<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<?xml-stylesheet href="/vendor/feed/atom.xsl" type="text/xsl"?>
<feed xmlns="http://www.w3.org/2005/Atom" xml:lang="pl-PL">
                        <id>https://slask.online/feeds</id>
                                <link href="https://slask.online/feeds" rel="self"></link>
                                <title><![CDATA[Śląsk.online — Aktualności]]></title>
                    
                                <subtitle>Najnowsze aktualności ze Śląska i pogranicza polsko-czeskiego.</subtitle>
                                                    <updated>2026-07-23T11:04:00+02:00</updated>
                        <entry>
            <title><![CDATA[Szybka kolej ma połączyć całą Polskę. W planach tysiące kilometrów nowych tras]]></title>
            <link rel="alternate" href="https://slask.online/aktualnosci/9206/szybka-kolej-ma-polaczyc-cala-polske-w-planach-tysiace-kilometrow-nowych-tras" />
            <id>https://slask.online/9206</id>
            <author>
                <name><![CDATA[redakcja]]></name>
            </author>
            <summary type="html">
                <![CDATA[<p><img alt="Szybka kolej ma połączyć całą Polskę. W planach tysiące kilometrów nowych tras" src="https://plusydlabiznesu.pl/storage/images/artykuly/2026/07/miniatura/sFtqm_kolej-kdp.webp" /><br /><p>Planowana linia Kolei Dużych Prędkości ma przejść przez Rybnik i Wodzisław Śląski, a także zostać skomunikowana z Jastrzębiem-Zdrojem i Żorami.</p><br /> <p style="text-align: justify;">Rząd przedstawił założenia programu Zintegrowanej Sieci Kolejowej, kt&oacute;ry ma wskazać gł&oacute;wne kierunki rozwoju polskiej kolei aż do 2050 r. W dokumencie zapisano budowę 4,7 tys. km nowych tor&oacute;w, unowocześnienie 5,6 tys. km już istniejącej infrastruktury oraz dalszy rozw&oacute;j Kolei Dużych Prędkości. Według tych plan&oacute;w inwestycje mają poprawić dostępność transportową w całym kraju i wyraźnie skr&oacute;cić czas przejazdu między największymi ośrodkami miejskimi.</p>
<p style="text-align: justify;">Podczas konferencji &bdquo;Najnowocześniejsza w Europie &ndash; #NaszaKolej&rdquo; premier Donald Tusk poinformował, że program obejmuje około 2,7 tys. km linii KDP i ponad 2 tys. km nowych połączeń tradycyjnych. W założeniu pociągi kursujące z dużą prędkością mają rozwijać nawet 350 km/h. &ndash; Każdy powiat w Polsce będzie włączony w sieć połączeń dalekobieżnych &ndash; zaznaczył. &ndash; Doprowadzimy do tego, jesteśmy już blisko, że podr&oacute;ż koleją będzie najbardziej preferowanym sposobem przemieszczania się dla Polek i Polak&oacute;w. To oznacza, że kiedy zakończymy ten wielki projekt zintegrowanej sieci kolejowej, to w ciągu roku powinniśmy przewieźć blisko 800 mln pasażer&oacute;w tu, w Polsce, ale już w tej chwili przewozimy polskimi kolejami prawie tyle ludzi, ile liczy sobie cała UE &ndash; m&oacute;wił Donald Tusk. W 2025 r. z usług kolei w Polsce skorzystało 438 mln pasażer&oacute;w, co było najlepszym wynikiem od ponad 30 lat, a w 2026 r. liczba podr&oacute;żnych ma wzrosnąć do ok. 470 mln.</p>
<p style="text-align: justify;">Zgodnie z planem po zakończeniu całego programu każdy powiat w kraju ma zostać objęty siecią połączeń dalekobieżnych. Jednym z kluczowych cel&oacute;w inwestycji jest także skr&oacute;cenie podr&oacute;ży pomiędzy największymi miastami. Koncepcja nazwana &bdquo;Polska 100 minut&rdquo; zakłada, że z Warszawy do gł&oacute;wnych miast regionalnych będzie można dotrzeć w około 100 minut, a przejazd przez Polskę nie powinien zająć więcej niż trzy godziny.</p>
<p style="text-align: justify;">Minister infrastruktury Dariusz Klimczak przekazał, że na rozbudowę kolei przeznaczono obecnie około 100 mld zł. Pieniądze mają zostać skierowane na budowę nowych linii i stacji, modernizację istniejącej sieci oraz jej cyfryzację. Rząd zapowiada też kontynuację przywracania połączeń kolejowych do miejscowości, kt&oacute;re od wielu lat pozostawały bez pasażerskich kurs&oacute;w pociąg&oacute;w.</p>
<p style="text-align: justify;">Jak podkreślił wiceminister infrastruktury Piotr Malepszak, polska sieć kolejowa osiągnęła dziś &bdquo;najlepsze parametry&rdquo; w swojej historii. &ndash; Po tej sieci kolejowej jeździ najwięcej pociąg&oacute;w w historii. To jest 7 tys. pociąg&oacute;w dobowo &ndash; wyjaśnił.</p>
<p style="text-align: justify;">Ważnym elementem programu dla Subregionu Zachodniego Wojew&oacute;dztwa Śląskiego jest planowana linia Kolei Dużych Prędkości z Katowic do granicy z Czechami. Trasa ma liczyć około 60 km i umożliwiać ruch z prędkością do 250 km/h. Projektową dokumentację opracowuje konsorcjum Dohwa Polska, Dohwa Engineering oraz Korean Railways. Na ten cel inwestor otrzymał prawie 80 mln zł z unijnego instrumentu &bdquo;Łącząc Europę&rdquo;.</p>
<p style="text-align: justify;">Nowy przebieg ma prowadzić przez Rybnik i Wodzisław Śląski, a także zostać połączony z Jastrzębiem-Zdrojem oraz Żorami. Dzięki temu wszystkie te miejscowości mają zyskać dostęp do szybkich połączeń regionalnych, dalekobieżnych i międzynarodowych.</p>
<p style="text-align: justify;">Szczeg&oacute;lne znaczenie ta inwestycja ma dla Jastrzębia-Zdroju, czyli największego miasta w Polsce bez regularnych pasażerskich połączeń kolejowych. W projekcie przewidziano budowę odgałęzienia do planowanej stacji Jastrzębie-Zdr&oacute;j Centrum oraz połączeń z Rybnikiem i Wodzisławiem Śląskim. R&oacute;wnolegle realizowany jest r&oacute;wnież projekt Kolej Plus, kt&oacute;rego zadaniem jest odtworzenie trasy z Jastrzębia-Zdroju do Katowic przez Pawłowice, Żory i Orzesze.</p>
<p style="text-align: justify;">Rybnik pozostanie jednym z kluczowych kolejowych punkt&oacute;w regionu. Opr&oacute;cz włączenia do nowej linii dużych prędkości planowana jest także rozbudowa istniejącego połączenia Katowice &ndash; Rybnik poprzez dobudowanie drugiego toru na odcinku między Katowicami Piotrowicami a Orzeszem Jaśkowicami. Taki krok ma zwiększyć przepustowość trasy i pozwolić uruchamiać więcej kurs&oacute;w w stronę Rybnika, Raciborza oraz Czech. W planach rządu znalazła się r&oacute;wnież modernizacja dworca kolejowego w Rybniku.</p>
<p style="text-align: justify;"><em>fot. arch. red.</em><br /><em>oprac. /kp/</em></p>]]>
            </summary>
                                    <updated>2026-07-23T11:04:00+02:00</updated>
        </entry>
            <entry>
            <title><![CDATA[Wypadek przy pracy: jakie świadczenia, renta i odszkodowanie można otrzymać?]]></title>
            <link rel="alternate" href="https://slask.online/aktualnosci/9205/wypadek-przy-pracy-jakie-swiadczenia-renta-i-odszkodowanie-mozna-otrzymac" />
            <id>https://slask.online/9205</id>
            <author>
                <name><![CDATA[redakcja]]></name>
            </author>
            <summary type="html">
                <![CDATA[<p><img alt="Wypadek przy pracy: jakie świadczenia, renta i odszkodowanie można otrzymać?" src="https://plusydlabiznesu.pl/storage/images/artykuly/2026/07/miniatura/iupHB_wypadek-praca.webp" /><br /><p>Osoby, które wskutek wypadku przy pracy albo choroby zawodowej utraciły możliwość wykonywania pracy, mogą starać się o różne świadczenia z ubezpieczenia wypadkowego.</p><br /> <p style="text-align: justify;">Nagłe zdarzenie w pracy albo rozpoznanie choroby zawodowej może z dnia na dzień odebrać pracownikowi możliwość dalszego wykonywania obowiązków i wywrócić jego codzienne życie do góry nogami. ZUS przypomina, że ubezpieczenie wypadkowe przewiduje w takich sytuacjach kilka rodzajów pomocy finansowej. W zależności od przebiegu leczenia i stanu zdrowia można liczyć między innymi na zasiłek chorobowy, świadczenie rehabilitacyjne, rentę z tytułu wypadku przy pracy oraz jednorazowe odszkodowanie.</p>
<p style="text-align: justify;">&ndash; Do wypadku przy pracy może dojść wszędzie: na budowie, za kierownicą ciężarówki, w kopalni, ale też w biurze, sklepie czy szkole. Oczywiście są zawody i sektory bardziej narażone na takie zdarzenia, jednak dla osoby poszkodowanej zawsze oznacza to silny stres i gwałtowne zachwianie dotychczasowej równowagi życiowej. Kiedy na pewien czas znika możliwość zarabiania, szczególnie ważne staje się poczucie finansowego zabezpieczenia. Konstrukcja ubezpieczenia wypadkowego w ZUS ma sprawiać, że wsparcie trafia do poszkodowanych bez względu na długość podlegania ubezpieczeniu i w możliwie najwyższej wysokości, tak aby mogli skoncentrować się na powrocie do zdrowia &ndash; zaznacza Beata Kopczyńska, regionalna rzeczniczka prasowa ZUS w wojew&oacute;dztwie śląskim.</p>
<p style="text-align: justify;">Jeśli pracownik stał się niezdolny do pracy wskutek wypadku przy pracy albo choroby zawodowej, może otrzymać zasiłek chorobowy z ubezpieczenia wypadkowego. W tym przypadku nie stosuje się okresu wyczekiwania, który obowiązuje przy świadczeniach z ubezpieczenia chorobowego. Oznacza to, że pomoc może przysługiwać już od pierwszego dnia objęcia ubezpieczeniem wypadkowym. Jej wysokość to 100% podstawy wymiaru, ustalanej na podstawie przeciętnego wynagrodzenia z ostatnich 12 miesięcy.</p>
<p style="text-align: justify;">Gdy po wyczerpaniu pełnego okresu pobierania zasiłku chorobowego nadal nie ma możliwości podjęcia pracy, ale dalsza terapia lub rehabilitacja rokują poprawę, można wystąpić o świadczenie rehabilitacyjne. Świadczenie to może być wypłacane maksymalnie przez 12 miesięcy i również wynosi 100% podstawy wymiaru zasiłku chorobowego. Warunkiem przyznania jest orzeczenie lekarza orzecznika ZUS, które potwierdza potrzebę kontynuowania leczenia w związku z wypadkiem przy pracy lub chorobą zawodową. Od takiego orzeczenia można złożyć sprzeciw do komisji lekarskiej ZUS.</p>
<p style="text-align: justify;">Osoby, które utraciły zdolność do pracy w następstwie wypadku przy pracy lub choroby zawodowej, mają także prawo ubiegać się o rentę wypadkową. Niezbędne jest w tym celu orzeczenie stwierdzające niezdolność do pracy oraz jej związek z wypadkiem albo chorobą zawodową. ZUS podkreśla, że zasady przyznawania tej renty są korzystniejsze niż przy rencie z tytułu niezdolności do pracy z ubezpieczenia rentowego. Prawo do świadczenia nie zależy od długości stażu ubezpieczeniowego ani od wieku osoby ubezpieczonej, a rentę można pobierać jednocześnie z emeryturą.</p>
<p style="text-align: justify;">Po zakończonym leczeniu i rehabilitacji poszkodowani, u których stwierdzono trwały albo długotrwały uszczerbek na zdrowiu, mogą starać się o jednorazowe odszkodowanie. Stopień uszczerbku oraz jego związek z wypadkiem przy pracy lub chorobą zawodową ocenia lekarz orzecznik ZUS albo komisja lekarska. Stały uszczerbek oznacza nieodwracalne uszkodzenie sprawności organizmu, natomiast długotrwały dotyczy ograniczenia, które trwa dłużej niż sześć miesięcy, choć zdrowie może jeszcze ulec poprawie. Wysokość odszkodowania to 20% przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia za każdy procent ustalonego uszczerbku.</p>
<p style="text-align: justify;">ZUS przypomina również, że przepisy przewidują przypadki, w których świadczenia z ubezpieczenia wypadkowego nie są wypłacane. Dzieje się tak wtedy, gdy jedyną przyczyną wypadku było umyślne działanie pracownika albo jego rażące niedbalstwo, a także wtedy, gdy pozostawał on pod wpływem alkoholu lub środków odurzających. W takiej sytuacji poszkodowany może jednak, jeśli spełnia wymagane warunki, korzystać ze świadczeń z ubezpieczenia chorobowego lub rentowego. &ndash; Co bardzo istotne, jeżeli wypadek pod wpływem alkoholu doprowadziłby do śmierci pracownika, uprawnienia jego rodziny do świadczeń z ubezpieczenia wypadkowego są w pełni zachowane, a błędy ubezpieczonego nie odbierają bliskim prawa do wsparcia &ndash; podsumowuje Beata Kopczyńska.</p>
<p style="text-align: justify;"><em>fot. magnific.com</em><br /><em>oprac. /kp/</em></p>]]>
            </summary>
                                    <updated>2026-07-23T10:04:00+02:00</updated>
        </entry>
            <entry>
            <title><![CDATA[66% badanych chce ochrony najcenniejszych polskich lasów]]></title>
            <link rel="alternate" href="https://slask.online/aktualnosci/9204/66-badanych-chce-ochrony-najcenniejszych-polskich-lasow" />
            <id>https://slask.online/9204</id>
            <author>
                <name><![CDATA[redakcja]]></name>
            </author>
            <summary type="html">
                <![CDATA[<p><img alt="66% badanych chce ochrony najcenniejszych polskich lasów" src="https://plusydlabiznesu.pl/storage/images/artykuly/2026/07/miniatura/FNdcA_las.webp" /><br /><p>Lasy o naturalnym charakterze zatrzymują wodę w krajobrazie, pomagają łagodzić skutki suszy, obniżają temperaturę w okolicy i ograniczają ryzyko nagłego spływu wód.</p><br /> <p style="text-align: justify;">Aż 95 organizacji społecznych podpisało pismo skierowane do Dyrektora Generalnego Lasów Państwowych. Wzywają w nim do rzeczywistego wprowadzenia zapowiadanego wyłączenia z wycinki 20% najbardziej wartościowych przyrodniczo i społecznie terenów leśnych. Sygnatariusze zaznaczają, że mimo wcześniejszych obietnic dotyczących większej ochrony lasów wciąż w wielu miejscach planuje się pozyskanie drewna. Ich zdaniem równocześnie podejmowane są działania utrudniające tworzenie nowych rezerwatów oraz ingerencje na obszarach, które już objęto ochroną.</p>
<p style="text-align: justify;">Organizacje podkreślają, że idea zwiększenia ochrony lasów ma bardzo duże wsparcie społeczne. Jak pokazuje badanie opinii publicznej wykonane w maju przez pracownię Opinia24 na zlecenie Stowarzyszenia Pracownia na rzecz Wszystkich Istot, 66% ankietowanych popiera wyłączenie z wycinki 20% najcenniejszych polskich lasów. Z kolei 71% respondentów uważa, że powstawanie parków narodowych i rezerwatów przyrody sprzyja rozwojowi lokalnych gmin.</p>
<p style="text-align: justify;">Twórcy apelu przywołują konkretne przykłady miejsc, gdzie - ich zdaniem - nie dotrzymano składanych deklaracji o ochronie lasów. Jednym z takich obszarów są lasy w okolicach Bielska-Białej. Na terenach przewidzianych jako lasy społeczne prowadzono tam wycinkę 150-letnich buków i 130-letnich jaworów w rejonie Szyndzielni, będącej turystycznym symbolem Beskidu Śląskiego. Organizacje przypominają, że mieszkańcy wskazywali nie tylko na wyjątkowe walory przyrodnicze tego miejsca, ale także na jego znaczenie dla zatrzymywania wody i zmniejszania skutków powodzi.</p>
<p style="text-align: justify;">Zastrzeżenia pojawiają się również w odniesieniu do Puszczy Bukowej pod Szczecinem. Według organizacji Lasy Państwowe wcześniej zapowiadały, że zrezygnują tam z cięć, a później ogłosiły ich wznowienie, tłumacząc to zamieraniem buków i potrzebą przebudowy drzewostanów. Przyrodnicy nie zgadzają się z taką argumentacją. W Lasach Chojnowskich planowane prace mają być natomiast uzasadniane słabnącym stanem sosnowych drzewostanów, które ucierpiały z powodu suszy.</p>
<p style="text-align: justify;">Spór dotyczy także rezerwatu Bliżyńskie Lasy Naturalne, utworzonego w ubiegłym roku. Jak twierdzą autorzy apelu, Lasy Państwowe planują tam usuwanie drzew powalonych przez wiatr, powołując się na bezpieczeństwo i stan sanitarny lasu. - Kornik, bezpieczeństwo, sprawy sanitarne, zagrożenie pożarowe - zmienia się tylko nazwa problemu, a rozwiązanie pozostaje identyczne: harwester, zrywka i sprzedaż drewna. Tymczasem najcenniejsze lasy nie wymagają leczenia piłą, lecz trwałej ochrony przed presją gospodarczą - wyjaśnia Radosław Ślusarczyk z Pracowni na rzecz Wszystkich Istot, która zainicjowała apel.</p>
<p style="text-align: justify;">Organizacje zaznaczają, że zjawiska takie jak obumieranie drzew, tworzenie się wykrotów, masowe pojawy owadów czy samoczynne odnawianie się lasu są naturalną częścią funkcjonowania ekosystemów i nie powinny być traktowane jak dowód zaniedbania. Przypominają również, że martwe drewno i stare drzewa tworzą ważne siedliska dla wielu gatunków roślin, grzybów oraz zwierząt, a ich usuwanie może prowadzić do spadku bioróżnorodności.</p>
<p style="text-align: justify;">W apelu przywołano także stanowisko Państwowej Rady Ochrony Przyrody oraz wyniki badań naukowych. Wynika z nich, że w lasach o charakterze naturalnym podstawą ochrony powinno być pozostawienie przestrzeni dla procesów zachodzących samodzielnie w przyrodzie. Zdaniem organizacji udział człowieka powinien ograniczać się do działań niezbędnych dla bezpieczeństwa, na przykład zabezpieczania szlaków turystycznych czy infrastruktury.</p>
<p style="text-align: justify;">Sygnatariusze zwracają ponadto uwagę na rolę dobrze zachowanych lasów w łagodzeniu skutków kryzysu klimatycznego. Podkreślają, że naturalne ekosystemy leśne pomagają zatrzymywać wodę, osłabiają skutki suszy, obniżają lokalne temperatury oraz zmniejszają ryzyko gwałtownego odpływu wód po intensywnych opadach. Ich zdaniem wycinki prowadzone w lasach górskich, podgórskich oraz w pobliżu miejscowości mogą mieć także wpływ na bezpieczeństwo mieszkańców.</p>
<p style="text-align: justify;">Organizacje przypominają, że zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami co najmniej 20% obszaru lasów zarządzanych przez Lasy Państwowe ma przede wszystkim pełnić funkcje przyrodnicze i społeczne. Według materiałów Ministerstwa Klimatu i Środowiska oznacza to potrzebę wyłączenia z pozyskiwania drewna przynajmniej 787 tys. hektarów, czyli około 11% powierzchni tych lasów.</p>
<p style="text-align: justify;">Autorzy apelu podają również, że obecnie rezerwaty przyrody obejmują około 125 tys. hektarów lasów pozostających w zarządzie Lasów Państwowych, co stanowi około 1,75% ich powierzchni. Dodatkowe około 97 tys. hektarów objęto jedynie czasową ochroną na podstawie decyzji Ministerstwa Klimatu i Środowiska. Zdaniem organizacji pokazuje to, że trwała ochrona prawna nadal dotyczy tylko niewielkiej części najcenniejszych kompleksów leśnych.</p>
<p style="text-align: justify;">Sygnatariusze akcentują, że ochrona najcenniejszych lasów nie oznacza rezygnacji z gospodarki leśnej na pozostałych terenach. Ich zdaniem konieczne jest jednak stałe wyłączenie z użytkowania gospodarczego obszarów o najwyższej wartości przyrodniczej i społecznej, co - jak twierdzą - pozwoli skuteczniej chronić naturę i jednocześnie zwiększyć społeczne zaufanie do działań Lasów Państwowych.</p>
<p style="text-align: justify;">- Ochrona najbardziej wartościowych lasów leży w interesie wszystkich. To nasze naturalne wsparcie w walce ze skutkami suszy, upałów i powodzi. Niszczenie ich naturalnego charakteru pod pozorem bezpieczeństwa w praktyce osłabia bezpieczeństwo ludzi - podkreśla Radosław Ślusarczyk.</p>
<p style="text-align: justify;"><em>fot. arch. red.</em><br /><em>oprac. /kp/</em></p>]]>
            </summary>
                                    <updated>2026-07-23T09:21:00+02:00</updated>
        </entry>
            <entry>
            <title><![CDATA[Najwięcej turystów przyciąga wybrzeże, ale Śląskie coraz mocniej zyskuje na znaczeniu]]></title>
            <link rel="alternate" href="https://slask.online/aktualnosci/9203/najwiecej-turystow-przyciaga-wybrzeze-ale-slaskie-coraz-mocniej-zyskuje-na-znaczeniu" />
            <id>https://slask.online/9203</id>
            <author>
                <name><![CDATA[redakcja]]></name>
            </author>
            <summary type="html">
                <![CDATA[<p><img alt="Najwięcej turystów przyciąga wybrzeże, ale Śląskie coraz mocniej zyskuje na znaczeniu" src="https://plusydlabiznesu.pl/storage/images/artykuly/2026/07/miniatura/28_3_gory ustron wisla.webp" /><br /><p>Hotele nadal były najchętniej wybieraną formą noclegu – od czerwca do września zatrzymało się w nich 10,77 mln turystów.</p><br /> <p style="text-align: justify;">Letnie miesiące niezmiennie stanowią kluczowy czas dla polskiej turystyki. Z najnowszych statystyk Głównego Urzędu Statystycznego wynika, że między czerwcem a wrześniem 2025 r. z turystycznych obiektów noclegowych w Polsce skorzystało 17,99 mln osób, a łączna liczba udzielonych im noclegów sięgnęła 47,95 mln.</p>
<p style="text-align: justify;">Najwięcej odwiedzających przyciągnęło woj. mazowieckie, gdzie w badanym okresie nocowało 2,91 mln turystów. Drugą pozycję zajęło woj. małopolskie z wynikiem 2,64 mln gości, a na trzecim miejscu uplasowało się woj. zachodniopomorskie, które przyjęło 2,10 mln osób.</p>
<p style="text-align: justify;">Jeśli jednak spojrzeć na liczbę samych noclegów, wyraźnie dominowały regiony nadmorskie. W woj. zachodniopomorskim turyści wykorzystali 9,53 mln noclegów, a w woj. pomorskim 6,40 mln. Razem oba województwa odpowiadały więc za niemal 16 mln noclegów w analizowanym czasie.</p>
<p style="text-align: justify;">Największy ruch turystyczny przypadł na sierpień. W tym miesiącu obiekty noclegowe gościły 5,14 mln osób, które łącznie skorzystały z 14,55 mln noclegów. Był to też okres najwyższego obłożenia bazy noclegowej – średnio zajętych było 53,1% miejsc. Dla porównania we wrześniu wskaźnik ten wyniósł 40,2%, a w czerwcu 42,9%.</p>
<p style="text-align: justify;">Wśród form zakwaterowania niezmiennie przodowały hotele. Od czerwca do września nocowało w nich 10,77 mln turystów, którym zapewniono 21,41 mln noclegów. Ta kategoria była szczególnie popularna wśród gości z zagranicy, stanowiących ponad jedną czwartą wszystkich korzystających z hoteli. Znacznie skromniejsze zainteresowanie odnotowały pensjonaty oraz kempingi. Z pensjonatów skorzystało 265 tys. osób, a z kempingów niespełna 252 tys. turystów.</p>
<p style="text-align: justify;">Najwyższy poziom wykorzystania miejsc noclegowych odnotowano w woj. zachodniopomorskim, gdzie obłożenie osiągnęło 55%. Na kolejnych miejscach znalazły się woj. małopolskie z wynikiem 50,9% oraz mazowieckie, w którym wskaźnik wyniósł 50,2%. Najsłabsze rezultaty zanotowano natomiast w woj. lubuskim, gdzie obłożenie wyniosło 33,4%, oraz opolskim z poziomem 36,6%.</p>
<p style="text-align: justify;">Z danych GUS wynika również, że poszczególne typy obiektów noclegowych były wykorzystywane bardzo nierównomiernie. Najlepszy wynik osiągnęły zakłady uzdrowiskowe, w których zajętość miejsc noclegowych sięgnęła 83%. W hotelach wskaźnik ten wyniósł 52,6%.</p>
<p style="text-align: justify;">Zestawienie za 2025 r. pokazuje także, że woj. śląskie notuje wyraźny wzrost atrakcyjności turystycznej – w tym roku odwiedziło je ponad 13,1 mln osób. Region zanotował 14-procentowy wzrost liczby turystów korzystających z noclegów oraz 8-procentowy wzrost liczby udzielonych noclegów. Coraz większe jest też zainteresowanie podróżami po regionie wśród samych mieszkańców woj. śląskiego. <strong>Czytaj więcej: <a href="https://plusydlabiznesu.pl/aktualnosci/9135/slaskie-przyciaga-turystow-w-2025-roku-region-odwiedzilo-ponad-131-mln-osob" target="_blank" rel="noopener">Śląskie przyciąga turystów. W 2025 roku region odwiedziło ponad 13,1 mln osób</a></strong></p>
<p style="text-align: justify;"><em>fot. magnific.com</em><br /><em>oprac. /kp/</em></p>]]>
            </summary>
                                    <updated>2026-07-23T00:15:00+02:00</updated>
        </entry>
            <entry>
            <title><![CDATA[60% pracowników nie odcina się od obowiązków nawet podczas wakacji]]></title>
            <link rel="alternate" href="https://slask.online/aktualnosci/9202/60-pracownikow-nie-odcina-sie-od-obowiazkow-nawet-podczas-wakacji" />
            <id>https://slask.online/9202</id>
            <author>
                <name><![CDATA[redakcja]]></name>
            </author>
            <summary type="html">
                <![CDATA[<p><img alt="60% pracowników nie odcina się od obowiązków nawet podczas wakacji" src="https://plusydlabiznesu.pl/storage/images/artykuly/2026/07/miniatura/78_praca podczas urlopu.webp" /><br /><p>Przed wyjazdem na urlop wielu zatrudnionych martwi się powrotem do zaległości, nadmiarem zadań oraz poczuciem odpowiedzialności za współpracowników, klientów i realizowane projekty.</p><br /> <p style="text-align: justify;">Urlop powinien kojarzyć się z regeneracją i spokojnym oderwaniem od zawodowych spraw, jednak dla sporej grupy os&oacute;b w Polsce oznacza on nadal trzymanie ręki na pulsie. Z badania InterviewMe wynika, że 60% uczestnik&oacute;w nie potrafi całkowicie wyłączyć się z pracy podczas wypoczynku, a 55% odczuwa przy tym napięcie lub ma poczucie winy z powodu korzystania z wolnego.</p>
<p style="text-align: justify;">Mimo tego 85% ankietowanych pozytywnie ocenia sw&oacute;j balans między życiem zawodowym a prywatnym. W tej grupie 37% m&oacute;wi, że bez większego wysiłku oddziela pracę od spraw osobistych, a 48% twierdzi, że zazwyczaj udaje się utrzymać właściwe proporcje. Tylko 15% badanych uważa, że obowiązki zawodowe zbyt silnie wchodzą w ich codzienne życie poza firmą.</p>
<p style="text-align: justify;">W praktyce okazuje się jednak, że szczeg&oacute;lnie w czasie urlopu zachowanie takiej r&oacute;wnowagi bywa znacznie trudniejsze. Zaledwie 40% badanych deklaruje pełne odcięcie od obowiązk&oacute;w służbowych w czasie wolnym, bez zaglądania do wiadomości i bez odbierania firmowych telefon&oacute;w. Kolejne 46% przyznaje, że od czasu do czasu sprawdza pocztę służbową albo mimo wszystko myśli o pracy. Co dziesiąty respondent regularnie kontroluje sytuację w firmie, a 4% wykonuje zadania zawodowe nawet na wakacjach.</p>
<p style="text-align: justify;">Najczęściej wskazywaną barierą w prawdziwym odpoczynku jest lęk przed czekającymi po powrocie zaległościami &mdash; tak odpowiedziało 35% uczestnik&oacute;w badania. Dla 20% problemem jest zbyt duża liczba obowiązk&oacute;w, a taki sam odsetek m&oacute;wi o poczuciu odpowiedzialności za zesp&oacute;ł, klient&oacute;w lub prowadzone projekty. Po 18% badanych wskazało presję ze strony przełożonych lub wsp&oacute;łpracownik&oacute;w oraz brak osoby, kt&oacute;ra mogłaby przejąć ich zadania podczas nieobecności. Z danych wynika też, że tylko 26% pracownik&oacute;w nie ma żadnego problemu z całkowitym odcięciem się od pracy w trakcie urlopu.</p>
<p style="text-align: justify;">Badacze zwracają r&oacute;wnież uwagę na wpływ nowych technologii. Stały dostęp do firmowej poczty, komunikator&oacute;w i telefonu sprawia, że kontakt z pracą jest możliwy niemal wszędzie, co utrudnia psychiczne wyłączenie się z zawodowych spraw. Tymczasem liczne analizy pokazują, że r&oacute;wnowaga między pracą a życiem prywatnym ma ogromne znaczenie dla zdrowia, samopoczucia i wydajności. &ndash; Według Światowej Organizacji Zdrowia przewlekły stres związany z pracą może podnosić ryzyko problem&oacute;w zdrowotnych, a właściwe planowanie czasu pracy i odpoczynku jest ważnym wsparciem dla dobrostanu pracownik&oacute;w. Podobne wnioski płyną z badań nad tak zwanym psychological detachment from work, czyli psychicznym odłączeniem się od pracy. Naukowcy pokazują, że możliwość oderwania myśli od służbowych obowiązk&oacute;w po godzinach pomaga w regeneracji i zmniejsza ryzyko przeciążenia lub wypalenia zawodowego &ndash; zaznaczają autorzy.</p>
<p style="text-align: justify;">Ponad połowa uczestnik&oacute;w badania przyznaje także, że korzystanie z urlopu wiąże się u nich z nieprzyjemnymi emocjami. 8% bardzo często doświadcza stresu albo wyrzut&oacute;w sumienia związanych z wolnym, 27% czuje je czasami, a 20% rzadko. Tylko 45% ankietowanych m&oacute;wi, że urlop nie wywołuje u nich takich odczuć.</p>
<p style="text-align: justify;">Jak podkreśla Dominika Kowalska, ekspertka kariery InterviewMe, wyniki pokazują, że dobra samoocena work-life balance nie zawsze idzie w parze z umiejętnością prawdziwego odpoczynku. &ndash; Jeśli w czasie urlopu regularnie sprawdzamy służbową skrzynkę albo zamartwiamy się tym, co dzieje się w firmie, to sygnał, że granica między pracą a życiem prywatnym jest zbyt słaba. Duża odpowiedzialność spoczywa tu r&oacute;wnież na menedżerach i działach HR. Prawdziwy work-life balance nie polega na tym, że pracownik potrafi jednocześnie ogarnąć wszystko. Chodzi o takie zorganizowanie pracy, by m&oacute;gł bez obaw wyjechać na dwa tygodnie, a firma w tym czasie działała sprawnie. Pomagają w tym m.in. jasne procedury przekazywania zadań, wyznaczanie zastępstw, dokumentowanie proces&oacute;w, wsp&oacute;lne planowanie urlop&oacute;w oraz tworzenie kultury organizacyjnej, w kt&oacute;rej brak natychmiastowej odpowiedzi na wiadomość w czasie wolnym jest czymś zupełnie normalnym. Dopiero wtedy urlop spełnia swoją funkcję i naprawdę pozwala wr&oacute;cić do pracy z nową energią &ndash; podsumowuje ekspertka.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Czytaj także:</strong></p>
<p style="text-align: justify;"><a href="https://plusydlabiznesu.pl/aktualnosci/9174/65-pracownikow-odczuwa-skutki-sezonu-urlopowego-w-pracy" target="_blank" rel="noopener"><strong>65% pracownik&oacute;w odczuwa skutki sezonu urlopowego w pracy</strong></a></p>
<p style="text-align: justify;"><a href="https://plusydlabiznesu.pl/aktualnosci/9151/podroze-staly-sie-stylem-zycia-polska-wysoko-w-unijnym-zestawieniu" target="_blank" rel="noopener"><strong>Podr&oacute;że stały się stylem życia. Polska wysoko w unijnym zestawieniu</strong></a></p>
<p style="text-align: justify;"><a href="https://plusydlabiznesu.pl/aktualnosci/9090/lezak-przy-basenie-czy-odkrywanie-nowych-miejsc-tak-dzis-wypoczywaja-polacy" target="_blank" rel="noopener"><strong>Leżak przy basenie czy odkrywanie nowych miejsc? Tak dziś wypoczywają Polacy</strong></a></p>
<p style="text-align: justify;"><em>fot. magnific.com</em><br /><em>oprac. /kp/</em></p>]]>
            </summary>
                                    <updated>2026-07-23T00:05:00+02:00</updated>
        </entry>
            <entry>
            <title><![CDATA[Dobry Start na Śląsku. Na kontach rodzin już 18,8 mln zł]]></title>
            <link rel="alternate" href="https://slask.online/aktualnosci/9201/dobry-start-na-slasku-na-kontach-rodzin-juz-188-mln-zl" />
            <id>https://slask.online/9201</id>
            <author>
                <name><![CDATA[redakcja]]></name>
            </author>
            <summary type="html">
                <![CDATA[<p><img alt="Dobry Start na Śląsku. Na kontach rodzin już 18,8 mln zł" src="https://plusydlabiznesu.pl/storage/images/artykuly/2026/07/miniatura/84_300 plus 2026.webp" /><br /><p>Pod względem liczby dzieci zgłoszonych do programu województwo śląskie należy do krajowej czołówki.</p><br /> <p style="text-align: justify;">Rodziny kompletujące szkolne wyprawki mogą liczyć na pomoc w ramach programu „Dobry Start”. Zakład Ubezpieczeń Społecznych uruchomił już przelewy świadczenia w wysokości 300 zł na każde dziecko. W woj. śląskim do połowy lipca wpłynęło 167 tys. wniosków, które objęły ponad 239 tys. dzieci.</p>
<p style="text-align: justify;">To jednorazowe wsparcie w kwocie 300 zł ma odciążyć rodziców i opiekunów przy przygotowaniu uczniów do rozpoczęcia nowego roku szkolnego. Pieniądze można przeznaczyć między innymi na podręczniki, zeszyty, przybory, sprzęt komputerowy oraz inne potrzebne rzeczy do nauki.</p>
<p style="text-align: justify;">Od początku lipca do ZUS trafiło już niemal 1,4 mln wniosków dotyczących ponad 2 mln dzieci. Instytucja wypłaciła dotąd prawie 173 mln zł. Na Śląsku, według danych z 17 lipca, rodzice i opiekunowie złożyli 167 tys. wniosków obejmujących ponad 239 tys. dzieci, a na ich rachunki przekazano już 18,8 mln zł. Pod względem liczby zgłoszonych dzieci województwo śląskie znajduje się w ścisłej czołówce kraju. Najwięcej dzieci zgłoszono w woj. mazowieckim — blisko 284 tys., a najmniej w opolskim, gdzie wnioski objęły ponad 48 tys. dzieci.</p>
<p style="text-align: justify;">Świadczenie „Dobry Start” przysługuje raz w roku na każde uczące się dziecko aż do ukończenia 20 lat, a w przypadku dzieci z orzeczoną niepełnosprawnością — do 24. roku życia. Wsparcie przyznawane jest bez względu na wysokość dochodów i sytuację zawodową rodziców lub opiekunów. Program obejmuje uczniów szkół podstawowych, ponadpodstawowych, policealnych oraz innych placówek edukacyjnych. Nie obejmuje natomiast dzieci uczęszczających do tzw. zerówek ani studentów. Granica wieku liczona jest rocznikowo, dlatego świadczenie mogą otrzymać także uczniowie ostatnich klas szkół ponadpodstawowych, którzy osiągnęli 20 lub 24 lata jeszcze przed startem roku szkolnego.</p>
<p style="text-align: justify;">Wnioski o wypłatę można składać wyłącznie online od 1 lipca do 30 listopada 2026 r. Do dyspozycji są aplikacja mZUS, portal eZUS, bankowość internetowa oraz portal Emp@tia. ZUS przypomina, że osoby, które wyślą wniosek do końca sierpnia, otrzymają pieniądze najpóźniej do 30 września. Przed przesłaniem formularza warto dokładnie sprawdzić numer PESEL dziecka, dane szkoły i numer konta bankowego, ponieważ środki trafiają wyłącznie na rachunek wskazany we wniosku.</p>
<p style="text-align: justify;">O świadczenie mogą ubiegać się także cudzoziemcy mieszkający z dziećmi w Polsce. W przypadku obywateli państw spoza Unii Europejskiej, Europejskiego Stowarzyszenia Wolnego Handlu i Wielkiej Brytanii, a także obywateli Ukrainy ze statusem UKR, co do zasady wymagane jest wykazanie aktywności zawodowej w miesiącu poprzedzającym złożenie wniosku. Przepisy przewidują jednak wyjątki, między innymi dla osób składających wniosek na dziecko będące obywatelem Polski, wychowujących dziecko z niepełnosprawnością, sprawujących opiekę nad dziećmi wskazanymi przez władze kraju pochodzenia oraz osób ubiegających się o świadczenie samodzielnie jako uczący się lub uczestniczący w programie usamodzielniania.</p>
<p style="text-align: justify;">Program Dobry Start od lat przyciąga ogromne zainteresowanie. W ubiegłym roku do ZUS wpłynęło ponad 3,3 mln wniosków dotyczących niemal 4,9 mln dzieci, a łączna wartość wypłat przekroczyła 1,4 mld zł.</p>
<p style="text-align: justify;"><em>fot. magnific.com</em><br /><em>oprac. /kp/</em></p>]]>
            </summary>
                                    <updated>2026-07-23T00:00:00+02:00</updated>
        </entry>
            <entry>
            <title><![CDATA[Zaledwie 14% pracujących Polaków po pięćdziesiątce lubi swoją pracę]]></title>
            <link rel="alternate" href="https://slask.online/aktualnosci/9200/zaledwie-14-pracujacych-polakow-po-piecdziesiatce-lubi-swoja-prace" />
            <id>https://slask.online/9200</id>
            <author>
                <name><![CDATA[redakcja]]></name>
            </author>
            <summary type="html">
                <![CDATA[<p><img alt="Zaledwie 14% pracujących Polaków po pięćdziesiątce lubi swoją pracę" src="https://plusydlabiznesu.pl/storage/images/artykuly/2026/07/miniatura/79_3_praca_20na_20emeyturze.jpg" /><br /><p>To, jak oceniamy jakość wykonywanej pracy, może przesądzać o tym, czy chcemy pozostać aktywni zawodowo. Ma to szczególne znaczenie w społeczeństwie, które szybko się starzeje.</p><br /> <p style="text-align: justify;">W Polsce tylko nieco ponad 14% os&oacute;b aktywnych zawodowo po 50. roku życia m&oacute;wi, że jest zadowolonych ze swojej pracy. Tak wynika z dziewiątej odsłony międzynarodowego badania SHARE (Survey of Health, Ageing and Retirement in Europe). Naukowcy zwracają uwagę, że niski poziom satysfakcji zawodowej może sprzyjać wcześniejszemu wycofywaniu się z rynku pracy, a to w warunkach starzejącego się społeczeństwa staje się jednym z kluczowych problem&oacute;w gospodarczych.</p>
<p style="text-align: justify;">Badanie realizowano w latach 2021&ndash;2022 wśr&oacute;d ponad 4,8 tys. pracujących os&oacute;b w wieku 50 lat i więcej z 27 kraj&oacute;w Europy oraz Izraela. Analizowano wiele element&oacute;w związanych z jakością pracy, w tym wysiłek fizyczny, presję czasu, szanse na rozw&oacute;j zawodowy, poziom wynagrodzenia, możliwości awansu, zakres samodzielności oraz wsparcie ze strony wsp&oacute;łpracownik&oacute;w. Na podstawie uzyskanych odpowiedzi badacze wyr&oacute;żnili cztery typy pracownik&oacute;w. Największą grupę stanowili ci, kt&oacute;rzy byli niezadowoleni z pracy &ndash; 27% ankietowanych. Następnie znaleźli się pracownicy silnie obciążeni fizycznie (26,8%) oraz osoby zniechęcone wykonywaną pracą (25,2%). Tylko około jedna piąta badanych trafiła do grupy rzeczywiście usatysfakcjonowanych z pracy.</p>
<p style="text-align: justify;">Polska plasuje się wśr&oacute;d państw o jednym z najniższych poziom&oacute;w zawodowej satysfakcji w grupie os&oacute;b po 50. roku życia. Zadowolenie z pracy deklaruje tu zaledwie nieco ponad 14% respondent&oacute;w, podczas gdy w Szwajcarii odsetek ten wynosi 42%. Jednocześnie prawie 38% Polak&oacute;w z tej grupy wiekowej m&oacute;wi o dużym fizycznym zmęczeniu, niemal 30% zaliczono do os&oacute;b niezadowolonych, a 18,2% do zniechęconych. &ndash; Wśr&oacute;d Polak&oacute;w os&oacute;b niezadowolonych jest więcej niż średnio w Europie. Mamy też całkiem sporą grupę ludzi, kt&oacute;rzy odczuwają silne zmęczenie fizyczne z powodu pracy. W innych krajach sytuacja wygląda bardzo r&oacute;żnie. Państwa skandynawskie osiągają najwyższe wyniki, jeśli chodzi o odsetek pracownik&oacute;w zadowolonych z pracy. Z kolei Europa Środkowa i Wschodnia, a także Południowa, to regiony, w kt&oacute;rych takich os&oacute;b jest najmniej &ndash; podkreśla dr hab. Agnieszka Chłoń-Domińczak, prof. SGH, przewodnicząca Rządowej Rady Ludnościowej i liderka polskiego zespołu badawczego SHARE.</p>
<p style="text-align: justify;">Na ocenę sytuacji może oddziaływać r&oacute;wnież długość tygodnia pracy. Z danych Eurostatu wynika, że w 2025 r. przeciętny tydzień pracy w Polsce miał 38,7 godziny. Taki sam wynik odnotowano w Bułgarii, a dłużej pracowali jedynie Grecy, u kt&oacute;rych średnia wyniosła 39,6 godziny. Dla por&oacute;wnania średnia dla całej Unii Europejskiej była niższa i wynosiła nieco poniżej 36 godzin tygodniowo. Najkr&oacute;tszy czas pracy zanotowano w Holandii (31,9 godziny), Niemczech i Danii (33,9) oraz Austrii (34). &ndash; Nie mamy kultury r&oacute;wnoważenia pracy i życia rodzinnego, nie funkcjonują u nas modele podobne do flexicurity, kt&oacute;re stosują choćby kraje skandynawskie. Mamy też nieco inny profil wykształcenia i odmienną strukturę rynku pracy, dlatego wszystko to trzeba brać pod uwagę przy interpretowaniu wynik&oacute;w &ndash; wyjaśnia badaczka.</p>
<p style="text-align: justify;">Specjaliści podkreślają, że zadowolenie z pracy wprost wpływa na decyzję o pozostaniu aktywnym zawodowo po osiągnięciu wieku emerytalnego. Potwierdzają to także wyniki badania CBOS &bdquo;Aktywność zawodowa os&oacute;b starszych&rdquo;, z kt&oacute;rego wynika, że niemal co piąty emeryt nadal pracuje, a 63% emeryt&oacute;w aktywnych zawodowo chciałoby pozostać na rynku pracy tak długo, jak będzie to możliwe. Jednym z najczęściej wskazywanych powod&oacute;w jest właśnie satysfakcja z wykonywanych obowiązk&oacute;w. &ndash; W krajach, w kt&oacute;rych więcej os&oacute;b jest zadowolonych z pracy, wskaźniki zatrudnienia w grupie 55&ndash;64 lata są wyższe. I odwrotnie: tam, gdzie poziom zadowolenia jest niższy, pracuje r&oacute;wnież mniej os&oacute;b &ndash; i ta zależność jest jeszcze silniejsza. Widać więc bardzo wyraźnie, jak duże znaczenie ma tworzenie odpowiedniej jakości pracy i właściwych warunk&oacute;w. Chodzi o spos&oacute;b dzielenia zadań, ograniczanie presji czasu, dawanie ludziom większej autonomii, docenianie ich wysiłku oraz budowanie relacji społecznych &ndash; zaznacza prof. Agnieszka Chłoń-Domińczak.</p>
<p style="text-align: justify;">Rola takich działań będzie rosła wraz z dalszym starzeniem się społeczeństwa. Z danych Gł&oacute;wnego Urzędu Statystycznego wynika, że w 2024 r. osoby powyżej 60. roku życia stanowiły 26,6% mieszkańc&oacute;w Polski, a prognozy m&oacute;wią, że do 2050 r. ich udział może wzrosnąć do około 37%. Z kolei badanie CBOS dotyczące wyobrażeń o własnej starości pokazuje, że około 60% os&oacute;b poniżej 60. roku życia spodziewa się, iż po przejściu na emeryturę będzie nadal pracować, przynajmniej w ograniczonym zakresie.</p>
<p style="text-align: justify;">&ndash; Pracownik&oacute;w 50+ będzie na rynku pracy coraz więcej, dlatego trzeba o nich dbać. To właśnie od nich w dużej mierze zależy przyszłość naszego rynku pracy &ndash; podsumowuje prof. Agnieszka Chłoń-Domińczak.</p>
<p style="text-align: justify;"><em>fot. unsplash.com</em><br /><em>oprac. /kp/</em></p>]]>
            </summary>
                                    <updated>2026-07-22T10:23:00+02:00</updated>
        </entry>
            <entry>
            <title><![CDATA[Rzeki wracają do miast. To inwestycja w retencję i lepszy mikroklimat]]></title>
            <link rel="alternate" href="https://slask.online/aktualnosci/9199/rzeki-wracaja-do-miast-to-inwestycja-w-retencje-i-lepszy-mikroklimat" />
            <id>https://slask.online/9199</id>
            <author>
                <name><![CDATA[redakcja]]></name>
            </author>
            <summary type="html">
                <![CDATA[<p><img alt="Rzeki wracają do miast. To inwestycja w retencję i lepszy mikroklimat" src="https://plusydlabiznesu.pl/storage/images/artykuly/2026/07/miniatura/95_lamus lodz.jpg" /><br /><p>W łódzkim Parku im. Kilińskiego trwa przedsięwzięcie, które ma przywrócić rzece Lamus jej naturalne miejsce w krajobrazie.</p><br /> <p style="text-align: justify;">Odnowa miejskich ciek&oacute;w wodnych należy dziś do najważniejszych działań podejmowanych w odpowiedzi na kryzys klimatyczny i rosnącą dominację betonu w miastach. Ł&oacute;dź stała się jednym z najbardziej widocznych przykład&oacute;w zmiany myślenia o przestrzeni miejskiej: rzeka Lamus, od ponad stulecia ukryta w podziemnym kanale, zn&oacute;w pojawia się na powierzchni w Parku im. Kilińskiego. Dzięki tej inwestycji ciek odzyska swoje naturalne funkcje, a otoczenie zyska więcej zieleni, większą r&oacute;żnorodność biologiczną i niższą temperaturę.</p>
<p style="text-align: justify;">Lamus to jedna z około dwudziestu ł&oacute;dzkich rzek, kt&oacute;re w XIX i XX wieku zostały zamknięte w murowanych kanałach. Kiedyś napędzał młyny i zakłady przemysłowe, lecz wraz z rozrostem miasta i narastającym zanieczyszczeniem został schowany pod ziemię. Pod koniec XIX wieku jego bieg przeprowadzono niemal dwukilometrowym kanałem, przez co rzeka utraciła większość swoich pierwotnych walor&oacute;w przyrodniczych.</p>
<p style="text-align: justify;">Prowadzone obecnie roboty obejmują ukształtowanie nowego koryta, umocnienie brzeg&oacute;w, zabiegi pielęgnacyjne przy drzewach oraz stworzenie zaplecza rekreacyjnego. W następnych etapach pojawią się alejki spacerowe, elementy małej architektury, oświetlenie i system monitoringu. Całość ma zostać ukończona jeszcze w 2026 r.</p>
<p style="text-align: justify;">Całe przedsięwzięcie wpisuje się w coraz silniejszy w Europie nurt przywracania miejskim rzekom ich naturalnego charakteru. Przez dziesięciolecia cieki prostowano, regulowano i zasłaniano betonem, uznając je za przeszkodę dla rozwoju zabudowy. Dzisiaj coraz więcej samorząd&oacute;w rezygnuje z takiego podejścia, traktując naturalne rzeki jako istotny element przystosowywania miast do zmian klimatycznych.</p>
<p style="text-align: justify;">Skala wyzwania potwierdzają liczby. Z danych Komisji Europejskiej wynika, że miasta generują około 70% emisji gaz&oacute;w cieplarnianych, a jednocześnie mieszka w nich mniej więcej 75% obywateli Unii Europejskiej. To właśnie tereny miejskie są najbardziej narażone na skutki upał&oacute;w oraz gwałtownych ulew. Europejska Agencja Środowiska zwraca z kolei uwagę, że uszczelnianie przestrzeni przez beton i asfalt ogranicza przenikanie wody do gleby, zwiększa zagrożenie lokalnymi zalaniami i wzmacnia efekt miejskiej wyspy ciepła.</p>
<p style="text-align: justify;">Zjawisko betonozy jest dobrze znane także w Polsce. Rynki, parkingi i ulice pokryte dużą ilością nieprzepuszczalnych nawierzchni sprawiają, że w czasie intensywnych opad&oacute;w deszcz&oacute;wka niemal natychmiast trafia do kanalizacji, zamiast zasilać zasoby podziemne. Instytut Ochrony Środowiska podkreśla, że zatrzymywanie wody opadowej tam, gdzie spadła, poprzez tworzenie teren&oacute;w zielonych, ogrod&oacute;w deszczowych, niecek retencyjnych czy odkrywanie rzek, ogranicza ryzyko podtopień, poprawia nawodnienie gleby i obniża temperaturę otoczenia.</p>
<p style="text-align: justify;">Polska należy do państw z najmniejszymi zasobami wody w przeliczeniu na jednego mieszkańca w całej Unii Europejskiej, a skutki zmian klimatu dodatkowo nasilają ten deficyt. Rocznie kraj dysponuje około 60 mld m&sup3; odnawialnych zasob&oacute;w słodkiej wody, lecz podczas suszy ilość ta spada poniżej 40 mld m&sup3;. Oznacza to od 1,1 do 1,6 tys. m&sup3; na osobę rocznie, czyli mniej niż 1,7 tys. m&sup3; wskazywane przez ONZ jako pr&oacute;g bezpieczeństwa wodnego. W praktyce przekłada się to na coraz większe ryzyko brak&oacute;w wody. Z tego powodu zatrzymywanie jak największej części opad&oacute;w w miastach staje się jednym z najważniejszych działań w gospodarowaniu wodą.</p>
<p style="text-align: justify;">Powr&oacute;t rzek do naturalnych koryt sprzyja jednocześnie odbudowie bior&oacute;żnorodności, poprawie jakości w&oacute;d oraz tworzeniu atrakcyjnych miejsc wypoczynku. Ł&oacute;dzka inwestycja pokazuje, że dawne cieki mogą zn&oacute;w stać się cennym elementem miejskiego pejzażu i r&oacute;wnocześnie wspierać miasta w przygotowaniu się na coraz silniej odczuwalne konsekwencje zmian klimatycznych.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Czytaj także:</strong></p>
<p style="text-align: justify;"><a href="https://plusydlabiznesu.pl/aktualnosci/8938/niedobor-wody-zagrozeniem-dla-gospodarki-polska-stoi-przed-powaznym-wyzwaniem" target="_blank" rel="noopener"><strong>Niedob&oacute;r wody zagrożeniem dla gospodarki. Polska stoi przed poważnym wyzwaniem</strong></a></p>
<p style="text-align: justify;"><a href="https://plusydlabiznesu.pl/aktualnosci/6516/betonoza-zagrozeniem-dla-zdrowia-i-zycia-mieszkancow" target="_blank" rel="noopener"><strong>Betonoza zagrożeniem dla zdrowia i życia mieszkańc&oacute;w</strong></a></p>
<p style="text-align: justify;"><em>fot. UM Ł&oacute;dź</em><br /><em>oprac. /kp/</em></p>]]>
            </summary>
                                    <updated>2026-07-22T09:43:00+02:00</updated>
        </entry>
            <entry>
            <title><![CDATA[MF szykuje wyższy ryczałt dla wybranych przedsiębiorców od 2027 roku]]></title>
            <link rel="alternate" href="https://slask.online/aktualnosci/9198/mf-szykuje-wyzszy-ryczalt-dla-wybranych-przedsiebiorcow-od-2027-roku" />
            <id>https://slask.online/9198</id>
            <author>
                <name><![CDATA[redakcja]]></name>
            </author>
            <summary type="html">
                <![CDATA[<p><img alt="MF szykuje wyższy ryczałt dla wybranych przedsiębiorców od 2027 roku" src="https://plusydlabiznesu.pl/storage/images/artykuly/2026/07/miniatura/90_praca-biznes-kontrola-dokumenty.jpg" /><br /><p>Zmiany mogą szczególnie odczuć osoby prowadzące JDG, samozatrudnieni freelancerzy oraz mali przedsiębiorcy świadczący usługi we własnym zakresie.</p><br /> <p style="text-align: justify;">Ministerstwo Finansów opracowało projekt modyfikacji przepisów podatkowych, który może zmienić sposób rozliczania części podatników korzystających z ryczałtu od przychodów ewidencjonowanych. Zgodnie z planem od 1 stycznia 2027 r. w wybranych sytuacjach ma obowiązywać stawka 15 proc. Projekt nowelizacji obejmuje też korekty w ustawach o podatku dochodowym od osób fizycznych oraz o podatku dochodowym od osób prawnych.</p>
<p style="text-align: justify;">Nie chodzi o wprowadzenie nowego podatku, lecz o przebudowę zasad stosowania preferencyjnych stawek ryczałtu. Do wyższej, 15-procentowej stawki mogliby trafić przedsiębiorcy prowadzący działalność gospodarczą i rozliczający się ryczałtem, jeśli nie zatrudniają przynajmniej jednego pracownika na umowę o pracę. Najbardziej odczują to zapewne osoby działające na własny rachunek, w tym właściciele jednoosobowych firm, freelancerzy i mikroprzedsiębiorcy wykonujący usługi samodzielnie.</p>
<p style="text-align: justify;">W projekcie zapisano również 15-procentową stawkę dla części przychodów z najmu, dzierżawy i podobnych kontraktów zawieranych z podmiotami powiązanymi, na przykład z własną spółką. Wyższe obciążenie miałoby dotyczyć nadwyżki ponad 100 tys. zł przychodu. Zmiany obejmowałyby także wybrane wpływy związane z prawami własności intelektualnej, jeśli są uzyskiwane w relacjach z podmiotami powiązanymi.</p>
<p style="text-align: justify;">Resort finansów zaznacza, że projekt nie oznacza automatycznego podniesienia podatku dla wszystkich firm rozliczających się ryczałtem. Podatnicy, których działalność nie zostanie objęta nowymi przepisami, nadal mają korzystać z obecnych zasad opodatkowania.</p>
<p style="text-align: justify;">Jak podaje &bdquo;Gazeta Prawna&rdquo;, przykładem może być przedsiębiorca prowadzący JDG, rozliczający się ryczałtem, który osiąga roczne przychody na poziomie około 320 tys. zł i nie zatrudnia pracowników. Jeżeli nowe przepisy wejdą w życie bez zmian, a jego działalność zostanie nimi objęta, może zapłacić 15-procentowy ryczałt zamiast obecnej preferencyjnej stawki właściwej dla danego rodzaju usług. Końcowa wysokość daniny zależeć będzie jednak od charakteru działalności i szczegółowych warunków zapisanych w ustawie.</p>
<p style="text-align: justify;">Planowane regulacje nie spotkały się z entuzjazmem części doradców podatkowych i organizacji zrzeszających przedsiębiorców. Wskazują oni, że uzależnienie dostępu do preferencyjnej stawki od zatrudnienia pracownika na etacie może być dla najmniejszych podmiotów i osób pracujących samodzielnie bardzo trudne do spełnienia. Ich zdaniem może to podnieść koszty prowadzenia firmy i skłonić niektórych podatników do zmiany formy opodatkowania albo nawet ograniczenia skali działalności.</p>
<p style="text-align: justify;">Ministerstwo Finansów tłumaczy, że celem zmian jest uszczelnienie systemu podatkowego oraz ograniczenie korzystania z preferencji w sposób, który nie odpowiada ich pierwotnemu założeniu. Resort podkreśla także, że nowe regulacje mają wspierać tworzenie miejsc pracy. Jeśli projekt zostanie przyjęty w obecnym brzmieniu, zacznie obowiązywać od 1 stycznia 2027 r.</p>
<p style="text-align: justify;"><em>fot. magnific.com</em><br /><em>oprac. /kp/</em></p>]]>
            </summary>
                                    <updated>2026-07-22T00:05:00+02:00</updated>
        </entry>
            <entry>
            <title><![CDATA[Zwrot opakowań nie zawsze przebiega sprawnie. Ponad 100 zgłoszeń do GIOŚ]]></title>
            <link rel="alternate" href="https://slask.online/aktualnosci/9197/zwrot-opakowan-nie-zawsze-przebiega-sprawnie-ponad-100-zgloszen-do-gios" />
            <id>https://slask.online/9197</id>
            <author>
                <name><![CDATA[redakcja]]></name>
            </author>
            <summary type="html">
                <![CDATA[<p><img alt="Zwrot opakowań nie zawsze przebiega sprawnie. Ponad 100 zgłoszeń do GIOŚ" src="https://plusydlabiznesu.pl/storage/images/artykuly/2026/07/miniatura/92_20_worki_20butelki.jpg" /><br /><p>GIOŚ wskazuje, że większość zgłaszanych nieprawidłowości ma charakter chwilowy i sporadyczny, a przy tym nie wiąże się z ryzykiem dla środowiska.</p><br /> <p style="text-align: justify;">Od momentu startu systemu kaucyjnego w październiku 2025 r. do GIOŚ trafiły 104 zgłoszenia i wnioski dotyczące jego działania, a także cztery skargi odnoszące się do czynności kontrolnych prowadzonych przez wojew&oacute;dzkich inspektor&oacute;w ochrony środowiska wobec podmiot&oacute;w obsługujących system.</p>
<p style="text-align: justify;">Jak podkreśla Gł&oacute;wny Inspektorat Ochrony Środowiska, rosnąca liczba zgłoszeń to efekt trwającego procesu przystosowywania się wszystkich uczestnik&oacute;w nowego rozwiązania &mdash; od klient&oacute;w, przez sklepy, po operator&oacute;w. Najwięcej uwag dotyczy problem&oacute;w z oddawaniem opakowań. Konsumenci sygnalizują między innymi usterki automat&oacute;w odbierających butelki i puszki, odmowę przyjęcia opakowań przez personel sklep&oacute;w oraz brak możliwości ręcznego rozliczenia kaucji. Pojawiają się też zastrzeżenia związane z odrzucaniem bon&oacute;w wystawianych przez recyklomaty, niewypłacaniem kaucji po upływie terminu ważności bonu, szybkim przepełnianiem się urządzeń, koniecznością pokazania paragonu, wypłatą zwrotu w niewłaściwej kwocie czy nieprzyjmowaniem opakowań oznaczonych symbolem kaucyjnym. Zgłaszane są r&oacute;wnież przypadki, w kt&oacute;rych wieczorny zwrot opakowań jest niemożliwy z powodu awarii recyklomatu przy jednoczesnym działaniu wyłącznie kas samoobsługowych, a także trudności z realizacją bon&oacute;w wynikające z op&oacute;źnień w ich rejestracji w systemach kasowych sklep&oacute;w.</p>
<p style="text-align: justify;">&ndash; Zdecydowana większość tych sygnał&oacute;w ma charakter przejściowy, incydentalny i nie powoduje zagrożenia dla środowiska. Problemy są stopniowo usuwane, dlatego należy je traktować jako tymczasowe trudności pojawiające się na etapie tworzenia i rozwijania systemu kaucyjnego &ndash; podkreśla GIOŚ.</p>
<p style="text-align: justify;">Zgłoszenia o potrzebie interwencji trafiają do właściwych miejscowo wojew&oacute;dzkich inspektorat&oacute;w ochrony środowiska, kt&oacute;re je analizują i sprawdzają. Jeśli potwierdzą się naruszenia przepis&oacute;w, możliwe jest nałożenie administracyjnych kar pieniężnych. GIOŚ przekazał, że do tej pory nie wpłynęło żadne odwołanie od decyzji wydanych przez wojew&oacute;dzkich inspektor&oacute;w. Z czterech skarg dotyczących działań kontrolnych trzy uznano za niezasadne, a jedna nadal jest wyjaśniana.</p>
<p style="text-align: justify;">Urząd Ochrony Konkurencji i Konsument&oacute;w przypomina, że nad przestrzeganiem przepis&oacute;w związanych z systemem kaucyjnym czuwa Inspekcja Ochrony Środowiska. Z kolei Ministerstwo Klimatu i Środowiska zachęca, by wszelkie lokalne nieprawidłowości w funkcjonowaniu systemu kierować do odpowiednich wojew&oacute;dzkich inspektorat&oacute;w ochrony środowiska.</p>
<p style="text-align: justify;">System kaucyjny obowiązuje w Polsce od 1 października 2025 r. Obejmuje plastikowe butelki na napoje do 3 l oraz metalowe puszki do 1 l, a kaucja wynosi w ich przypadku 50 gr. Zwrot pieniędzy następuje po oddaniu niezgniecionego opakowania z oznaczeniem kaucyjnym i nie trzeba do tego okazywać paragonu. Od 2026 r. system objął także szklane butelki wielokrotnego użytku do 1,5 l, dla kt&oacute;rych kaucja wynosi 1 zł, przy czym producenci wciąż mogą prowadzić własne systemy ich zbi&oacute;rki.</p>
<p style="text-align: justify;">Poza systemem pozostają jednorazowe opakowania szklane, w tym tzw. małpki. MKiŚ zapowiada analizę możliwości włączenia ich do systemu kaucyjnego, a ewentualne prace legislacyjne mają ruszyć jesienią. Jednocześnie resort zaznaczył, że obecnie nie prowadzi prac nad objęciem systemem opakowań po mleku i produktach mlecznych.</p>
<p style="text-align: justify;">Jednym z kluczowych cel&oacute;w systemu kaucyjnego jest osiągnięcie wymaganych przez Unię Europejską poziom&oacute;w selektywnej zbi&oacute;rki opakowań po napojach, kt&oacute;re mają wynieść 77% do 2028 r. oraz 90% od 2029 r.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Czytaj także:</strong></p>
<p style="text-align: justify;"><a href="https://plusydlabiznesu.pl/aktualnosci/9142/polacy-zwrocili-16-mld-opakowan-automaty-najwygodniejsza-forma-zwrotu-butelek" target="_blank" rel="noopener"><strong>Polacy zwr&oacute;cili 1,6 mld opakowań. Automaty najwygodniejszą formą zwrotu butelek</strong></a></p>
<p style="text-align: justify;"><a href="https://plusydlabiznesu.pl/aktualnosci/9116/wakacje-sprawdza-skutecznosc-systemu-kaucyjnego" target="_blank" rel="noopener"><strong>Wakacje sprawdzą skuteczność systemu kaucyjnego</strong></a></p>
<p style="text-align: justify;"><a href="https://plusydlabiznesu.pl/aktualnosci/9043/zwrot-butelek-nie-tylko-w-sklepach-powstaja-sieci-publicznych-automatow" target="_blank" rel="noopener"><strong>Zwrot butelek nie tylko w sklepach. Powstają sieci publicznych automat&oacute;w</strong></a></p>
<p style="text-align: justify;"><em>fot. magnific.com</em><br /><em>oprac. /kp/</em></p>]]>
            </summary>
                                    <updated>2026-07-22T00:00:00+02:00</updated>
        </entry>
            <entry>
            <title><![CDATA[Starzenie się pracowników może okazać się większym problemem niż niedobór kadr]]></title>
            <link rel="alternate" href="https://slask.online/aktualnosci/9196/starzenie-sie-pracownikow-moze-okazac-sie-wiekszym-problemem-niz-niedobor-kadr" />
            <id>https://slask.online/9196</id>
            <author>
                <name><![CDATA[redakcja]]></name>
            </author>
            <summary type="html">
                <![CDATA[<p><img alt="Starzenie się pracowników może okazać się większym problemem niż niedobór kadr" src="https://plusydlabiznesu.pl/storage/images/artykuly/2026/07/miniatura/27_55_seniorzy_20praca.jpg" /><br /><p>Średni wiek lekarzy specjalistów to 56 lat, podczas gdy programiści aplikacji mają przeciętnie 34 lata, a osoby przygotowujące posiłki typu fast food 29 lat.</p><br /> <p style="text-align: justify;">W ochronie zdrowia, systemie edukacji oraz w innych profesjach opartych na wieloletnim doświadczeniu coraz silniej ujawnia się proces starzenia się załóg. W najbliższych latach może on stać się jednym z kluczowych wyzwań dla rynku pracy.</p>
<p style="text-align: justify;">Coraz większe znaczenie zyskuje średni wiek osób pracujących w konkretnych zawodach, bo to właśnie on dobrze pokazuje stan całego rynku pracy. Z danych Głównego Urzędu Statystycznego wynika, że różnice między branżami są bardzo duże i zapowiadają zmianę pokoleniową, która w wielu obszarach może być równie trudna do opanowania jak brak rąk do pracy.</p>
<p style="text-align: justify;">Najwyższy przeciętny wiek mają lekarze specjaliści — 56 lat. Niewiele mniej, bo 54 lata, wynosi średnia wśród lekarzy dentystów specjalistów. Wysokie wartości widać także w grupie kierowników instytucji ochrony zdrowia (52 lata), pielęgniarek specjalistek (51) oraz techników analityki medycznej (51). – Sam fakt, że zespół się starzeje, nie oznacza jeszcze kryzysu. Doświadczenie jest bezcenne, zwłaszcza tam, gdzie liczy się odpowiedzialność i wysoka specjalizacja. Problem zaczyna się wtedy, gdy organizacje zbyt późno myślą o sukcesji. Wiedzy zdobywanej latami nie da się uzupełnić szybkim naborem. Potrzebne jest stopniowe przekazywanie kompetencji i świadome budowanie nowej generacji ekspertów – wyjaśnia Magda Dąbrowska, prezeska Grupy Progres.</p>
<p style="text-align: justify;">Przeciętny wiek powyżej 50 lat występuje również w wielu innych profesjach. Dotyczy to między innymi sędziów (51 lat), ekonomistów (51), duchownych (51), przedstawicieli władz publicznych (50) oraz kierowników instytucji edukacyjnych (50). Zbliżony poziom notuje się też u nauczycieli szkół ponadpodstawowych, nauczycieli kształcenia zawodowego i nauczycieli akademickich, których średnia wieku wynosi 49 lat.</p>
<p style="text-align: justify;">Magda Dąbrowska zwraca uwagę, że szczególnie wymagające są zawody, do których trzeba przygotowywać się przez długi czas i latami zdobywać praktykę. – W części profesji nie wystarczy zwiększyć liczbę ofert pracy. Jeżeli młodzi ludzie nie widzą dla siebie perspektyw w danym zawodzie, sama rekrutacja nie przyniesie rozwiązania. Trzeba inaczej myśleć o budowaniu zawodu: nie tylko jak znaleźć pracownika, lecz także jak stworzyć mu atrakcyjną drogę wejścia i rozwoju – podkreśla.</p>
<p style="text-align: justify;">Wysoka średnia wieku dotyczy także wielu klasycznych zajęć, takich jak sprzedawcy na targowiskach (52 lata), właściciele sklepów (50), rybacy morscy (50), jubilerzy (50), złotnicy (50), krawcy (50) czy obuwnicy (50). Do tej pory wiedza była tam przekazywana głównie w rodzinnych firmach i lokalnych środowiskach, jednak dziś ten model potrzebuje dodatkowego wsparcia. – Największym problemem tradycyjnych profesji nie jest zawsze ich mniejsza potrzeba społeczna. Często trudność polega na tym, że młodzi ludzie ich po prostu nie dostrzegają. Jeśli zawód nie kojarzy się z nowoczesnością, trudno przyciągnąć nowych kandydatów, nawet gdy oferuje stabilność i rozwój – mówi ekspertka.</p>
<p style="text-align: justify;">Nie wszędzie sytuacja wygląda podobnie. W zawodach związanych z transportem i budownictwem średni wiek zatrudnionych utrzymuje się mniej więcej na poziomie 44–49 lat. Tak jest między innymi wśród kierowców autobusów, kierowców ciężarówek, maszynistów, spawaczy, hydraulików, monterów i księgowych.</p>
<p style="text-align: justify;">Znacznie młodszą strukturę wiekową mają profesje powiązane z nowymi technologiami. Średnia wieku operatorów sieci i systemów komputerowych to 38 lat, a analityków systemów, projektantów aplikacji oraz specjalistów ds. sieci komputerowych około 35 lat. – Sektor technologiczny pokazuje inną twarz rynku pracy. Młodszy wiek pracowników wynika tu często z bardzo szybkiego tempa zmian, a nie z niedoboru doświadczenia. Umiejętności muszą być stale aktualizowane, dlatego firmy powinny łączyć dwa działania: pozyskiwać nowe talenty i jednocześnie zatrzymywać osoby znające procesy, produkty oraz klientów – tłumaczy Magda Dąbrowska.</p>
<p style="text-align: justify;">Najmłodsze grupy zawodowe tworzą osoby wykonujące zajęcia, które często są początkiem kariery. Średni wiek pracowników przygotowujących posiłki typu fast food oraz sportowców wynosi 29 lat. Niewiele więcej, bo od 31 do 34 lat, mają modele i modelki, stewardzi, kelnerzy, pracownicy centrów obsługi telefonicznej oraz demonstratorzy produktów. Młodszy wiek tych grup pomaga zasilać rynek pracy nowymi osobami, ale jednocześnie oznacza większą rotację i częstszą konieczność wdrażania kolejnych pracowników.</p>
<p style="text-align: justify;">Zdaniem ekspertów sam średni wiek zatrudnionych nie przesądza o jakości kadry. Najważniejsze jest sprawne zarządzanie zespołami złożonymi z osób z różnych pokoleń oraz stworzenie warunków do przekazywania wiedzy i doświadczenia. W ich ocenie to właśnie utrzymanie kompetencji i przygotowanie następców będzie w najbliższych latach jednym z najistotniejszych zadań dla pracodawców.</p>
<p style="text-align: justify;"><em>fot. magnific.com</em><br /><em>oprac. /kp/</em></p>]]>
            </summary>
                                    <updated>2026-07-21T10:46:00+02:00</updated>
        </entry>
            <entry>
            <title><![CDATA[Samodzielnie organizowane podróże zyskują zwolenników]]></title>
            <link rel="alternate" href="https://slask.online/aktualnosci/9195/samodzielnie-organizowane-podroze-zyskuja-zwolennikow" />
            <id>https://slask.online/9195</id>
            <author>
                <name><![CDATA[redakcja]]></name>
            </author>
            <summary type="html">
                <![CDATA[<p><img alt="Samodzielnie organizowane podróże zyskują zwolenników" src="https://plusydlabiznesu.pl/storage/images/artykuly/2026/07/miniatura/68_urlop wakacje.jpg" /><br /><p>Choć z oferty all inclusive skorzystało w sumie 57% Polaków, jedynie 15% wskazuje ten model jako swój najlepszy sposób spędzania wolnego czasu.</p><br /> <p style="text-align: justify;">Z wakacji w wariancie all inclusive skorzystało już ponad połowa Polak&oacute;w, ale tylko nieliczni uznają tę opcję za najbardziej atrakcyjną. Z badania Rankomat.pl wynika, że coraz chętniej wybieramy wyjazdy układane samodzielnie, bo dają większą niezależność, swobodę wyboru i możliwość poznawania odwiedzanych miejsc dokładnie tak, jak chcemy.</p>
<p style="text-align: justify;">Jak pokazują wyniki ankiety, 57% uczestnik&oacute;w przynajmniej raz spędziło urlop w formule all inclusive. Dla 15% to ulubiony rodzaj wypoczynku, a 27% korzysta z niego tylko od czasu do czasu. Jeszcze 15% badanych przyznaje, że dawniej jeździło w ten spos&oacute;b, lecz dziś woli inne rozwiązania. Z kolei 31% nigdy nie było na takim wyjeździe, a 11% deklaruje, że w og&oacute;le nie wyjeżdża na wakacje.</p>
<p style="text-align: justify;">Najważniejszym powodem odchodzenia od gotowych pakiet&oacute;w jest potrzeba samodzielnego układania podr&oacute;ży. W grupie os&oacute;b, kt&oacute;re nie wskazują all inclusive jako preferowanej formy urlopu, 32% ceni możliwość własnego zaplanowania trasy, nocleg&oacute;w, miejsc do jedzenia i atrakcji. Dla 31% ważniejsze od wypoczynku w hotelowym resorcie jest aktywne zwiedzanie oraz odkrywanie nowych zakątk&oacute;w.</p>
<p style="text-align: justify;">Nie bez znaczenia pozostaje r&oacute;wnież niechęć do tłocznej turystyki. 26% respondent&oacute;w woli cichsze miejscowości i mniej oblegane kierunki. Dla 25% liczą się także pieniądze. Część ankietowanych podkreśla ponadto, że podr&oacute;że przygotowane na własną rękę pozwalają lepiej poznać lokalne zwyczaje i kuchnię (24%), a także dają większą elastyczność w trakcie wyjazdu (19%).</p>
<p style="text-align: justify;">Badanie pokazuje też, że rosnące ceny podr&oacute;ży zachęcają Polak&oacute;w do szukania oszczędności. Najczęściej wybieraną metodą jest planowanie wypoczynku poza gł&oacute;wnym sezonem (24%). Sporo os&oacute;b decyduje się r&oacute;wnież na tańsze noclegi, takie jak apartamenty, pensjonaty, hostele czy pola namiotowe (23%).</p>
<p style="text-align: justify;">Cięcia koszt&oacute;w coraz częściej zaczynają się już na etapie organizacji wyjazdu. Po 20% badanych rezerwuje wakacje dużo wcześniej albo samodzielnie ogarnia transport i noclegi, zamiast sięgać po gotowe propozycje biur podr&oacute;ży. Popularnością cieszy się też wyb&oacute;r mniej znanych, a przez to tańszych kierunk&oacute;w (18%) oraz rezygnacja z wyjazdu za granicę na rzecz wypoczynku w Polsce (18%).</p>
<p style="text-align: justify;">W trakcie urlopu część os&oacute;b także pilnuje budżetu, korzystając z bezpłatnych atrakcji (15%), polując na promocje (14%) albo przygotowując jedzenie samodzielnie (13%). Znacznie rzadziej pojawiają się bardziej skrajne sposoby oszczędzania, takie jak spanie w samochodzie (5%) czy podr&oacute;żowanie autostopem (2%). Jednocześnie 16% os&oacute;b planujących wakacje w 2026 r. zapowiada, że podczas wyjazdu nie zamierza szczeg&oacute;lnie ograniczać wydatk&oacute;w.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Czytaj także:</strong></p>
<p style="text-align: justify;"><a href="https://plusydlabiznesu.pl/aktualnosci/9187/polacy-pokochali-jesioniki-na-niektorych-szlakach-stanowia-wiekszosc-turystow" target="_blank" rel="noopener"><strong>Polacy pokochali Jesioniki. Na niekt&oacute;rych szlakach stanowią większość turyst&oacute;w</strong></a></p>
<p style="text-align: justify;"><a href="https://plusydlabiznesu.pl/aktualnosci/9151/podroze-staly-sie-stylem-zycia-polska-wysoko-w-unijnym-zestawieniu" target="_blank" rel="noopener"><strong>Podr&oacute;że stały się stylem życia. Polska wysoko w unijnym zestawieniu</strong></a></p>
<p style="text-align: justify;"><a href="https://plusydlabiznesu.pl/aktualnosci/9130/polacy-odkrywaja-uroki-slow-travel-liczy-sie-spokoj-i-regeneracja" target="_blank" rel="noopener"><strong>Polacy odkrywają uroki &bdquo;slow travel&rdquo;. Liczy się spok&oacute;j i regeneracja</strong></a></p>
<p style="text-align: justify;"><em>fot. magnific.com</em><br /><em>oprac. /kp/</em></p>]]>
            </summary>
                                    <updated>2026-07-21T09:54:00+02:00</updated>
        </entry>
            <entry>
            <title><![CDATA[Do środowiska trafia nawet 200 mln m³ ścieków rocznie]]></title>
            <link rel="alternate" href="https://slask.online/aktualnosci/9193/do-srodowiska-trafia-nawet-200-mln-m3-sciekow-rocznie" />
            <id>https://slask.online/9193</id>
            <author>
                <name><![CDATA[redakcja]]></name>
            </author>
            <summary type="html">
                <![CDATA[<p><img alt="Do środowiska trafia nawet 200 mln m³ ścieków rocznie" src="https://plusydlabiznesu.pl/storage/images/artykuly/2026/07/miniatura/67_szambo.jpg" /><br /><p>Zanieczyszczenia te mogą prowadzić do skażenia studni oraz lokalnych źródeł wody bakteriami, w tym bakterią coli.</p><br /> <p style="text-align: justify;">Polska wciąż znajduje się w grupie państw nadbałtyckich o najmniejszym stopniu wyposażenia w kanalizację. Z raportu opracowanego przez fundację Race for the Baltic oraz Agencję Wspierania Ochrony Środowiska wynika, że w naszym kraju działa około 2,5 mln szamb i przydomowych oczyszczalni ścieków. Większość z nich nie przekazuje nieczystości do oczyszczalni, lecz pozwala im przenikać do otoczenia, gdzie zanieczyszczają ziemię, wody podziemne, rzeki, a finalnie także Morze Bałtyckie.</p>
<p style="text-align: justify;">Według autorów raportu każdego roku do środowiska może przedostawać się około 200 mln m&sup3; ścieków bez oczyszczenia. To ilość zbliżona do niemal jednej trzeciej największego polskiego jeziora, czyli Śniardw. Jak podkreśla Marcin Kotlarek, szef fundacji Race for the Baltic, Bałtyk jest akwenem szczególnie podatnym na zanieczyszczenia, ponieważ wymiana jego wód trwa mniej więcej 30 lat. – To, co do niego trafi, pozostaje tam przez dziesięciolecia i bardzo trudno podlega odnowie. Dlatego najważniejsze działania, jakie możemy podjąć już teraz, to ograniczanie zanieczyszczeń spływających z lądu. Trzeba działać u źródła, na przykład poprzez dobre praktyki przeładunku w portach, zabezpieczanie odpadów przy produkcji nawozów, właściwe zasady nawożenia w rolnictwie, a także odpowiedzialne gospodarowanie ściekami – zaznacza ekspert.</p>
<p style="text-align: justify;">Z raportu wynika również, że ścieki odpowiadają za około 35% fosforu trafiającego co roku do Morza Bałtyckiego. Nadmiar tego pierwiastka wywołuje eutrofizację wód, sprzyja rozwojowi glonów i sinic oraz powoduje tworzenie się obszarów ubogich w tlen, co prowadzi do niszczenia ekosystemów wodnych.</p>
<p style="text-align: justify;">Twórcy publikacji wskazują, że Polska wypada najgorzej spośród państw regionu Morza Bałtyckiego pod względem realizacji wymagań unijnej dyrektywy ściekowej. Zgodność z jej zapisami oceniana jest w Polsce na 70–77%, podczas gdy w innych krajach tego obszaru sięga od 96 do 100%. – W Polsce jedna czwarta mieszkańców nie jest podłączona do kanalizacji. To około 10 mln osób żyjących w domach wyposażonych albo w szambo, albo w przydomową oczyszczalnię ścieków. Mamy ponad 2,1 mln zarejestrowanych szamb, ponad 200 tys. niezarejestrowanych, funkcjonujących w szarej strefie, a do tego 500 tys. przydomowych oczyszczalni ścieków. Sam wskaźnik 72% podłączenia do sieci kanalizacyjnej nie jest zły sam w sobie. Nie zawsze opłaca się ekonomicznie prowadzić kanalizację do każdej wsi i każdego domu. Kłopotem jest natomiast to, jak użytkownicy postępują z szambami i przydomowymi oczyszczalniami – wyjaśnia Marcin Kotlarek.</p>
<p style="text-align: justify;">Z danych Głównego Urzędu Statystycznego wynika, że w 2024 r. wywieziono jedynie 45 mln m&sup3; nieczystości ciekłych, choć szacunki mówią o ponad 250–300 mln m&sup3;. Oznacza to, że nawet 80–90% ścieków pochodzących z systemów indywidualnych nie trafia do oczyszczalni. Na przykład w woj. podkarpackim do środowiska może przedostawać się ponad 95% ścieków z takich instalacji, czyli około 13,7 mln m&sup3; rocznie. Nieszczelne zbiorniki oraz nielegalne odprowadzanie ścieków do ziemi i rowów melioracyjnych powodują skażenie gleby i wód wykorzystywanych później jako źródło wody pitnej. – To ma bezpośredni wpływ na zdrowie publiczne. Przypomina mi się ostatnio Olecko, gdzie przez kilka dni nie było dostępu do wody, bo w lokalnych wodociągach wykryto skażenie bakteriami coli. Do tego dochodzą lokalne problemy mieszkańców, ponieważ cieknące szamba zatruwają wodę w studniach, z których na terenach wiejskich często się korzysta – zwraca uwagę Marcin Kotlarek.</p>
<p style="text-align: justify;">Za taki stan rzeczy odpowiada przede wszystkim zły stan techniczny wielu szamb i przydomowych oczyszczalni oraz ich nieprawidłowe użytkowanie. Część z tych urządzeń powstała wiele lat temu albo nie spełnia wymaganych norm technicznych. Problem pogłębia także zbyt rzadkie opróżnianie zbiorników i niewystarczająca kontrola ze strony samorządów. – Po pierwsze, gminy bardzo często nie mają jednolitych standardów. W jednych miejscach zaleca się wywóz szamba dopiero po jego przepełnieniu, w innych raz na kwartał. Są to więc bardzo płynne, nomen omen, zasady. Po drugie, aż dwie trzecie gmin nie dysponuje systemami informatycznymi, które pozwalałyby sprawdzać, jak często poszczególne gospodarstwa oddają ścieki do oczyszczalni. To naprawdę proste do zmierzenia, monitorowania i raportowania. Samorządy powinny przygotowywać precyzyjne regulaminy, kontrolować częstotliwość wywozu ścieków i dbać o podłączenia do kanalizacji tam, gdzie wyznaczono aglomerację. To są obowiązki gmin, które dziś często pozostają niewykonane – podkreśla Marcin Kotlarek.</p>
<p style="text-align: justify;">W raporcie zwrócono również uwagę na zbyt małą liczbę kontroli prowadzonych przez wojewódzkie inspektoraty ochrony środowiska. Jak podają autorzy, w ciągu roku sprawdzanych jest jedynie około 20% gmin.</p>
<p style="text-align: justify;"><em>fot. magnific.com</em><br /><em>oprac. /kp/</em></p>]]>
            </summary>
                                    <updated>2026-07-21T00:00:00+02:00</updated>
        </entry>
            <entry>
            <title><![CDATA[Sztuczna inteligencja pomaga w pracy, ale jednocześnie rodzi pytania o zawodową przyszłość]]></title>
            <link rel="alternate" href="https://slask.online/aktualnosci/9191/sztuczna-inteligencja-pomaga-w-pracy-ale-jednoczesnie-rodzi-pytania-o-zawodowa-przyszlosc" />
            <id>https://slask.online/9191</id>
            <author>
                <name><![CDATA[redakcja]]></name>
            </author>
            <summary type="html">
                <![CDATA[<p><img alt="Sztuczna inteligencja pomaga w pracy, ale jednocześnie rodzi pytania o zawodową przyszłość" src="https://plusydlabiznesu.pl/storage/images/artykuly/2026/07/miniatura/39_komputer-sztuczna-inteligencja-ai.jpg" /><br /><p>Wykorzystanie tej technologii w codziennych obowiązkach deklaruje 41% pracowników w Polsce oraz 31,9% badanych z pozostałych krajów Europy.</p><br /> <p style="text-align: justify;">W polskich firmach sztuczna inteligencja coraz mocniej wchodzi do codziennej organizacji pracy. Z najnowszego opracowania „2026 HR & Payroll Pulse” przygotowanego przez SD Worx wynika, że z rozwiązań opartych na AI regularnie korzysta 38,4% zatrudnionych w Polsce. To wyraźnie więcej niż średnia dla Europy, która osiąga 29,3%. Wzrost zainteresowania tą technologią następuje równolegle z kolejnym etapem wdrażania unijnego Aktu o sztucznej inteligencji.</p>
<p style="text-align: justify;">Z danych badania wynika, że AI staje się dla coraz większej liczby osób narzędziem wspierającym wykonywanie zwykłych, zawodowych obowiązków. Równocześnie 34,4% pracowników w Polsce i 25,8% respondentów w Europie obawia się, że rozwój tej technologii może doprowadzić do tego, iż część wykonywanych przez nich zadań przestanie być potrzebna. Co ciekawe, większy niepokój częściej pojawia się u osób już korzystających z AI. W Polsce taki pogląd wyraziło 45,1% użytkowników, natomiast w grupie osób niekorzystających z tej technologii było to 29,8%.</p>
<p style="text-align: justify;">Coraz większa obecność sztucznej inteligencji w środowisku pracy sprawia też, że rosną oczekiwania wobec jasności jej działania. Aż 66,6% ankietowanych w Polsce uważa, że systemy AI powinny w przejrzysty sposób wskazywać, jak podejmują decyzje, oraz działać transparentnie.</p>
<p style="text-align: justify;">Częstsze sięganie po tę technologię w codziennej pracy deklaruje 41% polskich pracowników i 31,9% uczestników badania z innych państw Europy. Szczególnie wyraźnie widać to wśród osób na stanowiskach kierowniczych. W Polsce 51,3% menedżerów przyznaje, że korzysta z AI coraz intensywniej, podczas gdy wśród pracowników bez funkcji zarządczych ten odsetek wynosi 32,1%. Zainteresowanie rozwiązaniami opartymi na sztucznej inteligencji rośnie również wśród tych, którzy wcześniej z nich nie korzystali – taką deklarację złożyło 15,6% badanych.</p>
<p style="text-align: justify;">Jak zaznacza Ireneusz Hołowacz, ekspert ds. technologii w SD Worx Poland, wyniki badania pokazują, że AI przestaje być domeną wyłącznie specjalistów i staje się realnym wsparciem dla coraz większej liczby zawodów. – Wraz z rosnącym znaczeniem AI rośnie jednak także odpowiedzialność pracodawców. Organizacje powinny pomagać pracownikom rozwijać kompetencje potrzebne nie tylko do skutecznego, lecz także świadomego i odpowiedzialnego korzystania z technologii – mówi.</p>
<p style="text-align: justify;">Raport potwierdza także, że większość osób korzystających z AI dostrzega konkretne zalety tego rozwiązania. Ponad 70% polskich pracowników używających takich narzędzi twierdzi, że dzięki nim pracuje sprawniej. Jednocześnie tylko 58,9% respondentów uważa, że otrzymuje od pracodawcy wystarczające wsparcie w rozwijaniu umiejętności związanych z AI. Autorzy badania podkreślają, że obowiązek wzmacniania kompetencji w tym obszarze wynika również z przepisów unijnych. AI Act nakłada na organizacje konieczność podejmowania działań rozwijających tzw. AI literacy, czyli wiedzę i praktyczne umiejętności pozwalające bezpiecznie i odpowiedzialnie korzystać z systemów sztucznej inteligencji oraz rozpoznawać związane z nimi ryzyka.</p>
<p style="text-align: justify;">Mimo szybkiego rozwoju tej technologii większość pracowników nie wierzy, że AI całkowicie zastąpi człowieka – tak uważa 60,3% respondentów w Polsce oraz 67,8% w Europie. 46,2% Polaków przewiduje, że nadal będzie wykonywać większość obowiązków samodzielnie, korzystając jedynie z ograniczonego wsparcia sztucznej inteligencji. Z kolei 43,2% badanych spodziewa się modelu współpracy, w którym AI będzie pełnić funkcję pomocniczą wobec pracownika. Widoczna jest przy tym wyraźna różnica między osobami korzystającymi i niekorzystającymi z tej technologii. Wśród użytkowników AI 55% zakłada, że przyszłość pracy będzie opierała się na bliskiej współpracy człowieka i sztucznej inteligencji, natomiast w grupie osób niekorzystających z AI taki pogląd podziela jedynie 26%.</p>
<p style="text-align: justify;">Badanie ujawnia również umiarkowany poziom zaufania do sposobu wdrażania AI przez pracodawców. O tym, że organizacje używają tej technologii etycznie i odpowiedzialnie, przekonanych jest 56,8% pracowników w Polsce oraz 52,1% respondentów w Europie.</p>
<p style="text-align: justify;">Wnioski z raportu pojawiają się w tym samym czasie, w którym wchodzi w kolejną fazę wdrażanie unijnego Aktu o sztucznej inteligencji. Jak wyjaśnia radca prawny Marcin Sanetra, partner w PCS Paruch Stępień Kanclerz, już wkrótce zaczną obowiązywać regulacje dotyczące transparentności stosowania AI. – Zmian jest wiele, a harmonogram ich wdrażania może wydawać się mało czytelny, dlatego warto działać już teraz. Choć kluczowe obowiązki dotyczące systemów AI wysokiego ryzyka zostały przesunięte na lata 2027 i 2028, wymagania związane z przejrzystością stosowania sztucznej inteligencji zaczną obowiązywać już 2 sierpnia 2026 r. Oznacza to między innymi konieczność informowania użytkowników, kiedy wchodzą w kontakt z systemem AI, na przykład chatbotem. W niektórych sytuacjach trzeba będzie także wyraźnie oznaczać treści wygenerowane lub przerobione przy użyciu sztucznej inteligencji. Takie materiały będą musiały być oznakowane w formacie czytelnym dla maszyn i możliwym do wykrycia jako stworzone lub zmodyfikowane przez AI – tłumaczy.</p>
<p style="text-align: justify;">Rozwiązania AI oddziałujące na podstawowe prawa człowieka będą musiały spełnić nowe wymagania do 2 grudnia 2027 r., a systemy używane m.in. w przemyśle, transporcie i ochronie zdrowia – do 2 sierpnia 2028 r. Przewidziano też okres przejściowy dla dostawców generatywnych systemów AI dostępnych na rynku przed 2 sierpnia 2026 r. Będą oni mieli czas do 2 grudnia 2026 r., by dostosować się do obowiązku oznaczania treści tworzonych przez sztuczną inteligencję w sposób umożliwiający ich automatyczne wykrycie.</p>
<p style="text-align: justify;"><em>fot. pexels.com</em><br /><em>oprac. /kp/</em></p>]]>
            </summary>
                                    <updated>2026-07-20T00:05:00+02:00</updated>
        </entry>
            <entry>
            <title><![CDATA[Ponad połowa Polaków po urlopie nadal nie czuje się wypoczęta]]></title>
            <link rel="alternate" href="https://slask.online/aktualnosci/9189/ponad-polowa-polakow-po-urlopie-nadal-nie-czuje-sie-wypoczeta" />
            <id>https://slask.online/9189</id>
            <author>
                <name><![CDATA[redakcja]]></name>
            </author>
            <summary type="html">
                <![CDATA[<p><img alt="Ponad połowa Polaków po urlopie nadal nie czuje się wypoczęta" src="https://plusydlabiznesu.pl/storage/images/artykuly/2026/07/miniatura/88_odpoczynek-urlop-wakacje-morze-plaza.jpg" /><br /><p>Najczęściej wybieranym sposobem na wolne są seriale i filmy, przeglądanie internetu oraz mediów społecznościowych, a także sen lub krótka drzemka.</p><br /> <p style="text-align: justify;">Urlop powinien kojarzyć się z odzyskiwaniem energii, jednak w przypadku wielu Polak&oacute;w efekt bywa odwrotny lub przynajmniej niewystarczający. Jak wynika z raportu &bdquo;Spojrzenie Polak&oacute;w na długowieczność. Między deklaracjami a codziennością&rdquo;, przygotowanego na zlecenie Gedeon Richter Polska, 51% ankietowanych mimo wypoczynku często nadal czuje się zmęczonych, a 39% przyznaje, że nawet mając wolny czas, nie potrafi całkowicie się zrelaksować.</p>
<p style="text-align: justify;">Z opracowania wynika, że odbudowa sił nie zależy wyłącznie od kilku dni wolnego, lecz przede wszystkim od tego, jak wygląda codzienność: czy śpimy wystarczająco długo, czy umiemy obniżać napięcie i czy regularnie podejmujemy ruch. Tymczasem coraz więcej os&oacute;b odkłada dbanie o odpoczynek &bdquo;na p&oacute;źniej&rdquo;, licząc, że kr&oacute;tki wyjazd lub parę dni urlopu wystarczy, by odzyskać formę. Potwierdzają to także dane Eurostatu z 2026 r., według kt&oacute;rych Polacy pracują więcej godzin niż przeciętni mieszkańcy Unii Europejskiej. Skutkiem jest rosnące, przewlekłe wyczerpanie, kt&oacute;re nie znika nawet w czasie wolnym i często wraca zaraz po jego zakończeniu.</p>
<p style="text-align: justify;">Raport pokazuje r&oacute;wnież, że 39% uczestnik&oacute;w badania uważa, iż w zwykłym rytmie dnia po prostu nie ma przestrzeni na odpoczynek, a niemal co trzeci ocenia swoje otoczenie jako niesprzyjające regeneracji. Dr Zofia Małkowicz, socjolożka i wsp&oacute;łautorka raportu, podkreśla, że kłopoty z troską o zdrowie nie muszą wynikać z braku dobrych chęci, lecz z przeciążenia obowiązkami. &ndash; Gdy ktoś wraca po całym dniu pracy, zajmuje się dziećmi, mierzy się z coraz wyższymi kosztami życia i codziennymi sprawami, dodatkowe aktywności prozdrowotne mogą być odbierane jak jeszcze jedno zadanie do odhaczenia &ndash; wyjaśnia.</p>
<p style="text-align: justify;">Badanie ujawnia też wyraźną r&oacute;żnicę między tym, jak Polacy spędzają wolne chwile, a tym, co rzeczywiście wspiera odzyskiwanie energii. Najczęściej wskazywaną formą wypoczynku jest oglądanie seriali i film&oacute;w, kt&oacute;re wybrało 44% respondent&oacute;w. Z internetu i medi&oacute;w społecznościowych korzysta w ten spos&oacute;b 39% badanych, a 38% stawia na sen lub drzemkę. Czas z rodziną i znajomymi spędza 36% ankietowanych, natomiast 30% wybiera spacery oraz przebywanie na świeżym powietrzu.</p>
<p style="text-align: justify;">Kiedy jednak pytano o to, co naprawdę pomaga się zregenerować, odpowiedzi były nieco inne. Najczęściej wskazywano sen (56%), następnie spok&oacute;j i ciszę (54%), przyjemne zajęcia (44%), kontakt z naturą (41%) oraz spacery i lekką aktywność fizyczną (36%). Zdaniem autor&oacute;w raportu pokazuje to, że choć Polacy wiedzą, jakie formy odpoczynku są najbardziej wartościowe, w praktyce często wybierają bierne zajęcia. Wnioski te są sp&oacute;jne z badaniami naukowymi, według kt&oacute;rych skuteczna regeneracja wymaga połączenia relaksu, odcięcia się od obowiązk&oacute;w, działań dających satysfakcję i kontaktu z otoczeniem.</p>
<p style="text-align: justify;">Największy problem z odpoczynkiem deklarują młodzi dorośli w wieku 18&ndash;29 lat. Około 70% os&oacute;b z tej grupy przyznaje, że mimo wolnego nadal odczuwa zmęczenie, a ponad połowa ma trudność z odprężeniem się i stale zmaga się z poczuciem braku czasu na regenerację. W starszych rocznikach ten odsetek stopniowo spada, a wśr&oacute;d os&oacute;b po 60. roku życia podobne trudności zgłasza już tylko około jedna piąta badanych.</p>
<p style="text-align: justify;">Istotne znaczenie ma także sytuacja finansowa. W grupie os&oacute;b żyjących w bardzo skromnych warunkach 66% m&oacute;wi o zmęczeniu mimo odpoczynku, podczas gdy wśr&oacute;d najlepiej sytuowanych taki problem dotyczy 37% badanych. Zbliżone r&oacute;żnice widać r&oacute;wnież przy ocenie możliwości relaksu oraz tego, czy miejsce zamieszkania sprzyja wypoczynkowi. &ndash; O regeneracji często m&oacute;wi się tak, jakby była wyłącznie kwestią osobistej decyzji: wystarczy wyłączyć telefon, znaleźć chwilę dla siebie albo nauczyć się relaksować. Trudno jednak m&oacute;wić o skutecznym odpoczynku, gdy na co dzień brakuje czasu, przestrzeni, bezpieczeństwa lub dostępu do miejsc, kt&oacute;re pomagają się wyciszyć. To nie tylko sprawa umiejętności, ale także warunk&oacute;w życia &ndash; zaznacza dr Zofia Małkowicz.</p>
<p style="text-align: justify;">Wnioski z raportu pokazują też wyraźną zmianę w postrzeganiu odpoczynku. Coraz częściej nie jest on traktowany jako nagroda po wykonanej pracy, lecz jako podstawowy element wpływający na zdrowie, samopoczucie i długie życie. W badaniu to właśnie odpoczynek i czas wolny wskazano jako najważniejszy priorytet, wyżej niż bezpieczeństwo finansowe i profilaktykę zdrowotną.</p>
<p style="text-align: justify;">Autorzy podsumowują, że świadomość znaczenia regeneracji rośnie, ale jej wdrażanie w codziennym życiu wciąż pozostaje trudne. Jeśli ponad połowa Polak&oacute;w mimo urlopu dalej czuje się wyczerpana, przyczyny należy szukać nie tylko w tym, jak spędzają wolny czas, ale także w jego długości oraz w warunkach życia i pracy.</p>
<p style="text-align: justify;"><em>fot. unsplash.com</em><br /><em>oprac. /kp/</em></p>]]>
            </summary>
                                    <updated>2026-07-20T00:00:00+02:00</updated>
        </entry>
            <entry>
            <title><![CDATA[Wisła świętowała otwarcie BCN im. Adama Małysza – tak wyglądały występy tego dnia]]></title>
            <link rel="alternate" href="https://slask.online/aktualnosci/9192/wisla-swietowala-otwarcie-bcn-im-adama-malysza-tak-wygladaly-wystepy-tego-dnia" />
            <id>https://slask.online/9192</id>
            <author>
                <name><![CDATA[redakcja]]></name>
            </author>
            <summary type="html">
                <![CDATA[<p><img alt="Wisła świętowała otwarcie BCN im. Adama Małysza – tak wyglądały występy tego dnia" src="https://plusydlabiznesu.pl/storage/images/artykuly/2026/07/miniatura/53_Beskidzkie Centrum Narciarstwa Adama MałyszaDSC07298.jpg" /><br /><p>Na scenie pojawiła się Grupa MoCarta, a wieczór dopełniła muzyczna zabawa z DJ-em Zaharem i DJ-em Otekiem. Zobacz zdjęcia z wydarzenia.</p><br /> <p>Oficjalne otwarcie Beskidzkiego Centrum Narciarstwa im. Adama Małysza w Wiśle ruszyło punktualnie o 17. Uroczystość wzbogacono o część artystyczną, która nadała całemu przedsięwzięciu wyjątkowo symboliczny wymiar. Pierwszym akcentem był występ Michała Szarcza, który zagrał na trombicie ze schodów prowadzących na dach obiektu. Zaraz potem widzowie obejrzeli pokaz akrobatyczny duetu DUOSKY – Kingi Niszwic i Igora Gajewskiego, uznanych mistrzów akrobatyki powietrznej. Całość zapowiedział Łukasz Szwej z Radia Katowice, przybliżając historię idei centrum oraz drogę, jaka doprowadziła do jego powstania.</p>
<p><br />Na wydarzeniu obecny był także Adam Małysz, który wrócił wspomnieniami do początków koncepcji miejsca mającego opowiadać o dziejach beskidzkiego narciarstwa. W trakcie ceremonii wręczono pamiątkowe statuetki osobom zaangażowanym w realizację projektu, w tym Adamowi Małyszowi i marszałkowi województwa. Najważniejszym momentem stało się symboliczne przecięcie wstęgi przez pięcioro uczniów wiślańskich szkół, którzy wzięli udział w otwarciu, odwołując się do idei olimpijskich.</p>
<p><br />Po oficjalnej części uczestnicy mogli przejść przez ekspozycję i zobaczyć dzieje narciarstwa, sukcesy lokalnych sportowców oraz nowoczesne rozwiązania zastosowane w centrum. Zwiedzanie trwało aż do późnych godzin wieczornych.</p>
<p><br />Jednocześnie rozpoczęła się odsłona rozrywkowa. W Amfiteatrze im. Stanisława Hadyny wystąpiła Grupa MoCarta, gromadząc liczną publiczność. Z kolei w strefie przy centrum odbyła się wieczorna zabawa muzyczna: najpierw za konsoletą stanął DJ Zahar, a później DJ Otek, dwukrotny Mistrz Polski DJ‑ów, który zamknął cały dzień energicznym setem.</p>
<p>To wydarzenie połączyło uroczysty ton inauguracji z radością wspólnego świętowania, podkreślając wagę nowego miejsca na sportowej i kulturalnej mapie Wisły.<br /><br />i<br /><br />fot. Ireneusz Burek</p>]]>
            </summary>
                                    <updated>2026-07-19T18:53:00+02:00</updated>
        </entry>
            <entry>
            <title><![CDATA[Jak rodziło się Beskidzkie Centrum Narciarstwa im. Adama Małysza]]></title>
            <link rel="alternate" href="https://slask.online/aktualnosci/9190/jak-rodzilo-sie-beskidzkie-centrum-narciarstwa-im-adama-malysza" />
            <id>https://slask.online/9190</id>
            <author>
                <name><![CDATA[redakcja]]></name>
            </author>
            <summary type="html">
                <![CDATA[<p><img alt="Jak rodziło się Beskidzkie Centrum Narciarstwa im. Adama Małysza" src="https://plusydlabiznesu.pl/storage/images/artykuly/2026/07/miniatura/12_Beskidzkie Centrum Narciarstwa Adama MałyszaDSC07064.jpg" /><br /><p>Przy udziale władz samorządowych, mieszkańców, turystów i w dopracowanej oprawie artystycznej uroczyście zainaugurowano działalność Beskidzkiego Centrum Narciarstwa.</p><br /> <p>W ścisłym centrum Wisły oficjalnie rozpoczęło działalność Beskidzkie Centrum Narciarstwa im. Adama Małysza — nowoczesna przestrzeń poświęcona dziejom beskidzkiego narciarstwa, łącząca funkcję wystawienniczą z edukacją oraz interaktywnym zwiedzaniem. Podczas otwarcia obecni byli Adam Małysz z rodziną, członkowie kadry A polskich skoczków narciarskich, reprezentanci samorządów, a także licznie przybyli mieszkańcy i turyści.<br /><br /></p>
<p>Obiekt wzniesiono w miejscu dawnego pawilonu handlowego przy Amfiteatrze im. Stanisława Hadyny. Budowa trwała trzy lata, a całkowity koszt przedsięwzięcia przekroczył 22 mln zł. Około 15 mln zł stanowiło wsparcie pozyskane z zewnętrznych źródeł finansowania.</p>
<p><br />Jeszcze przed oficjalnym przecięciem wstęgi dziennikarze mogli obejrzeć nowo otwarte centrum. Rolę oprowadzającego pełnił sam Adam Małysz, który opowiadał o eksponatach, ich pochodzeniu i o tym, jak powstawała cała wystawa.</p>
<p>Na parterze przygotowano ekspozycję poświęconą rajdowej pasji Adama Małysza. Najobszerniejsza część wystawy znajduje się na piętrze i ukazuje historię beskidzkiego narciarstwa oraz największe postacie skoków narciarskich wywodzące się z Wisły. Zwiedzający mogą obejrzeć trofea, pamiątki archiwalne, kolekcję plastronów narciarskich, a także korzystać z interaktywnych punktów, symulatorów i multimedialnych prezentacji.</p>
<p>Duże zainteresowanie budzi zbiór historycznych nart należących do Adama Małysza. Jak ujawnił były mistrz świata i olimpijczyk, jego kolekcja obejmuje już ponad dwa tysiące par nart różnych rodzajów, nie tylko skokowych. Część tej kolekcji trafiła do nowego centrum, a zbiory mają być w przyszłości dalej rozbudowywane.<strong><br /><br /><br />Adam Małysz: przestrzeń, która ma inspirować następnych</strong></p>
<p><br />W rozmowie z naszą Adam Małysz zaznaczył, że obiekt został przygotowany z myślą o wszystkich gościach — zarówno o mieszkańcach regionu, jak i odwiedzających Wisłę turystach. <br /><br />Pytany o przesłanie dla czytelników portalu ŚLASK.ONLINE, podkreślił, że dzisiejsze miejsca prezentujące historię sportu powinny korzystać z nowoczesnych form, które aktywnie angażują odbiorców.</p>
<p>&ndash; Chcemy pokazywać lokalizacje warte odwiedzenia, takie, które zostawiają po sobie coś więcej niż zwykłe wspomnienie. Dziś potrzebne są obiekty interesujące nie tylko dorosłych, ale przede wszystkim młodych ludzi. Samo patrzenie na eksponaty często już nie wystarcza &ndash; mówił Adam Małysz.</p>
<p>Jak zaznaczył, Beskidzkie Centrum Narciarstwa łączy klasyczną ekspozycję z multimediami, symulatorami, grami oraz quizami interaktywnymi, dzięki czemu odwiedzający mogą czynnie uczestniczyć w odkrywaniu dziejów polskich skoków narciarskich.</p>
<p>&ndash; To miejsce jest właściwie dla każdego. Mam nadzieję, że stanie się mocnym magnesem dla turystów, ale też dla mieszkańców polsko-czeskiego pogranicza &ndash; dodał.<br /><br /></p>
<p><strong>Od koncepcji do urzeczywistnienia. Skąd wziął się pomysł na centrum</strong></p>
<p>Burmistrz Wisły Tomasz Bujok przypomniał, że początki tej inicjatywy sięgają czasu pandemii COVID-19. Zainicjowała je potrzeba znalezienia odpowiedniego miejsca dla bogatej kolekcji trofeów Adama Małysza oraz stworzenia nowoczesnej przestrzeni promującej beskidzkie tradycje narciarskie.</p>
<p>Pierwsze spotkanie przedstawicieli miasta, Urzędu Marszałkowskiego Województwa Śląskiego i Adama Małysza odbyło się w okresie, gdy pandemia dopiero zaczynała wpływać na codzienne życie. Wtedy zapadła decyzja o wspólnej realizacji projektu, choć nikt jeszcze nie przewidywał, jak wymagający okaże się nadchodzący czas.</p>
<p>Burmistrz z uśmiechem wspominał również nietypowy epizod związany z tamtym spotkaniem. Kilka dni później okazało się, że wrócił z uroczystości pogrzebowych zakażony koronawirusem. Po wykonaniu testu musiał poinformować wszystkich uczestników rozmów o dodatnim wyniku. Jak przyznał, wirusa potwierdzono także u większości obecnych, w tym u Adama Małysza.</p>
<p>Pomimo pandemicznych komplikacji przedsięwzięcie konsekwentnie rozwijano, aż w końcu doprowadziło ono do powstania nowoczesnego centrum, które dziś należy do najważniejszych atrakcji Wisły.<br /><br /></p>
<p><strong>Adam Małysz: na sukces pracuje się cierpliwie</strong></p>
<p>Oglądając nową ekspozycję, Adam Małysz przyznał, że każdy pokazany tam przedmiot przywołuje w nim konkretne wspomnienia z kariery sportowej. Za każdym medalem czy pucharem stoją miesiące przygotowań, wyrzeczeń i walki o kolejny cel.</p>
<p>Jak podkreślał, właśnie taki przekaz chciałby zostawić młodym osobom odwiedzającym centrum. Przykład stanowią Kryształowe Kule za triumfy w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata, które pokazują, że po kilku latach przerwy można wrócić na sam szczyt.</p>
<p>&ndash; Chcemy pokazać młodzieży, że warto wierzyć w siebie i solidnie pracować. Nawet po trudniejszych chwilach można odbudować swoją pozycję i znów osiągać sukcesy &ndash; mówił.</p>
<p>Małysz zwrócił uwagę, że sport nie kończy się wraz z zakończeniem kariery zawodniczej. Przypomniał, że po niemal trzydziestu latach spędzonych na skoczni rozpoczął całkiem nowy rozdział jako kierowca rajdowy, dlatego obok pamiątek narciarskich w centrum znalazł się także samochód, którym startował w Rajdzie Dakar.</p>
<p>Jego zdaniem ma to dowodzić, że pasję można rozwijać przez całe życie, a odwaga w podejmowaniu nowych wyzwań jest tak samo ważna jak wcześniejsze osiągnięcia.</p>
<p>Nowa wystawa pokazuje również trofea kolejnego pokolenia beskidzkich skoczków — między innymi Piotra Żyły, Pawła Wąska i Kacpra Tomasiaka. Jak zdradził Adam Małysz, młody zawodnik początkowo uważał, że jego dorobek jest jeszcze zbyt skromny, by umieszczać go obok największych mistrzów. Zdaniem Małysza już dziś zdobyte medale zasługują jednak na miejsce w tej kolekcji.</p>
<p>Na koniec przypomniał także historię swojej pierwszej galerii, działającej w Wiśle od 2004 roku. Gdy z czasem przestała spełniać oczekiwania, a pojawił się pomysł przeniesienia ekspozycji do innego miasta, zwrócił się do burmistrza Wisły. Samorząd postanowił wówczas podjąć działania, aby zbiór pozostał w rodzinnym mieście mistrza. Efektem tych rozmów jest Beskidzkie Centrum Narciarstwa — nowoczesny obiekt, który ma nie tylko opowiadać o sukcesach polskich skoczków, lecz przede wszystkim zachęcać kolejne pokolenia do aktywności sportowej.<br /><br /><br />W Beskidzkim Centrum Narciarstwa znalazły się również pamiątki i trofea innych beskidzkich skoczków, w tym Pawła Wąska i Piotra Żyły. Adam Małysz przekazał też informację, że swoich trofeów jeszcze nie udostępnił Kacper Tomasiak. Młody sportowiec uznał, że czas na prezentację jego osiągnięć w takim miejscu dopiero nadejdzie.</p>
<p>Twórcy obiektu podkreślają, że ich zamiarem było stworzenie miejsca wykraczającego poza ramy zwykłego muzeum. Centrum ma popularyzować narciarską historię za pomocą nowoczesnych technologii, atrakcyjnych form zwiedzania i działań edukacyjnych skierowanych głównie do dzieci i młodzieży.</p>
<p>Autorką koncepcji ekspozycji jest Kinga Duda, natomiast stojącą przed wejściem rzeźbę Adama Małysza wykonał Marek Maślaniec.</p>
<p>Już w dniu otwarcia obiekt przyciągał bardzo wielu odwiedzających. Dzięki połączeniu historycznych pamiątek z nowoczesnymi rozwiązaniami multimedialnymi Beskidzkie Centrum Narciarstwa ma szansę stać się jednym z najważniejszych punktów na turystycznej i sportowej mapie Beskidów.<br /><br /><br /><br />Ireneusz Burek&nbsp;</p>]]>
            </summary>
                                    <updated>2026-07-19T17:49:00+02:00</updated>
        </entry>
            <entry>
            <title><![CDATA[Urban Lab w Raciborzu obchodzi swój pierwszy rok działania]]></title>
            <link rel="alternate" href="https://slask.online/aktualnosci/9188/urban-lab-w-raciborzu-obchodzi-swoj-pierwszy-rok-dzialania" />
            <id>https://slask.online/9188</id>
            <author>
                <name><![CDATA[redakcja]]></name>
            </author>
            <summary type="html">
                <![CDATA[<p><img alt="Urban Lab w Raciborzu obchodzi swój pierwszy rok działania" src="https://plusydlabiznesu.pl/storage/images/artykuly/2026/07/miniatura/72_urban lab raciborz 2.jpg" /><br /><p>Jubileuszowe spotkanie stało się momentem do zaprezentowania najważniejszych efektów dotychczasowej pracy, wyrażenia wdzięczności mieszkańcom za ich aktywność oraz przedstawienia planów na dalsze miesiące.</p><br /> <p style="text-align: justify;">17 lipca w Urban Labie w Raciborzu zorganizowano wydarzenie upamiętniające pierwszą rocznicę funkcjonowania tej przestrzeni. Na miejscu pojawili się reprezentanci samorządu, organizacji społecznych oraz mieszkańcy miasta. Była to sposobność, by podsumować minione dwanaście miesięcy, przywołać najważniejsze przedsięwzięcia i porozmawiać o tym, co czeka to miejsce w najbliższym czasie.</p>
<p style="text-align: justify;">Urban Lab ruszył 17 lipca 2025 r. w części nowego dworca kolejowego. Jego utworzenie było związane z zagospodarowaniem obiektu zgodnie z założeniami Strategii Rozwoju Miasta Racibórz 2030 oraz Gminnego Programu Rewitalizacji. Inicjatywa miała stworzyć otwartą dla wszystkich przestrzeń współdziałania mieszkańców, organizacji pozarządowych, przedsiębiorców i środowisk twórczych, a zarazem pełnić rolę centrum życia społecznego i miejsca rozmów o przyszłości miasta.</p>
<p style="text-align: justify;"><iframe style="border: none; overflow: hidden;" src="https://www.facebook.com/plugins/video.php?height=315&amp;href=https%3A%2F%2Fwww.facebook.com%2Freel%2F1325311366478184%2F&amp;show_text=false&amp;width=560&amp;t=0" width="560" height="315" frameborder="0" scrolling="no" allowfullscreen="allowfullscreen"></iframe></p>
<p style="text-align: justify;">Przez pierwszy rok działalności Urban Lab był miejscem licznych spotkań, zajęć warsztatowych, konsultacji i inicjatyw przygotowanych dla osób w różnym wieku. Do dyspozycji użytkowników oddano strefę coworkingową, booksharing i plantsharing, a także kącik dla najmłodszych, stanowisko do gry w szachy, pianino oraz przestrzeń przeznaczoną do spotkań i pracy nad projektami. Z obiektu korzystają również freelancerzy, przedsiębiorcy i organizacje społeczne, które mają dostęp do sal do pracy indywidualnej oraz zespołowej.</p>
<p style="text-align: justify;">W ciągu pierwszych dwunastu miesięcy zarejestrowano 398 rezerwacji sal: 246 dotyczyło większej sali, a 152 mniejszej. Oznacza to średnio ponad jedną rezerwację każdego dnia. Jak podkreślano podczas uroczystości, Urban Lab stał się miejscem, w którym realizowane są zarówno lokalne, niewielkie projekty, jak i większe inicjatywy związane z rozwojem miasta, współpracą społeczną oraz aktywnością organizacji pozarządowych i środowiska biznesowego. Raciborski Urban Lab znajduje się też w gronie obiektów wskazywanych przez Instytut Rozwoju Miast i Regionów jako jedne z najlepiej działających tego typu w kraju.</p>
<p style="text-align: justify;"><iframe style="border: none; overflow: hidden;" src="https://www.facebook.com/plugins/video.php?height=315&amp;href=https%3A%2F%2Fwww.facebook.com%2Freel%2F1037237325937988%2F&amp;show_text=false&amp;width=560&amp;t=0" width="560" height="315" frameborder="0" scrolling="no" allowfullscreen="allowfullscreen"></iframe></p>
<p style="text-align: justify;">Prezydent Raciborza Jacek Wojciechowicz zaznaczył, że miniony rok udowodnił, iż udało się stworzyć miejsce łączące różne środowiska i sprzyjające rozmowie oraz wymianie opinii. – Chodziło o to, byśmy mogli lepiej się poznać, a także spojrzeć na różne sprawy z odmiennych perspektyw, przede wszystkim w odniesieniu do naszego miasta. Myślę, że należy docenić sam pomysł i sposób jego realizacji. Udało się więcej, niż zakładaliśmy – mówił.</p>
<p style="text-align: justify;">Zastępczyni prezydenta Raciborza Małgorzata Rudnicka-Głowińska zwróciła uwagę na bogactwo działań prowadzonych w Urban Labie. – Ostatni rok pokazał, że to przestrzeń, w której mogły rozwijać się rozmaite pomysły i inicjatywy, odbywało się też wiele warsztatów – zarówno w prostszych i lżejszych tematach, jak i tych istotnych dla mieszkańców, organizacji pozarządowych, stowarzyszeń oraz biznesu. Dziękuję za to wszystkim i gratuluję. Gratuluję też tego, że wspólnie tak naprawdę stworzyliśmy to miejsce – podkreśliła.</p>
<p style="text-align: justify;">Jednym z punktów jubileuszowego programu był występ EMI, czyli Emilii Franicy. Młoda artystka, znana z udziału w programach „The Voice Kids VI” oraz „Szansa na Sukces. Eurowizja Junior 2023”, zaprezentowała swój repertuar. Szesnastolatka pochodzi z Kornowaca, a swoje umiejętności doskonaliła w Studiu Muzyki, Piosenki i Teatru ARS oraz w Państwowej Szkole Muzycznej. Ma już na koncie kilka autorskich piosenek, a w mediach społecznościowych chętnie publikuje także własne wersje znanych utworów.</p>
<p style="text-align: justify;"><iframe style="border: none; overflow: hidden;" src="https://www.facebook.com/plugins/video.php?height=315&amp;href=https%3A%2F%2Fwww.facebook.com%2Freel%2F1564935851931125%2F&amp;show_text=false&amp;width=560&amp;t=0" width="560" height="315" frameborder="0" scrolling="no" allowfullscreen="allowfullscreen"></iframe></p>
<p style="text-align: justify;"><em>fot. Ireneusz Burek<br />oprac. /kp/</em></p>]]>
            </summary>
                                    <updated>2026-07-17T17:32:00+02:00</updated>
        </entry>
            <entry>
            <title><![CDATA[Jesioniki przyciągają Polaków. Na części tras to oni tworzą większość]]></title>
            <link rel="alternate" href="https://slask.online/aktualnosci/9187/jesioniki-przyciagaja-polakow-na-czesci-tras-to-oni-tworza-wiekszosc" />
            <id>https://slask.online/9187</id>
            <author>
                <name><![CDATA[redakcja]]></name>
            </author>
            <summary type="html">
                <![CDATA[<p><img alt="Jesioniki przyciągają Polaków. Na części tras to oni tworzą większość" src="https://plusydlabiznesu.pl/storage/images/artykuly/2026/07/miniatura/26_pradziad.jpg" /><br /><p>Na Pradziadzie polscy turyści odpowiadają za około 35 proc. całego ruchu, a w okolicach Masywu Śnieżnika ich udział wzrasta nawet do 60–70 proc.</p><br /> <p style="text-align: justify;">Położone tuż przy polskiej granicy czeskie Jesioniki przeżywają obecnie ogromne zainteresowanie. Na szlakach widać coraz więcej osób, a kolejne statystyki potwierdzają, że region bije następne rekordy frekwencji. Bliskie sąsiedztwo z Polską i dobrze rozwinięta baza turystyczna od dawna sprawiają, że to jeden z ulubionych kierunków wyjazdowych polskich miłośników gór. Jak podaje Agencja Ochrony Przyrody i Krajobrazu Republiki Czeskiej (AOPK ČR), na samym Pradziadzie Polacy stanowią około 35 proc. ruchu turystycznego, natomiast w rejonie Masywu Śnieżnika ich udział dochodzi nawet do 60–70 proc. Zbieżność dni wolnych i świąt po obu stronach granicy regularnie przekłada się na wyjątkowo duże tłumy na najczęściej odwiedzanych trasach.</p>
<p style="text-align: justify;">Najwyższą dotąd frekwencję odnotowano 2 maja tego roku. W ciągu jednej doby przez dolinę Białej Opawy przeszło ponad 3 tys. osób, a na szczyt Pradziada weszło ponad 3,5 tys. turystów. To najlepszy wynik dzienny od początku prowadzonych pomiarów, czyli od 2009 r. W najbardziej obleganych godzinach w dolinie Białej Opawy na szlaku pojawiał się średnio jeden spacerowicz co pięć sekund, a analizy pokazują, że w weekendy na samym Pradziadzie ruch trwa bez przerwy przez całą dobę. Ponieważ prognozy zapowiadają dobrą pogodę, Czesi spodziewają się kolejnych fal odwiedzających i podpowiadają, jak zaplanować wyjazd, aby uniknąć największego natężenia ruchu.</p>
<p style="text-align: justify;">Pavel Jurka z AOPK ČR rekomenduje, by na najbardziej znane szlaki wybierać się na początku tygodnia, najlepiej wcześnie rano albo późnym popołudniem, z pominięciem godzin południowych. Zachęca też do odkrywania mniej uczęszczanych tras. – Jesioniki kryją wiele pięknych, spokojnych miejsc, w których kontakt z przyrodą daje znacznie więcej przyjemności – podkreśla.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Czytaj także:</strong></p>
<p style="text-align: justify;"><a href="https://plusydlabiznesu.pl/wiadomosci-lokalne/254/bilet-turystyczny-jesioniki-ulatwia-letnie-wycieczki-po-regionie" target="_blank" rel="noopener"><strong>Bilet Turystyczny Jesioniki ułatwia letnie wycieczki po regionie</strong></a></p>
<p style="text-align: justify;"><a href="https://plusydlabiznesu.pl/aktualnosci/9178/nocowanie-w-beskidach-czechy-rozszerzaja-oferte-dla-turystow" target="_blank" rel="noopener"><strong>Nocowanie w Beskidach. Czechy rozszerzają ofertę dla turystów</strong></a></p>
<p style="text-align: justify;"><a href="https://plusydlabiznesu.pl/aktualnosci/9111/czechy-zyskuja-na-popularnosci-hitem-kraj-morawsko-slaski" target="_blank" rel="noopener"><strong>Czechy zyskują na popularności. Hitem kraj morawsko-śląski</strong></a></p>
<p style="text-align: justify;"><em>fot. Moravian-Silesian Tourism</em><br /><em>oprac. /kp/</em></p>]]>
            </summary>
                                    <updated>2026-07-17T11:26:00+02:00</updated>
        </entry>
            <entry>
            <title><![CDATA[Stacja Olza po przebudowie: łatwiejszy i bezpieczniejszy dostęp do peronów]]></title>
            <link rel="alternate" href="https://slask.online/aktualnosci/9186/stacja-olza-po-przebudowie-latwiejszy-i-bezpieczniejszy-dostep-do-peronow" />
            <id>https://slask.online/9186</id>
            <author>
                <name><![CDATA[redakcja]]></name>
            </author>
            <summary type="html">
                <![CDATA[<p><img alt="Stacja Olza po przebudowie: łatwiejszy i bezpieczniejszy dostęp do peronów" src="https://plusydlabiznesu.pl/storage/images/artykuly/2026/07/miniatura/11_Stacja kolejowa Olza.jpg" /><br /><p>Prawie 3 mln zł przeznaczono na prace, które wyraźnie poprawiły bezpieczeństwo pasażerów oraz użytkowników drogi.</p><br /> <p style="text-align: justify;">Na stacji kolejowej Olza, znajdującej się przy linii nr 158 Rybnik Towarowy &ndash; Chałupki, dobiegły końca roboty ukierunkowane na zwiększenie wygody i ochrony podr&oacute;żnych. W ramach przedsięwzięcia wykonano nowe przejścia prowadzące na perony, zastępując nimi dotychczasową pieszą drogę przez tory.</p>
<p style="text-align: justify;">Dzięki nowemu układowi peron nr 2 zyskał bezpośrednie połączenie z ul. Dworcową. Zmodernizowano też dojazd i dojście do peronu nr 1, co sprawiło, że korzystanie z obu peron&oacute;w stało się dla pasażer&oacute;w prostsze i bardziej bezpieczne.</p>
<p style="text-align: justify;">Prace objęły również przejazd kolejowo-drogowy przy ul. Dworcowej. Pojawiły się tam nowe rogatki, sygnalizacja świetlna oraz monitoring, co ma podnieść poziom bezpieczeństwa zar&oacute;wno kierujących pojazdami, jak i pieszych.</p>
<p style="text-align: justify;">Realizację zadania przeprowadziły Polskie Linie Kolejowe S.A. w ramach „Rządowego programu budowy lub modernizacji przystank&oacute;w kolejowych na lata 2021&ndash;2026”. Koszt inwestycji wyni&oacute;sł blisko 3 mln zł.</p>
<p style="text-align: justify;">W wojew&oacute;dztwie śląskim Program Przystankowy obejmuje 22 przedsięwzięcia związane z przebudową peron&oacute;w o łącznej wartości ponad 99 mln zł, a także 21 zadań dotyczących budowy i unowocześniania parking&oacute;w, wycenionych na 6,4 mln zł.</p>
<p style="text-align: justify;"><em>fot. PLK</em><br /><em>oprac. /kp/</em></p>]]>
            </summary>
                                    <updated>2026-07-17T10:46:00+02:00</updated>
        </entry>
            <entry>
            <title><![CDATA[Renta socjalna trafia do coraz większej liczby osób. Na Śląsku pobiera ją już ponad 30 tys. świadczeniobiorców]]></title>
            <link rel="alternate" href="https://slask.online/aktualnosci/9185/renta-socjalna-trafia-do-coraz-wiekszej-liczby-osob-na-slasku-pobiera-ja-juz-ponad-30-tys-swiadczeniobiorcow" />
            <id>https://slask.online/9185</id>
            <author>
                <name><![CDATA[redakcja]]></name>
            </author>
            <summary type="html">
                <![CDATA[<p><img alt="Renta socjalna trafia do coraz większej liczby osób. Na Śląsku pobiera ją już ponad 30 tys. świadczeniobiorców" src="https://plusydlabiznesu.pl/storage/images/artykuly/2026/07/miniatura/33_pieniadze-pln.jpg" /><br /><p>Osoby uprawnione do renty socjalnej mogą pracować, ale muszą pilnować określonych progów przychodu, by nie stracić części świadczenia.</p><br /> <p style="text-align: justify;">W ubiegłym roku Zakład Ubezpieczeń Społecznych przekazywał rentę socjalną średnio 300,9 tys. osób w skali kraju. W województwie śląskim świadczenie to trafiało do 30,9 tys. osób. Renta przysługuje tym, którzy są całkowicie niezdolni do podjęcia pracy, a ich niezdolność pojawiła się jeszcze przed uzyskaniem pełnoletności albo w trakcie nauki.</p>
<p style="text-align: justify;">To wsparcie jest przeznaczone dla pełnoletnich osób, u których wskutek naruszenia sprawności organizmu doszło do całkowitej niezdolności do pracy przed 18. rokiem życia albo podczas edukacji w szkole, na studiach czy w trakcie studiów doktoranckich. Środki pochodzą z budżetu państwa, a przyznanie świadczenia nie zależy ani od długości zatrudnienia, ani od tego, czy dana osoba mieszkała w Polsce.</p>
<p style="text-align: justify;">Najświeższe dane pokazują, że w całym kraju w 2025 r. rentę socjalną otrzymywało ponad 300 tys. osób. W poprzednim roku przeciętna liczba świadczeniobiorców wynosiła 297 tys. Najwięcej wypłat odnotowano w woj. mazowieckim, gdzie świadczenie pobierało 35,3 tys. osób, następnie w śląskim – 30,9 tys. – oraz w wielkopolskim, gdzie było to 25,6 tys.</p>
<p style="text-align: justify;">Od 1 marca wysokość renty socjalnej wynosi 1978,49 zł brutto. Kwota ta jest co roku podnoszona w ramach waloryzacji i odpowiada 100 proc. najniższej renty z tytułu całkowitej niezdolności do pracy. Aby ją otrzymać, trzeba złożyć wniosek i uzyskać decyzję lekarza orzecznika albo komisji lekarskiej ZUS potwierdzającą całkowitą niezdolność do pracy. Świadczenie może być przyznane bezterminowo lub na określony czas, zależnie od charakteru orzeczonej niezdolności.</p>
<p style="text-align: justify;">Prawo do renty socjalnej mają również obywatele Polski przebywający czasowo poza granicami kraju, na przykład z powodu nauki albo pobytu u członków rodziny.</p>
<p style="text-align: justify;">Świadczeniobiorcy mogą wykonywać pracę zarobkową, ale muszą liczyć się z progami przychodów. Jeśli ich dochód nie przekracza 70 proc. przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia, wysokość renty pozostaje bez zmian. Po przekroczeniu tego poziomu ZUS obniża świadczenie o nadwyżkę, a gdy przychód przekroczy 130 proc. przeciętnego wynagrodzenia, wypłata zostaje wstrzymana. Limity są przeliczane co trzy miesiące.</p>
<p style="text-align: justify;">Renty socjalnej nie otrzymają osoby, które mają już ustalone prawo m.in. do emerytury, renty z tytułu niezdolności do pracy, świadczenia lub zasiłku przedemerytalnego, nauczycielskiego świadczenia kompensacyjnego albo świadczeń rentowych wypłacanych przez zagraniczne instytucje. Wykluczenie dotyczy także właścicieli lub posiadaczy gospodarstw rolnych o powierzchni większej niż 5 ha przeliczeniowych oraz osób tymczasowo aresztowanych lub odbywających karę pozbawienia wolności.</p>
<p style="text-align: justify;">Przepisy pozwalają pobierać rentę socjalną równocześnie z rentą rodzinną, o ile renta rodzinna nie przekracza 300 proc. najniższej renty z tytułu całkowitej niezdolności do pracy. Od 1 marca granica ta wynosi 5935,47 zł brutto. Gdy łączna suma obu świadczeń okaże się wyższa, ZUS odpowiednio zmniejsza rentę socjalną. Nie może ona jednak spaść poniżej 10 proc. najniższej renty z tytułu całkowitej niezdolności do pracy, czyli 197,84 zł brutto. Jeżeli sama renta rodzinna przekracza wskazany limit, renta socjalna nie przysługuje.</p>
<p style="text-align: justify;"><em>fot. pixabay.com</em><br /><em>oprac. /kp/</em></p>]]>
            </summary>
                                    <updated>2026-07-17T10:19:00+02:00</updated>
        </entry>
            <entry>
            <title><![CDATA[Dwie trzecie młodych Polaków sięga po AI przy wyborze zakupów]]></title>
            <link rel="alternate" href="https://slask.online/aktualnosci/9184/dwie-trzecie-mlodych-polakow-siega-po-ai-przy-wyborze-zakupow" />
            <id>https://slask.online/9184</id>
            <author>
                <name><![CDATA[redakcja]]></name>
            </author>
            <summary type="html">
                <![CDATA[<p><img alt="Dwie trzecie młodych Polaków sięga po AI przy wyborze zakupów" src="https://plusydlabiznesu.pl/storage/images/artykuly/2026/07/miniatura/63_zakupy online ai.jpg" /><br /><p>Najbardziej cenione przez klientów są dziś rozwiązania, które pomagają zaoszczędzić czas i uporządkować nadmiar napływających informacji.</p><br /> <p style="text-align: justify;">Prawie 2 na 3 młodych Polaków wspomaga się sztuczną inteligencją w trakcie podejmowania decyzji zakupowych. Najczęściej AI pomaga im zestawiać ze sobą produkty, odnajdywać najkorzystniejsze propozycje i przeglądać recenzje innych użytkowników. Specjaliści podkreślają, że narzędzia oparte na AI coraz mocniej wpisują się w codzienne zwyczaje zakupowe, choć nadal najczęściej są używane tylko od czasu do czasu.</p>
<p style="text-align: justify;">Rola sztucznej inteligencji w zakupach młodych osób w Polsce wyraźnie rośnie. Jak pokazuje badanie UCE Research i Shopfully Poland, z rozwiązań AI przy wyborze produktów korzysta 65,5% respondentów w wieku 18–35 lat. Z kolei 30% ankietowanych mówi wprost, że nie używa takich technologii. Niewielki odsetek badanych nie był pewien odpowiedzi albo nie potrafił sobie przypomnieć, czy kiedykolwiek posiłkował się AI.</p>
<p style="text-align: justify;">Największa część użytkowników korzysta z tych narzędzi raczej rzadko. Taką odpowiedź zaznaczyło 28,6% osób biorących udział w badaniu. 24,7% deklaruje używanie AI co jakiś czas, a 12,2% sięga po nią regularnie podczas zakupów. Według autorów raportu pokazuje to, że technologia zdążyła już wejść do głównego nurtu zachowań konsumenckich, ale nadal nie stała się nawykiem dla większości. – Większość konsumentów zna już AI i dostrzega jej potencjał. Jednak nie wypracowała sobie jeszcze nawyku regularnego korzystania z tego typu narzędzi. Za okazjonalnym charakterem użytkowania mogą stać trzy główne bariery. Pierwszą jest kwestia zaufania. Część konsumentów nadal woli samodzielnie weryfikować informacje i nie traktuje rekomendacji AI jako ostatecznego źródła wiedzy. Drugą sprawą jest użyteczność. Nie każdy zakup wymaga wsparcia sztucznej inteligencji. Trzecią kwestią są utrwalone przyzwyczajenia zakupowe. Przez lata konsumenci korzystali z wyszukiwarek, porównywarek cenowych czy opinii innych użytkowników i te schematy nadal pozostają bardzo silne – tłumaczy Robert Biegaj, współautor raportu z firmy Shopfully Poland.</p>
<p style="text-align: justify;">W grupie osób, które nie wspierają się AI podczas zakupów, 23,2% nie dostrzega takiej potrzeby, a 6,8% zapowiada, że zamierza zacząć korzystać z tego typu rozwiązań. Zdaniem twórców badania dowodzi to, że segment ten nadal ma przestrzeń do rozwoju i nie osiągnął jeszcze pełnego nasycenia.</p>
<p style="text-align: justify;">Dla młodych klientów największą korzyścią są obecnie funkcje pozwalające przyspieszyć zakupy i odsiać nadmiar danych. AI jest najczęściej wykorzystywana do błyskawicznego porównywania ofert, sprawdzania opinii kupujących, znajdowania atrakcyjnych cen oraz podpowiadania produktów dopasowanych do indywidualnych oczekiwań. – Coraz większą rolę odgrywają też funkcje inspiracyjne. Szczególnie widać to w takich obszarach jak elektronika, moda, kosmetyki czy wyposażenie domu, gdzie klienci często nie mają jeszcze jasno określonego celu zakupowego. W takich momentach AI pomaga zawęzić możliwości i szybciej przejść od szukania do podjęcia decyzji – wskazuje Robert Biegaj.</p>
<p style="text-align: justify;">Autorzy raportu przewidują, że w kolejnych latach sztuczna inteligencja będzie coraz ściślej łączona ze sklepami internetowymi, aplikacjami mobilnymi i platformami sprzedażowymi. Zamiast samodzielnie przeglądać wiele propozycji, konsumenci będą otrzymywać automatycznie tworzone rekomendacje uwzględniające ich budżet, wcześniejsze zakupy, preferencje oraz aktualne promocje. – Badana grupa młodych konsumentów może stać się naturalnym katalizatorem tego procesu, ponieważ jest najbardziej otwarta na testowanie nowych rozwiązań cyfrowych – zwraca uwagę ekspert.</p>
<p style="text-align: justify;">Rozwój AI wpłynie także na sposób, w jaki sprzedawcy będą opisywać swoje produkty. Większe znaczenie zyskają rozbudowane opisy, czytelnie przedstawione parametry techniczne oraz wysokiej jakości oceny wystawiane przez klientów. – Marki powinny również przygotować się na rzeczywistość, w której pierwszym „czytelnikiem” ich oferty będzie algorytm AI, a dopiero później sam konsument. W dłuższej perspektywie przewagę osiągną te firmy, które skutecznie połączą sztuczną inteligencję zarówno z obsługą klienta, jak i z działaniami sprzedażowymi oraz marketingowymi – podsumowuje Robert Biegaj.</p>
<p style="text-align: justify;"><em>fot. magnific.com</em><br /><em>oprac. /kp/</em></p>]]>
            </summary>
                                    <updated>2026-07-17T09:29:00+02:00</updated>
        </entry>
            <entry>
            <title><![CDATA[Hale po Rafako z nową funkcją. Jelcz i Rosomak zawarły porozumienie]]></title>
            <link rel="alternate" href="https://slask.online/aktualnosci/9183/hale-po-rafako-z-nowa-funkcja-jelcz-i-rosomak-zawarly-porozumienie" />
            <id>https://slask.online/9183</id>
            <author>
                <name><![CDATA[redakcja]]></name>
            </author>
            <summary type="html">
                <![CDATA[<p><img alt="Hale po Rafako z nową funkcją. Jelcz i Rosomak zawarły porozumienie" src="https://plusydlabiznesu.pl/storage/images/artykuly/2026/07/miniatura/39_rafako.jpg" /><br /><p>Zgodnie z założeniami zarządu Jelcza, pierwsze auta mają zjechać z nowo uruchomionej linii jeszcze przed końcem tego roku.</p><br /> <p style="text-align: justify;">16 lipca spółki Jelcz Sp. z o.o. oraz Rosomak S.A. podpisały umowę poddzierżawy jednej z hal na terenie dawnego zakładu Rafako w Raciborzu. To następny krok w przejmowaniu i wykorzystaniu przemysłowej infrastruktury po upadłym przedsiębiorstwie przez firmy wchodzące w skład Polskiej Grupy Zbrojeniowej.</p>
<p style="text-align: justify;">W planach są trzy kluczowe przedsięwzięcia realizowane na przejmowanych obszarach. Jelcz ma w trzech halach rozpocząć produkcję specjalistycznych podwozi dla Polskich Sił Zbrojnych. Rosomak z kolei zamierza uruchomić w hali objętej świeżo podpisaną umową linię spawalniczą kadłubów transporterów opancerzonych. W następnej hali ma zostać umieszczona infrastruktura powiązana z projektem SAN. Przedstawiciele spółek podkreślają, że obecność kilku podmiotów PGZ w jednym kompleksie ma w przyszłości przełożyć się na sprawniejszą współpracę i lepsze wykorzystanie wspólnych zasobów.</p>
<p style="text-align: justify;">Z planów zarządu Jelcza wynika, że pierwsze pojazdy powinny opuścić nową linię produkcyjną do końca tego roku. Po osiągnięciu pełnej zdolności wytwórczej zakład ma możliwość produkcji nawet 700 pojazdów rocznie.</p>
<p style="text-align: justify;">Małgorzata Węgłowska-Juskowiak, członek zarządu Jelcz, zwróciła uwagę, że powstanie nowego oddziału na bazie majątku po Rafako to istotny moment w rozwoju spółki. – Nowy oddział Jelcza, który powstanie w oparciu o istniejącą już infrastrukturę przystosowaną do produkcji wielkogabarytowej, daje wyjątkową możliwość szybkiego zwiększenia mocy produkcyjnych przy jednoczesnym ograniczeniu kosztów inwestycyjnych – zaznaczyła.</p>
<p style="text-align: justify;">Pod koniec kwietnia podpisano dokumenty, które określiły sposób zagospodarowania majątku dawnego Rafako. Wśród nich znalazł się list intencyjny dotyczący planowanego połączenia spółek Jelcz i RFK oraz porozumienie odnoszące się do dzierżawy części aktywów z opcją późniejszego ich wykupu. Zgodnie z umową infrastruktura produkcyjna ma być przejmowana etapami, następnie modernizowana, a ostatecznie wykupiona. Czytaj więcej: <a href="https://plusydlabiznesu.pl/aktualnosci/8943/nowe-zycie-terenow-po-rafako-jelcz-i-rosomak-ruszaja-z-produkcja-w-raciborzu" target="_blank" rel="noopener">Nowe życie terenów po Rafako. Jelcz i Rosomak ruszają z produkcją w Raciborzu</a></p>
<p style="text-align: justify;"><img src="https://plusydlabiznesu.pl/storage/images/tinymce/2026/07/3472906_rafako jelcz rosomak.jpg" alt="" width="1000" height="462" /></p>
<p style="text-align: justify;"><em>fot. arch. red., Jelcz</em><br /><em>oprac. /kp/</em></p>]]>
            </summary>
                                    <updated>2026-07-17T00:05:00+02:00</updated>
        </entry>
            <entry>
            <title><![CDATA[Czy napływ migrantów może zatrzymać pustoszenie gmin? Osiedlają się tam, gdzie łatwiej o zatrudnienie]]></title>
            <link rel="alternate" href="https://slask.online/aktualnosci/9182/czy-naplyw-migrantow-moze-zatrzymac-pustoszenie-gmin-osiedlaja-sie-tam-gdzie-latwiej-o-zatrudnienie" />
            <id>https://slask.online/9182</id>
            <author>
                <name><![CDATA[redakcja]]></name>
            </author>
            <summary type="html">
                <![CDATA[<p><img alt="Czy napływ migrantów może zatrzymać pustoszenie gmin? Osiedlają się tam, gdzie łatwiej o zatrudnienie" src="https://plusydlabiznesu.pl/storage/images/artykuly/2026/07/miniatura/44_praca-obcokrajowcy-magazyn.jpg" /><br /><p>W samorządach, które w ciągu ostatnich 20 lat straciły ponad 20% ludności, obywatele innych państw to przeciętnie nieco poniżej 2% wszystkich mieszkańców.</p><br /> <p style="text-align: justify;">Z najnowszych, eksperymentalnych wyliczeń Głównego Urzędu Statystycznego, przygotowanych na podstawie analizy tzw. śladów życia, czyli aktywności widocznej w co najmniej dwóch rejestrach administracyjnych, wynika, że pod koniec 2025 r. w Polsce mieszkało 38,8 mln osób. Roczny wzrost liczby ludności był niemal całkowicie efektem napływu cudzoziemców, których przybyło o 215 tys., co podniosło ich łączną liczbę do 2,3 mln. W tej grupie 73% stanowili obywatele Ukrainy.</p>
<p style="text-align: justify;">Dane pokazują wyraźnie, że migranci najczęściej wybierają duże ośrodki regionalne i ich okolice, omijając obszary najmocniej dotknięte depopulacją. W gminach, które przez dwie dekady utraciły ponad jedną piątą mieszkańców, cudzoziemcy odpowiadają średnio za niespełna 2% populacji, podczas gdy w jednostkach rosnących demograficznie ich udział jest ponad dwa razy większy.</p>
<p style="text-align: justify;">Agata Mr&oacute;z, doradczyni z Zespołu Analiz Proces&oacute;w Społecznych Polskiego Instytutu Ekonomicznego, wyjaśnia, że taki układ przepływ&oacute;w migracyjnych przede wszystkim wynika z rynku pracy. Osoby przyjeżdżające do pracy kierują się tam, gdzie łatwiej o zatrudnienie, a najszybciej wyludniające się regiony zwykle mają słabszą ofertę gospodarczą. – Potwierdzały to także wcześniejsze badania dotyczące napływu uchodźc&oacute;w wojennych z Ukrainy do Polski prowadzone w IRWiR PAN. W rozkładzie przestrzennym widać ponadto większy udział cudzoziemc&oacute;w na zachodzie kraju, co wiąże się z obecnością ukraińskiej diaspory budowanej od wielu dekad. Tam, gdzie istnieje już społeczność migrant&oacute;w, kolejnym przybyszom łatwiej i taniej jest się osiedlić, a ryzyko związane z migracją spada – podkreśla ekspertka.</p>
<p style="text-align: justify;">Autorka analizy zaznacza jednak, że dobrze zaprojektowana polityka lokalna może wpływać na kierunek napływu ludności. Przywołuje w tym kontekście fińską gminę Närpiö, która od końca lat 80. XX w. konsekwentnie przyciąga migrantów, aby zapewnić pracowników lokalnemu ogrodnictwu i podtrzymać rozw&oacute;j obszaru. Dzięki temu wieloletni spadek liczby mieszkańc&oacute;w udało się zatrzymać, a dziś gmina notuje niewielki wzrost populacji. – Ten przykład pokazuje, że w odpowiednich warunkach przemyślana polityka migracyjna może stać się częścią strategii kontrolowanego, inteligentnego kurczenia się, jeśli samorząd odpowiednio wcześnie rozpozna swoją przewagę gospodarczą i stworzy warunki do trwałego osiedlenia nowych mieszkańc&oacute;w – wskazuje Agata Mr&oacute;z.</p>
<p style="text-align: justify;">Takie przypadki można znaleźć także w Polsce. Jak zauważa ekspertka PIE, wśród gmin tracących ludność są również takie, które dzięki wyspecjalizowanej gospodarce przyciągają obcokrajowc&oacute;w. Przykładem jest Międzyrzec Podlaski w woj. lubelskim, gdzie mimo spadku liczby mieszkańc&oacute;w o około 12% cudzoziemcy stanowią 11% populacji. O atrakcyjności tej gminy decydują przede wszystkim duże zakłady przemysłowe oraz położenie przy ważnym szlaku komunikacyjnym.</p>
<p style="text-align: justify;">Jeszcze inny mechanizm widać w miejscowościach turystycznych, gdzie migracja jest związana gł&oacute;wnie z sezonowym zapotrzebowaniem na pracę. – Międzyzdroje, mimo że w ciągu ostatnich 20 lat straciły 8,5% mieszkańc&oacute;w, mają aż 20% cudzoziemc&oacute;w. Podobny obraz widać w Dziwnowie, Mielnie czy w Helu, który sam należy do siedmiu najszybciej wyludniających się gmin w Polsce – wylicza analityczka. Jak jednak dodaje, takie migracje wspierają lokalną gospodarkę, lecz nie muszą oznaczać trwałej poprawy sytuacji demograficznej. – Pracownicy sezonowi zaspokajają bieżące potrzeby rynku, ale z natury rzeczy rzadziej wiążą swoją przyszłość z miejscem, w którym pracują. W przeciwieństwie do modelu opartego na stałym osadnictwie nawet najlepiej przygotowana polityka migracyjna nie zastąpi tego, co przesądziło o sukcesie Närpiö: przyciągania rodzin, tworzenia warunk&oacute;w do stałego zamieszkania i integracji z lokalną społecznością – tłumaczy.</p>
<p style="text-align: justify;">Zdaniem Agaty Mr&oacute;z wnioski płynące z analizy GUS są jednoznaczne: sama obecność cudzoziemc&oacute;w nie stanowi uniwersalnej odpowiedzi na problem depopulacji. – Migracja nie układa się według mapy wyludnienia, lecz według mapy szans gospodarczych. Może jednak wzmacniać rozw&oacute;j lokalny tam, gdzie istnieje wyraźna specjalizacja ekonomiczna oraz długofalowy plan przyciągania i włączania nowych mieszkańc&oacute;w. Bez takich podstaw pr&oacute;by łagodzenia depopulacji wyłącznie przez napływ migrant&oacute;w najpewniej nie dadzą trwałego efektu – podsumowuje ekspertka PIE.</p>
<p style="text-align: justify;"><em>fot. magnific.com</em><br /><em>oprac. /kp/</em></p>]]>
            </summary>
                                    <updated>2026-07-17T00:00:00+02:00</updated>
        </entry>
            <entry>
            <title><![CDATA[W Wiśle zainaugurowano działalność Beskidzkiego Centrum Narciarstwa im. Adama Małysza]]></title>
            <link rel="alternate" href="https://slask.online/aktualnosci/9181/w-wisle-zainaugurowano-dzialalnosc-beskidzkiego-centrum-narciarstwa-im-adama-malysza" />
            <id>https://slask.online/9181</id>
            <author>
                <name><![CDATA[redakcja]]></name>
            </author>
            <summary type="html">
                <![CDATA[<p><img alt="W Wiśle zainaugurowano działalność Beskidzkiego Centrum Narciarstwa im. Adama Małysza" src="https://plusydlabiznesu.pl/storage/images/artykuly/2026/07/miniatura/96_ Beskidzkie Centrum Narciarstwa Wisla (4).jpg" /><br /><p>Nowy obiekt ma przyciągać odwiedzających, wspierać edukację młodych ludzi i przypominać o dziejach sportów zimowych oraz osiągnięciach beskidzkich mistrzów.</p><br /> <p style="text-align: justify;">14 lipca w Wiśle uroczyście uruchomiono Beskidzkie Centrum Narciarstwa im. Adama Małysza. To nowa, nowoczesna przestrzeń wystawiennicza i edukacyjna, która ma opowiadać o historii narciarstwa, sukcesach sportowców związanych z Beskidami oraz dorobku jednego z najbardziej rozpoznawalnych polskich skoczków narciarskich.</p>
<p style="text-align: justify;">Ceremonię otwarcia rozpoczęły popisy trombitowe Michała Szarca oraz pokaz akrobatyczny duetu Duo Sky. Wśród uczestników znaleźli się przedstawiciele władz rządowych i samorządowych, ludzie sportu, reprezentanci instytucji oraz osoby zaangażowane w realizację przedsięwzięcia. Obecni byli także przedstawiciele Polskiego Związku Narciarskiego z kadrą A mężczyzn w skokach narciarskich, partnerzy inwestycji i zaproszeni goście.</p>
<p style="text-align: justify;">W części oficjalnej o znaczeniu tej inwestycji dla Wisły i całego regionu mówili m.in. burmistrz Wisły Tomasz Bujok, marszałek województwa śląskiego Wojciech Saługa, wojewoda śląski Marek Wójcik oraz starosta cieszyńska Janina Żagan. Zwracano uwagę, że centrum ma uatrakcyjnić ofertę turystyczną miasta, a jednocześnie promować zimowe tradycje sportowe i osiągnięcia zawodników związanych z Beskidami.</p>
<p style="text-align: justify;">Tomasz Bujok, burmistrz Wisły, wspólnie z przewodniczącym Rady Miasta Januszem Podżorskim przekazał pamiątkowe statuetki i podziękowania osobom oraz instytucjom, które brały udział w projektowaniu, budowie i tworzeniu ekspozycji.</p>
<p style="text-align: justify;">Do symbolicznego przecięcia wstęgi zaproszono uczniów wiślańskich szkół podstawowych. To oni dokonali otwarcia, przecinając szarfy nawiązujące do wartości olimpijskich.</p>
<p style="text-align: justify;">Po części oficjalnej uczestnicy mogli obejrzeć nowe centrum, odwiedzić strefę kreatywną, zostawić wpis w księdze pamiątkowej oraz skorzystać z przygotowanych atrakcji artystycznych. W programie znalazły się również występy Grupy MoCarta, DJ-a Zahara i DJ-a Oteka, dwukrotnego mistrza Polski DJ-ów z lat 2024–2025.</p>
<p style="text-align: justify;">Beskidzkie Centrum Narciarstwa im. Adama Małysza zaprojektowano jako miejsce interaktywne, wyraźnie odchodzące od klasycznej formuły muzeum. Ekspozycja zajmuje dwie kondygnacje i została podzielona na kilka stref tematycznych. Najważniejszą część stanowi opowieść o karierze Adama Małysza, a wśród eksponatów znalazły się jego trofea, pamiątki sportowe oraz przedmioty związane z działalnością sportowca. Zwiedzający mogą też zobaczyć samochód rajdowy, którym Małysz wystąpił w swoim pierwszym rajdzie Paryż–Dakar.</p>
<p style="text-align: justify;">W centrum przybliżono również dzieje narciarstwa i sylwetki wybitnych zawodników pochodzących z Beskidów. Wśród nich wymieniono Piotra Żyłę, Jana Raszkę, Jana Kawuloka, Jana Szturca, Piotra Fijasa, Stefana Hulę, Aleksandra Zniszczoła i Karolinę Chrapek. Całość uzupełniają zabytkowy sprzęt sportowy, interaktywne stanowiska oraz nowoczesne symulatory.</p>
<p style="text-align: justify;">Placówka ma też spełniać rolę edukacyjną. Przygotowano w niej przestrzeń do organizacji warsztatów, spotkań, zajęć dla szkół oraz wydarzeń skierowanych do mieszkańców i organizacji społecznych. Adam Małysz zapowiedział, że będzie odwiedzał to miejsce i spotykał się z młodzieżą oraz grupami zorganizowanymi.</p>
<p style="text-align: justify;">Całe przedsięwzięcie powstało dzięki współpracy Adama Małysza, burmistrza Wisły Tomasza Bujoka oraz byłego marszałka województwa śląskiego Jakuba Chełstowskiego. Realizacja obejmowała nie tylko budowę nowego gmachu, lecz także przygotowanie terenu, rozbiórkę wcześniejszych zabudowań, opracowanie dokumentacji projektowej oraz montaż systemów multimedialnych i technologicznych. W inwestycji zastosowano rozwiązania sprzyjające zrównoważonemu rozwojowi, w tym odnawialne źródła energii i nowoczesne systemy zarządzania energią. Budynek dostosowano również do potrzeb osób z niepełnosprawnościami, seniorów oraz rodzin z dziećmi. Łączny koszt inwestycji wyniósł blisko 26 mln zł, z czego ponad 17,8 mln zł pochodziło z dofinansowania z Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego.</p>
<p style="text-align: justify;"><em>fot. Michał Wuszu Pawlik/UM Wisła</em><br /><em>oprac. /kp/</em></p>]]>
            </summary>
                                    <updated>2026-07-16T11:24:00+02:00</updated>
        </entry>
            <entry>
            <title><![CDATA[Coraz bardziej palący problem w miastach: galerie handlowe i biurowce jako miejsca na ochłodę]]></title>
            <link rel="alternate" href="https://slask.online/aktualnosci/9180/coraz-bardziej-palacy-problem-w-miastach-galerie-handlowe-i-biurowce-jako-miejsca-na-ochlode" />
            <id>https://slask.online/9180</id>
            <author>
                <name><![CDATA[redakcja]]></name>
            </author>
            <summary type="html">
                <![CDATA[<p><img alt="Coraz bardziej palący problem w miastach: galerie handlowe i biurowce jako miejsca na ochłodę" src="https://plusydlabiznesu.pl/storage/images/artykuly/2026/07/miniatura/29_upal lato slonce blok osiedle.jpg" /><br /><p>Z danych Eurostatu wynika, że w 2023 r. klimatyzację miało około 20% polskich gospodarstw domowych.</p><br /> <p style="text-align: justify;">Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej zapowiada następną falę gorąca, która w ciągu kilku dni obejmie dużą część Polski. W piątek w Raciborzu, Rybniku oraz Wodzisławiu Śląskim słupek rtęci ma wzrosnąć powyżej 30°C, a mieszkańcy ponownie będą szukać sposobu na możliwie bezpieczne i wygodne przetrwanie najtrudniejszych godzin dnia. Choć najprościej byłoby zostać w domu, w wielu mieszkaniach bez klimatyzacji warunki nie są wystarczające. Dlatego w czasie upałów coraz większe znaczenie mają ogólnodostępne i komercyjne miejsca, w których można złapać oddech od skwaru.</p>
<p style="text-align: justify;">W lokalach mieszkalnych, zwłaszcza w starszym budownictwie wielorodzinnym, temperatura przy długotrwałych upałach potrafi szybko przekroczyć 30°C. Ściany i stropy, które nagrzały się w ciągu dnia, jeszcze długo oddają ciepło, przez co wnętrza pozostają gorące także wieczorem i w nocy. Problem dotyka dużej grupy gospodarstw domowych, bo klimatyzacja w Polsce wciąż nie jest powszechna – według danych Eurostatu w 2023 r. posiadało ją około 20% polskich domów. Jednocześnie w dużych obiektach handlowych i nowoczesnych biurowcach chłodzenie powietrza jest już standardem i występuje w 90% takich budynków.</p>
<p style="text-align: justify;">W tej sytuacji coraz częściej mówi się o roli miejsc dostępnych dla wszystkich, które mogą na jakiś czas pełnić funkcję schronienia przed wysoką temperaturą. Podczas ostatnich fal gorąca IMGW w komunikatach przypominał, że osoby najbardziej narażone na skutki przegrzania, w tym osoby starsze, powinny korzystać z ewentualnych stref chłodzenia oraz klimatyzowanych przestrzeni publicznych, takich jak centra handlowe.</p>
<p style="text-align: justify;">Specjaliści zauważają, że podobne rozwiązania od dawna działają w wielu miastach Europy. – Rekomendacja IMGW pokazuje, że w okresie ekstremalnych temperatur centra handlowe mogą pełnić dodatkową rolę jako łatwo dostępne miejsca, pomagające ograniczyć ryzyko przegrzania organizmu u osób najbardziej wrażliwych na upał. Zbliżone praktyki od lat sprawdzają się w Europie Południowej. Podczas fal gorąca władze Barcelony czy Paryża oficjalnie włączają infrastrukturę komercyjną oraz biblioteki do miejskich planów reagowania kryzysowego jako tzw. cooling centers – wyjaśnia Piotr Zwoliński, General Services Manager w Sodexo Polska.</p>
<p style="text-align: justify;">Nowoczesne galerie handlowe i duże obiekty usługowe są projektowane tak, by niezależnie od pogody zapewniać wewnątrz stabilne warunki. Gdy na zewnątrz temperatura przekracza 35°C, w środku takich budynków może panować około 21–24°C przy wilgotności na poziomie 40–60%. Systemy wentylacji i klimatyzacji są przystosowane do pracy pod dużym obciążeniem, co pozwala utrzymać komfort zarówno klientów, jak i personelu.</p>
<p style="text-align: justify;">Podobne zadanie mogą spełniać również nowoczesne biurowce, szczególnie te, które uzyskały ekologiczne certyfikaty, takie jak BREEAM czy LEED. Takie obiekty wyposażone są w technologie umożliwiające kontrolę temperatury i jakości powietrza nawet przy silnym nasłonecznieniu. W czasie upałów coraz częściej widać zmianę przyzwyczajeń pracowników, którzy wolą pracować w klimatyzowanych biurach niż spędzać czas w rozgrzanych mieszkaniach. Zapewnienie odpowiednich warunków pracy jest też obowiązkiem pracodawców wynikającym z przepisów BHP.</p>
<p style="text-align: justify;">Eksperci zwracają jednak uwagę, że same klimatyzowane obiekty nie rozwiązują całego problemu narastających temperatur w miastach. Coraz większym wyzwaniem pozostaje miejska wyspa ciepła, przez którą silnie zabudowane tereny nagrzewają się szybciej i wolniej oddają zgromadzone ciepło. Betonowe place, asfalt oraz niewielka ilość zieleni sprawiają, że miasta chłoną energię słoneczną w ciągu dnia, a potem oddają ją nocą, utrudniając naturalne obniżenie temperatury przestrzeni.</p>
<p style="text-align: justify;">Z tego powodu coraz większe znaczenie przypisuje się rozwiązaniom z zakresu błękitno-zielonej infrastruktury. – Coraz częściej powstają zielone dachy i fasady porośnięte roślinnością, ale kluczowe znaczenie ma właściwe zagospodarowanie terenów wokół samych inwestycji – tworzenie ogrodów deszczowych, sadzenie drzew i krzewów oraz urządzanie stref zielonej retencji zasilanych odzyskaną szarą wodą. Rośliny przy gruncie, dzięki ewapotranspiracji, czyli procesowi parowania, działają jak naturalny system chłodzenia, wyraźnie obniżając temperaturę w bezpośrednim sąsiedztwie kompleksów biurowych. W ten sposób nowoczesne obiekty komercyjne nie tylko utrzymują wysoką efektywność energetyczną, lecz także stają się punktami stabilizującymi bilans cieplny w swoim otoczeniu i odciążają całą miejską tkankę – podsumowuje Piotr Zwoliński.</p>
<p style="text-align: justify;"><em>fot. magnific.com</em><br /><em>oprac. /kp/</em></p>]]>
            </summary>
                                    <updated>2026-07-16T10:55:00+02:00</updated>
        </entry>
            <entry>
            <title><![CDATA[Polacy popierają transformację, ale chcą przejrzystych reguł i bezpieczeństwa]]></title>
            <link rel="alternate" href="https://slask.online/aktualnosci/9179/polacy-popieraja-transformacje-ale-chca-przejrzystych-regul-i-bezpieczenstwa" />
            <id>https://slask.online/9179</id>
            <author>
                <name><![CDATA[redakcja]]></name>
            </author>
            <summary type="html">
                <![CDATA[<p><img alt="Polacy popierają transformację, ale chcą przejrzystych reguł i bezpieczeństwa" src="https://plusydlabiznesu.pl/storage/images/artykuly/2026/07/miniatura/21_rower wiatraki.jpg" /><br /><p>Największe uznanie zyskują te działania, których skutki da się szybko zauważyć na co dzień – na przykład rozbudowę sieci rowerowej aprobuje 63% ankietowanych.</p><br /> <p style="text-align: justify;">Polacy nadal widzą potrzebę przechodzenia na nowe źródła energii, lecz coraz mocniej zwracają uwagę na wydatki, pewność dostaw oraz czytelne zasady całego procesu. Takie wnioski przynosi badanie Fundacji E.ON i Instytutu Civey.</p>
<p style="text-align: justify;">Z raportu wynika, że 72% badanych uznaje transformację energetyczną za ważny filar długofalowego rozwoju kraju. To więcej niż średnia dla Europy, która wynosi 67%. Jednocześnie 63% respondentów pozytywnie ocenia unijny cel osiągnięcia neutralności klimatycznej do 2050 r. Coraz częściej oczekuje się jednak, że zmiany będą prowadzone tak, by nie zagroziły stabilności cen prądu ani bezpieczeństwu jego dostaw. – Polska ma szczególną pozycję w europejskiej transformacji energetycznej. Z jednej strony mamy mocno zakorzenioną tradycję górniczą, z drugiej jako społeczeństwo cenimy niezależność. Jeśli więc uda się przeprowadzić transformację u nas, będzie to możliwe także w całej Europie Środkowo-Wschodniej – zaznacza Aleksandra Smyczyńska, szefowa komunikacji E.ON w Polsce.</p>
<p style="text-align: justify;">Jak dodaje ekspertka, całą transformację można porównać do remontu domu. – Wiemy, że jest potrzebny, ale jednocześnie chcemy znać czas jego trwania, koszty, kwestie bezpieczeństwa i to, czy da się normalnie mieszkać w trakcie prac. Dokładnie tak Polacy podchodzą do przemian energetycznych. Coraz lepiej je rozumiemy i chcemy, by były skuteczne, ale nie chcemy ponosić nadmiernych kosztów jako odbiorcy energii – wyjaśnia.</p>
<p style="text-align: justify;">Badanie pokazuje również, że poczucie bezpieczeństwa energetycznego wśród Polaków lekko się obniżyło. Obecnie 52% ankietowanych mówi, że czuje się pewnie, jeśli chodzi o dostawy energii, podczas gdy rok wcześniej było to 56%. Mimo tego ponad połowa uczestników badania zgodziłaby się na wyższe koszty działań klimatycznych, o ile zapewniłyby one większą stabilność dostaw energii.</p>
<p style="text-align: justify;">Zmiana nastawienia społeczeństwa jest łączona przede wszystkim z wydarzeniami ostatnich lat. – Na zmianę postaw wpłynęła przede wszystkim pandemia, kiedy zobaczyliśmy, jak delikatne są łańcuchy dostaw. Później przyszła inwazja Rosji na Ukrainę w 2022 r., kiedy stało się jasne, że energia to nie tylko gospodarka, ale także bezpieczeństwo. Zaczęliśmy o tym myśleć nie tylko my, lecz cała Europa. To zjawisko wyraźnie widać także w naszych badaniach – podkreśla Aleksandra Smyczyńska.</p>
<p style="text-align: justify;">Raport odnotowuje jednocześnie mniejszą aktywność Polaków w codziennych działaniach proekologicznych. Nadal niemal trzy czwarte respondentów uważa, że każdy ma wpływ na ochronę klimatu, jednak rzadziej niż rok wcześniej podejmują oni konkretne wybory. Odsetek osób kupujących ubrania z drugiej ręki spadł z 50% do 43%, a po produkty ekologiczne sięga dziś 42% badanych, czyli o 5 p.p. mniej niż rok wcześniej.</p>
<p style="text-align: justify;">Największe poparcie zdobywają rozwiązania, których efekty widać bezpośrednio w otoczeniu. Rozbudowę infrastruktury rowerowej popiera 63% ankietowanych. 53% akceptuje powstawanie farm fotowoltaicznych w pobliżu miejsca zamieszkania, a 47% dobrze ocenia lokalizowanie turbin wiatrowych. W porównaniu z ubiegłym rokiem wzrosło przyzwolenie dla energetyki słonecznej i wiatrowej, natomiast spadło dla energetyki jądrowej. Zaledwie 10% respondentów wskazuje węgiel jako preferowane źródło energii w przyszłym miksie energetycznym. – Z jednej strony bardzo chcielibyśmy mieć więcej ścieżek rowerowych. To bardzo pozytywny kierunek, a z drugiej strony należymy do europejskich maruderów, jeśli chodzi o elektromobilność, więc to pewien paradoks. Mimo pragmatycznego podejścia Polaków wiele dobrych rzeczy wciąż się dzieje – zauważa Aleksandra Smyczyńska.</p>
<p style="text-align: justify;">Badanie pokazuje też, że Polacy oczekują silniejszej roli państwa w prowadzeniu transformacji energetycznej. Najważniejsze są dla nich stabilne prawo, planowanie inwestycji z wyprzedzeniem i przewidywalne zasady działania rynku. Zdaniem autorów raportu to właśnie jasność regulacji i odpowiedzialny sposób prowadzenia zmian mogą zdecydować o tempie oraz skuteczności transformacji w Polsce.</p>
<p style="text-align: justify;">Wśród rekomendacji znalazły się rozwiązania oparte na zachętach, a nie na dokładaniu nowych kosztów, oraz intensywniejsze przeciwdziałanie dezinformacji dotyczącej energetyki. Autorzy opracowania podkreślają, że większe zaufanie społeczne do transformacji pojawi się przede wszystkim wtedy, gdy mieszkańcy dostrzegą jej praktyczne korzyści: lepsze bezpieczeństwo energetyczne i niższe rachunki za energię w przyszłości.</p>
<p style="text-align: justify;"><em>fot. magnific.com</em><br /><em>oprac. /kp/</em></p></CONTENT>]]>
            </summary>
                                    <updated>2026-07-16T09:57:00+02:00</updated>
        </entry>
            <entry>
            <title><![CDATA[Beskidy po czeskiej stronie otwierają nowe miejsca na nocowanie pod namiotem]]></title>
            <link rel="alternate" href="https://slask.online/aktualnosci/9178/beskidy-po-czeskiej-stronie-otwieraja-nowe-miejsca-na-nocowanie-pod-namiotem" />
            <id>https://slask.online/9178</id>
            <author>
                <name><![CDATA[redakcja]]></name>
            </author>
            <summary type="html">
                <![CDATA[<p><img alt="Beskidy po czeskiej stronie otwierają nowe miejsca na nocowanie pod namiotem" src="https://plusydlabiznesu.pl/storage/images/artykuly/2026/07/miniatura/38_namiot gory.jpg" /><br /><p>W pobliżu schroniska Skalka, na Pustevnach i na Łysej Górze przygotowano niewielkie, wydzielone strefy, gdzie turyści mogą legalnie rozbić namiot.</p><br /> <p style="text-align: justify;">Osoby wędrujące po czeskiej części Beskid&oacute;w mogą teraz skorzystać z nowych, oficjalnie wyznaczonych miejsc do spędzenia nocy w terenie. Na Pustevnach, na Łysej G&oacute;rze (Lys&aacute; hora) oraz w okolicy schroniska Skalka powstały legalne punkty biwakowe, stworzone z myślą o turystach chcących przenocować pod namiotem i podziwiać g&oacute;rskie poranki albo wieczory. Inicjatywa ma łączyć wygodę odwiedzających z troską o wyjątkowo cenne środowisko naturalne.</p>
<p style="text-align: justify;">Nowe miejsca noclegowe mają kameralny charakter i obejmują niewielkie, wyznaczone przestrzenie mieszczące tylko kilka namiot&oacute;w. Nie trzeba ich wcześniej rezerwować, ale obowiązują konkretne zasady korzystania. Namioty można rozstawiać dopiero po godzinie 18:00, a do godziny 9:00 rano teren powinien być już opuszczony. Rozpalanie ognia jest tam zakazane, natomiast można używać turystycznych kuchenek gazowych.</p>
<p style="text-align: justify;">Reprezentanci czeskiego Chronionego Obszaru Krajobrazowego Beskidy zaznaczają, że legalne nocowiska mają przede wszystkim ograniczyć dzikie biwakowanie w najbardziej wrażliwych przyrodniczo częściach g&oacute;r. Przypominają też, że nocleg poza wyznaczonymi miejscami może skończyć się nie tylko mandatem, ale r&oacute;wnież niebezpiecznymi sytuacjami związanymi z obecnością dzikich zwierząt, takich jak dziki czy niedźwiedzie.</p>
<p style="text-align: justify;">Już pojawili się pierwsi korzystający z nowych punkt&oacute;w noclegowych. Dla jednych jest to naturalny element g&oacute;rskiej wyprawy, inni wybierają taki nocleg po to, by spędzić czas blisko przyrody i obserwować wschody oraz zachody słońca nad g&oacute;rami. Czeskie służby zapowiadają, że rozważają uruchomienie kolejnych legalnych miejsc do biwakowania. Decyzje w tej sprawie będą jednak zależeć od tego, czy turyści będą przestrzegać regulaminu i zostawiać teren w nienaruszonym stanie.</p>
<p style="text-align: justify;">Po polskiej stronie Beskid&oacute;w, także w Beskidzie Śląskim, zasady dotyczące nocowania w g&oacute;rach są inne niż w Czechach i bardzo dokładnie określa je prawo. Zgodnie z ustawą o lasach rozstawianie namiot&oacute;w w lasach państwowych poza miejscami wskazanymi specjalnie przez właściciela lasu lub nadleśniczego jest niedozwolone. Dodatkowym ograniczeniem są liczne rezerwaty przyrody w Beskidzie Śląskim, między innymi Barania G&oacute;ra i Zadni Gaj, gdzie ochrona zwierząt i roślin jest jeszcze surowsza, a poruszanie się oraz przebywanie po zmroku poza szlakami jest całkowicie zakazane.</p>
<p style="text-align: justify;">Aby odpowiedzieć na potrzeby wsp&oacute;łczesnych miłośnik&oacute;w g&oacute;r, Lasy Państwowe uruchomiły w Polsce og&oacute;lnopolski program &bdquo;Zanocuj w lesie&rdquo;. W jego ramach wyznaczono specjalne fragmenty las&oacute;w, na kt&oacute;rych pasjonaci bushcraftu i survivalu mogą legalnie spędzić noc na dziko. W Beskidzie Śląskim takie obszary wskazano między innymi na terenach podlegających Nadleśnictwu Wisła i Nadleśnictwu Ustroń. Obecnie w tym drugim miejscu biwakowanie w ramach programu jest wstrzymane do odwołania z powodu wysokiego zagrożenia pożarowego w beskidzkich lasach.</p>
<p style="text-align: justify;">Wyruszając w g&oacute;ry po obu stronach granicy, warto wcześniej sprawdzić lokalne przepisy i zasady obowiązujące na danym obszarze. Choć czeskie Beskidy oferują dziś więcej legalnych możliwości noclegu pod namiotem, zar&oacute;wno w Czechach, jak i w Polsce najważniejszym celem pozostaje ochrona przyrody oraz ograniczanie negatywnego wpływu turystyki na delikatne g&oacute;rskie ekosystemy.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Czytaj także:&nbsp;<a href="https://plusydlabiznesu.pl/aktualnosci/9111/czechy-zyskuja-na-popularnosci-hitem-kraj-morawsko-slaski" target="_blank" rel="noopener">Czechy zyskują na popularności. Hitem kraj morawsko-śląski</a></strong></p>
<p style="text-align: justify;"><em>fot. magnific.com</em><br /><em>oprac. /kp/</em></p>]]>
            </summary>
                                    <updated>2026-07-16T09:06:00+02:00</updated>
        </entry>
            <entry>
            <title><![CDATA[Generatywna AI może oddziaływać na ponad 5 mln etatów w Polsce]]></title>
            <link rel="alternate" href="https://slask.online/aktualnosci/9177/generatywna-ai-moze-oddzialywac-na-ponad-5-mln-etatow-w-polsce" />
            <id>https://slask.online/9177</id>
            <author>
                <name><![CDATA[redakcja]]></name>
            </author>
            <summary type="html">
                <![CDATA[<p><img alt="Generatywna AI może oddziaływać na ponad 5 mln etatów w Polsce" src="https://plusydlabiznesu.pl/storage/images/artykuly/2026/07/miniatura/3_7_ai_20act_20rekrutacja.jpg" /><br /><p>Największe ryzyko automatyzacji dotyczy profesji związanych z obiegiem i analizą informacji, ale równocześnie rozwój sztucznej inteligencji otworzy drogę do powstawania nowych ról zawodowych.</p><br /> <p style="text-align: justify;">Generatywna sztuczna inteligencja coraz mocniej przeobraża rynek zatrudnienia. Z raportu „Generatywna sztuczna inteligencja a polski rynek pracy”, opracowanego przez NASK we współpracy z Ministerstwem Cyfryzacji oraz Międzynarodową Organizacją Pracy, wynika, że skutki tej technologii mogą objąć około 30,3% wszystkich miejsc pracy w Polsce. To ponad 5,08 mln stanowisk, w tym niemal 817,5 tys. w grupie najbardziej narażonej na automatyzację.</p>
<p style="text-align: justify;">Twórcy analizy podkreślają, że największe przetasowania dotkną profesji związanych z przetwarzaniem danych i informacji. Szczególnie widać to wśród pracowników biurowych, gdzie ponad 71% wykonuje obowiązki, które w dużej mierze można już dziś zautomatyzować z wykorzystaniem generatywnej AI. Łącznie około 4,9% wszystkich osób pracujących w Polsce wykonuje zawody zaliczane do kategorii o najwyższej podatności na zmiany wynikające z rozwoju sztucznej inteligencji.</p>
<p style="text-align: justify;">Paweł Tkaczyk, specjalista od marketingu i budowania marek, zwraca uwagę, że podobny przełom obserwowano wcześniej wraz z ekspansją internetu, który radykalnie obniżył koszty przekazywania informacji. – Firmy, których model opierał się na gromadzeniu i przepływie danych w zamkniętych strukturach, w praktyce zniknęły z rynku. Nie korzystamy już z książek telefonicznych, bo zastąpiła je sieć, nie ma też wypożyczalni kaset, ponieważ wyparł je Netflix. Teraz sztuczna inteligencja sprowadza koszt tworzenia informacji niemal do zera – wyjaśnia.</p>
<p style="text-align: justify;">O coraz większej roli AI świadczą również wyniki badania KPMG „Sztuczna inteligencja w Polsce. Krajobraz pełen paradoksów”. Z raportu wynika, że z narzędzi opartych na AI korzysta już 84% Polaków. W grupie osób aktywnych zawodowo 71% używa ich w pracy, a wszyscy ankietowani uczący się deklarują wykorzystywanie AI w procesie edukacji. Trzy czwarte użytkowników zauważa wyższą efektywność dzięki automatyzacji rutynowych zadań, choć jednocześnie około jedna trzecia wskazuje, że obowiązków przybywa. Prawie połowa pracowników obawia się, że brak obycia z AI może osłabić ich pozycję na rynku pracy.</p>
<p style="text-align: justify;">– Jeśli jesteś prawnikiem, który odbiera od klienta dane, a potem przekazuje je w przetworzonej formie, sztuczna inteligencja może przejąć twoje zadania. Dobra i zła wiadomość jednocześnie jest taka, że AI nie zabierze pracy wszystkim, tylko najmocniej uderzy w klasę średnią i najtańszą, a na rynku pozostaną najlepsi. To nie technologia sama w sobie odbiera pracę. Robią to ludzie, którzy potrafią użyć AI lepiej i szybciej niż ty – mówi Paweł Tkaczyk.</p>
<p style="text-align: justify;">Przemianie ulega także to, jakich kompetencji oczekują pracodawcy. Według raportu „2026 Global AI Jobs Barometer” przygotowanego przez PwC w niektórych zawodach sztuczna inteligencja zwiększa wagę specjalistycznej wiedzy oraz doświadczenia, a w innych ułatwia wykonywanie obowiązków osobom z mniejszym stażem. Zawody wymagające wysokiego poziomu kwalifikacji rozwijają się obecnie dwa razy szybciej niż te, które AI upraszcza, a wynagrodzenia specjalistów od 2021 r. rosły o 42% szybciej niż w drugiej grupie.</p>
<p style="text-align: justify;">W raporcie zaznaczono też, że na stanowiskach najbardziej wystawionych na wpływ AI potrzebne umiejętności zmieniają się ponad dwa razy szybciej niż w profesjach mniej podatnych na automatyzację. Coraz większe znaczenie mają więc cechy, których technologia nie jest w stanie łatwo zastąpić, takie jak kreatywność, empatia czy zdolność do współdziałania z innymi.</p>
<p style="text-align: justify;">Badania pokazują również wyraźną zmianę podejścia społeczeństwa do rozwoju sztucznej inteligencji. Z raportu Future Mind „Jak AI zmienia codzienność Polaków? Sztuczna inteligencja w pracy i życiu osobistym w 2026 roku” wynika, że obecnie niepokój związany z AI odczuwa około jedna trzecia Polaków, podczas gdy rok wcześniej było to ponad 40%. Jednocześnie rośnie liczba osób, które patrzą na tę technologię z nadzieją albo zachowują wobec niej neutralny stosunek.</p>
<p style="text-align: justify;">Paweł Tkaczyk zaznacza, że rozwój sztucznej inteligencji nie oznacza wyłącznie zanikania etatów. – Czy AI stworzy nowe miejsca pracy? Zdecydowanie tak, tylko dziś nie wiemy jeszcze jakie. W przypadku innowacji mamy dwa mechanizmy: ewolucyjny, kiedy wiemy, że pojawienie się samochodu dało początek zawodom takim jak mechanik samochodowy, oraz rewolucyjny, którego nie umiemy przewidzieć. Powstanie auta przyniosło też kina samochodowe czy Walmart, czego nikt na starcie nie zakładał. Podobnie internet przyspieszył przepływ informacji, ale równocześnie stworzył zawody social media managerów czy specjalistów zajmujących się terapią osób uzależnionych od FOMO – zauważa ekspert.</p>
<p style="text-align: justify;">Jego zdaniem najlepszym sposobem przygotowania się na zmiany na rynku pracy jest budowanie wąskich, zaawansowanych kompetencji związanych z użyciem AI. – Osoby bardzo mocno siedzące w sztucznej inteligencji od pewnego czasu mówią wprost, że nie nadążają. Dlatego przeciętny Kowalski nie ma tu najmniejszych szans bez specjalizacji. Trzeba rozwijać konkretne obszary, takie jak generowanie obrazów, praca z danymi czy tworzenie tekstów. Ogólne „podążanie za AI” powoli przestaje mieć sens – podsumowuje Paweł Tkaczyk.</p>
<p style="text-align: justify;"><em>fot. magnific.com</em><br /><em>oprac. /kp/</em></p>]]>
            </summary>
                                    <updated>2026-07-16T00:05:00+02:00</updated>
        </entry>
            <entry>
            <title><![CDATA[Ceny w sklepach wyraźnie wyhamowują. Na razie geopolityka nie przełożyła się na wyższe rachunki]]></title>
            <link rel="alternate" href="https://slask.online/aktualnosci/9176/ceny-w-sklepach-wyraznie-wyhamowuja-na-razie-geopolityka-nie-przelozyla-sie-na-wyzsze-rachunki" />
            <id>https://slask.online/9176</id>
            <author>
                <name><![CDATA[redakcja]]></name>
            </author>
            <summary type="html">
                <![CDATA[<p><img alt="Ceny w sklepach wyraźnie wyhamowują. Na razie geopolityka nie przełożyła się na wyższe rachunki" src="https://plusydlabiznesu.pl/storage/images/artykuly/2026/07/miniatura/31_59_zakupy_20wielkanoc_202026.jpg" /><br /><p>Dynamika podwyżek w handlu detalicznym słabnie już kolejny miesiąc z rzędu. W czerwcu koszyk codziennych zakupów kosztował przeciętnie o 2,7% więcej niż rok wcześniej.</p><br /> <p style="text-align: justify;">Koszty podstawowych zakupów w Polsce wciąż idą w górę, ale skala tych zmian staje się coraz mniejsza. Z najnowszego raportu „Indeks Cen w Sklepach Detalicznych”, opracowanego przez UCE Research oraz Uniwersytet WSB Merito, wynika, że w czerwcu towary z 17 najczęściej kupowanych grup podrożały średnio o 2,7% w porównaniu z analogicznym miesiącem poprzedniego roku. To mniej niż w maju, gdy wzrost wyniósł 3,4%, oraz w kwietniu, kiedy sięgał 3,7%.</p>
<p style="text-align: justify;">Analiza uwzględniała zarówno ceny standardowe, jak i promocyjne artykułów spożywczych, napojów, chemii domowej oraz środków higieny osobistej. Dr Marek Szymański z Uniwersytetu WSB Merito zwraca uwagę, że od kilku miesięcy widoczne spowolnienie wzrostu cen przypomina zmiany obserwowane w ogólnym wskaźniku inflacji. – Warto jednak zauważyć różnicę między tymi danymi. Indeks cen w sklepach detalicznych w czerwcu 2026 r. był wyższy o 0,2 p.p. od szybkiego szacunku inflacji GUS. Co ważne, ta rozbieżność także się zmniejsza. Jeszcze kilka miesięcy temu przekraczała 1 p.p. – wyjaśnia ekspert.</p>
<p style="text-align: justify;">Z kolei dr Agnieszka Łopatka z Uniwersytetu WSB Merito podkreśla, że oba zestawienia obejmują odmienne kategorie towarów i usług. Raport dotyczący cen detalicznych skupia się na produktach szybko zbywalnych, natomiast CPI uwzględnia także paliwa, energię, transport, ubrania oraz usługi. W czerwcu to właśnie ta część rynku, zwłaszcza paliwa tańsze o 7,4% w ujęciu miesięcznym, ciągnęła ogólny odczyt inflacji w dół. – W obszarze żywności zadziałały mocne czynniki dezinflacyjne, czyli kilkunastoprocentowe spadki cen skupu produktów rolnych. Jedzenie przestało być głównym motorem wzrostu cen. Większe znaczenie zyskały teraz segmenty, których wycena zależy od kosztów pracy, regulacji, podatków i usług. Można więc powiedzieć, że inflacja zmieniła swoje źródło – z typowo spożywczego na kosztowo-regulacyjno-usługowe – zaznacza ekspertka.</p>
<p style="text-align: justify;">Najmocniej spowolnił również wzrost cen żywności. W czerwcu produkty spożywcze były średnio o 1,9% droższe niż rok wcześniej. Dla porównania, w maju było to 2,4%, a w kwietniu 3,3%. Oznacza to, że żywność podrażała wolniej niż przeciętnie wszystkie analizowane kategorie.</p>
<p style="text-align: justify;">Jak ocenia dr Agnieszka Łopatka, za ten stan rzeczy odpowiadają przede wszystkim niższe ceny surowców rolnych, które obniżyły koszty wytwarzania żywności. Pomogło też pojawienie się na rynku krajowych warzyw i owoców w sezonie, co zwiększyło podaż i osłabiło presję na podwyżki. Duże znaczenie ma również ostra rywalizacja między sieciami handlowymi. – Na rynku nadal trwa otwarta wojna cenowa dyskontów, a podstawowe produkty, takie jak mąka, olej rzepakowy, masło, mleko czy mięso, są wykorzystywane jako element walki o klienta i wizerunek. Coraz więcej promocji obniża średni poziom cen, jaki płacą konsumenci. Jednocześnie branża przetwórcza zwraca uwagę, że część cen promocyjnych nie pokrywa rzeczywistych kosztów surowców, produkcji, logistyki i energii. To pokazuje, jak silna jest dziś presja konkurencyjna w handlu detalicznym. Istotny pozostaje też czynnik sezonowy – mówi ekspertka.</p>
<p style="text-align: justify;">Analitycy zwracają także uwagę, że w ostatnich miesiącach pojawiały się zjawiska, które mogły sprzyjać wzrostowi cen, między innymi napięcia geopolityczne i zmiany notowań surowców. Jak dotąd ich wpływ na ceny w sklepach okazał się jednak mniejszy, niż wcześniej zakładano. Jednym z powodów był mocny złoty, który ograniczał koszty importu energii, surowców oraz części artykułów spożywczych.</p>
<p style="text-align: justify;">Specjaliści podkreślają jednocześnie, że skutki zawirowań na rynkach światowych zwykle docierają do sklepów z opóźnieniem. – Dlatego czerwcowy wynik odzwierciedla przede wszystkim korzystne warunki kosztowe z wiosny, a nie okres największych napięć geopolitycznych – podsumowuje dr Agnieszka Łopatka.</p>
<p style="text-align: justify;"><em>fot. magnific.com</em><br /><em>oprac. /kp/</em></p>]]>
            </summary>
                                    <updated>2026-07-16T00:00:00+02:00</updated>
        </entry>
            <entry>
            <title><![CDATA[Wakacje nie zawsze oznaczają pełne odcięcie od obowiązków zawodowych]]></title>
            <link rel="alternate" href="https://slask.online/aktualnosci/9175/wakacje-nie-zawsze-oznaczaja-pelne-odciecie-od-obowiazkow-zawodowych" />
            <id>https://slask.online/9175</id>
            <author>
                <name><![CDATA[redakcja]]></name>
            </author>
            <summary type="html">
                <![CDATA[<p><img alt="Wakacje nie zawsze oznaczają pełne odcięcie od obowiązków zawodowych" src="https://plusydlabiznesu.pl/storage/images/artykuly/2026/07/miniatura/81_wakacje a praca.jpg" /><br /><p>29% osób odpisuje na wiadomości tylko wtedy, gdy sprawa jest naprawdę pilna, a 14,5% odbiera telefony i reaguje na komunikaty bez względu na okoliczności.</p><br /> <p style="text-align: justify;">Choć urlop kojarzy się z odpoczynkiem i ładowaniem baterii, dla wielu zatrudnionych staje się po prostu inną lokalizacją do wykonywania pracy. Jak pokazuje najnowsze badanie HRK „Regeneracja czy tryb czuwania? Urlopy specjalistów i managerów w 2026 roku”, aż 25% specjalistów i menedżerów planuje w czasie wolnym zaglądać do firmowej skrzynki mailowej albo odbierać służbowy telefon. Jednocześnie coraz wyraźniej widać rosnącą potrzebę cyfrowego wytchnienia – więcej osób celowo ogranicza internet i media społecznościowe, a niektórzy wybierają miejsca całkowicie pozbawione zasięgu.</p>
<p style="text-align: justify;">Z danych badania wynika również, że dla części pracowników sam wyjazd urlopowy wiąże się ze stresem jeszcze przed startem wypoczynku – taką reakcję wskazuje 20% ankietowanych. Osoby obawiające się pozostawienia służbowych spraw częściej niż inni utrzymują kontakt z firmą również podczas wakacji. Co więcej, niemal jedna trzecia tych, którzy sprawdzają pocztę służbową, robi to każdego dnia, a prawie połowa zaczyna myśleć o powrocie do pracy jeszcze przed końcem urlopu.</p>
<p style="text-align: justify;">Specjaliści podkreślają, że ciągła dostępność dla pracy mocno utrudnia pełną regenerację. Sama zmiana miejsca pobytu nie wystarcza, jeśli głowa nadal pozostaje przy obowiązkach zawodowych. Tymczasem w wielu firmach pracownicy nadal są osiągalni dla szefów i współpracowników nawet w trakcie urlopu.</p>
<p style="text-align: justify;">Takie zjawisko potwierdzają także wyniki badania Devire. Co czwarty uczestnik przyznał, że w czasie urlopu to przełożeni lub współpracownicy inicjują kontakt. 29% odpowiada na wiadomości wtedy, gdy uznaje sprawę za nagłą, natomiast 14,5% odbiera połączenia i odpisuje niezależnie od sytuacji.</p>
<p style="text-align: justify;">Coraz większe zainteresowanie budzi także trend określany jako „deadzoning”. Polega on na wybieraniu miejsc, w których dostęp do sieci komórkowej i internetu jest mocno ograniczony albo nie istnieje wcale. Taki sposób spędzania wolnego czasu ma pomóc świadomie odciąć się od cyfrowych bodźców i stworzyć warunki do prawdziwego odpoczynku. Zjawisko to wpisuje się w szerszą modę na cyfrowy detoks, która zyskuje zwolenników również w Polsce.</p>
<p style="text-align: justify;">Badanie On Board Think Kong wykonane przez SW Research pokazuje, że 72% Polaków w trakcie wakacji ogranicza korzystanie z internetu oraz mediów społecznościowych. Prawie co piąta osoba decyduje się na niemal całkowite rozłączenie z siecią, a 44% badanych uważa, że urlop bez internetu byłby lepszym sposobem na odpoczynek. To pokazuje, że mimo wszechobecnych smartfonów i innych urządzeń mobilnych coraz więcej osób uznaje czasowe wyłączenie się z życia online za potrzebne.</p>
<p style="text-align: justify;">Badania wskazują też, że dopiero podczas wypoczynku wielu pracowników zauważa, jak bardzo są przemęczeni codzienną pracą. Z danych HRK wynika, że 23,3% respondentów właśnie na urlopie dostrzega skalę swojego zmęczenia obowiązkami, a 19,8% dochodzi do wniosku, że sprawy zawodowe zajmują zbyt dużą część życia prywatnego.</p>
<p style="text-align: justify;">Eksperci zaznaczają, że dobra regeneracja ma znaczenie nie tylko dla samopoczucia, lecz także dla późniejszej wydajności. Dlatego coraz więcej firm zachęca pracowników do pełnego korzystania z urlopu i ograniczania kontaktów służbowych w czasie wolnym. Mimo to wyniki badań pokazują, że w wielu organizacjach nadal dominuje kultura bycia w gotowości, choć równocześnie rośnie grupa osób świadomie wybierających cyfrowy detoks jako sposób na odzyskanie równowagi między pracą a życiem prywatnym.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Czytaj także:&nbsp;<a href="https://plusydlabiznesu.pl/aktualnosci/9090/lezak-przy-basenie-czy-odkrywanie-nowych-miejsc-tak-dzis-wypoczywaja-polacy" target="_blank" rel="noopener">Leżak przy basenie czy odkrywanie nowych miejsc? Tak dziś wypoczywają Polacy</a></strong></p>
<p style="text-align: justify;"><em>fot. magnific.com</em><br /><em>oprac. /kp/</em></p>]]>
            </summary>
                                    <updated>2026-07-15T10:38:00+02:00</updated>
        </entry>
            <entry>
            <title><![CDATA[Sezon urlopowy mocno odbija się na pracy 65% zatrudnionych]]></title>
            <link rel="alternate" href="https://slask.online/aktualnosci/9174/sezon-urlopowy-mocno-odbija-sie-na-pracy-65-zatrudnionych" />
            <id>https://slask.online/9174</id>
            <author>
                <name><![CDATA[redakcja]]></name>
            </author>
            <summary type="html">
                <![CDATA[<p><img alt="Sezon urlopowy mocno odbija się na pracy 65% zatrudnionych" src="https://plusydlabiznesu.pl/storage/images/artykuly/2026/07/miniatura/22_praca urlop.jpg" /><br /><p>Zaledwie 14,5% ankietowanych pracowników uważa, że system zastępstw w ich firmie jest jasno zaplanowany i działa bez większych problemów.</p><br /> <p style="text-align: justify;">Letnie wyjazdy i masowe urlopy każdego roku wystawiają firmy na próbę organizacyjną. Z badania SW Research przygotowanego na zlecenie agencji rekrutacyjnej Devire wynika, że tylko nieliczne przedsiębiorstwa mają dobrze uporządkowany model zastępstw. W większości przypadków obowiązki osób nieobecnych rozkładają się na pozostałych członków zespołu, co nierzadko kończy się większym przeciążeniem, przesuwaniem terminów i rosnącą presją.</p>
<p style="text-align: justify;">Wyniki raportu pokazują, że jedynie 14,5% uczestników badania ocenia sposób organizowania zastępstw w swojej firmie jako formalnie przygotowany i skuteczny. Prawie 20% respondentów twierdzi, że gdy ktoś idzie na urlop, wszystkie jego zadania trafiają do jednej osoby, co wyraźnie zwiększa jej obciążenie. 16,9% ankietowanych przyznaje natomiast, że zastępstwa ustalane są w sposób przypadkowy, dopiero wtedy, gdy pojawia się taka potrzeba. Badanie ujawnia też, że w części firm część zadań po prostu czeka na powrót pracownika z wolnego — taką sytuację wskazało 28,5% badanych. Tylko 13,4% osób mówi, że pracodawca sięga w takich momentach po dodatkową pomoc, na przykład pracowników tymczasowych. Co więcej, 11% ankietowanych nie potrafi powiedzieć, jak dokładnie wygląda organizacja zastępstw w ich miejscu pracy.</p>
<p style="text-align: justify;">Czas urlopów oznacza również wyraźnie więcej pracy dla tych, którzy pozostają w biurze. Ponad 22% badanych przyznaje, że w tym okresie ich lista obowiązków istotnie się wydłuża. Kolejne 17,4% musi przejmować zadania nieobecnych współpracowników, co wiąże się z większym napięciem. 14,5% respondentów odczuwa silniejszą presję czasu, a 13,9% zauważa, że realizacja projektów i zleceń trwa dłużej niż zwykle. Z kolei 11,6% badanych uważa, że nadmiar obowiązków odbija się na jakości wykonywanej pracy. Łącznie około 65% pracowników doświadcza w wakacje przeciążenia albo kłopotów organizacyjnych.</p>
<p style="text-align: justify;">Adrian Siwak, Head of Business Services Outsourcing w Devire, podkreśla, że w wielu organizacjach zastępstwa istnieją głównie na papierze. &ndash; Ogromna różnica jest między firmą, w której „Marek wie, jak to zrobić”, a taką, gdzie wszystko jest dokładnie opisane, dzięki czemu można przekazać zadania i bez problemu je przejąć. Druga kwestia to sprawdzenie, czy zastępowalność naprawdę działa, czy tylko dobrze brzmi w deklaracjach. Prawdziwa zastępowalność zaczyna się tam, gdzie da się ją uruchomić bez stresu, czyli kiedy osoba przejmująca obowiązki dokładnie wie, co ma robić, i nie musi wypytywać urlopującego kolegi SMS-ami. Innymi słowy, sezon urlopowy bywa testem dla całej kultury organizacyjnej. Kiedy zespół się kurczy, bardzo szybko wychodzi na jaw, co rzeczywiście funkcjonuje, a co tylko tak wygląda &ndash; komentuje ekspert.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Czytaj także:&nbsp;<a href="https://plusydlabiznesu.pl/aktualnosci/9061/tylko-co-trzeci-polak-naprawde-odpoczywa-na-urlopie" target="_blank" rel="noopener">Tylko co trzeci Polak naprawdę odpoczywa na urlopie</a></strong></p>
<p style="text-align: justify;"><em>fot. magnific.com</em><br /><em>oprac. /kp/</em></p>]]>
            </summary>
                                    <updated>2026-07-15T09:48:00+02:00</updated>
        </entry>
            <entry>
            <title><![CDATA[Firmy stawiają na AI, lecz wdrożenia na dużą skalę nadal są wyjątkiem]]></title>
            <link rel="alternate" href="https://slask.online/aktualnosci/9173/firmy-stawiaja-na-ai-lecz-wdrozenia-na-duza-skale-nadal-sa-wyjatkiem" />
            <id>https://slask.online/9173</id>
            <author>
                <name><![CDATA[redakcja]]></name>
            </author>
            <summary type="html">
                <![CDATA[<p><img alt="Firmy stawiają na AI, lecz wdrożenia na dużą skalę nadal są wyjątkiem" src="https://plusydlabiznesu.pl/storage/images/artykuly/2026/07/miniatura/28_handel ai.jpg" /><br /><p>Najszersze wykorzystywanie automatyzacji i sztucznej inteligencji najczęściej deklarują przedsiębiorstwa z branży handlowej oraz usługowej.</p><br /> <p style="text-align: justify;">Choć już ponad 42% firm działających w Polsce korzysta z automatyzacji i narzędzi opartych na sztucznej inteligencji, to najczęściej rozwiązania te służą jedynie wsparciu pojedynczych obszarów działalności – wynika z „Barometru rynku pracy 2026” przygotowanego przez Gi Group Holding. Z raportu wynika też, że 22,5% organizacji zamierza w najbliższym czasie sięgnąć po takie technologie, a 35% nadal nie używa ich w ogóle i nie planuje zmian w tym zakresie.</p>
<p style="text-align: justify;">Jedynie 12,2% przedsiębiorstw wdrożyło automatyzację i AI w szerokim zakresie. Dużo częściej są one wykorzystywane punktowo, w wybranych fragmentach działalności – tak działa 30% badanych firm.</p>
<p style="text-align: justify;">Skala zastosowania automatyzacji jest wyraźnie powiązana z rozmiarem przedsiębiorstwa. Największe wdrożenia najczęściej wskazują duże firmy (14%, wobec 12% w średnich i 10,6% w małych). To właśnie średnie przedsiębiorstwa najczęściej deklarują, że dopiero planują rozpocząć inwestycje w tym obszarze (26,5% wobec 23% w małych i 17,6% w dużych). Jednocześnie najwyższy odsetek podmiotów, które ani nie korzystają z automatyzacji i AI, ani nie chcą ich wdrażać, także odnotowano w grupie dużych firm (37,1% wobec 35,9% w małych i 33,5% w średnich).</p>
<p style="text-align: justify;">Różnice widać również pomiędzy sektorami gospodarki. Najczęściej pełne wykorzystanie automatyzacji i sztucznej inteligencji wskazują firmy z handlu (15,4%) oraz usług (14%). Z kolei częściowe wdrożenia dominują w przemyśle oraz w transporcie i logistyce – w obu przypadkach po 36,4%. Mimo to w każdej z analizowanych branż ponad jedna trzecia organizacji nie stosuje takich technologii i nie przewiduje ich wprowadzenia. – Coraz bardziej o utrzymaniu przewagi w produkcji i logistyce będzie decydować to, czy firmy połączą inwestycje w automatyzację z rozwojem kompetencji pracowników operacyjnych. Rynkowe tendencje pokazują, że technologie będą coraz mocniej wspierać pracę magazynów i hal produkcyjnych, co zmieni zakres obowiązków zatrudnionych i wymusi zdobywanie nowych umiejętności – zaznacza Grzegorz Gojny, dyrektor operacyjny Gi Group.</p>
<p style="text-align: justify;">Najczęściej wskazywanym efektem wdrożenia automatyzacji i AI jest sprawniejsze oraz szybsze działanie procesów biznesowych – tak odpowiedziało 42,3% badanych. Firmy podkreślają też szansę na obniżenie kosztów (32,6%) oraz przekształcenie organizacji pracy i obowiązków zespołów (27%). Część respondentów zwraca uwagę również na możliwość tworzenia nowych usług i produktów (23,7%). Rzadziej pojawiają się odpowiedzi dotyczące wzrostu tempa pracy i większej presji na wyniki (15,8%) albo mniejszego zapotrzebowania na pracowników (14,4%).</p>
<p style="text-align: justify;">Badanie objęło także zatrudnionych. Wynika z niego, że ponad 23% pracowników korzysta z narzędzi wykorzystujących automatyzację lub sztuczną inteligencję, a kolejne 20% pracuje w firmach, które takie rozwiązania wdrożyły, choć oni sami nie używają ich na co dzień. Prawie 46% ankietowanych przyznało natomiast, że w ich miejscu pracy tego typu technologie nie są stosowane.</p>
<p style="text-align: justify;">Użytkownicy automatyzacji i AI zazwyczaj oceniają je pozytywnie. 52% wskazuje, że nowe narzędzia ułatwiają i przyspieszają wykonywanie codziennych zadań. Co czwarta osoba zauważa mniejszą liczbę czynności powtarzalnych oraz większą możliwość skupienia się na bardziej złożonych albo kreatywnych obowiązkach. Jednocześnie 20,6% pracowników mówi o szybszym tempie pracy, 19% o potrzebie rozwijania nowych kompetencji, a 6% o zmianie zakresu obowiązków.</p>
<p style="text-align: justify;">– Z analizy danych jasno wynika, że pracownicy nie obawiają się technologii samej w sobie, lecz tego, czy ich kwalifikacje będą wystarczające wobec tak dynamicznych zmian. Dlatego skuteczne wdrażanie nowych rozwiązań wymaga przemyślanej strategii oraz odpowiedzialnego przywództwa. Firmy, które korzystają z automatyzacji i sztucznej inteligencji, nie ograniczają się do zakupu narzędzi – inwestują także w rozwój kompetencji zespołów i tworzą środowisko, w którym zmiana jest zjawiskiem do zrozumienia, a nie źródłem lęku – podsumowuje Daniel Piaszczyk, Senior Partner w Wyser Executive Search.</p>
<p style="text-align: justify;"><em>fot. magnific.com</em><br /><em>oprac. /kp/</em></p>]]>
            </summary>
                                    <updated>2026-07-15T09:20:00+02:00</updated>
        </entry>
            <entry>
            <title><![CDATA[Rząd wyznacza nowe granice temperatur w pracy]]></title>
            <link rel="alternate" href="https://slask.online/aktualnosci/9172/rzad-wyznacza-nowe-granice-temperatur-w-pracy" />
            <id>https://slask.online/9172</id>
            <author>
                <name><![CDATA[redakcja]]></name>
            </author>
            <summary type="html">
                <![CDATA[<p><img alt="Rząd wyznacza nowe granice temperatur w pracy" src="https://plusydlabiznesu.pl/storage/images/artykuly/2026/07/miniatura/80_upal bhp.jpg" /><br /><p>Nowe rozporządzenie zobowiązuje pracodawców do reagowania na upały wcześniej, zanim termometry osiągną najwyższe dopuszczalne wartości.</p><br /> <p style="text-align: justify;">Ministra rodziny, pracy i polityki społecznej Agnieszka Dziemianowicz-Bąk złożyła podpis pod rozporządzeniem, które ustala górne limity temperatur w zakładach pracy. Zgodnie z nowymi zasadami, gdy na zewnątrz temperatura przekroczy 32&deg;C, a w pomieszczeniach 35&deg;C, wykonywanie obowiązków będzie trzeba czasowo zatrzymać. Przepisy wejdą w życie po sześciu miesiącach od opublikowania.</p>
<p style="text-align: justify;">Ministerstwo Pracy wyjaśnia, że zmiany rozszerzają dotychczasowe reguły dotyczące bezpieczeństwa i higieny pracy. Do tej pory przepisy nakazywały pracodawcom zapewnianie bezpiecznych i higienicznych warunków oraz pilnowanie minimalnych temperatur. Teraz pojawiają się także maksymalne wartości, po których przekroczeniu praca nie będzie mogła być kontynuowana.</p>
<p style="text-align: justify;">Nowe rozporządzenie wymaga również od pracodawców działań łagodzących skutki upałów jeszcze przed osiągnięciem granicznych poziomów. W przypadku pracy w budynkach konieczne będą rozwiązania techniczne lub organizacyjne po przekroczeniu 25&deg;C przy pracach ciężkich oraz 28&deg;C na pozostałych stanowiskach. Przy pracy na świeżym powietrzu taki próg wynosi 25&deg;C. Obowiązki będzie można realizować m.in. przez montaż klimatyzacji albo zmiany organizacyjne, takie jak dodatkowe przerwy, skrócenie czasu pracy czy przesunięcie godzin wykonywania zadań, tak aby ograniczyć aktywność w najgorętszej części dnia.</p>
<p style="text-align: justify;">Już teraz pracodawcy muszą dbać o zdrowie i życie zatrudnionych oraz planować pracę z uwzględnieniem warunków pogodowych. Kodeks pracy przewiduje także, że jeśli pojawi się zagrożenie dla zdrowia lub życia, pracownik może przerwać pracę albo opuścić stanowisko po uprzednim poinformowaniu przełożonego. Za ten czas zachowuje prawo do wynagrodzenia.</p>
<p style="text-align: justify;">Resort pracy zaznacza, że mimo odroczonego startu nowych przepisów, już podczas obecnych fal gorąca pracodawcy powinni zapewniać właściwe warunki w miejscu pracy. Zaniedbanie obowiązków związanych z ochroną pracowników może skutkować kontrolami Państwowej Inspekcji Pracy oraz wysokimi sankcjami finansowymi.</p>
<p style="text-align: justify;">W związku z trwającymi upałami Agnieszka Dziemianowicz-Bąk 23 czerwca zwróciła się do Głównego Inspektora Pracy o zwiększenie liczby kontroli. Mają one sprawdzić, czy pracodawcy właściwie wywiązują się z obowiązków dotyczących ochrony pracowników przed skutkami wysokich temperatur. Czytaj więcej: <a href="https://plusydlabiznesu.pl/aktualnosci/9113/pip-bedzie-kontrolowal-pracodawcow-podczas-upalow" target="_blank" rel="noopener">PIP będzie kontrolował pracodawców podczas upałów</a></p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Czytaj także: <a href="https://plusydlabiznesu.pl/aktualnosci/9161/liczba-dni-z-temperatura-powyzej-30c-podwoila-sie-w-krotkim-czasie" target="_blank" rel="noopener">Liczba dni z temperaturą powyżej 30&deg;C podwoiła się w krótkim czasie</a></strong></p>
<p style="text-align: justify;"><em>fot. magnific.com</em><br /><em>oprac. /kp/</em></p>]]>
            </summary>
                                    <updated>2026-07-15T00:05:00+02:00</updated>
        </entry>
            <entry>
            <title><![CDATA[Czy dyplom wciąż otwiera drzwi do kariery? Na rynku coraz większe znaczenie ma doświadczenie]]></title>
            <link rel="alternate" href="https://slask.online/aktualnosci/9171/czy-dyplom-wciaz-otwiera-drzwi-do-kariery-na-rynku-coraz-wieksze-znaczenie-ma-doswiadczenie" />
            <id>https://slask.online/9171</id>
            <author>
                <name><![CDATA[redakcja]]></name>
            </author>
            <summary type="html">
                <![CDATA[<p><img alt="Czy dyplom wciąż otwiera drzwi do kariery? Na rynku coraz większe znaczenie ma doświadczenie" src="https://plusydlabiznesu.pl/storage/images/artykuly/2026/07/miniatura/74_studia praca 2026.jpg" /><br /><p>W pierwszym kwartale 2026 r. w Polsce pracowało 9,706 mln osób bez dyplomu szkoły wyższej, czyli 56% wszystkich zatrudnionych.</p><br /> <p style="text-align: justify;">Tegoroczni maturzyści znają już swoje wyniki i stoją przed ważnym wyborem: kontynuować naukę czy wejść na rynek pracy. Z informacji Centralnej Komisji Egzaminacyjnej wynika, że maturę zaliczyło 81,1% absolwentów. Kolejne 12,3% może jeszcze zdobyć świadectwo dojrzałości po poprawkach zaplanowanych na sierpień, natomiast 6,6% nie będzie miało takiej możliwości, ponieważ nie zdało więcej niż jednego przedmiotu.</p>
<p style="text-align: justify;">Rezultaty egzaminu zależą także od typu ukończonej szkoły. W liceach ogólnokształcących maturę zdało 85,9% uczniów, w technikach 71,3%, a w szkołach branżowych II stopnia świadectwo dojrzałości otrzymało 15,4% zdających. W tej ostatniej grupie 28,4% absolwentów może jeszcze poprawić wynik podczas sierpniowej sesji.</p>
<p style="text-align: justify;">Dla wielu młodych ludzi studia są oczywistym kolejnym etapem po maturze, jednak nie wszyscy decydują się na taki krok. Dane Głównego Urzędu Statystycznego pokazują, że brak dyplomu uczelni nie zamyka drogi do zatrudnienia. W pierwszym kwartale 2026 r. w Polsce pracowało 9,706 mln osób bez wyższego wykształcenia, co odpowiadało 56% ogółu zatrudnionych. Spośród 17,238 mln osób aktywnych zawodowo 7,532 mln miało ukończone studia, a pozostali pracownicy legitymowali się wykształceniem średnim, zawodowym, branżowym, policealnym lub podstawowym.</p>
<p style="text-align: justify;">Jednocześnie statystyki szkolnictwa wyższego potwierdzają, że studia nadal przyciągają wielu kandydatów. Pod koniec 2025 r. na polskich uczelniach kształciło się ponad 1,32 mln osób, a w roku akademickim 2024/2025 dyplom ukończenia studiów odebrało 306,6 tys. absolwentów. – Studia wciąż mają dużą wartość i w wielu zawodach są niezbędne. Zapewniają mocne podstawy teoretyczne i rozwijają umiejętności, których trudno nauczyć się wyłącznie w praktyce. Nie można jednak zakładać, że sam dyplom automatycznie daje dobrą pracę albo wysokie wynagrodzenie. Rynek zmienia się szybciej niż programy nauczania, dlatego coraz ważniejsze stają się gotowość do nieustannego uczenia się, zdobywanie nowych kompetencji i praktyka. Ostatecznie to właśnie umiejętności, zaangażowanie oraz zdolność do dostosowania się do zmian coraz częściej przesądzają o sukcesie zawodowym – niezależnie od tego, czy ktoś ukończył studia, czy rozwijał się inną drogą – wyjaśnia Anna Pietraszko, Dyrektor Projektów Consultingowych, HR i Szkoleniowych w Grupie Progres.</p>
<p style="text-align: justify;">Z badania Grupy Progres wynika, że dla firm rekrutujących pracowników najważniejsze są doświadczenie zawodowe – wskazało je 78% respondentów – oraz kwalifikacje, które podało 77% badanych. Liczą się też kompetencje miękkie, na które zwraca uwagę 60% pracodawców, a kompetencje twarde wymieniło 47% ankietowanych. Sam poziom wykształcenia za jeden z kluczowych czynników uznaje jedynie 20% firm.</p>
<p style="text-align: justify;">Przedsiębiorstwa coraz chętniej inwestują również w rozwój już zatrudnionych osób. Z badania Grupy Progres wynika, że 56% firm proponuje kursy i szkolenia, 27% daje możliwość podnoszenia kwalifikacji zawodowych, a 23% finansuje udział w konferencjach i wydarzeniach branżowych. Część pracodawców wspiera także naukę języków obcych oraz dalszą edukację, w tym studia i studia podyplomowe. Jak podkreśla Anna Pietraszko, dzisiejszy rynek pracy wymaga stałego rozwoju. – Pracodawcy, którzy tworzą przestrzeń do nauki i podnoszenia kompetencji, mogą lepiej odpowiadać na zmieniające się potrzeby biznesu i budować zaangażowane zespoły. Coraz częściej widzimy też, że osoba bez wyższego wykształcenia zaczyna od stanowiska juniorskiego lub operacyjnego, a potem awansuje dzięki szkoleniom, doświadczeniu i wsparciu przełożonych, z czasem obejmując funkcje specjalistyczne, koordynatorskie, a nawet menedżerskie – zaznacza ekspertka.</p>
<p style="text-align: justify;">Dane GUS pokazują, że w 2025 r. w Polsce funkcjonowało 12,1 mln obsadzonych miejsc pracy oraz 94,3 tys. wakatów. Najwięcej wolnych etatów pojawiło się wśród robotników przemysłowych i rzemieślników, operatorów i monterów maszyn i urządzeń, pracowników usług i sprzedaży oraz osób wykonujących prace proste. W wielu przypadkach to właśnie praktyczne umiejętności i doświadczenie mają więc decydujące znaczenie przy zatrudnianiu.</p>
<p style="text-align: justify;">Anna Pietraszko podkreśla, że dzisiejszy rynek daje wiele możliwych dróg rozwoju kariery. – Na stanowiska specjalistyczne, eksperckie i menedżerskie nadal najczęściej aplikują osoby z wyższym wykształceniem i w wielu zawodach jest ono wręcz konieczne. Zdarza się jednak, że do rekrutacji trafia kandydat bez dyplomu uczelni, ale z dużym doświadczeniem, mocnym portfolio i kompetencjami budowanymi przez lata. Taka osoba może skutecznie rywalizować z absolwentami studiów, a czasem nawet wyróżnia się dzięki determinacji, samodzielności i konsekwencji w rozwoju zawodowym. Dla wielu pracodawców to właśnie umiejętności potwierdzone praktyką stają się dziś argumentem, który przesądza o zaproszeniu na rozmowę – podsumowuje ekspertka.</p>
<p style="text-align: justify;"><em>fot. magnific.com</em><br /><em>oprac. /kp/</em></p>]]>
            </summary>
                                    <updated>2026-07-15T00:00:00+02:00</updated>
        </entry>
            <entry>
            <title><![CDATA[Od dymiących zakładów do zielonych zakątków. „Der Spiegel” opisuje nowy Śląsk]]></title>
            <link rel="alternate" href="https://slask.online/aktualnosci/9170/od-dymiacych-zakladow-do-zielonych-zakatkow-der-spiegel-opisuje-nowy-slask" />
            <id>https://slask.online/9170</id>
            <author>
                <name><![CDATA[redakcja]]></name>
            </author>
            <summary type="html">
                <![CDATA[<p><img alt="Od dymiących zakładów do zielonych zakątków. „Der Spiegel” opisuje nowy Śląsk" src="https://plusydlabiznesu.pl/storage/images/artykuly/2026/07/miniatura/55_halda skalny.jpg" /><br /><p>Województwo śląskie zmienia swoje oblicze: dawne obszary przemysłowe otrzymują kolejne funkcje, a przemysłowa przeszłość regionu coraz częściej przyciąga turystów.</p><br /> <p style="text-align: justify;">Katowice niemiecki tygodnik „Der Spiegel” pokazuje jako wzorcowy przykład miasta, które z miejsca utożsamianego kiedyś z ciężkim przemysłem przeobraziło się w nowoczesną przestrzeń sprzyjającą codziennemu życiu. W opublikowanej relacji zaznaczono, że dawne górnicze i hutnicze serce Górnego Śląska w ciągu ostatnich dekad przeszło głębokie przeobrażenie obejmujące zarówno sferę gospodarczą, jak i poprawę stanu środowiska oraz większą rolę turystyki.</p>
<p style="text-align: justify;">Autor materiału, Jan Puhl, podkreśla, że dzisiejsze Katowice coraz silniej kojarzą się z parkami, rozbudowaną infrastrukturą rowerową i nowoczesnym układem miejskim. – Z miasta, które przez lata przywodziło na myśl przede wszystkim dym z kominów, brudne powietrze i ceglane elewacje pokryte sadzą, udało się stworzyć zupełnie inną rzeczywistość – zaznacza. Jednym z najbardziej rozpoznawalnych znaków tej metamorfozy jest Nikiszowiec, czyli historyczne osiedle robotnicze, które z zaplecza przemysłowego przeistoczyło się w jedną z kluczowych atrakcji turystycznych regionu, przyciągając gości architekturą, dziejami i ofertą kulturalną.</p>
<p style="text-align: justify;">Według autora katowickie przemiany są częścią szerszej modernizacji całej Polski. Jak zauważa, kraj dobrze wykorzystał minione dekady na rozbudowę infrastruktury, poprawę jakości przestrzeni publicznej oraz inwestycje związane z ochroną środowiska. W wielu miastach środki unijne kierowano na zakładanie parków, odnawianie terenów poprzemysłowych i działania ograniczające smog. – Polska coraz mniej przypomina jedynie zachodnie zaplecze produkcyjne, a coraz bardziej staje się ośrodkiem technologii przyszłości – ocenia Jan Puhl.</p>
<p style="text-align: justify;">Zmiany widać w całym województwie śląskim, które buduje swoją rozpoznawalność nie tylko wokół przemysłowej spuścizny, lecz także przyrody i turystyki. Dawne kopalnie, huty i zakłady produkcyjne otrzymały nowe przeznaczenie i dziś stają się miejscami chętnie odwiedzanymi przez turystów z Polski i z zagranicy. Istotną rolę odgrywa Szlak Zabytków Techniki Województwa Śląskiego, który spaja kilkadziesiąt obiektów związanych z historią przemysłu, w tym kopalnie, osiedla robotnicze, muzea oraz historyczne zakłady.</p>
<p style="text-align: justify;">Jednym z przykładów udanej odnowy jest Zabytkowa Kopalnia Ignacy w Rybniku, gdzie można zobaczyć pracę ponadstuletniej parowej maszyny wyciągowej. Niedawno uporządkowano również obszar po KWK Anna w Pszowie, gdzie działa dziś biblioteka oraz punkt widokowy. Coraz więcej dawnych wyrobisk, hałd i nieużytków poddawanych jest rekultywacji, dzięki czemu zamieniają się w miejsca odpoczynku i schronienie dla przyrody. Sporą popularnością cieszy się hałda Skalny w Łaziskach Górnych, a teren po kopalni Rymer w Rybniku ma zostać przekształcony w przestrzeń edukacyjną. W planach jest tam wytyczenie ścieżki prowadzącej od podstawy na szczyt hałdy, pokazującej przyrodnicze procesy zachodzące na terenach poprzemysłowych.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Czytaj także:</strong></p>
<p style="text-align: justify;"><a href="https://plusydlabiznesu.pl/wiadomosci-lokalne/261/rekultywacja-haldy-rymer-i-nowe-inwestycje-przeciw-podtopieniom-w-rybniku" target="_blank" rel="noopener"><strong>Rekultywacja hałdy Rymer i nowe inwestycje przeciw podtopieniom w Rybniku</strong></a></p>
<p style="text-align: justify;"><a href="https://plusydlabiznesu.pl/aktualnosci/9059/dawne-huty-kopalnie-i-fabryki-przyciagaja-turystow" target="_blank" rel="noopener"><strong>Dawne huty, kopalnie i fabryki przyciągają turystów</strong></a></p>
<p style="text-align: justify;"><a href="https://plusydlabiznesu.pl/aktualnosci/6945/po-weglu-przyszla-turystyka-jak-kopalnie-zmieniaja-sie-w-atrakcje" target="_blank" rel="noopener"><strong>Po węglu przyszła turystyka. Jak kopalnie zmieniają się w atrakcje</strong></a></p>
<p style="text-align: justify;"><em>fot. arch. red.</em><br /><em>oprac. /kp/</em></p>]]>
            </summary>
                                    <updated>2026-07-14T10:56:00+02:00</updated>
        </entry>
            <entry>
            <title><![CDATA[Bezrobocie maleje, lecz na rynku pracy wciąż nie brakuje zagrożeń]]></title>
            <link rel="alternate" href="https://slask.online/aktualnosci/9169/bezrobocie-maleje-lecz-na-rynku-pracy-wciaz-nie-brakuje-zagrozen" />
            <id>https://slask.online/9169</id>
            <author>
                <name><![CDATA[redakcja]]></name>
            </author>
            <summary type="html">
                <![CDATA[<p><img alt="Bezrobocie maleje, lecz na rynku pracy wciąż nie brakuje zagrożeń" src="https://plusydlabiznesu.pl/storage/images/artykuly/2026/07/miniatura/91_bezrobocie czerwiec 2026.jpg" /><br /><p>Wśród kluczowych ryzyk pozostają mniejsze fundusze na aktywizację zawodową oraz utrzymujące się wysokie koszty surowców energetycznych.</p><br /> <p style="text-align: justify;">Na zakończenie czerwca rejestrowana stopa bezrobocia w Polsce osiągnęła 5,8% – wynika z szacunków Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. Oznacza to spadek o 0,1 punktu procentowego względem maja. W ewidencji urzędów pracy figurowało 902,7 tys. osób, czyli o 13,2 tys. mniej niż miesiąc wcześniej.</p>
<p style="text-align: justify;">Choć ogólny obraz rynku pracy poprawił się, statystyki pokazują wyraźne różnice między poszczególnymi częściami kraju. Najniższy poziom bezrobocia odnotowano w województwie wielkopolskim, gdzie wskaźnik wyniósł 3,7%. Z kolei najwyższa stopa nadal występuje w województwie warmińsko-mazurskim i sięga 9,2%. W czerwcu liczba bezrobotnych spadła w 237 powiatach, natomiast w 43 powiatach zanotowano wzrost.</p>
<p style="text-align: justify;">Dane resortu ujawniają także, jakie powody najczęściej skłaniają ludzi do rejestracji w urzędach pracy. Najczęściej wskazywano potrzebę uzyskania prawa do ubezpieczenia zdrowotnego – podało tak 41,4% nowo zarejestrowanych. Niewiele mniej, bo 39,5%, zaznaczyło, że liczy na wsparcie w znalezieniu zatrudnienia.</p>
<p style="text-align: justify;">Wśród osób dopiero wpisujących się do rejestru największą grupę stanowili byli pracownicy przemysłu przetwórczego, którzy odpowiadali za 13,7% wszystkich nowych zgłoszeń. Niewiele mniejszy udział, wynoszący 13,2%, przypadł osobom wcześniej zatrudnionym w handlu. Jeśli chodzi o konkretne zawody, najliczniej występowali sprzedawcy – stanowili 7,6% wszystkich zarejestrowanych.</p>
<p style="text-align: justify;">W czerwcu do urzędów pracy trafiło 34 tys. ofert zatrudnienia. To o 0,4% mniej niż w poprzednim miesiącu. Najwięcej ogłoszeń dotyczyło pracowników biurowych, sprzedaży, budownictwa oraz produkcji.</p>
<p style="text-align: justify;">Zgodnie z metodologią Eurostatu majowa stopa bezrobocia w Polsce wyniosła 3,1%, co nadal lokuje nasz kraj w gronie państw Unii Europejskiej o najniższym bezrobociu. Ministerstwo zwraca jednak uwagę na czynniki, które w najbliższym czasie mogą oddziaływać na rynek pracy. Wśród nich wymienia ograniczenie środków na programy aktywizacji zawodowej finansowane z Funduszu Pracy, wciąż napiętą sytuację na Bliskim Wschodzie oraz wysokie ceny surowców energetycznych, mogące hamować gotowość przedsiębiorców do tworzenia nowych etatów.</p>
<p style="text-align: justify;">W Powiatowym Urzędzie Pracy w Raciborzu na koniec czerwca zarejestrowanych było 1899 bezrobotnych, w tym 1017 kobiet. W zestawieniu z majem liczba ta zmniejszyła się o 41 osób. W tym samym czasie zgłoszono i pozyskano 102 wolne miejsca pracy oraz miejsca aktywizacji zawodowej. Stopa bezrobocia w powiecie raciborskim na koniec maja wynosiła 4,5%.</p>
<p style="text-align: justify;"><em>fot. magnific.com</em><br /><em>oprac. /kp/</em></p>]]>
            </summary>
                                    <updated>2026-07-14T10:10:00+02:00</updated>
        </entry>
            <entry>
            <title><![CDATA[Dogodny dojazd do miejsca pracy coraz ważniejszy przy wyborze zatrudnienia]]></title>
            <link rel="alternate" href="https://slask.online/aktualnosci/9168/dogodny-dojazd-do-miejsca-pracy-coraz-wazniejszy-przy-wyborze-zatrudnienia" />
            <id>https://slask.online/9168</id>
            <author>
                <name><![CDATA[redakcja]]></name>
            </author>
            <summary type="html">
                <![CDATA[<p><img alt="Dogodny dojazd do miejsca pracy coraz ważniejszy przy wyborze zatrudnienia" src="https://plusydlabiznesu.pl/storage/images/artykuly/2026/07/miniatura/81_jastrzebie zdroj autobus.jpg" /><br /><p>Samochód wciąż jest najczęściej wybieranym środkiem transportu, jednak w największych aglomeracjach wyraźnie rośnie znaczenie komunikacji miejskiej.</p><br /> <p style="text-align: justify;">Dla większości os&oacute;b praca wiąże się z codziennym dojeżdżaniem do biura, siedziby firmy albo zakładu produkcyjnego. Nic więc dziwnego, że czas spędzany w drodze staje się jednym z ważniejszych element&oacute;w branych pod uwagę przy planowaniu kariery. Z najnowszego badania Pracuj.pl wynika, że dla 87% uczestnik&oacute;w sprawny dojazd do firmy ma duże znaczenie przy wyborze pracodawcy. Wraz z poziomem wynagrodzenia i bezpieczeństwem zatrudnienia jest to trzeci najistotniejszy czynnik wpływający na ocenę atrakcyjności oferty.</p>
<p style="text-align: justify;">Wyniki ankiety pokazują także, że 59% os&oacute;b zrezygnowało z dalszego udziału w rekrutacji, ponieważ dojazd okazał się zbyt czasochłonny. Najczęściej taki krok podejmowali badani w wieku 18&ndash;24 lata &mdash; w tej grupie odsetek sięgnął 71%. Z aplikowania częściej wycofywały się r&oacute;wnież kobiety, kt&oacute;re wskazały to w 64%, podczas gdy wśr&oacute;d mężczyzn odsetek wyni&oacute;sł 55%.</p>
<p style="text-align: justify;">Z danych wynika, że 62% respondent&oacute;w potrzebuje na dojazd do pracy więcej niż 15 minut w jedną stronę, a co piąty ankietowany spędza na trasie ponad p&oacute;ł godziny. O długości podr&oacute;ży decyduje przede wszystkim miejsce zamieszkania. W największych miastach, liczących ponad 500 tys. mieszkańc&oacute;w, aż 37% badanych poświęca na dojazd ponad 30 minut. Na wsi oraz w mniejszych miejscowościach taki czas wskazuje niespełna jedna piąta uczestnik&oacute;w badania.</p>
<p style="text-align: justify;">Wśr&oacute;d środk&oacute;w transportu nadal dominuje samoch&oacute;d &mdash; korzysta z niego 61% ankietowanych. W metropoliach lepiej wypada jednak komunikacja publiczna. Autobusem do pracy jeździ tam 44% badanych, tramwajem 38%, a samoch&oacute;d wybiera 35%. W miastach średniej wielkości część os&oacute;b przesiada się także na hulajnogi, a najmłodsi pracownicy relatywnie często korzystają z taks&oacute;wek lub kurs&oacute;w zamawianych przez aplikacje.</p>
<p style="text-align: justify;">Uczestnicy badania znacznie częściej patrzą na rzeczywisty czas podr&oacute;ży niż na sam dystans liczony w kilometrach. Dla 58% kluczowe jest to, ile zajmie dotarcie do pracy, natomiast odległość bierze pod uwagę 28% ankietowanych. Ważnym czynnikiem pozostają też wydatki związane z transportem, na kt&oacute;re wskazało 49% os&oacute;b, oraz elastyczne godziny pracy pozwalające omijać największe korki &mdash; to opcja istotna dla 30% badanych. Jednocześnie zdecydowana większość deklaruje, że zgodziłaby się na dalsze miejsce pracy, jeśli podr&oacute;ż byłaby szybsza i wygodniejsza. Taką możliwość akceptuje 79% respondent&oacute;w, a wśr&oacute;d os&oacute;b w wieku 18&ndash;24 lata nawet 86%.</p>
<p style="text-align: justify;">Badanie pokazuje r&oacute;wnież, że kandydaci chcą już w ogłoszeniu otrzymywać dokładniejsze dane dotyczące lokalizacji firmy. Dla 76% przydatna byłaby informacja o orientacyjnym czasie dojazdu z miejsca zamieszkania. Najczęściej zwracają na to uwagę najmłodsi ankietowani, z wynikiem 81%, oraz mieszkańcy największych miast, gdzie odsetek sięga 84%.</p>
<p style="text-align: justify;">Brak precyzyjnych danych o lokalizacji może zniechęcać do wysłania aplikacji. Prawie 37% badanych stwierdziło, że nie zgłosiłoby się nawet na atrakcyjne stanowisko, gdyby w ofercie nie podano dokładnego adresu miejsca pracy. Wśr&oacute;d kobiet deklaracja ta wynosi 44%, natomiast w grupie najmłodszych kandydat&oacute;w dochodzi do 52%.</p>
<p style="text-align: justify;">Respondenci wyraźnie określili też, jakich informacji oczekują od firm. 55% chciałoby znać dokładny adres pracodawcy, 41% interesuje odległość od domu, a taki sam odsetek zwraca uwagę na dodatki związane z dojazdem, takie jak dopłaty do paliwa czy zapewniony transport firmowy. Co czwarty uczestnik badania chciałby ponadto poznać orientacyjny czas przejazdu r&oacute;żnymi środkami transportu.</p>
<p style="text-align: justify;">&ndash; Jeżeli blisko 60% kandydat&oacute;w rezygnuje z ubiegania się o pracę z powodu uciążliwego dojazdu, to pełna jasność w kwestii lokalizacji leży w interesie obu stron. Sam adres niewiele m&oacute;wi. Dużo ważniejsze staje się pytanie: ile czasu zajmie mi dotarcie do firmy i czy taki codzienny dojazd da się pogodzić z moim planem dnia. Z punktu widzenia pracodawcy warto zadbać o przejrzystość już na etapie ogłoszenia. Dzięki temu kandydat od razu może ocenić, czy trasa do pracy będzie dla niego wygodna i realna. Coraz większą rolę odgrywają rozwiązania, kt&oacute;re pozwalają sprawdzić czas podr&oacute;ży i dostępne środki transportu jeszcze przed wysłaniem zgłoszenia. Lepiej, by od początku wiedział, dokąd i w jaki spos&oacute;b będzie codziennie dojeżdżał, niż miał zrezygnować dopiero na p&oacute;źniejszym etapie &ndash; podkreśla Jolanta Lewandowska-Bitkowska, ekspertka ds. rekrutacji i rozwoju talent&oacute;w w Pracuj.pl.</p>
<p style="text-align: justify;"><em>fot. arch. red.</em><br /><em>oprac. /kp/</em></p>]]>
            </summary>
                                    <updated>2026-07-14T09:25:00+02:00</updated>
        </entry>
            <entry>
            <title><![CDATA[Koleje Śląskie zmieniają zasady podróży grupowych. Łatwiejsza organizacja od 15 lipca]]></title>
            <link rel="alternate" href="https://slask.online/aktualnosci/9167/koleje-slaskie-zmieniaja-zasady-podrozy-grupowych-latwiejsza-organizacja-od-15-lipca" />
            <id>https://slask.online/9167</id>
            <author>
                <name><![CDATA[redakcja]]></name>
            </author>
            <summary type="html">
                <![CDATA[<p><img alt="Koleje Śląskie zmieniają zasady podróży grupowych. Łatwiejsza organizacja od 15 lipca" src="https://plusydlabiznesu.pl/storage/images/artykuly/2026/07/miniatura/65_koleje slaskie wisla.jpg" /><br /><p>Oferta przejazdów grupowych Kolei Śląskich przeznaczona jest dla zorganizowanych ekip od 10 do 80 osób.</p><br /> <p style="text-align: justify;">Sezon wakacyjnych wyjazdów, kolonii i półkolonii wyraźnie zwiększa liczbę grup korzystających z pociągów Kolei Śląskich. Przewoźnik przypomina, że podróż w składzie co najmniej 10 osób wymaga wcześniejszego zgłoszenia, a samorządowo organizowane grupy mogą liczyć na korzystniejsze ceny. Bilety dla grup są przeciętnie o około 30% tańsze niż w standardowej taryfie, a pasażerowie nadal mają prawo do przysługujących im ustawowych ulg.</p>
<p style="text-align: justify;">Z propozycji przejazdów grupowych Kolei Śląskich mogą korzystać zorganizowane zespoły liczące od 10 do 80 osób. Od 15 lipca cały proces ma być znacznie wygodniejszy. Papierowe karty przejazdu grupowego odejdą do przeszłości, a ich miejsce zajmie elektroniczne zgłoszenie dostępne na stronie internetowej przewoźnika. W specjalnej części serwisu poświęconej podróżom grupowym organizatorzy będą mogli złożyć wniosek online, kupić bilety, a w razie potrzeby także wygenerować fakturę.</p>
<p style="text-align: justify;">Zmodyfikowany zostanie również czas na zgłaszanie mniejszych grup. Zespoły do 20 osób nie będą już musiały informować przewoźnika o planowanym wyjeździe z dwudniowym wyprzedzeniem. Po wprowadzeniu nowych zasad zgłoszenie będzie można przesłać nawet na godzinę przed odjazdem pociągu.</p>
<p style="text-align: justify;">Inaczej pozostanie w przypadku większych grup. Organizatorzy przejazdów dla ponad 20 osób nadal będą zobowiązani przekazać zgłoszenie najpóźniej cztery dni robocze przed planowaną podróżą. Dzięki temu Koleje Śląskie będą mogły lepiej przygotować obsługę, sprawdzić liczbę dostępnych miejsc, a jeśli zajdzie potrzeba, zaproponować inne rozwiązanie.</p>
<p style="text-align: justify;">Nowe zasady obejmą także opiekunów grup. Od 15 lipca nie będą już jechali bezpłatnie, lecz zostaną objęci identycznymi regułami jak pozostali uczestnicy wyjazdu, czyli skorzystają ze zniżki grupowej oraz ewentualnych ulg ustawowych.</p>
<p style="text-align: justify;">Wprowadzenie zmian to odpowiedź na wyraźnie rosnące zainteresowanie wspólnymi podróżami. W pierwszym półroczu z tej formy transportu skorzystało około 1,6 tys. grup, czyli o ponad 100 więcej niż w tym samym okresie rok wcześniej. Najmocniej widać to podczas organizacji szkolnych wycieczek. W maju liczba przejazdów grupowych wzrosła z ponad 340 do ponad 400, a w czerwcu zwiększyła się z ponad 550 do niemal 600.</p>
<p style="text-align: justify;"><em>fot. arch. red.</em><br /><em>oprac. /kp/</em></p>]]>
            </summary>
                                    <updated>2026-07-14T00:10:00+02:00</updated>
        </entry>
            <entry>
            <title><![CDATA[Firmy coraz śmielej rekrutują za granicą]]></title>
            <link rel="alternate" href="https://slask.online/aktualnosci/9166/firmy-coraz-smielej-rekrutuja-za-granica" />
            <id>https://slask.online/9166</id>
            <author>
                <name><![CDATA[redakcja]]></name>
            </author>
            <summary type="html">
                <![CDATA[<p><img alt="Firmy coraz śmielej rekrutują za granicą" src="https://plusydlabiznesu.pl/storage/images/artykuly/2026/07/miniatura/8_obcokrajowcy praca 2026.jpg" /><br /><p>Pracodawcy coraz częściej nie ograniczają poszukiwań do Ukrainy i sięgają także po kandydatów z Azji oraz Ameryki Południowej, choć taki kierunek wiąże się z dodatkowymi trudnościami.</p><br /> <p style="text-align: justify;">W Polsce rekrutacja poza granicami kraju staje się dla wielu firm ważnym sposobem na załatanie niedoborów personalnych. Z najnowszego „Barometru Polskiego Rynku Pracy” przygotowanego przez Personnel Service wynika, że w 2026 r. nowych pracowników zamierza zatrudniać 18% przedsiębiorstw, a wśród nich jedna czwarta planuje szukać osób również poza Polską. Mimo że obywatele Ukrainy wciąż tworzą największą grupę cudzoziemców pracujących nad Wisłą, pracodawcy coraz odważniej patrzą też na rynki Azji, Kaukazu i Ameryki Południowej.</p>
<p style="text-align: justify;">Z danych Zakładu Ubezpieczeń Społecznych za maj wynika, że w systemie ubezpieczeń było zarejestrowanych ponad 1,3 mln obcokrajowców. Największą liczbę nadal stanowią Ukraińcy, jednak już co trzeci pracujący w Polsce cudzoziemiec pochodzi z innego państwa. Jak ocenia Krzysztof Inglot, prezes Polskiego Stowarzyszenia Outsourcingu, ekspert rynku pracy i założyciel Personnel Service, pokazuje to wyraźny proces różnicowania źródeł zatrudnienia. – Ostatnio dużo mówi się o ewentualnym powrocie części Ukraińców, ale z punktu widzenia firm większym problemem nie jest pojedynczy odpływ kadr, tylko brak kolejnej dużej fali migracyjnej z Ukrainy. Przedsiębiorstwa rzeczywiście otwierają się na osoby z Azji, Kaukazu czy Ameryki Południowej, jednak ich podstawowe preferencje pozostają bez zmian. Jeśli mają taką możliwość, nadal najchętniej wybierają pracowników z Ukrainy, bo są oni dobrze znani na polskim rynku i bliżsi nam kulturowo – wyjaśnia.</p>
<p style="text-align: justify;">Z badania Personnel Service wynika również, że skłonność do sięgania po zagranicznych kandydatów rośnie wraz z rozmiarem firmy. Takie działania planuje 44% dużych przedsiębiorstw, 27% średnich oraz tylko 5% małych podmiotów. Największy apetyt na pracowników spoza Polski widać w sektorach od lat zmagających się z deficytem rąk do pracy. W transporcie, spedycji i logistyce takie plany ma 45% firm, w produkcji 28%, a w budownictwie i handlu po 23%.</p>
<p style="text-align: justify;">Pozyskiwanie osób z bardziej odległych krajów oznacza jednak także nowe bariery. Najczęściej wskazywanym utrudnieniem jest język, na który zwraca uwagę 27% pracodawców, oraz odmienność kulturowa, wymieniana przez 21% badanych. Firmy podkreślają też znaczenie wysokich kosztów zatrudnienia, które wskazuje 14% respondentów, oraz skomplikowanych formalności związanych z legalnym podjęciem pracy, na co narzeka 11%. Rzadziej problemem jest brak chętnych do pracy (9%) albo obawy, że pracownicy wyjadą do innych krajów Unii Europejskiej (5%).</p>
<p style="text-align: justify;">Wobec coraz bardziej wymagających procesów rekrutacyjnych przedsiębiorcy częściej korzystają z pomocy agencji pracy. Obecnie 11% firm współpracuje z nimi na stałe, 16% robi to okresowo, a 13% sięga po takie wsparcie wyłącznie przy zatrudnianiu cudzoziemców. Najmocniej widać to w dużych organizacjach, gdzie 67% deklaruje sezonową lub stałą współpracę z agencjami, a co czwarta korzysta z ich pomocy przy pozyskiwaniu pracowników z zagranicy.</p>
<p style="text-align: justify;">– Polski rynek pracy wszedł w nową fazę. Przez długi czas przedsiębiorcy mogli zakładać, że podstawowym kierunkiem napływu pracowników zza granicy będzie Ukraina. Dziś ten schemat przestaje wystarczać. Nie dlatego, że grozi nam masowe odejście Ukraińców, bo wielu z nich związało swoje życie zawodowe i prywatne z Polską, lecz dlatego, że kończy się czas, w którym można było liczyć na kolejne duże fale migracji z tego kierunku. Oznacza to konieczność równoczesnego lepszego zatrzymywania obecnych kadr i otwierania się na nowe rynki. Najlepiej poradzą sobie ci pracodawcy, którzy sprawnie poprowadzą międzynarodową rekrutację, zintegrują wielonarodowe zespoły i stworzą miejsce pracy atrakcyjne bez względu na kraj pochodzenia zatrudnionych – podsumowuje Krzysztof Inglot.</p>
<p style="text-align: justify;"><em>fot. magnific.com</em><br /><em>oprac. /kp/</em></p>]]>
            </summary>
                                    <updated>2026-07-14T00:05:00+02:00</updated>
        </entry>
            <entry>
            <title><![CDATA[Zwrot nadpłaconej składki zdrowotnej trafił do ponad 770 tys. firm]]></title>
            <link rel="alternate" href="https://slask.online/aktualnosci/9165/zwrot-nadplaconej-skladki-zdrowotnej-trafil-do-ponad-770-tys-firm" />
            <id>https://slask.online/9165</id>
            <author>
                <name><![CDATA[redakcja]]></name>
            </author>
            <summary type="html">
                <![CDATA[<p><img alt="Zwrot nadpłaconej składki zdrowotnej trafił do ponad 770 tys. firm" src="https://plusydlabiznesu.pl/storage/images/artykuly/2026/07/miniatura/4_zus rozliczenie 2026.jpg" /><br /><p>Nadpłatę składki zdrowotnej wykazała największa grupa płatników – było to niemal 1,96 mln przedsiębiorców.</p><br /> <p style="text-align: justify;">Zakład Ubezpieczeń Społecznych zakończył wypłatę zwrotów nadwyżki składki zdrowotnej za 2025 r. do ponad 770 tys. przedsiębiorców. Suma przekazanych pieniędzy sięgnęła niemal 1,26 mld zł. Instytucja ma już rozpatrzone ponad 99% spraw dotyczących zwrotu nadpłat i nadal finalizuje pozostałe rozliczenia.</p>
<p style="text-align: justify;">Rok 2026 jest już czwartym rokiem, w którym osoby prowadzące działalność gospodarczą muszą składać roczne rozliczenie składki zdrowotnej. Obowiązek ten obejmował przedsiębiorców, którzy w 2025 r. rozliczali się według skali podatkowej, podatku liniowego albo ryczałtu od przychodów ewidencjonowanych.</p>
<p style="text-align: justify;">Roczne rozliczenie za 2025 r. musiało złożyć ponad 2,77 mln płatników składek. Dokumenty przekazało niemal 2,56 mln osób, co odpowiada 92,1% wszystkich zobowiązanych.</p>
<p style="text-align: justify;">Najwięcej przedsiębiorców wykazało w rozliczeniu nadpłatę składki zdrowotnej. Taką sytuację miało blisko 1,96 mln płatników, czyli 76,7% tych, którzy złożyli dokumenty. Łączna kwota nadwyżek przekroczyła 2,13 mld zł. Z drugiej strony dopłatę wykazało 546 tys. przedsiębiorców, a wartość tych dopłat wyniosła ponad 1,22 mld zł. U niespełna 51 tys. płatników rozliczenie nie wskazało ani nadpłaty, ani niedopłaty.</p>
<p style="text-align: justify;">Ci, którym należał się zwrot, mogli wystąpić z wnioskiem najpóźniej do 1 czerwca. Z tej możliwości skorzystało ponad 821 tys. płatników, a łączna kwota objęta wnioskami wyniosła niemal 1,37 mld zł. Do tej pory ZUS wypłacił środki 770,8 tys. przedsiębiorców na sumę blisko 1,26 mld zł. W sytuacjach, gdy płatnik miał zaległości albo musiał oddać nienależnie pobrane świadczenia, nadwyżka była zaliczana na poczet tych zobowiązań. W ten sposób rozliczono ponad 47 tys. płatników, a wartość takich potrąceń przekroczyła 99 mln zł. Pozostałe wnioski mają zostać obsłużone najpóźniej do 3 sierpnia.</p>
<p style="text-align: justify;">ZUS rozlicza także nadpłaty tych przedsiębiorców, którzy nie wystąpili o zwrot. W obecnym roku dotyczy to około 1,1 mln płatników. Łączna suma nadwyżek przeznaczonych do rozliczenia przekroczyła 762,8 mln zł, a Zakład rozliczył już około 99% tej kwoty. Najczęściej środki te zostały skierowane na pokrycie zaległych składek lub zwrot nienależnie pobranych świadczeń.</p>
<p style="text-align: justify;">Według ZUS cały proces przebiega bez zakłóceń. Przedsiębiorcy, którzy złożyli wnioski o zwrot, otrzymują należne środki, a pozostałe nadpłaty są systematycznie księgowane na kontach płatników. Rozliczenia osób, które nie złożyły wniosku o zwrot, mogą być prowadzone jeszcze do końca 2026 r., jednak Zakład realizuje je na bieżąco i informuje przedsiębiorców o postępach.</p>
<p style="text-align: justify;"><em>fot. magnific.com</em><br /><em>oprac. /kp/</em></p>]]>
            </summary>
                                    <updated>2026-07-14T00:00:00+02:00</updated>
        </entry>
            <entry>
            <title><![CDATA[Wakacyjne pamiątki i regionalne smakołyki na liście zakupów Polaków]]></title>
            <link rel="alternate" href="https://slask.online/aktualnosci/9164/wakacyjne-pamiatki-i-regionalne-smakolyki-na-liscie-zakupow-polakow" />
            <id>https://slask.online/9164</id>
            <author>
                <name><![CDATA[redakcja]]></name>
            </author>
            <summary type="html">
                <![CDATA[<p><img alt="Wakacyjne pamiątki i regionalne smakołyki na liście zakupów Polaków" src="https://plusydlabiznesu.pl/storage/images/artykuly/2026/07/miniatura/96_zakupy wakacje.jpg" /><br /><p>Podczas urlopu zakupy stają się dla wielu osób częścią wyjazdowego planu, a Polacy zamierzają przeznaczyć na nie średnio około tysiąca złotych.</p><br /> <p style="text-align: justify;">Dla wielu Polak&oacute;w letni wyjazd oznacza nie tylko koszty związane z hotelem czy dojazdem, lecz także dodatkowe wydatki ponoszone już na miejscu. Z raportu Inquiry „Zakupy wakacyjne 2026” wynika, że osoby planujące urlop chcą wydać w czasie podr&oacute;ży przeciętnie 1002 zł. Co istotne, niemal połowa uczestnik&oacute;w badania zapowiada, że ich budżet na ten cel pozostanie zbliżony do ubiegłorocznego, mimo wciąż zauważalnych podwyżek cen.</p>
<p style="text-align: justify;">Jak pokazuje badanie, w 2026 r. wakacyjny wyjazd planuje 66% Polak&oacute;w. Tw&oacute;rcy raportu podkreślają, że utrzymanie podobnego poziomu deklarowanych wydatk&oacute;w może wskazywać na to, iż konsumenci przyzwyczaili się do obecnych reali&oacute;w cenowych. Polacy wciąż chcą korzystać z wypoczynku i przewidują środki na dodatkowe zakupy, ale jednocześnie coraz uważniej obserwują ceny oraz dostępne okazje.</p>
<p style="text-align: justify;">Zakupy podczas urlopu coraz częściej nie są wyłącznie praktycznym obowiązkiem, lecz także jednym z element&oacute;w wypoczynku. Aż 73% ankietowanych przyznało, że w trakcie wyjazd&oacute;w zagląda do sklep&oacute;w nie tylko po to, by uzupełnić potrzebne rzeczy, ale r&oacute;wnież jako formę spędzania czasu. Oznacza to, że wizyty w sklepach, na lokalnych jarmarkach czy w miejscach oferujących regionalne wyroby coraz mocniej wpisują się w poznawanie odwiedzanego regionu.</p>
<p style="text-align: justify;">Z badania wynika też, że wielu turyst&oacute;w odkłada część zakup&oacute;w na moment po przyjeździe do miejsca wypoczynku. Na miejscu artykuły spożywcze kupuje 59% wyjeżdżających. Konsumenci potrafią też elastycznie zmieniać swoje zwyczaje zakupowe &ndash; 47% badanych deklaruje, że wybierze inny sklep, jeśli trafi tam na korzystniejszą cenę lub promocję.</p>
<p style="text-align: justify;">Największym powodzeniem podczas wakacyjnych zakup&oacute;w cieszą się pamiątki, po kt&oacute;re sięga połowa uczestnik&oacute;w badania. Niewiele mniej os&oacute;b wybiera regionalne produkty spożywcze &ndash; wskazało je 40% respondent&oacute;w &ndash; a także podstawowe towary codziennego użytku z kategorii żywności, kupowane przez 39% ankietowanych.</p>
<p style="text-align: justify;">Autorzy raportu zaznaczają, że w czasie wakacji konsumenci są bardziej niż zwykle otwarci na nowe marki i wyroby. Chętniej próbują lokalnych specjał&oacute;w i częściej decydują się impulsywnie, jednak cena nadal pozostaje jednym z kluczowych kryteri&oacute;w. Atrakcyjne promocje mogą wpływać zarówno na wyb&oacute;r sklepu, jak i konkretnych produktów. Według Inquiry sezon urlopowy jest dla handlu okresem zwiększonego zainteresowania ze strony klientów, ale też szansą na pokazanie lokalnej oferty i budowanie więzi z kupującymi. Podczas wyjazd&oacute;w turyści częściej testują nowe produkty, poznają regionalne marki i aktywnie wypatrują korzystnych okazji zakupowych.</p>
<p style="text-align: justify;"><em>fot. magnific.com</em><br /><em>oprac. /kp/</em></p>]]>
            </summary>
                                    <updated>2026-07-13T10:56:00+02:00</updated>
        </entry>
            <entry>
            <title><![CDATA[Prawie dwie trzecie zatrudnionych rozważało odejście przez sposób, w jaki zachowuje się przełożony]]></title>
            <link rel="alternate" href="https://slask.online/aktualnosci/9163/prawie-dwie-trzecie-zatrudnionych-rozwazalo-odejscie-przez-sposob-w-jaki-zachowuje-sie-przelozony" />
            <id>https://slask.online/9163</id>
            <author>
                <name><![CDATA[redakcja]]></name>
            </author>
            <summary type="html">
                <![CDATA[<p><img alt="Prawie dwie trzecie zatrudnionych rozważało odejście przez sposób, w jaki zachowuje się przełożony" src="https://plusydlabiznesu.pl/storage/images/artykuly/2026/07/miniatura/8_szef praca.jpg" /><br /><p>Najczęściej wskazywane oznaki nieprawidłowego zarządzania to wyróżnianie ulubieńców, niesprawiedliwy podział zadań oraz niespodziewana zmiana wymagań w trakcie pracy.</p><br /> <p style="text-align: justify;">Nieumiejętne kierowanie zespołem to w polskich firmach zjawisko bardzo częste i ma ono wyraźnie negatywny wpływ na codzienną atmosferę, poziom zaangażowania pracowników oraz ich kondycję psychiczną. Z badania zrealizowanego przez InterviewMe wynika również, że nieodpowiedni sposób zarządzania może skłaniać ludzi do podejmowania decyzji o zmianie pracy.</p>
<p style="text-align: justify;">Aż 71% osób biorących udział w ankiecie ocenia złe zarządzanie w Polsce jako częste albo bardzo częste. W tej grupie 49% wskazało odpowiedź „raczej częste”, a 22% „bardzo częste”. Innego zdania było tylko 29% badanych, co pokazuje, że dla większości pracowników błędy przełożonych nie są wyjątkiem, lecz elementem zawodowej rzeczywistości. Specjaliści zaznaczają jednak, że toksyczne przywództwo nie oznacza stawiania ambitnych celów czy rozliczania z efektów, bo to normalna część roli menedżera. Problem zaczyna się wtedy, gdy powtarzające się negatywne zachowania szefa podważają bezpieczeństwo, motywację i dobrostan zespołu.</p>
<p style="text-align: justify;">Wśród najczęściej wymienianych przejawów złego zarządzania respondenci najczęściej wskazywali faworyzowanie niektórych osób, na co zwróciło uwagę 48% badanych. Niewiele mniej, bo 46%, mówiło o nierównym rozdzielaniu obowiązków, a 44% o nagłej zmianie oczekiwań już w trakcie wykonywania zadań. Do często spotykanych praktyk zaliczono także przesadną kontrolę (36%), ciągłe wzmaganie presji i poczucia pośpiechu (35%), ograniczanie przepływu informacji w zespole (34%) oraz tworzenie wrogiego otoczenia (31%). Po 30% ankietowanych zetknęło się również z sytuacją, w której szef przypisywał sobie sukcesy całej grupy, a także z wyraźnym brakiem kompetencji w zakresie zarządzania. Badanie pokazuje ponadto poważniejsze przypadki: co czwarty uczestnik doświadczył nacisku psychicznego lub zastraszania, a co dziesiąty miał kontakt z niechcianymi zachowaniami o charakterze osobistym. Jedynie 9% osób stwierdziło, że nigdy nie spotkało się z toksycznym zachowaniem przełożonego.</p>
<p style="text-align: justify;">– Nasze wyniki pokazują, że problem destrukcyjnych zachowań menedżerów nie sprowadza się wyłącznie do kwestii organizacyjnych czy samego stylu kierowania. Niepokoi fakt, że już co piąta osoba mówi o presji psychicznej albo zastraszaniu ze strony szefa, a co dziesiąta o niepożądanych zachowaniach osobistych. Nawet jeśli taka sytuacja wydarzyła się tylko raz, i tak była o jeden raz za dużo. W pracy granice muszą być jasno określone, bo mają bezpośredni wpływ na poczucie bezpieczeństwa i komfort wykonywania obowiązków – podkreśla Dominika Kowalska, ekspertka kariery InterviewMe, CPRW.</p>
<p style="text-align: justify;">Skutki takiego zarządzania są szerokie i wykraczają daleko poza pojedyncze spory w firmie. Najpoważniejszym następstwem złego przywództwa 49% ankietowanych nazwało wypalenie zawodowe i wyczerpanie, 48% wysoką rotację pracowników, a 47% obniżenie zaangażowania w wykonywaną pracę. Badani zwracali też uwagę na osłabienie zaufania w zespołach (31%), częstsze konflikty wewnętrzne (30%) oraz pogorszenie zdrowia psychicznego (24%). Relacja z przełożonym wpływa również na decyzje o pozostaniu w firmie – 62% respondentów zastanawiało się nad odejściem z pracy z powodu zachowania szefa. Z tego 32% rzeczywiście zdecydowało się na taki krok, a 30% bardzo poważnie brało to pod uwagę.</p>
<p style="text-align: justify;">Autorzy opracowania tłumaczą utrzymywanie się tego problemu błędami w systemie awansów oraz kulturą organizacyjną wielu przedsiębiorstw. W Polsce na stanowiska kierownicze bardzo często trafiają najlepsi fachowcy, którzy jednak nie zawsze mają naturalne predyspozycje do pracy z ludźmi ani odpowiednie przygotowanie menedżerskie. Trudności pogłębia brak regularnych szkoleń dla osób zarządzających, niedoskonałe metody oceniania kadry kierowniczej oraz zbyt silne skupienie firm na wynikach finansowych. W rezultacie nieodpowiednie zachowania liderów bywają <em>często pomijane lub akceptowane przez organizacje, dopóki cele biznesowe są realizowane.</em></p>
<p style="text-align: justify;"><em>fot. magnific.com</em><br /><em>oprac. /kp/</em></p>]]>
            </summary>
                                    <updated>2026-07-13T09:41:00+02:00</updated>
        </entry>
            <entry>
            <title><![CDATA[Emeryt i rencista z nową legitymacją i lepszą ochroną przed podróbkami]]></title>
            <link rel="alternate" href="https://slask.online/aktualnosci/9162/emeryt-i-rencista-z-nowa-legitymacja-i-lepsza-ochrona-przed-podrobkami" />
            <id>https://slask.online/9162</id>
            <author>
                <name><![CDATA[redakcja]]></name>
            </author>
            <summary type="html">
                <![CDATA[<p><img alt="Emeryt i rencista z nową legitymacją i lepszą ochroną przed podróbkami" src="https://plusydlabiznesu.pl/storage/images/artykuly/2026/07/miniatura/54_senior telefon.jpg" /><br /><p>Dokument otrzyma bardziej zaawansowane zabezpieczenia antyfałszywkowe, w tym gilosz i mikrodruk.</p><br /> <p style="text-align: justify;">Od 13 lipca zaczęły obowiązywać nowe wersje legitymacji dla emerytów i rencistów. Dotyczy to zarówno klasycznej, plastikowej karty wydawanej przez Zakład Ubezpieczeń Społecznych, jak i elektronicznej mLegitymacji dostępnej w aplikacji mObywatel. Zmiana wynika z przepisów, które weszły w życie w lipcu.</p>
<p style="text-align: justify;">Jak podkreśla Beata Kopczyńska, regionalna rzeczniczka prasowa ZUS w województwie śląskim, celem tej aktualizacji jest przede wszystkim poprawa bezpieczeństwa dokumentów oraz skuteczniejsza ochrona danych osób pobierających świadczenia. – Tradycyjna karta z tworzywa zyska nowoczesne zabezpieczenia utrudniające fałszowanie. Jednocześnie odświeżamy wygląd mLegitymacji w aplikacji mObywatel i upraszczamy ją poprzez usunięcie informacji o oddziale ZUS – wyjaśnia.</p>
<p style="text-align: justify;">Wszystko odbywa się automatycznie. Dotychczasowe legitymacje nadal pozostają ważne do daty wskazanej na dokumencie, więc emeryci i renciści nie muszą składać żadnych podań ani odwiedzać placówek ZUS w celu wymiany.</p>
<p style="text-align: justify;">Nowa wersja plastikowej legitymacji zostanie wykonana z jednostronnie laminowanego PCV. Na dokumencie pojawią się nowoczesne zabezpieczenia przeciwdziałające podrabianiu, takie jak gilosz, czyli charakterystyczne tło tworzone z cienkich linii, mikrodruk z bardzo drobnym tekstem oraz indywidualny numer nadawany już na etapie produkcji blankietu.</p>
<p style="text-align: justify;">Modyfikacje objęły także elektroniczną mLegitymację dostępną w mObywatelu. W nowej odsłonie dokument nie zawiera już nazwy oddziału ZUS, który go wystawił. Pozostałe możliwości i zasady korzystania pozostają bez zmian.</p>
<p style="text-align: justify;">Elektroniczna mLegitymacja funkcjonuje od stycznia 2023 r. Można ją bezpłatnie pobrać w aplikacji mObywatel i zapisać w telefonie lub innym urządzeniu mobilnym. ZUS przyznaje ją automatycznie wszystkim osobom, które uzyskają prawo do emerytury lub renty, bez konieczności składania wniosku czy wizyty w oddziale. Taki dokument potwierdza uprawnienia emeryta lub rencisty do ulg dokładnie tak samo jak wersja tradycyjna. Osoby zainteresowane plastikową legitymacją nadal mogą wystąpić o nią na wniosek. Obie formy dokumentu można mieć jednocześnie – elektroniczną i klasyczną.</p>
<p style="text-align: justify;"><img src="https://plusydlabiznesu.pl/storage/images/tinymce/2026/07/6676047_legitymacja emeryt.jpg" alt="" width="1200" height="770" /></p>
<p style="text-align: justify;"><em>fot. magnific.com</em><br /><em>oprac. /kp/</em></p>]]>
            </summary>
                                    <updated>2026-07-13T09:10:00+02:00</updated>
        </entry>
            <entry>
            <title><![CDATA[W krótkim czasie wzrosła liczba dni z temperaturą przekraczającą 30°C]]></title>
            <link rel="alternate" href="https://slask.online/aktualnosci/9161/w-krotkim-czasie-wzrosla-liczba-dni-z-temperatura-przekraczajaca-30c" />
            <id>https://slask.online/9161</id>
            <author>
                <name><![CDATA[redakcja]]></name>
            </author>
            <summary type="html">
                <![CDATA[<p><img alt="W krótkim czasie wzrosła liczba dni z temperaturą przekraczającą 30°C" src="https://plusydlabiznesu.pl/storage/images/artykuly/2026/07/miniatura/62_upal 2026.jpg" /><br /><p>Między połową lat 60. a połową lat 70. w Poznaniu nie odnotowano ani jednej tropikalnej nocy. Dziś takie noce pojawiają się coraz częściej.</p><br /> <p style="text-align: justify;">W Polsce liczba dni z upałem, czyli takich, kiedy słupek rtęci przekracza 30&deg;C, zwiększyła się wyraźnie na przestrzeni ostatnich dekad. W latach 60. i 70. ubiegłego wieku w centrum kraju było ich zaledwie kilka, najwyżej około dziesięciu w skali roku. Obecnie zdarza się nawet 20&ndash;30 takich dni. Zdaniem specjalist&oacute;w to jeden z najbardziej oczywistych sygnał&oacute;w trwającej zmiany klimatu.</p>
<p style="text-align: justify;">Prof. Bogdan Chojnicki z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu przypomina, że w Polsce temperatura jest mierzona nieprzerwanie od ponad dw&oacute;ch stuleci, dzięki czemu dzisiejsze odczyty można rzetelnie zestawiać z dawnymi zapisami. Zwraca uwagę, że meteorologia od dawna korzysta z jednolitych zasad pomiaru. Przez dziesięciolecia w stacjach używano standaryzowanych termometr&oacute;w rtęciowych, regularnie sprawdzanych i kalibrowanych. Temperaturę rejestrowano i nadal rejestruje się na wysokości dw&oacute;ch metr&oacute;w nad ziemią. Coraz częściej stosuje się też dokładne czujniki elektroniczne. Każda zmiana technologii była wcześniej testowana r&oacute;wnolegle ze starym systemem, co pozwalało zachować ciągłość danych i ich por&oacute;wnywalność.</p>
<p style="text-align: justify;">Ostatnio w Polsce padły też rekordy wysokiej temperatury. W Słubicach odnotowano 40,5&deg;C, czyli najwyższą wartość w historii krajowych pomiar&oacute;w. Rekord został tym samym pobity po 105 latach, bo dotychczasowy wynik 40,2&deg;C pochodził z 1921 r. z Pr&oacute;szkowa. &ndash; W tym roku układ warunk&oacute;w klimatycznych sprawił, że po 105 latach absolutny rekord temperatury został przekroczony &ndash; m&oacute;wi naukowiec.</p>
<p style="text-align: justify;">Jeszcze większy niepok&oacute;j budzi jednak, jego zdaniem, stały wzrost liczby bardzo gorących dni. Jak wyjaśnia, w latach 60. i 70. XX w. w centralnej Polsce notowano zwykle od kilku do 10 dni upalnych rocznie, a dziś może ich być już kilkadziesiąt. &ndash; To naprawdę ogromna zmiana, bo w bardzo kr&oacute;tkim czasie liczba dni z temperaturą powyżej 30&deg;C podwoiła się. Klimat się nie cofa, a globalne ocieplenie wciąż trwa &ndash; podkreśla prof. Bogdan Chojnicki.</p>
<p style="text-align: justify;">Klimatolog zwraca też uwagę na coraz częstsze noce tropikalne, czyli takie, w kt&oacute;rych temperatura nie spada poniżej 20&deg;C. Jeszcze kilkadziesiąt lat temu były one w Polsce rzadkością. Przykładowo od połowy lat 60. do połowy lat 70. w Poznaniu nie zapisano ani jednej takiej nocy. Dzisiaj pojawiają się one coraz częściej, co odpowiada globalnemu trendowi ocieplania się klimatu.</p>
<p style="text-align: justify;">Według eksperta wysoka temperatura utrzymująca się r&oacute;wnież po zmroku ma poważne skutki dla zdrowia i samopoczucia. Przypomina on, że najlepsze warunki do regeneracji podczas snu daje około 19&deg;C. Jeśli w nocy termometr pokazuje ponad 20&deg;C, organizmowi trudniej wypocząć. &ndash; Po takiej nocy wstajemy bez energii, często mocno zmęczeni i rozproszeni &ndash; tłumaczy prof. Bogdan Chojnicki.</p>
<p style="text-align: justify;">Badacz opisuje r&oacute;wnież, skąd wzięła się ostatnia fala gorąca. &ndash; Mniej więcej dwa tygodnie temu nie odczuwaliśmy chłodu tylko dlatego, że nad nami utworzyła się pewnego rodzaju masa stosunkowo zimnego powietrza &ndash; zaznacza. Działała ona jak bariera dla gorącego powietrza, kt&oacute;re napłynęło nad Europę od strony Hiszpanii. W ostatnich dniach ta chłodna osłona zniknęła, przez co do Polski dotarło upalne, afrykańskie powietrze. Towarzyszył temu brak opad&oacute;w, silne nasłonecznienie, brak wyraźnego wiatru, a więc typowa pogoda wyżowa.</p>
<p style="text-align: justify;">&ndash; Dla osoby wypoczywającej taki układ aury m&oacute;głby wyglądać bardzo atrakcyjnie. Z punktu widzenia gospodarki, energetyki i naszego zdrowia ocena jest jednak zupełnie inna &ndash; podsumowuje klimatolog.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Czytaj także:</strong></p>
<p style="text-align: justify;"><a href="https://plusydlabiznesu.pl/aktualnosci/9119/nigdy-w-polsce-nie-bylo-tak-goraco-w-slubicach-odnotowano-nowy-rekord" target="_blank" rel="noopener"><strong>Nigdy w Polsce nie było tak gorąco. W Słubicach odnotowano nowy rekord</strong></a></p>
<p style="text-align: justify;"><a href="https://plusydlabiznesu.pl/aktualnosci/9138/nie-parki-lecz-drzewa-przy-domach-to-one-decyduja-o-komforcie-podczas-upalow" target="_blank" rel="noopener"><strong>Nie parki, lecz drzewa przy domach &ndash; to one decydują o komforcie podczas upał&oacute;w</strong></a></p>
<p style="text-align: justify;"><a href="https://plusydlabiznesu.pl/aktualnosci/9089/wysokie-temperatury-a-praca-o-czym-musza-pamietac-pracodawcy" target="_blank" rel="noopener"><strong>Wysokie temperatury a praca. O czym muszą pamiętać pracodawcy?</strong></a></p>
<p style="text-align: justify;"><em>fot. magnific.com</em><br /><em>oprac. /kp/</em></p>]]>
            </summary>
                                    <updated>2026-07-13T00:05:00+02:00</updated>
        </entry>
            <entry>
            <title><![CDATA[Nadmierna masa ciała może zmniejszać szanse na pracę]]></title>
            <link rel="alternate" href="https://slask.online/aktualnosci/9160/nadmierna-masa-ciala-moze-zmniejszac-szanse-na-prace" />
            <id>https://slask.online/9160</id>
            <author>
                <name><![CDATA[redakcja]]></name>
            </author>
            <summary type="html">
                <![CDATA[<p><img alt="Nadmierna masa ciała może zmniejszać szanse na pracę" src="https://plusydlabiznesu.pl/storage/images/artykuly/2026/07/miniatura/81_nadwaga-praca.jpg" /><br /><p>W dzisiejszej kulturze szczupła sylwetka bywa mocno kojarzona z samokontrolą, odpowiedzialnością oraz troską o zdrowie.</p><br /> <p style="text-align: justify;">Wygląd nadal ma duże znaczenie podczas ubiegania się o zatrudnienie. Z badań dr Martyny Krogulec-Łęskiej z Akademii Humanistyczno-Ekonomicznej w Łodzi wynika, że przy takich samych kwalifikacjach i podobnym doświadczeniu pracodawcy częściej stawiają na osoby szczupłe. Jak podkreśla badaczka, weightism, czyli nierówne traktowanie ze względu na masę ciała, pozostaje jednym z poważniejszych wyzwań współczesnego rynku pracy.</p>
<p style="text-align: justify;">Kiedy kompetencje kandydatów były porównywalne, ponad 80% osób biorących udział w badaniu wskazywało na sylwetkę szczupłą. W teście dotyczącym stanowiska menedżerskiego 82,1% respondentów uznało szczupłą kobietę za lepszą kandydatkę, a 80,6% wybrało szczupłego mężczyznę. Podobny schemat pojawił się również przy profesjach wymagających wysokich kwalifikacji. W przypadku rekrutacji na lekarza 83,5% badanych wskazało osobę o szczupłej budowie ciała.</p>
<p style="text-align: justify;">Dr Martyna Krogulec-Łęska zaznacza, że estetyczny wygląd może kształtować pierwszą opinię o kandydacie, lecz nie powinien zastępować wiedzy, praktyki ani realnych umiejętności. – Chciałabym, aby o przyjęciu do pracy i o awansach przesądzały przede wszystkim wiedza, doświadczenie oraz kompetencje. Niestety wygląd wciąż silnie wpływa na pierwszy odbiór i sposób oceniania osób starających się o pracę. Ciało jest jednym z pierwszych sygnałów, jakie zauważa otoczenie, dlatego może – świadomie albo nieświadomie – oddziaływać na decyzje kadrowe i zawodowe – wyjaśnia socjolożka.</p>
<p style="text-align: justify;">Polskie wyniki nie są odosobnione, bo podobne tendencje potwierdzają też badania z innych krajów. W eksperymencie przeprowadzonym w Meksyku kobiety z otyłością otrzymywały odpowiedź od pracodawców w 21,3% przypadków, natomiast kobiety z prawidłową masą ciała w 29,1%. W praktyce oznacza to, że osoby z otyłością musiały rozsyłać znacznie więcej CV, by uzyskać podobną liczbę zaproszeń na rozmowy kwalifikacyjne.</p>
<p style="text-align: justify;">Według dr Krogulec-Łęskiej osoby zajmujące się rekrutacją dobrze rozumieją działanie takich mechanizmów. – Wielu z nich przyznaje, że gdy mają przed sobą dwie osoby o zbliżonych kompetencjach, częściej wybierają tę, która lepiej odpowiada społecznie akceptowanemu wzorcowi wyglądu. To pokazuje, że masa ciała może wpływać na decyzje jeszcze zanim dojdzie do oceny rzeczywistych umiejętności – zaznacza badaczka. Dodaje również, że stoją za tym procesy psychologiczne, między innymi efekt aureoli, polegający na przypisywaniu osobom atrakcyjnym pozytywnych cech i większych zdolności, oraz efekt Golema, sprzyjający powstawaniu negatywnych wyobrażeń o osobach z nadmierną masą ciała. W rezultacie bywają one odbierane jako mniej zmotywowane, słabiej zorganizowane czy mniej kompetentne, mimo że nie ma ku temu podstaw.</p>
<p style="text-align: justify;">Badaczka zwraca także uwagę, że współczesna kultura silnie łączy szczupłość z dyscypliną, odpowiedzialnością i troską o zdrowie. – Dzisiejsza kultura oczekuje od człowieka produktywności, rozwoju, dbania o zdrowie i wygląd. Dlatego gdy widzimy osobę z nadmierną masą ciała, często jeszcze zanim ją poznamy uruchamiają się krzywdzące schematy, według których jest leniwa, zaniedbana albo nie umie panować nad własnym życiem – tłumaczy dr Martyna Krogulec-Łęska.</p>
<p style="text-align: justify;">Jej zdaniem rozmiar tego zjawiska sprawia, że masa ciała staje się jednym z ważnych czynników różnicujących pozycję społeczną i zawodową. Cytowane przez nią badania międzynarodowe, w tym analizy prof. Rebeki Puhl z Uniwersytetu Connecticut, pokazują, że uprzedzenia związane z wagą pojawiają się równie często jak te odnoszące się do rasy, a niekiedy częściej niż dyskryminacja ze względu na płeć czy wiek.</p>
<p style="text-align: justify;">Z danych Głównego Urzędu Statystycznego wynika, że nadwaga lub otyłość dotyczy 57,1% dorosłych mieszkańców Polski. Zjawisko to wyraźniej widać wśród mężczyzn, gdzie odsetek sięga 65,7%, podczas gdy wśród kobiet wynosi 48,3%.</p>
<p style="text-align: justify;">Analizy OECD, Eurostatu oraz polskie badania CBOS pokazują również zależność między masą ciała a poziomem wykształcenia i sytuacją materialną. W Europie różnica w częstości występowania otyłości między kobietami z wykształceniem podstawowym i wyższym wynosi 32 p.p. W Polsce nadwagę lub otyłość deklaruje 62% osób po szkole zawodowej i 42% osób z wyższym wykształceniem. Problem częściej dotyczy także mieszkańców wsi niż dużych miast. – Z tych danych płynie prosty wniosek: atrakcyjna sylwetka coraz częściej staje się oznaką statusu społecznego. Dziś szczupłość nie wynika wyłącznie z indywidualnych wyborów, ale także pokazuje dostęp do edukacji, pieniędzy, czasu i możliwości dbania o zdrowie – podsumowuje dr Martyna Krogulec-Łęska.</p>
<p style="text-align: justify;"><em>fot. magnific.com</em><br /><em>oprac. /kp/</em></p>]]>
            </summary>
                                    <updated>2026-07-13T00:00:00+02:00</updated>
        </entry>
            <entry>
            <title><![CDATA[Centra danych mogą stać się ważnym elementem transformacji energetycznej]]></title>
            <link rel="alternate" href="https://slask.online/aktualnosci/9159/centra-danych-moga-stac-sie-waznym-elementem-transformacji-energetycznej" />
            <id>https://slask.online/9159</id>
            <author>
                <name><![CDATA[redakcja]]></name>
            </author>
            <summary type="html">
                <![CDATA[<p><img alt="Centra danych mogą stać się ważnym elementem transformacji energetycznej" src="https://plusydlabiznesu.pl/storage/images/artykuly/2026/07/miniatura/1_centrum danych ogrzewanie.jpg" /><br /><p>Do 2030 r. możliwości odzyskiwania ciepła z centrów danych w Polsce mogą osiągnąć 19 700 TJ rocznie, co przekłada się na ponad 7% krajowego zapotrzebowania na ciepło systemowe.</p><br /> <p style="text-align: justify;">W nadchodzących latach centra danych mogą stać się istotnym nie tylko dla cyfrowej gospodarki, ale też dla przemian w polskiej energetyce. Z opracowania Polskiego Związku Centrów Danych (PLDCA) wynika, że do 2030 r. skala możliwego odzysku ciepła z tego typu obiektów może sięgnąć niemal 19 700 teradżuli w skali roku. Taka wartość odpowiada ponad 7% krajowego zapotrzebowania na ciepło sieciowe.</p>
<p style="text-align: justify;">Branża przypomina, że czerwcowa Strategia Cyfryzacji Państwa przywiązuje dużą wagę do podniesienia efektywności energetycznej sektora ICT. Wśród zapisanych kierunków znalazły się m.in. rozwój technologii odzysku ciepła, poprawa sprawności systemów chłodzenia w centrach danych oraz wdrażanie rozwiązań zgodnych z europejskim kodeksem efektywności energetycznej. Jak podkreślają eksperci, centra danych nie są już postrzegane wyłącznie jako zaplecze usług cyfrowych. Coraz wyraźniej widać ich znaczenie dla bezpieczeństwa energetycznego oraz potencjał wykorzystywania ciepła powstającego podczas pracy obiektów do ogrzewania budynków przez sieci ciepłownicze. – Efektywność energetyczna coraz częściej staje się jednym z filarów konkurencyjności branży data center. Z analizy PLDCA wynika, że potencjał odzysku ciepła z centrów danych w Polsce do 2030 r. może dojść do niemal 19 700 TJ rocznie, czyli ponad 7% krajowego zapotrzebowania na ciepło sieciowe. To dowód, że centra danych mogą być nie tylko podstawą gospodarki cyfrowej, lecz także ważnym ogniwem transformacji energetycznej – zaznacza Krystian Pypłacz, ekspert rynku Data Center w PLDCA.</p>
<p style="text-align: justify;">Według przedstawicieli PLDCA rozbudowa infrastruktury cyfrowej powinna być prowadzona równolegle z inwestycjami w sieci energetyczne i telekomunikacyjne. Taki model funkcjonuje już na najbardziej zaawansowanych rynkach, a stopniowo pojawia się również w Polsce. Przykładem jest ogłoszony w tym roku Plan Rozwoju Sieci Przesyłowej Polskich Sieci Elektroenergetycznych na lata 2027–2036, w którym po raz pierwszy uwzględniono potrzeby sektora centrów danych przy planowaniu rozwoju krajowej sieci elektroenergetycznej.</p>
<p style="text-align: justify;">Organizacja wskazuje, że rządowa strategia łączy rozwój krajowych mocy obliczeniowych z kwestiami bezpieczeństwa państwa, konkurencyjności gospodarki oraz rozwojem nowoczesnych technologii. – W ostatecznej wersji dokumentu znalazło się wiele postulatów, które Polski Związek Centrów Danych przedstawiał w rozmowach z administracją publiczną: od roli krajowej infrastruktury data center dla bezpieczeństwa państwa, przez rozwój mocy obliczeniowych, po potrzebę stabilnych warunków dla inwestorów i powiązanie rozbudowy infrastruktury cyfrowej z transformacją energetyczną. To ważny sygnał dla rynku i dla instytucji publicznych, że centra danych stają się jednym z fundamentów dalszego rozwoju Polski. Potwierdzają to także wyniki naszego najnowszego raportu, zgodnie z którym sam sektor w bieżącym roku wygenerował 10,6 mld zł wartości dodanej dla gospodarki oraz 4,3 mld zł wpływów podatkowych – podkreśla Piotr Kowalski, dyrektor zarządzający PLDCA.</p>
<p style="text-align: justify;">Strategia Cyfryzacji Państwa zakłada również rozwijanie infrastruktury wspierającej administrację publiczną i gospodarkę. Jednym z kluczowych przedsięwzięć ma być budowa Krajowego Centrum Przetwarzania Danych. W planach przewidziano trzy nowoczesne, możliwe do rozbudowy centra danych, które mają zapewnić nieprzerwane działanie systemów państwowych, wzmocnić bezpieczeństwo przechowywania najważniejszych danych oraz umożliwić sprawne odtworzenie systemów w razie awarii.</p>
<p style="text-align: justify;"><em>fot. magnific.com</em><br /><em>oprac. /kp/</em></p>]]>
            </summary>
                                    <updated>2026-07-10T10:26:00+02:00</updated>
        </entry>
            <entry>
            <title><![CDATA[42 proc. Polaków rozważa pracę także po osiągnięciu wieku emerytalnego]]></title>
            <link rel="alternate" href="https://slask.online/aktualnosci/9158/42-proc-polakow-rozwaza-prace-takze-po-osiagnieciu-wieku-emerytalnego" />
            <id>https://slask.online/9158</id>
            <author>
                <name><![CDATA[redakcja]]></name>
            </author>
            <summary type="html">
                <![CDATA[<p><img alt="42 proc. Polaków rozważa pracę także po osiągnięciu wieku emerytalnego" src="https://plusydlabiznesu.pl/storage/images/artykuly/2026/07/miniatura/26_47_wiek_20emerytalny.jpg" /><br /><p>Polacy najchętniej chcieliby przejść na emeryturę przeciętnie w wieku 58,6 roku, ale jednocześnie zakładają, że w rzeczywistości pozostaną aktywni zawodowo aż do 63,3 roku życia.</p><br /> <p style="text-align: justify;">Choć wielu mieszkańc&oacute;w Polski marzy o tym, by zakończyć pracę przed osiągnięciem ustawowego wieku emerytalnego, realia finansowe coraz częściej skłaniają ich do myślenia o dalszej aktywności także po uzyskaniu prawa do świadczeń. Z raportu &bdquo;2026 HR &amp; Payroll Pulse&rdquo; przygotowanego przez SD Worx wynika wyraźnie, że między planami pracownik&oacute;w a ich przewidywaniami dotyczącymi końca kariery zawodowej istnieje spora przepaść.</p>
<p style="text-align: justify;">W Polsce wiek emerytalny wynosi obecnie 60 lat w przypadku kobiet i 65 lat w przypadku mężczyzn. Mimo to rosnące wydatki codziennego życia oraz niepewność związana z poziomem przyszłych emerytur sprawiają, że dla wielu os&oacute;b moment odejścia z rynku pracy oddala się coraz bardziej.</p>
<p style="text-align: justify;">W badaniu wzięło udział 5936 pracodawc&oacute;w oraz 16,5 tys. pracownik&oacute;w z 16 europejskich państw. Z odpowiedzi Polak&oacute;w wynika, że najwięcej z nich spodziewa się zakończyć pracę zawodową po ukończeniu 65 lat &mdash; tak wskazało 33,5% uczestnik&oacute;w ankiety. Kolejne 27,8% zakłada przejście na emeryturę między 60. a 64. rokiem życia, a 13,4% liczy na wcześniejsze zakończenie kariery, jeszcze przed 60. urodzinami.</p>
<p style="text-align: justify;">Średnia deklarowana przez Polak&oacute;w preferowana granica przejścia na emeryturę to 58,6 roku. Jednocześnie badani przewidują, że faktycznie przestaną pracować dopiero około 63,3 roku życia. Dla por&oacute;wnania, w innych krajach Europy respondenci chcieliby kończyć aktywność zawodową średnio w wieku 59,8 roku, ale spodziewają się, że rzeczywistość przesunie ten moment do około 65. roku życia.</p>
<p style="text-align: justify;">Badanie pokazuje r&oacute;wnież, że 52,6% Polak&oacute;w wolałoby odejść z pracy przed osiągnięciem obowiązującego wieku emerytalnego. R&oacute;wnocześnie 42,1% deklaruje gotowość, by pracować dalej już po nabyciu prawa do emerytury. To wynik wyraźnie wyższy od średniej europejskiej, kt&oacute;ra wynosi 26,8%.</p>
<p style="text-align: justify;">Paulina Zasempa, People Country Lead w SD Worx Poland, zwraca uwagę, że wiek emerytalny coraz rzadziej jest postrzegany jako ostateczna granica zawodowej aktywności. &mdash; Coraz częściej traktuje się go raczej jako jedną z możliwych dr&oacute;g. Z danych wynika, że Polacy patrzą na swoją przyszłość finansową coraz bardziej realistycznie, ale nie chcą przy tym rezygnować z dobrego poziomu życia. To właśnie ta r&oacute;żnica między oczekiwaniami a możliwościami sprawia, że rośnie gotowość do kontynuowania pracy po osiągnięciu wieku emerytalnego &mdash; podkreśla.</p>
<p style="text-align: justify;">Najsilniej na decyzję o dłuższej pracy wpływają pieniądze. Aż 62,8% polskich respondent&oacute;w obawia się, że nie zgromadzi odpowiednich środk&oacute;w, by przejść na emeryturę zgodnie z planem. To więcej niż europejska średnia wynosząca 58,1%. Jednocześnie 47,9% ankietowanych m&oacute;wi, że czuje się spokojnie w kwestii terminu zakończenia kariery.</p>
<p style="text-align: justify;">Uczestnicy badania wskazali także najważniejsze motywacje stojące za chęcią wcześniejszego przejścia na emeryturę. Najczęściej wymieniali potrzebę spędzania większej ilości czasu z rodziną i dla siebie (54,4%), troskę o zdrowie (49,4%) oraz możliwość rozwijania nowych pasji i realizowania życiowych plan&oacute;w (39%).</p>
<p style="text-align: justify;">Z raportu wynika też, że wsparcie ze strony pracodawc&oacute;w w przygotowaniu do emerytury wciąż jest niewielkie. Tylko 36,3% pracownik&oacute;w w Polsce uważa, że ich firma pomaga im zaplanować przejście z pracy na emeryturę. W Europie taki odsetek wynosi 34,3%. Z kolei 38,2% badanych zauważa, że pracodawcy dostosowują zakres obowiązk&oacute;w do wieku zatrudnionych os&oacute;b.</p>
<p style="text-align: justify;">&mdash; W sytuacji starzejącego się społeczeństwa i coraz większej presji na system emerytalny wniosek jest jasny: granica między pracą a emeryturą przesuwa się coraz dalej. Dla firm oznacza to potrzebę ponownego przemyślenia polityki zatrudnienia oraz zapewnienia większego wsparcia osobom będącym na p&oacute;źniejszych etapach kariery &mdash; podsumowują autorzy badania.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Czytaj także:&nbsp;<a href="https://plusydlabiznesu.pl/aktualnosci/8991/slaskie-wsrod-regionow-z-najwieksza-liczba-pracujacych-emerytow" target="_blank" rel="noopener">Śląskie wśr&oacute;d region&oacute;w z największą liczbą pracujących emeryt&oacute;w</a></strong></p>
<p style="text-align: justify;"><em>fot. magnific.com</em><br /><em>oprac. /kp/</em></p>]]>
            </summary>
                                    <updated>2026-07-10T09:24:00+02:00</updated>
        </entry>
            <entry>
            <title><![CDATA[Odrestaurowane zabytki i nowe miejsca wypoczynku wśród nominowanych do konkursu]]></title>
            <link rel="alternate" href="https://slask.online/aktualnosci/9157/odrestaurowane-zabytki-i-nowe-miejsca-wypoczynku-wsrod-nominowanych-do-konkursu" />
            <id>https://slask.online/9157</id>
            <author>
                <name><![CDATA[redakcja]]></name>
            </author>
            <summary type="html">
                <![CDATA[<p><img alt="Odrestaurowane zabytki i nowe miejsca wypoczynku wśród nominowanych do konkursu" src="https://plusydlabiznesu.pl/storage/images/artykuly/2026/07/miniatura/28_palac slubow.jpg" /><br /><p>Do kolejnego etapu konkursu „Najlepsza Przestrzeń Publiczna Województwa Śląskiego” przeszło 30 inwestycji, w tym przedsięwzięcia z Rybnika, Żor i Jastrzębia-Zdroju.</p><br /> <p style="text-align: justify;">Ujawniono już listę obiektów, które awansowały do następnej rundy konkursu „Najlepsza Przestrzeń Publiczna Województwa Śląskiego”. W tegorocznej odsłonie wyróżniono 30 realizacji, docenionych za sposób zagospodarowania, użyteczność oraz to, jak wpływają na życie lokalnych społeczności. Wśród zgłoszeń znalazły się projekty obejmujące odnowę zabytków, rozwój zaplecza turystycznego, inicjatywy kulturalne oraz tworzenie nowych terenów do odpoczynku i rekreacji.</p>
<p style="text-align: justify;">Na liście są m.in. przedsięwzięcia z Jastrzębia-Zdroju, Jejkowic, Pszowa, Rybnika i Żor. Szczególną rolę dla turystyki i lokalnej oferty kulturalnej odgrywają inwestycje, które przywracają dawną rangę obiektom historycznym. Dobrym przykładem jest „Przebudowa budynku łaźni kobiecej, maszyny wyciągowej oraz wieży szybu Jan wraz z zagospodarowaniem przyległego terenu” w Pszowie. To działanie wpisujące się w ochronę przemysłowego dziedzictwa i jednocześnie tworzenie kolejnej atrakcji dla mieszkańców oraz gości odwiedzających region. W gronie wyróżnionych znalazł się także Pałac Ślubów w Jastrzębiu-Zdroju, mieszczący się w dawnych Łazienkach II. Budynek wzniesiono w 1913 r., a po ostatniej modernizacji jest opisywany jako architektoniczna perła miasta.</p>
<p style="text-align: justify;"><img src="https://plusydlabiznesu.pl/storage/images/tinymce/2026/07/794445_pszow.jpg" alt="" width="900" height="600" /></p>
<p style="text-align: justify;">Do dalszego etapu zakwalifikowała się również odnowa centrum gminy Jejkowice połączona z budową centrum przesiadkowego, lokali handlowych oraz punktu informacji turystycznej. To przedsięwzięcie łączy funkcje transportowe, usługowe i turystyczne, dzięki czemu podnosi rangę przestrzeni publicznej i ułatwia zwiedzanie okolicy.</p>
<p style="text-align: justify;">Wśród docenionych realizacji pojawiły się także obiekty związane z kulturą i rekreacją. W Rybniku wyróżnienie zdobyła m.in. Galeria Sztuki Rzeczna, a w powiecie cieszyńskim uwagę zwróciła renowacja XVIII-wiecznego spichlerza w Brennej, który został przekształcony w Centrum Edukacyjno-Kulturalne „U Kossaków”. Takie inwestycje pozwalają zachować historyczny charakter miejsc, a jednocześnie nadają im nowe przeznaczenie i sprawiają, że stają się ciekawszym celem dla turystów.</p>
<p style="text-align: justify;">Wśród nominacji z powiatu cieszyńskiego znalazły się również m.in. przebudowa budynku Gminnego Ośrodka Kultury w Goleszowie, Centrum Kultury Stodoła w Hażlachu, zielony teren w Goleszowie-Równi, plac zabaw w Dzięgielowie oraz staw kajakowy w Ustroniu.</p>
<p style="text-align: justify;">Konkurs „Najlepsza Przestrzeń Publiczna Województwa Śląskiego” odbywa się co roku i obejmuje najciekawsze realizacje oddane do użytku na terenie regionu w poprzednim roku kalendarzowym. Zgłoszone obiekty ocenia jury, w którym zasiadają członkowie Wojewódzkiej Komisji Urbanistyczno-Architektonicznej.</p>
<p style="text-align: justify;">Jak zawsze, swój wybór będą mogli wskazać również internauci. Głosowanie online rozpocznie się 1 sierpnia i potrwa do 30 sierpnia. W tym okresie każdy będzie mógł poprzeć wybraną inwestycję i zdecydować, który projekt powinien otrzymać szczególne uznanie.</p>
<p style="text-align: justify;"><img src="https://plusydlabiznesu.pl/storage/images/tinymce/2026/07/8239139_rybnik.jpg" alt="" width="900" height="600" /></p>
<p style="text-align: justify;"><em>fot. UM Jastrzębie-Zdrój, arch. red., NPP<br />oprac. /kp/</em></p>]]>
            </summary>
                                    <updated>2026-07-10T00:10:00+02:00</updated>
        </entry>
            <entry>
            <title><![CDATA[Wakacje pod znakiem ekologii. Małe zmiany, duży efekt dla środowiska]]></title>
            <link rel="alternate" href="https://slask.online/aktualnosci/9156/wakacje-pod-znakiem-ekologii-male-zmiany-duzy-efekt-dla-srodowiska" />
            <id>https://slask.online/9156</id>
            <author>
                <name><![CDATA[redakcja]]></name>
            </author>
            <summary type="html">
                <![CDATA[<p><img alt="Wakacje pod znakiem ekologii. Małe zmiany, duży efekt dla środowiska" src="https://plusydlabiznesu.pl/storage/images/artykuly/2026/07/miniatura/76_ekologia wakacje.jpg" /><br /><p>Turystyka odpowiada za około 9% światowych emisji gazów cieplarnianych, a w latach 2009–2019 związane z nią emisje zwiększały się przeciętnie o 3,5% rocznie.</p><br /> <p style="text-align: justify;">Okres wakacyjny oznacza znacznie większy ruch podróżnych, a to coraz mocniej odbija się na stanie środowiska. Więcej wyjazdów to wyższe zużycie energii i wody, większa emisja gazów cieplarnianych oraz więcej śmieci pozostawianych w miejscach wypoczynku. Dobra wiadomość jest jednak taka, że nawet drobne korekty w planowaniu i przebiegu urlopu mogą wyraźnie zmniejszyć jego negatywny wpływ na przyrodę.</p>
<p style="text-align: justify;">Światowa Rada Podróży i Turystyki podaje, że branża turystyczna generuje około 10% globalnego PKB i zapewnia jedno na dziesięć miejsc pracy na świecie. Jednocześnie jest to jeden z najszybciej rosnących sektorów gospodarki. Wraz z jego ekspansją rośnie zapotrzebowanie na energię, wodę i surowce, a także ilość odpadów oraz emisji gazów cieplarnianych. Program Środowiskowy ONZ (UNEP) ostrzega, że przy utrzymaniu obecnego modelu rozwoju do 2050 r. zużycie energii w turystyce może wzrosnąć o 154%, emisje gazów cieplarnianych o 131%, zużycie wody o 152%, a produkcja odpadów stałych nawet o 251%.</p>
<p style="text-align: justify;">Najsilniej na ekologiczny bilans wyjazdu wpływa wybrany środek transportu. Jak wskazują badania publikowane w „Nature Communications”, przywoływane przez specjalistów od zrównoważonej turystyki, turystyka odpowiada za około 9% globalnych emisji gazów cieplarnianych, a emisje związane z podróżowaniem rosły w latach 2009–2019 średnio o 3,5% rocznie. W przypadku podróży po kraju oraz po Europie coraz częściej zaleca się wybór pociągu lub autobusu zamiast samolotu, zwłaszcza na krótszych dystansach.</p>
<p style="text-align: justify;">Dużym wyzwaniem pozostają także śmieci powstające podczas wypoczynku. UNEP przypomina, że na świecie co roku wytwarza się około 430 mln ton plastiku, z czego spora część bardzo szybko staje się odpadem. W miejscowościach turystycznych szczególnie problematyczne są jednorazowe opakowania, butelki, sztućce oraz hotelowe kosmetyki. Ograniczenie używania produktów jednorazowych i sięganie po wielorazowe butelki, kubki czy torby może znacząco zmniejszyć liczbę odpadów pozostawianych przez urlopowiczów.</p>
<p style="text-align: justify;">Coraz większe znaczenie ma również rozsądne gospodarowanie zasobami naturalnymi. W wielu popularnych kurortach i regionach wypoczynkowych kłopotem staje się zbyt duże zużycie wody, szczególnie latem. Eksperci podkreślają, że proste nawyki, takie jak krótszy prysznic, ponowne wykorzystywanie hotelowych ręczników czy wyłączanie klimatyzacji i światła podczas wychodzenia z pokoju, pozwalają oszczędzać wodę i energię bez pogarszania komfortu pobytu.</p>
<p style="text-align: justify;">Ważny jest też sposób zachowania na terenach o wysokiej wartości przyrodniczej. Trzymanie się wyznaczonych tras, niepozostawianie śmieci, niewyrzucanie resztek jedzenia do lasów i parków oraz niepłoszenie dzikich zwierząt to podstawowe zasady odpowiedzialnego zwiedzania. Coraz więcej analiz pokazuje, że narastający ruch turystyczny może szkodzić bioróżnorodności i zaburzać działanie chronionych ekosystemów, jeśli nie jest właściwie kontrolowany.</p>
<p style="text-align: justify;">Istotnym elementem zrównoważonych podróży staje się również wybór hoteli i firm turystycznych, które działają z poszanowaniem środowiska. Global Sustainable Tourism Council zwraca uwagę, że coraz więcej obiektów noclegowych, organizatorów wyjazdów i kierunków turystycznych wprowadza rozwiązania służące ograniczaniu zużycia energii i wody, zmniejszaniu ilości odpadów oraz ochronie lokalnych zasobów przyrodniczych. Organizacja podkreśla, że rozwój standardów zrównoważonej turystyki i systemów certyfikacji należy do najważniejszych zmian zachodzących w tej branży.</p>
<p style="text-align: justify;">Eksperci przypominają, że odpowiedzialne podróżowanie nie polega na rezygnacji z wyjazdów, lecz na bardziej przemyślanych decyzjach. Wybieranie środków transportu mniej obciążających klimat, ograniczanie odpadów, oszczędne korzystanie z zasobów oraz szacunek wobec lokalnej przyrody i mieszkańców sprawiają, że wakacyjny odpoczynek może być znacznie łagodniejszy dla środowiska. W miarę wzrostu liczby turystów znaczenie takich działań będzie stale rosło, a odpowiedzialne zachowania podróżnych staną się ważnym elementem ochrony przyrody i klimatu.</p>
<p style="text-align: justify;"><em>fot. magnific.com</em><br /><em>oprac. /kp/</em></p>]]>
            </summary>
                                    <updated>2026-07-10T00:05:00+02:00</updated>
        </entry>
    </feed>
