Gorące dni to nie tylko mniej komfortowe warunki dla ludzi, lecz także niższa efektywność pracy i wyższe wydatki ponoszone przez firmy.
Z najnowszych prognoz pogody wynika, że w ciągu kilku najbliższych dni Polska znów znajdzie się pod wpływem bardzo wysokich temperatur. We wtorek ma jeszcze być względnie łagodnie, ale od środy rozpocznie się wyraźne ocieplenie. Od czwartku na południu oraz w centrum kraju słupki rtęci mają na stałe przekraczać 30°C, a w naszym regionie możliwy jest wzrost nawet do 40°C.
Analitycy Allianz Trade podkreślają, że upały coraz mocniej oddziałują nie tylko na codzienność mieszkańców, ale też na kondycję gospodarki. Ich wyliczenia pokazują, że po przekroczeniu około 30°C każdy kolejny stopień może zmniejszać wydajność pracy o mniej więcej 3% przeciętnej wartości dodanej wytwarzanej w ciągu godziny. Równocześnie zapotrzebowanie na energię rośnie średnio o ok. 1,2%.
Twórcy raportu zauważają, że spadek efektywności pojawia się niemal od razu, natomiast płace reagują na nowe warunki z opóźnieniem. – W krótkim okresie skutki upałów uderzają więc przede wszystkim w marże firm, a dopiero później wpływają na dochody gospodarstw domowych i poziom konsumpcji – wyjaśniają.
Największe zagrożenie związane z ekstremalnym żarem dotyczy sektorów, w których kluczową rolę odgrywa praca fizyczna i które są silnie zależne od pogody. Chodzi przede wszystkim o budownictwo, transport, logistykę, przemysł oraz rolnictwo. W tych branżach wysokie temperatury mogą powodować spadek wydajności załóg, opóźnienia w realizacji zamówień i wyższe koszty prowadzenia działalności.
Zdaniem ekspertów szczególnie niepokojący pozostaje wpływ gorąca na inwestycje. – W analizowanych wariantach inwestycje przedsiębiorstw maleją wielokrotnie silniej niż wydatki konsumentów. We Francji łączny spadek inwestycji może sięgnąć 14,7%, we Włoszech 12,8%, a w Portugalii 6%. To oznacza, że największym ciężarem upałów nie jest bieżący ubytek produkcji, lecz ograniczenie przyszłego potencjału rozwoju gospodarki – wskazują.
Z raportu wynika również, że w latach 2026–2030 najbardziej narażone europejskie gospodarki mogą stracić od 5% do 7% produktu krajowego brutto względem scenariusza bazowego. Szacunkowe straty mają wynieść około 240 mld dolarów we Francji, 147 mld dolarów we Włoszech oraz 131 mld dolarów w Niemczech.
Eksperci zwracają uwagę, że jednym z powodów szczególnej wrażliwości Europy na skutki upałów jest zbyt słabo rozwinięta infrastruktura chłodząca. Klimatyzacja występuje średnio w ok. 19% europejskich budynków, podczas gdy w Stanach Zjednoczonych można ją znaleźć w ok. 90% obiektów. Ich zdaniem część strat gospodarczych wynika więc nie tylko z rosnącej temperatury, ale także z niedopasowania infrastruktury do nowych realiów klimatycznych.
Na potrzeby opracowania Allianz Trade przygotował model oparty na pięciu najgorętszych latach zanotowanych w poszczególnych krajach w okresie 2014–2024. Następnie przypisano je kolejno do lat 2026–2030, co umożliwiło ocenę skutków powtarzających się fal upałów dla gospodarki i finansów publicznych. Według raportu konsekwencją spadku aktywności ekonomicznej byłyby również niższe wpływy z podatków i pogorszenie stanu budżetów państw. Roczne ubytki dochodów podatkowych mogłyby wynieść ok. 1,8% we Francji, 1,3% we Włoszech i Hiszpanii oraz 0,7% w Niemczech. Przeciętne pogorszenie salda budżetowego oszacowano na ok. 0,5% PKB rocznie. W przypadku części państw, w tym Włoch i Hiszpanii, mogłoby to oznaczać ponowne przekroczenie limitu deficytu wyznaczonego w Traktacie z Maastricht, który stanowi, że roczny deficyt sektora finansów publicznych nie może być wyższy niż 3% PKB, a dług publiczny nie powinien przekraczać 60% PKB.
Czytaj także: Liczba dni z temperaturą powyżej 30°C podwoiła się w krótkim czasie
fot. magnific.com
oprac. /kp/


.png)














