wskazuje, że w serwerowniach konkurują ze sobą dwa modele takiego chłodzenia. W pierwszym układ jest pośredni: woda morska przechodzi przez wymiennik ciepła i chłodzi oddzielny, zamknięty obieg wody słodkiej doprowadzony do serwerowni. Sama woda morska nie styka się bezpośrednio z elektroniką.
Drugi model jest bezpośredni. To szczelna kapsuła z serwerami wypełniona azotem i zanurzona w morzu, której obudowa działa jak wymiennik ciepła. W takim rozwiązaniu chłodzenie odbywa się przez konwekcję, bez klimatyzatorów i agregatów chłodniczych.
Jak zauważa Wojtynek, większość planowanych data centers i tak nie może korzystać z tego typu systemów. To nie tyle problem technologii, ile położenia konkretnej inwestycji. Mimo to można zakładać, że udział takich rozwiązań będzie stopniowo rósł.
Rzeki słone jak morze
W Polsce problem zasolenia wód nie jest marginalny. Średnie zasolenie wód zrzucanych przez kopalnie wynosi około 8 g/l, a więc bywa wyższe niż zasolenie Morza Bałtyckiego, które wynosi ok. 7 g/l. To ważne także dlatego, że źródłem tych zrzutów są cieki, z których korzystają mieszkańcy regionu.
Według Unijnego Wspólnego Centrum Badawczego zasolenie dotyczy około połowy kontynentalnej sieci rzecznej w Europie, a w 2 proc. ogółu przekracza międzynarodowe normy ochrony życia wodnego.
Skutki widać m.in. w dorzeczu Odry, gdzie powtarzają się zakwity złotej algi. Naukowcy zwracają też uwagę, że słona woda w rzekach może być problemem dla rolnictwa i ludzkiej konsumpcji, a jej używanie do nawadniania, chłodzenia czy produkcji przemysłowej grozi korozją, problemami technicznymi i wtórnym zasoleniem gleb oraz wód.
Z drugiej strony przemysłowe wykorzystanie takiej wody w procesach chłodzenia mogłoby ograniczyć skalę słonych zrzutów do rzek, choć nie rozwiązuje problemu całkowicie. Trzeba też pamiętać, że woda morska czy pochodząca z wyrobisk kopalnianych będzie droższa od tej, która płynie dziś w domowych kranach, m.in. ze względu na specjalistyczną armaturę potrzebną do odsalania albo bezpośredniego wykorzystania.
Co z tego wynika dla zwykłych odbiorców
Dla mieszkańców regionu najważniejszy jest prosty wniosek: jeśli takich rozwiązań przybędzie, część przemysłowych instalacji może zużywać mniej słodkiej wody, a to ma znaczenie w sytuacji, gdy w wielu miejscach kraju wody zaczyna brakować. W sierpniu 2026 roku 625 z 2479 gmin w Polsce ogłosiło apele i alarmy w sprawie ograniczenia zużycia wody, w tym w województwach kujawsko-pomorskim, mazowieckim, lubelskim oraz łódzkim.
Doświadczenie z wodą słoną ma już przemysł stoczniowy, gdzie kontakt instalacji z takim medium jest codziennością. Woda morska jest tam wykorzystywana m.in. w układach chłodzenia, instalacjach balastowych i systemach przeciwpożarowych, dlatego branża wypracowała rozwiązania materiałowe i konstrukcyjne przydatne także w innych sektorach.
W praktyce chodzi o dobór zaworów, przepustnic, zasuw, korpusów, uszczelnień, złączy i elementów wykonawczych odpornych na korozję. Stosuje się między innymi stopy miedzi i brązu oraz odpowiednio dobrane stale wysokostopowe, w tym superduplex. Zetkama, której dotyczy ten obszar technologii, należy do polskiej grupy Mangata Holding; w pierwszym półroczu 2026 r. przychody spółki wyniosły 412,4 mln zł, a zysk netto 16,1 mln zł.
Czytaj także:
Złota alga ponownie w Kanale Gliwickim. Kopalnie to nie jedyny czynnik
Co zrobić z terenami po kopalniach? Samorządy potrzebują prywatnego kapitału
Miliony metrów sześciennych wody z kopalń mogą ogrzać mieszkańców Śląska


.png)








