Od 1 stycznia 2027 r. przedsiębiorcy korzystający z estońskiego CIT mają szykować się na bardziej sztywne reguły. Zmiany uderzą przede wszystkim w elastyczność rozliczeń i w sytuacje, które do tej pory łatwo było korygować w trakcie roku.
Dla wielu firm to może być mniej wygodne niż dotąd: od 1 stycznia 2027 r. zniknie możliwość przejścia na estoński CIT w trakcie roku podatkowego. To jedna z najistotniejszych zmian, bo dziś przedsiębiorcy mogą dopasować formę opodatkowania do tego, jak zmienia się ich sytuacja biznesowa.
Rząd nie planuje likwidacji tego rozwiązania, ale chce je wyraźnie uszczelnić. W praktyce oznacza to więcej formalnych warunków i mniej miejsca na swobodne interpretacje.
Co zmieni się najpierw
Najwięcej mówi się o doprecyzowaniu przepisów dotyczących ukrytych zysków, rozdysponowanego dochodu oraz wydatków niezwiązanych z działalnością. To właśnie przy tych obszarach fiskus ma dostać mocniejsze narzędzia do kontroli, czy pieniądze rzeczywiście pozostają w spółce na rozwój.
Ważna będzie też zmiana dotycząca zatrudnienia. Wymóg ma zostać złagodzony i będzie można go spełnić, łącząc umowę o pracę z innymi formami współpracy.
System, który po 2021 roku przyciągnął tysiące firm
Estoński CIT wszedł do Polski w 2021 r., ale prawdziwy wzrost zainteresowania nastąpił rok później. Pomogły zmiany wprowadzone przez Polski Ład: zniknął limit 100 mln zł przychodów, zrezygnowano z obowiązku określonych inwestycji, a z ryczałtu mogły skorzystać kolejne rodzaje spółek.
Skala była ogromna. Liczba firm korzystających z tego rozwiązania wzrosła z 511 na koniec 2021 r. do ponad 8,6 tys. rok później.
Zasada była prosta i dla wielu atrakcyjna: jeśli zysk zostaje w spółce, nie trzeba płacić od niego podatku dochodowego. Dzięki temu pieniądze mogą dalej pracować w firmie, zamiast od razu trafiać do fiskusa.
Błąd w papierach może mieć bolesny skutek
W nowych przepisach ważne miejsce zajmuje także abolicja. Ma objąć część firm, które straciły prawo do estońskiego CIT z powodu formalnych uchybień przy wejściu do systemu. To dobra wiadomość dla tych, których problem nie dotyczył samej działalności, lecz niedopatrzeń w dokumentach.
Jednocześnie eksperci przypominają, że ten reżim podatkowy wymaga bardzo starannego pilnowania procedur. Łukasz Samojłowicz, dyrektor w Dziale Doradztwa Podatkowego KPMG w Polsce, wskazuje, że kłopotliwe bywają m.in. nadwyżki finansowe ulokowane w niewłaściwy sposób, reorganizacja firmy, połączenia, podziały czy niespełnienie warunków zatrudnienia.
Faktycznie problemem jest ustawowo wprowadzony formalizm z nadmiernie daleko idącą sankcją, tj. utratą prawa do reżimu, co do zasady ze skutkiem wstecznym – mówi Samojłowicz.
Jego zdaniem wejście w estoński CIT powinno być poprzedzone dokładnym sprawdzeniem sytuacji firmy, najlepiej z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem. W razie wątpliwości warto też wystąpić o interpretację.
Najbardziej odczuwalna zmiana: koniec wejścia w trakcie roku
To właśnie odebranie możliwości przechodzenia na estoński CIT w środku roku może okazać się dla wielu przedsiębiorstw najpoważniejszym ciosem. Dotąd taka elastyczność pomagała, gdy sytuacja firmy zmieniała się już po rozpoczęciu roku podatkowego.
Jan Sarnowski, szef podatków w Fieldfisher Poland i były wiceminister finansów, zwraca uwagę, że z tej opcji skorzystało niemal 9 tys. spółek. Jego zdaniem problem błędów przy sporządzaniu sprawozdań można było rozwiązać inaczej.
Problem błędów przy sporządzaniu sprawozdań rozwiązać można na korzyść, a nie na niekorzyść podatników – wskazuje Sarnowski.
Proponuje on, by o zmianie formy opodatkowania decydowało przede wszystkim zawiadomienie złożone przez podatnika. Zamknięcie ksiąg i przygotowanie sprawozdania finansowego nadal byłoby obowiązkiem firmy, ale błąd przy tych czynnościach nie powinien automatycznie przekreślać całej zmiany.
Większa czujność przy rozliczeniach z właścicielem
Nowe przepisy mają też rozszerzyć katalog tzw. ukrytych zysków, czyli świadczeń, które fiskus może uznać za sposób wypłaty pieniędzy ze spółki z pominięciem dywidendy. W praktyce większą uwagę trzeba będzie zwrócić na niektóre opłaty za najem i dzierżawę, licencje oraz usługi niematerialne między podmiotami powiązanymi.
Łukasz Łukasik, Senior Manager w EY Polska, podkreśla, że firmy będą musiały dokładniej sprawdzać rozliczenia między spółką a jej właścicielem. To oznacza nie tylko pilnowanie wejścia do systemu, ale też późniejszych przepływów pieniędzy i umów.
Podobnie ocenia to Katarzyna Rupp, doradczyni podatkowa w PKF Polska. Pozytywnie patrzy na abolicję dla firm, które weszły w estoński CIT, a później ich prawo do preferencji zostało zakwestionowane przez braki formalne. Krytycznie odnosi się jednak do likwidacji możliwości zmiany formy opodatkowania w trakcie roku.
– Podatnicy chętnie korzystali z tej opcji, a niestety zamiast poprawić niejasny przepis tak, aby nie budził wątpliwości, postanowiono całkiem usunąć tę korzystną dla firm możliwość – wskazuje Rupp.
Projekt ma zacząć obowiązywać od 1 stycznia 2027 r. Estoński CIT pozostanie więc w systemie, ale po zmianach będzie już wymagał od przedsiębiorców większej dyscypliny i dokładniejszego pilnowania szczegółów.


.png)











